franula
28.08.03, 11:20
Witam,
Bedzie dlugo i chyba nie dla tych co sa w dolku...
Od krotkiego czasu Was czytam, od jeszcze bardziej niedawna pisze.
Przywiazalam sie do Was tak ze podgladam i w pracy i w domu. Ale nie o to
chodzi. Pewnie juz kiedys byl watek na ten temat ale ja nie trafilam - a co
jesli sie nie da?
Ile czasu probowac? ja mam go jeszcze sporo mam 26 lat i jestem na poczatku
staran - tak naprawde nie mam jeszcze ostatecznej diagnozy. Ale to pytanie
mnie dreczy - na zapas.
I co zrobic jesli sie nie uda miec dzieci - aby sie nie stac zgorzkniala
niespelniona kobieta? Poznalam ostatnio taka pani niezbyt blisko wiec nie
wiem czy tylko brak upragnionych dzieci byl przyczyna ze jest taka jaka jest -
rozzalona, niespelniona, rozgoryczona, dopatrujaca sie u ludzi wokol
najgorszych intencji, pochylajaca sie w strone starosci kobieta ktorej od
dawna nic z mezem nie laczy.
Uprzedzajac pytania - nie wiem czemu nie adoptowali - widocznie to nie jest
rozwiazanie dla wszystkich, ale pytanie pozostaje jak zyc aby mimo braku
dzieci nie zwariowac, dac rade jakos funkcjonowac no i byc szczesliwym mimo
wszystko?
Pzrepraszam ze tak na powaznie i smutno troche ale ta kobieta stoi mi w
oczach i tak strasznie nie chcialabym taka sie stac (przy calym wspolczuciu
dla niej)
radzicie sobie jakos z takimi myslami
troche wdeptana w ziemie,
Franula