mug75
03.03.09, 15:56
Dziewczyny, już nie wiem co mam o tym myśleć, wybrałam się wreszcie
do wrocławskiego Invimedu i powiem wam, ze jestem rozczarowana. Dr
Wickiewicz powiedziała, że zasadniczo ona nie ma co mi specjalnie
pomagać skoro zaszłam sama w ciążę ( pierwszy raz, w styczniu,ciąża
biochemiczna po 3 latach bez tabletek), ale skoro mam takie ciąże to
powinniśmy zrobić badania genetyczne, bo nawet jak ona czyli dr
doprowadzi szybciej do ciąży niż natura, to nie gwarantuje jej
utrzymania skoro zarodek się nie rozwinie.Ja nie wiem co mam myśleć
teraz. Po pierwsze kilka razy przypominałam dr, że nic mi nie
wiadomo bym wcześniej miała jakąś ciążę biochemiczną, więc nie wiem
skąd ta liczba mnoga, po drugie dr mi właściwie odebrała całą
nadzieję, nastraszyła,że jesteśmy zmutowieni tak, że szans na
prawidłową ciążę brak, zniechęciła, bo juz się boję , że jesteśmy
uszkodzeni genetycznie i nic się nie da z tym robić. Po co mam robic
te badania skoro i tak nie da się tego wyleczyć. To może już lepiej
dalej próbować samej w ciążę zajść ( czyliw w praktyce pewnie się
nie doczekam przy tej statystyce) a jak się znowu nie utrzyma, to
się rozczaruję.nie wiem co dalej

w dodatku pani dr powiedziała
mi,że jak zechcę przyjść na inseminację to zaprasza!!!chociaż i tak
to mało skuteczne i lepiej by było mieć kilka stosunków w okresie
owulacyjnym skoro mam sama owulację, że to taka sama skuteczność jak
inseminacji! słyszałyście o takiej teorii??? wyszłam stamtąd
oszołomiona.bo nie sądzę, że przybliżyła mnie ta wizyta do
macierzyństwa