femalespirit
27.11.03, 18:10
Bylismy dzis na pierwszej wizycie (u Sowinskiej) i powiem Wam szczerze, ze
jestem mocno zdegustowana. Po pierwsze panujacymi tam warunkami (ciasno,
nawet nie mozna sie swobodnie rozebrac), po drugie podejsciem lekarki. Bardzo
obcesowym. Najpierw przeprowadzila najbardziej chaotyczny wywiad, z jakim
mialam do czynienia (a ja zawodowo wiem co to jest dobry wywiad
diagnostyczny), sama jej musialam przypominac o paru istotnych sprawach, o
ktore mnie w ogole nie zapytala, obejrzala pobieznie moje wykresy, ostrym
tonem pytajac, dlaczego wspolzycie nie bylo w odpowiednich dniach - alez
owszem, w wiekszosci wypadkow bylo, co musiala stwierdzic kiedy sie
przyjrzala nieco uwazniej wykresom (na ktorych jest to zaznaczone), poza tym,
po chwili stwierdzila, no, rzeczywiscie ex-post mozna tylko stwierdzic kiedy
ta owulacja byla, a ja sie kierowalam przy planowaniu "przytulania" testem
owulacyjnym, ktory jest pozytywny przed owulacja. Nawiasem mowiac jako dni do
wspolzycia zaznaczyla te, w ktore test owu byl negatywny! Wiec jesli nie
kierowac sie testem owu to jak mam stwierdzic owulacje? Przeciez nie
stwierdze, ze byl skok temperatury dopoki nie mina trzy dni - wiec powinna
zamiast mnie obsztorcowywac, tylko poinformowac czym powinnam sie kierowac.
Na wyniki meza powiedziala, ze slabe, ale nie wykluczajace naturalnej ciazy,
zas na wyniki mojego profilu hormonalnego (progesteron 8 ng/Ml w 21 dc.,
estrogeny duzo ponizej normy w 14 dc.), ze to wcale nie swiadczy, ze owulacji
nie ma (wszedzie czytalam, ze progesteron ponizej 15 swiadczy o
bezowulacyjnych cyklach). Moje wykresy nazwala "ksiazkowo pieknymi" i
generalnie to zalecila tylko monitoring owu na usg w celu ustalenia terminu
wspolzycia + ponowne badanie FSH/LH, prolaktyny (moja wydzieline z piersi
skomentowala jako normalna po dwumiesiecznej kuracji Bromergonem - dziwne).
No i bakteriologiczne badania. Potem mnie zbadala. Bylo to bardzo bolesne i
nieprzyjemne badanie, choc rezultat zadowalajacy, wszystko ok na usg. Na
koniec spis dalszych ewentualnych zabiegow i do widzenia po 20 minutach. Caly
czas pani doktor wyrazala lekcewazenie naszych problemow i stwierdzala, ze po
latach starania, to dopiero mozna miec problem.
Nie tak sobie wyobrazam profesjonalna przychodnie leczenia nieplodnosci. Nie
tak wyobrazam sobie podejscie lekarza - jesli uwaza, ze na wieksze badania
zbyt wczesnie to mozna to uprzejmie i grzecznie powiedziec, a nie pobieznie i
lekcewazaco traktowac doroslych ludzi, ktorzy od wielu miesiecy staraja sie o
dziecko (i nie sa juz tacy mlodzi). Chociaz generalnie wnioski z wizyty byly
pozytywne, mamy szanse na naturalna ciaze, to sposob przekazania tej wiedzy
byl calkowicie nieprofesjonalny i po ludzku - niegrzeczny. I to wszystko za
niemale pieniadze. Moj maz wsciekly - powiedzial, ze wiecej tam nie pojdzie.
A ja sama nie wiem, czy mam ochote na dalsze kontakty z ta kobieta, wiec moze
na monitoring zdecyduje sie gdzie indziej.