znów te pytania o ciażę w święta...:(

30.12.08, 17:05
I znów to czego się obawiałam - rodzinka z okazji świąt ponawia
pytania o dzieckosad Szwagierka wtrąca swoje trzy grosze, że to juz
najwyższy czas, że nie jestem juz taka młodauncertain
Poza tym oczywiście, każdy dawno nie widziany znajomy pyta kiedy
dzidziuś (jesteśmy 1,5 roku po ślubie) wiem, że w sytuacji gdyby
brak dziecka był nasza decyzja to nie byłoby w tym nic dziwnego ,
ale w naszej sytuacji szlag mnie trafia!! Nie chcę kazdego
wtajemniczać w moje problemy zdrowotne...
Napiszcie jak wy sobie z tym radzicie?
    • kolebeczka Re: znów te pytania o ciażę w święta...:( 30.12.08, 17:18

      Zawsze zartami mozna rzec: w zwiazku z ociepleniem klimatu bociany
      poglupialy i lataja jakos tak nieskoordynowanie.
      A Ty rob swoje- badaj siebie i meza.
      Bo rodziny, nawet jak dzieci przyjda na swiat, nie beda nigdy do
      konca zadowolone. A ze to dziecko glupsze od innego, a ze to ma
      wiecej zabawek, a ze to ma wplacone juz na mieszkanie, a ze to
      bedzie studiowac, a to tylko do zawodowki.
      Rodzina to arena do rywalizacji.
      Humorem i spokojem pokazesz, ze to Ty panujesz nad sytuacja,
      jakkolwiek by Ci sie wymykala z rak.
      Powodzenia!
    • mugol81 Re: znów te pytania o ciażę w święta...:( 30.12.08, 17:32
      Ja już 3 swięta przerabiam ten scenariusz pytania kiedy zdecydujemy
      sie na dziecko... życzenia "dużo dzieci" itp.... do tej pory
      udawałam że jeszcze nie czas że narazie nie planujemy dziecka...
      nikomu nie powiedzieliśmy że już ponad 3lata staramy sie
      bezskutecznie...
      Może to nie jest dobre wyjącie bo przecież udaję egoistkę która
      niema czasu i ochoty na pieluchy... ale nie widzę innej drogi nie
      chcę współczucia litości i wszystkich tych "dobrych rad"
      Jest mi z tym cholernie ciężko bo chciałabym komuś o tym
      powiedzieć... W naszym przypadku problemem jest nasienie męża i
      paradoksalnie bardziej obawiam sie wyznania tego niż gdyby problem
      był "mój"... Boję sie komentarzy że mój facet jest
      jakiś "niepełnowartościowy" że "strzela slepakami"....
      Poprostu biorę to na siebie i udaję że niechcę jeszcze dzieci....
      • cheritka ...do mugol81 30.12.08, 17:49
        Ja mam tak samo jak ty, i te same wytłumaczenia , jakbym słuchała
        samej siebie, też o naszym problemie nie wie nikt i też problem leży
        po stonie męża i myślę że jeśli by to była moja wina, łatwiej by
        było o wszystkim powiedzieć.
        Ja jestem już 7 lat po ślubie i 4 lata starań.
        • misiama Re: ...do mugol81 30.12.08, 18:19
          oj ja tez to przerabialam - te wscibskie pytania i komentarze, ze
          latka lecą; nie potrafilam sie przyznac nikomu, ze mamy problemy;
          ale walczylismy - 6 inseminacji i 3 ICSI (trzecia proba udana - juz
          22 tydzien); ale znow są powody do narzekan: ze w ciązy zimą to
          niebezpiecznie, ze mieszkanie nie takie, czemu nie bliźnięta, bo
          kiedy zdąże z rodzenstwem; tak zle i tak niedobrze;
          pozostaje zagryzc zęby i próbować dalej; kiedys musi sie udac!
          powodzenia zycze;
          a swoja drogą, to szczyt niedyskrecji wtrącać sie komuś w tak
          intymne zycie osobiste... ech, szkoda gadac; trzymaj sie
          • free-klaudia26 Re: ...do mugol81 30.12.08, 18:46
            U mnie jest ten sam problem dzisiaj w pracy koleżanki pytały mi się kiedy
            dziecko? a,że to ja już ponad 6 lat po ślubie ,mam gdzie mieszkać a dziecko
            kiedy?? na co ja czekam jak już mam tyle lat (26) ,później może być trudniej
            itd. Ok ale ja nie chce się tłumaczyć wszystkim w pracy ,że mamy problemy i ,że
            już ponad 5 lat się staramy.Po co maja wszyscy zaraz mnie brać na
            języki,tłumacze się tym ,że tak nam dobrze i ,że jak przyjdzie czas to będą
            dzieci a jak nie to nieuncertain
            Jak przyszłam do domu to się poryczałam z tego wszystkiego z tej bezsilności i z
            tego ,że kiedyś to i tak wyjdzie na jaw sad już sama nie wiem co robić,zgłupiałam
    • jag_2002 Re: znów te pytania o ciażę w święta...:( 31.12.08, 17:32
      spokojnie wink po paru latach przechodza na zyczenia spelnienia marzen i
      przestaja pytac wink u nas juz 2 lata nie zycza i nie pytaja
    • kasia-96 Re: znów te pytania o ciażę w święta...:( 01.01.09, 13:12
      witam w nowym roku,ja tez mam tak samo ciagle pytania o
      dziecko,tylko tyle mam dobrze ze moja rodzina zna sytuacje bo ja sie
      z tym nie kryje poprostu mowie troche zarcikiem ze sie staramy i
      jakos nie ma efektow,dla mnie to jest tak wygodnie nie obwijac w
      bawelne tylko mowic wprost,ostatnio spotkalam kolezanke z
      podstawowki,mezatka dziecko ma 4 latka dziewczynka,i spytala czemu
      ty jeszcze nie masz,wiec jej odpowiedzialam wprost"robi sie ale
      jakos nie wychodzi"popatrzyla i powiedziala "nie mart sie dobrze
      bedzie"i urwal sie temat,takze moi znajomi i rodzina wiedza i nigdy
      mnie juz nie pytaja bo wiedza ze to zreczna sytuacja,wiec ja wole
      nie ukrywac,pozdrawiam
      • mama-tyma Re: znów te pytania o ciażę w święta...:( 01.01.09, 21:11
        Jak mnie się pytali: Kiedy dziecko? to odpowiadałam: Jak Bóg da. Po
        paru latach od ślubu przestali pytać to i święty spokój miałam.
        Teraz jak mam synia po ośmiu latach małżeństwa, ci żadko spotykani
        oczywiście mówią: No w końcu się zdecydowałaś smile Trzeba żyć dla
        siebie, nie dla ludzi. Pozdrawiam.
    • martucha90 Re: znów te pytania o ciażę w święta...:( 02.01.09, 00:31
      Ja od kiedy pojawiły się nasze problemy, mam wrażenie, że większość
      w otoczeniu je ma. Bardzo wiele osób (na wyrost?) podejrzewam, że by
      chciały mieć dzieci, ale nie mogą. Dlatego nikogo nie pytam, nikomu
      nie sugeruję i nikomu nie życzę dzieci. Nie chciałabym urazić w tym
      względzie.

      Pamiętam, jak moja koleżanka się starała, miała wtedy już 35 lat
      (teraz ma 39 lat i nadal nic), a ja właśnie zaszłam w ciążę (po
      staraniach). I nasza wspólna znajoma, o której wiem, że ma dziecko z
      wpadki, zaczęła robić uwagi w stylu, który znacie "a ty co? latka
      lecą? nie ma na co czekać! do roboty". Moją koleżankę zamurowało z
      przykrości i nic nie umiała odpowiedzieć, ja tę znajomą opieprzyłam,
      że się wtrąca w nie swoje sprawy.
      Potem sobie o tym myślałam, ale nie umiałam ocenić - dobrze jej
      powiedziałam, czy nie dobrze, ostro czy wcale nie za ostro, a może
      przesadziłam, może ona nie powiedziała nic takiego... Tylko tak
      bezmyślnie chlapnęła, a może i życzliwie, bo jedyne co wiedziała w
      tym względzie, to bzyknąć się i jest wpadka.

      Już teraz nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że zanim
      zaczęłam się starać o własne, to pytałam... I w tym chyba tkwi
      sedno - kto nie doświadczył, ten zwyczajnie nie wie, że mogą być
      problemy.
      • hugo43 Re: znów te pytania o ciażę w święta...:( 02.01.09, 11:01
        tez mlam taka delikatna kolezanke w pracy,pol roku staran,zaczynalam
        sie starac,a tu nic.w koncu po 2 latach sie udalo.ona wciaz sie
        pytala.w miedzyczasie sie rozwodzi i przyrzekam,3 razy w tygodniu
        bede ja pytala kiedy slub nastepny!!!no bo jak to,bez slubu???????
        • kolebeczka Re: znów te pytania o ciażę w święta...:( 02.01.09, 11:16

          aaa tam bez slubu...Jezus poczal sie w panienstwie, ale sie o tym
          zapomina, he he.
          Nie ma co odplacac owej kolezance, bo moze nie jest na takim etapie
          empatii jak Ty. W koncu ta tez jest mierzona podobnie jak IQ. A tak
          poza tym- na jej wczesniejsze pytania wcale nie musialas odpowiadac,
          a przynajmniej nie szczegoly.
          Ludzie czasem chca wiedziec o czyichs niepowodzeniach, zeby sie
          poczuc silniej wobec wlasnych, ktore przemilczaja, bo to pokazuje
          ich slabosc.
          Pozytywna strona zwierzen- przez te nasze historie czesto poznajemy
          prawdziwych przyjaciol. Bo w spokojnych okolicznosciach przyrody czy
          kawiarni nie jest trudno byc dla siebie milym...
Pełna wersja