Komu z PCO się udało...?

26.07.08, 11:31
Dziewczyny, ilu z Was, leczących się na PCO, udało się wreszcie
zajść i urodzić? I po jakim czasie?
Pytam, bo ja też "to" mam i chciałabym wiedzieć na co się
przygotować...Jestem w trakcie leczenia.
    • livia_22 Re: Komu z PCO się udało...? 26.07.08, 11:45
      ja na PCO lecze się od 2 lat. Jak na razie mam za sobą połowę sukcesu... w
      kwietniu dowiedziałam się że jestem w ciąży (bliźniaczej) ale niestety poroniłam
      w 6tc. Teraz będziemy zaczynali kolejne starania - i oby tym razem sukces był
      całkowity!!!
      czego pozostałym staraczkom również życzę!!!
      • kama-25 Re: Komu z PCO się udało...? 26.07.08, 12:03
        Lady a jakie masz zastosowane leczenie? masz owulke?
      • justae80 Re: Komu z PCO się udało...? 26.07.08, 16:08
        Czy brałaś Duphaston jak dowiedziałaś się że jesreś w ciąży?
        • lady_iris Re: Komu z PCO się udało...? 26.07.08, 23:40
          Na początku czerwca miałam laparo, a teraz pierwszy cykl z CLO -
          lekarz stwierdził, że wykres temperatur książkowy i że ovu była. Ale
          upragnionego "efektu" nie... Ostatnio zagadałam się z pielęgniarką,
          która powiedziała, że bezskutecznie leczy się od 9 lat i jest już w
          trakcie załatwiania formalności adopcyjnych... Bardzo mnie
          przygnębiła tą informacją i nastroiła pesymistycznie...
        • livia_22 Re: Komu z PCO się udało...? 27.07.08, 20:04
          jeśli o mnie chodzi to robiłam test ciążowy, ale wynik wydał mi się wielce
          nieprawdopodobny (dwie kreski to prawdziwy szok dla mnie!!!) i zrobiłam drugi
          test - też pozytywny a po 2 dniach poszłam na usg do gina i potwierdził ciąże i
          powiedział że bliźniacza.... przed ciążą brałam metformax i bromergon, a jak już
          się dowiedziałam że jestem... to brałam filik podwójnie i duphaston 3 razy po 1
          tabletce....
          w tej chwili biore tylko metformax, ale pewnie to się niedługo zmieni...
          zapisałam się do poradni rozrodczości i pierwszą wizytę mam w czwartek...
          ...ależ my kobiety mamy ciężkie życie...
    • funia79 Re: Komu z PCO się udało...? 26.07.08, 23:41
      Ja mam PCO i jedno dziecko :-0 leczyłam się tylko metformaxem,
      wystarczyły 3 miesiące wink w przyszłym roku zamierzam starać się o
      drugie dziecko i mam nadzieję,że mi się uda
      czego i Tobie`życzę
      • zuzanna833 Re:na pocieszenie 27.07.08, 11:26
        Dziewczyny , ja tez mam poc , na dodatek złe wyniki męża wręcz
        marne.Leczyłam sie 2 lata , w maju zeszłego roku miałam
        laparoskopie. przeszła w sumie 5 IUI i nic. Lekarz kazał nastawiac
        sie na in vitro, przepłakałam wiele nocy ale zaczełam myslec o in
        vitro jako ostatniej szansie.Az tu nagle nie dostawałam @ , żadnych
        objawów nic, załamana, że znów mam jakos bujanke hormonalna zrobiłam
        test ciążowy( 10 dni od spodziewanej miesiączki)i zobaczyłam dwie
        wyrażne krechy. Nie mogłam uwierzyć. Dzis juz jestem w 24 tc i modle
        sie zeby do konca wszystko było dobrze i dzidzius zdrowy. Łatwo mi
        mówic ale ta psychika to duża część sukcesu.Wierze , że na każda z
        was przyjdzie czas i bedziecie miały swoje fasolki . Pozdrawiam
        • anulka59 Re:na pocieszenie 27.07.08, 12:44
          Mam PCO ale mam i synka prawie 3letniego.Od 15 leczę się ale na już ciąży brak .
          • czarodziejka000 Re:na pocieszenie 27.07.08, 14:19
            mam PCO INSULINOOPORNOSC I PROBLEMY Z TARCZYCA MAZ SLABE NASIENIE> UDALA SIE 1
            IUI wink JESTEM W 22 TC Z LEKOW BRALAM METFORMAX CYKLE NA CLO I PREGNYLU NA
            TARCZYCE EUTHYROX -POWODZENIA!
            • staszkamama Re:na pocieszenie 27.07.08, 20:23
              Mnie się udało smile I to już 3 razy tongue_out Z pierwszej ciąży (wpadki) syn 6 lat, potem
              niestety poronienie, i w końcu po długich staraniach czekamy na Zosię smile)) O
              młodą staraliśmy się 3 lata, wtedy padła diagnoza PCO (Lh do Fsh powyżej 1,5,
              brak owu, w obrazie niepopękane pęcherzyki, ogromne braki estrogenu - poniżej 40
              i to w ogóle nie rosnący w cyklu - i również progesteronu, wydłużające się
              cykle, skąpa miesiączka, za wysoki testosteron, bla bla bla, itp. U nas pomogła
              hormonalna terapia zastępcza trwająca około roku (estrofem + duphaston) mimo, że
              pozornie początkowo nie przynosiła efektów (przez pierwsze 6 m-cy brania
              tabletek nie było nawet zmian w obrazie hormonów smile)). Ale ponoć to norma, bo
              przysadka to tak zwany "ślimak" i często na właściwą reakcję potrzebuje pół
              roku, lub nawet dłużej.
              W ciążę zaszłam dokładnie 6 m-cy po odstawieniu tabletek, święcie przekonana, że
              trudno, nic z tego i nie będę miała już więcej dzieci.
              Zaszłam bez żadnej dodatkowej stymulacji typu monitorowanie, clo itd.
              Czego i Tobie życzę i pozdrawiam smile))
              Jak widać PCO to nie wyrok tongue_out
              mama Staszka (2002) oraz Zosi 33 tc

    • kasia8215 Re: Komu z PCO się udało...? 27.07.08, 20:48
      O piersza corke staraliśmy się 2,5 roku.Drugie dziecko w
      drodze.Zaszłam w ciąże w pierwszym cyklu.
      ----------------
      MAJA (2006)
      MALEMSTWO (17tc)
      • justae80 Re: Komu z PCO się udało...? 27.07.08, 22:03
        Dziewczyny wielkie gratulacje i ogromne podziękowania, takie
        wiadomości dają nadzieję że z PCO można mieć dzieci tylko trzeba
        czasem poczekać i nie poddawać się smile Więc walczymy dalej!
        • lady_iris Re: Komu z PCO się udało...? 28.07.08, 19:59
          Dzięki wielkie za dobre słowa - od razu lżej trochę na duszy... A z
          optymistycznym nastawieniem może i szanse będą większe. smile
          • lisu01 Re: Komu z PCO się udało...? 29.07.08, 09:18
            rzeczywiście Wasze wpisu dają nadzieję. Dzięki Wam za to dziewczyny.
            Ja następny cykl zamierzam totalnie wyluzować (zobaczymy czy się
            udasmile
            Akurat bedziemy na urlopie, postanowiłam że nawet nie biorę
            termometru (miałam takie plany by wiedzieć kiedy owu, ale
            postanowiłam się nie stresować). Co będzie to będzie.
            Ja nie tracę nadziei (choć czasem jest ciężko)że niedługo usłyszę
            słowo MAMUSIU
            • staszkamama Re: Komu z PCO się udało...? 29.07.08, 12:33
              Jeśli mogę coś doradzić, a właściwie wyrazić swoje spostrzeżenia:

              1. nie starajcie się zachodzić na siłę w ciążę z PCO przy dużych brakach hormonalnych - najpierw wyrównywanie poziomu, potem celowanko (po co zajść, skoro potem można z barku równowagi od ręki poronić sad(( - wiem z autopsji)

              2. szukajcie dobrego ginekologa i endokrynologa w jednym, najlepiej z doświadczeniem szpitalnym (mają najcięższe przypadki...)

              3. nastawcie się na dłuższe leczenie hormonalne, ale z myślą że każdy cykl zbliża Was do upragnionego sukcesu smile))

              4. nie wmawiajcie sobie na siłę, że macie jakiś wielki defekt - jak mawiał lekarz ze szpitala w którym rodziłam: 'tylko kobieta pozbawiona macicy nie może mieć dzieci big_grinDDD' Święte słowa...

              5. jak już wiele osób radziło na ile tylko dacie radę "wyluzujcie" - tak wiem jakie to trudne tongue_out, pobożne życzenia smile

              Ale wierzcie, sprawdziło się na 100% u mnie i wielu znajomych osób, które barowały się z problemem kilka lat... Pomagają remonty, przeprowadzki, zmiany pracy, kupno zwierzaka, wyjazdy, hobby, pasja...
              Najgorsze co można robić to wstawać co dzień z myślą "o matko, dzisiaj jest ten dzień, muszę zajść, jakiego to ja wielkiego doła nie załapię jak znowu nie zajdę" i zaczynać każdy dzień od analizowania wykresów i kresek na termometrze... Tym sposobem doprowadzamy się moje drogie do obłędu, a nie do ciąży... Wiem, zaraz będzie tu krzyk tongue_outPP

              Przeszłam sporo etapów: poronienie, zapalenie przydatków po czyszczeniu, zrosty (nie wiem nawet czy lewy jajowód mam drożny, ale co tam jak widać jest jeszcze prawy i obecna ciąża jest prawostronna tongue_outPP), czekanie na zielone światełko, wykresy, mierzenie tempki, ryczenie w łazience po dwudziestym którymś tam teście z jedną kreską wyrzuconym do kubła, deprecha, złość na wszystkie ciężarne itd.

              Zaszłam w ciążę jak pojawiły się inne codzienne problemy, które oderwały mnie od tych wykresików i wyliczań. Jak się połapałam byłam już w 7tc.

              Pozdoofka,
              mama Staszka (2002) oraz Zosi 33 tc



    • aniakoty12 Re: Komu z PCO się udało...? 31.07.08, 18:51
      Wszystko zależy od tego, jak bardzo masz zaawansowane PCO. Ja mam chyba
      wszystkie z możliwych objawów. Po wielu próbach wreszcie znalazłam dobrego
      lekarza i to wcale nie ginekologa tylko androloga. Zaszłam w ciąże w 7 miesiącu
      leczenia i w dodatku w bliźniaczą. Niestety chyba dlatego że była to bliźniacza
      poroniłam w 19 tygodniu.
      • lady_iris Re: Komu z PCO się udało...? 01.08.08, 18:04
        U mnie jedynym objawem były cykle w cały świat (co 3-4 m-ce) no i wianuszek
        pęcherzyków na jajnikach. Waga normalna, od czasu do czasu jakiś pryszcz - jak u
        wielu zdrowych kobiet...
    • bubcia75 Re: Komu z PCO się udało...? 01.08.08, 21:29
      Mi się udało, po 5 latach starań, ale dzięki invitro...przeszłam
      szereg stymulacji, laparoskopię i nic. Mąż miał "takie sobie"
      nasienie...Teraz jestem w 9 tcsmile
      • magdamajewski Re: Komu z PCO się udało...? 01.08.08, 21:58
        po 7 latach ale to ciezki przypadek jestem
Pełna wersja