czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problemach?

IP: *.aster.pl / 10.66.1.* 27.10.03, 18:49
no wlasnie, mi sie wydaje to nienormalne, ze nie potrafie rozmawiac o
problemach z nieplodnoscia z moja mama...ona nic nie wie, na kazde swieta mi
zyczy dzidziusia, a ja z trudem powstrzymuje lzy. inna sprawa, ze wogole mam
z nia slaby kontakt, mimo wielu prob, to po prostu jakby ona byla z innej
planety, a ja z innej...
    • Gość: Paola Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema IP: *.daminet.pl 27.10.03, 20:01
      Ja z moją mamą mam świetny kontakt...ale na plaszczyżnie problemów z
      nieplodnością calkiem mnie nie rozumie, a wręcz ignoruje. Caly czas jest
      przekonana, że sobie wymyślam chorobę, że wyolbrzymiam. W ogóle nie trafiają
      do niej badania, które wyraźnie wskazują, że coś jest nie tak (pco).
      Myślę, że taka jej postawa bierze się stąd, że sama tak naprawdę nigdy nie
      byla poddana próbie czasu tak jak my tyle czekamy na dziecko. Każda ciąża dla
      mojej mamy byla milym zaskoczeniem. W jej czasach mało ludzi mialo jakieś
      problemy z posiadaniem potomstwa. Ale myślę, że mama sama jest przerażona tym
      wszystkim co się ze mną dzieje, może nie chce tego pokazywać.
      W każdym razie, wszystkim wam, które nie macie dobrego kontaktu z waszymi
      mamami życzę, aby on się rozpoczął. Z góry jednak przestrzegam, że mogą one
      nie rozumieć tego wszystkiego tak jak my. Życzę więc wytrwalości.
    • Gość: kasialu Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema IP: *.mofnet.gov.pl 28.10.03, 13:22
      Dorunia!
      Nie Ty jedna masz opory do rozmawiania z Mamą o swoich problemach. Ja niestety
      nie mog z moją mamą porozmawiać bo wcale się mną nie interesuje. Z Teściową
      próbowałam rozmawiać na różne tematy, ale zawiodła moje zaufanie i już nie
      próbuję. To trudne tematy są. Mysle, ze paola ma rację - mamy nie rozmawiają bo
      same nie mialy takich problemów. W pracy siedzę z dwiema kobietami one mają po
      50 lat a ja mam 27. One zachodziły w ciążę po dwóch m-cach starania i dla nich
      moje problemy to kosmos. Twierdzą, ze przesadzam, ze się nakręcam itp itd. Nie
      rozumieją, ze jak mam bakterie wszystko mnie boli, czuję dyskomfort i jest mi
      źle - bo one nigdy nie miały takich dolegliwości.
      Jak to się dzieje, ze jeszcze kilka lat temu kobiety nie miały aż takich
      problemów.
      Dorunia może porozmawiaj o swoich problemach z przyjaciółką zamiast angażować w
      to Mamę.
      pozdrowionka
      kasialu
    • Gość: Nikola Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.03, 14:10
      Hej Dziewczyny!!!
      Ja rozmawiam na ten temat z moją mamą, ale przyznam szczerze, że nie przychodzi
      mi to łatwo...może jej nie chcę martwić???..Wiem, że jest w stanie mnie
      zrozumieć bo przeżywała podobne problemy...pierwsze dziecko jej zmarło
      (urodziła się 8 miesięczna i żyła 3 miesiące) drugą ciążę poroniła a ze mną w
      ciąży 8 miesięcy przeleżała w szpitalu aby nie stracić dziecka...
      Ona mnie wysłucha, mogę na nią liczyć....Jednak Ona sama nie dopuszcza do swej
      głowy myśli, że ja mogę mieć takie problemy...tłumaczy mi, że to przez to ,że
      się denerwuję i cały czas myślę o dziecku....trochę bagatelizuje ten problem
      tez ze względu też na mój wiek (22 lata)....
      Jednak cieszę się, że jest zawsze obok mnie....
      Zachęcam Was wszystkie abyscie spróbowały porozmawiać ze swoimi mamami!!!
      Kto inny Was zrozumie jak nie własna MATKA???? Wiem, że jestem jeszcze młoda i
      nie mam dużego doświadczenia, ale taka jest moja właśnie mała
      propozycjia...rada...
      Powodzenia!!!

      Nikola
      • evy Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema 28.10.03, 14:48
        No niestety nie zgodzę się z Tobą Nikola, że Mama zrozumie nas najlepiej.
        Jak na razie w ogóle nie podejmowałam z Mamą tego tematu, bo wiem, że właśnie
        Ona mnie zupełnie nie zrozumie, nie że nie chce, tylko po prostu dla Niej to
        wszystko jest nieznane. Kiedy Ona była nastolatką nikt nie myślał o tym, że
        dziewczyna kiedy zaczyna być kobietą powinna pójść do ginekologa, żeby zbadał
        ją i sprawdził czy wszystko jest oki. Ona pierwszy raz była u lekarza, kiedy
        zaszła w pierwszą ciążę. I takie same podejście miała w stosunku do mojej
        osoby. Do dziś pamiętam jak bardzo była zdziwiona tym, kiedy powiedziałam Jej,
        że mam żal do Niej, że nie pomyślała, żeby ze mną pójść do lekarza, że wszystko
        muszę sama. I tak jest w wielu tematach. Zupełnie inny sposób patrzenia na
        świat, ukształtowany przez wiek, wychowanie, otoczenie w którym się obracała.
        Poza tum wiem, że będzie się martwić, ale w taki drażniący mnie sposób. Więc,
        po co. Już dawno pogodziłam się z tym, że Mama nie jest moją przyjaciółką.
        Owszem bardzo Ją kocham, ale nie umiem Jej się zwierzyć ze swoich problemów.
        Jak przyjdzie taki moment, że np. będę musiała iść do szpitala na jakiś zabieg,
        to powiem Jej o tym w krótki, rzeczowy sposób i to wszystko.
        Natomiast rozmawiałam na temat naszych problemów z teściową. Daleko jej do
        ideału, ale akurat jeżeli chodzi o tego sprawy, ma bardzo życiowe podejście.
        Pewnie że idealnie by było móc z własną Mamą sobie porozmawiać, ale pamiętajmy,
        że Ona też jest tylko człowiekiem, i choć kocha swoje dzieci, to nie z każdym
        potrafi się dobrze porozumieć – w końcu my też nie z każdym rozmawiamy na tak
        ważne dla nas tematy.
        pozdr. i powodzenia dla wszystkich:o))
        • Gość: Nikola Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.03, 15:03
          Przykro mi, że Twoja mama nie jest dla Ciebie przyjaciółką...ale wiesz tak
          sobie pomyślałam, że może w Tobie jest jakiś problem...może to warto
          przeanalizować....piszesz - "mama jest tylko człowiekiem", "teściowa - daleko
          jej do ideału"???Czy Ty jesteś ideałem??? Próbujesz każdemu przykleić łatkę w
          moim odczuciu( po tym co przeczytałam), jesteś trochę agresywna....

          Ja mojej mamie bardzo dużo zawdzięczam...to na przykład, że istnieję i że miała
          tyle cierpliwości..,że o mnie walczyła....
          Nie obwiniaj mamy za to,że nie poszła z Toba do ginekolaga??? To jest bardzo
          błacha sprawa...są wieksze problemy w życiu...chyba sama o Tym Wiesz??
          Nie musze Ci tego przypominać....
          Takie jest moje zdanie...nie musisz się oczywiście z nim zgadzać...
          Życzę Ci powodzenia!!!

          Nikola
          • evy Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema 28.10.03, 15:45
            Oj Nikola zupełnie nie tak zinterpretowałaś mój post.

            Po pierwsze nigdzie nie napisałam, że jestem ideałem (bo nie jestemsmile i nikomu
            nie przypinam łatek. Może z racji tego że jestem trochę straszna od Ciebie,
            inaczej patrzę na świat (tylko proszę nie obierz tego że przypinam Ci łatkę
            małoletniości).
            Po prostu już sobie wytłumaczyłam, że choć idealnym rozwiązaniem by było mieć w
            Mamie przyjaciółkę, to jednak nie zawsze taki ideał sprawdza się w życiu.
            Moja Mama poza tym, że jest moją kochaną Mamą, jest również po prostu
            człowiekiem (i to nie umniejszenie Jej wartości – bo mam wrażenie że tak to
            odebrałaś), człowiekiem o określonym charakterze, upodobaniach itp., które są
            różne od moich. Po prostu tak, jak nie każdy może zostać naszym przyjacielem,
            tak nawet najukochańsza Mama nią nie jest tak z marszu, bo samo bycie Mamą nie
            powoduje, że znajdziesz w Niej osobę która zrozumie co w Twojej duszy gra. I to
            nie jest żaden zarzut, wg mnie to po prostu życie.

            To, że moja Mama nie poszła ze mną do ginekologa nie jest obwinianiem, jest
            faktem, który zdarzył się i to on m. in wskazuje na jej podejście do życia, do
            problemów związanych z seksualną stroną życia. Teraz już nie jestem na nią zła,
            zrozumiałam, że ona inaczej patrzy na świat i już. Różnimy się od siebie, co
            nie znaczy, że nie kochamy.

            A tak ode mnie to nie myl wdzięczności z przyjaźnią…
            pozdr
    • a.p5 Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema 28.10.03, 14:37
      Mam świetny kontakt z rodzicami, ale odkąd zaczeły się problemy z zajściem w
      ciąże, to zauważyłam pewne zmiany. Wcześniej przy każdej okazji życzyli nam
      dziecka , teraz, odkąd powiedziałam o problemach, życzeń takich już nie
      dostajemy. Skończyły się też rozważania mojego taty o tym jaką kołyskę zrobi,
      gdzie będą razem z dzieckiem chodzić na spacery itp. Wiem, że chcą jak
      najlepiej, ale trochę tęsknie za tymi spontanicznymi życzeniami(nawet za
      stwierdzeniami, że powinniśmy starać się o dziecko a nie kupować zwierzaka-jak
      mnie to denerwowało!).
      Zawsze opowiadam na jakie badania chodzę, co jest nie tak, ale wydaje mi się,
      że uciekają od problemu a może po prostu nie wiedzą jak mi pomóc.No i się
      nakręciłam z tą kołyską. Smutno mi. Pozdrawiam.
      • brita5 Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema 28.10.03, 14:48
        Z mama nie mialam nigdy dobrego kontaktu, tymbardziej w sprawach kobiecych.
        Moje uswiadomienie na temat @ polegalo na tym, ze mama powiedziala mi ze przez
        @ kobiety nosza podpaski, ktore to pozniej zatykaja ubikacjewink Pozniej jak juz
        dostalam okres powiedzialam tylko tacie.
        Ciezko przezywam wszelkie urodziny, imieniny, swieta bo kazdy zawsze mi zyczy
        dziecka a ja powstrzymuje lzy. Mama wie ze mamy problem bo po prostu
        powiedzialam jej ze juz nie chce zeby mi zyczyla dziecka, wytlumaczylam
        dlaczego i jak mnie to boli. Zrozumiala i teraz mnie uspokaja w moich chwilach
        zwatpienia aczkolwiek chyba za bardzo nie wierzy ze jest problem. Tesciowie nie
        wiedza i nadal otrzymuje telefony i sms-y z pytaniami kiedy...A jak tak bardzo
        bym chciala powiedziec ze to juz juz niedlugo;-(((
    • Gość: kaśka Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema IP: *.finemedia.pl 28.10.03, 14:45
      Ja nie rozmawiam. Jakoś trudno mi zacząć.Pozdrawiam
    • Gość: Kaja Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 28.10.03, 15:03
      Ja rozmawiam z rodzicami, tzn. głównie z mamą, a tata wie wszystko od mamy. To
      mi pomaga, chociaż z drugiej strony wiem, że się o mnie bardziej martwią. Ale z
      kim mam rozmawiać o moich problemach? To smutne, ale nie mam zaufanej
      przyjaciółki. Na wielu koleżankach się zawiodłamsad(
      • Gość: Kasia Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema IP: *.kornik.sdi.tpnet.pl 28.10.03, 17:47
        Ja z kolei mam dobry kontakt z moimi rodzicami i oboje wiedzą o naszych
        problemach. Ten moment nadszedł wtedy, gdy w niedzielę wieczorem musiałam
        zrobić zastrzyk domięśniowy, a że byliśmy u rodziców (mieszkają w małej
        miejscowości, co wyklucza skorzystanie z punktu medycznego) tato zrobił mi
        zastrzyk mimo tego, że nie jest lekarzem. Dyskretnie wypytują nas na jakim
        etapie jesteśmy, co teraz mamy za badania, poza tym sama na bieżąco opowiadam
        im co i jak.
        Pozdrawiam - Kasia
        • franula Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema 28.10.03, 20:37
          Chcialabym tylko napisac ze dawniej kobiety tez mialy taki problem tylko:
          jeszcze mniej o tym mowiono (nie bylo interenetusmile
          mniej bylo mozliwosci leczenia wiec wiecej zdawania sie na los. mam w pracy
          taka kolezanke kolo 55 ktora nie ma dziecka - miala rozne przejscia takze z
          lekarzami ale ma poczucie ze mniej wtedy od niej zalezalo niz teraz od mlodej
          kobiety z problemem
    • Gość: lomre Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.03, 20:40
      Dzieki za taki post!!!! Mamy swietny kontakt z moimi rodzicami, ale tego
      tematu nie poruszamy. Rodzice sa dyskretni i chyba sie troche domyslaja. Moja
      mama zawsze jednak uwazala, ze do ginekologa chodzi sie tylko w ciazy a poza
      tym to oni tylko wymyslaja. Tez bym tak chciala i mama chyba nie rozumie, ze
      od ignorowania ginekologa nic sie nie poprawia. Reszte lekarzy powaza. Za to
      moja tesciowa pyta przy kazdej okazji dlaczego tak dlugo czekamy, "ona uwaza
      ze to za dlugo" itd. Lzy staja mi w oczach jak o tym mysle i jest mi przykro.
      Tesciowa byla w ciazy jeszcze przed slubem, wiec "na co czekamy?".
      Przepraszam ze tak dlugo, ale "wygadalam sie".
      Jeszcze raz doruniu dzieki za post! Moj adres lomre@gazeta.pl
    • femalespirit Re: czy rozmawiacie z rodzicami o swoich problema 29.10.03, 10:10
      Ja swoim rodzicom powiedzialam, bo marudza o wnuki od dawna, jak wychodzilam za
      maz, to niby pol-zartem domagali sie obietnic, ze beda wnuki. Szybko sie
      okazalo, ze jest problem, wiec powiedzialam rodzicom, ale moja matka nie umie
      sie w tej sytuacji znalezc - plecie jakies glupstwa, ze trzeba tylko cierpliwie
      czekac, ze sie nie napinac nerwowo. Staram sie ja zrozumiec, bo w jej pokoleniu
      wiekszym problemem bylo unikanie ciazy - nie bylo wtedy dobrych srodkow
      antykoncepcyjnych. I w ogole wszelkie tematy intymne moja mama, nowoczesna w
      innych sprawach i liberalna, zawsze pomijala, uswiadomilam sie sama z ksiazek i
      sama poszlam pierwszy raz do ginekologa w wieku lat 17. Tak wiec nie mam
      wsparcia od niej. Wiecej juz moge pogadac z Tata, ktory interesuje sie
      medycyna, wiec opowiadam mu o metodach leczenia i lekarstwach. On mnie potrafi
      bardziej pocieszyc. Zrozumial tez, by nie zyczyc mi dziecka na kazdym kroku, bo
      mnie to boli. Najwiecej zas wsparcia mam od mojej najlepszej przyjaciolki,
      ktora , co zabawne, dzieci nie ma i nie chce miec. Ale doskonale mnie rozumie.
Pełna wersja