M mówi 'nie'

02.04.09, 12:03
byliśmy u andro z wynikami po asthenozoospermii.

andro powiedział, że nie jest tak źle. że przy tak dużej ilości, plemniki mają
prawo być mało ruchliwe.
że skoro mamy już jedno dziecko, to nie powinno być problemu z drugim i że
najlepiej doprowadzić się do stanu, gdy wtedy zaszliśmy w ciążę. zapytałam,
czy to znaczy, że mam cofnąć czas o pięć lat?
uśmiechnął się tylko i powiedział, że tego nie da się zrobić.

co można: M mógłby zrzucić parę kilo nadbagażu, ruszać się więcej, współżyć ze
2-3 razy w tygodniu. nie palić. nie pić. nie grzać jąder. jeśli praca jest
siedząca, to ruszać się. nic nie przepisał.

a możliwości: inseminacja. inseminacja ze stymulacją. albo in vitro. jeszcze
kilka minut odpowiadania na moje pytania i wychodzimy.

wsiadamy do samochodu, a M bez żadnych wstępów: nie zgadzam się na żadną
inseminację. żadnych zastrzyków, strzykawek, nic takiego! jak ma być, to tylko
naturalnie.

fajnie?
    • mika.l Re: M mówi 'nie' 02.04.09, 12:19
      Nie fajnie.
      A u mnie będzie/zaczyna się dokładnie TO SAMO.
      Na razie zgadza się na badanie nasienia (yes! wink ), nic nie mówi, ale widzę, że
      w daleką drogę w tym temacie to razem nie pojedziemy.
      Pali, siedzi w pracy i samochodzie, zero ruchu, zmęczenie, kilka kilogramów w
      pasie.... Nie zamierza nic zmienić.
      Rozmowy na ten temat traktuje niepoważnie.

      Ale drugie dziecko chce mieć. I to nie tylko słowa - czuję to.
      Myślę jednak, że oni - oczywiście nie wszyscy, ale - z racji tego że to my:
      czytamy, biegamy po ginach, robimy sobie badania - oni "zaskakują" później. Tak
      mi się wyadeję, że potrzebuja więcej czasu. Że jest to dla nich na początku
      krępujące. Że muszą - może - dojrzeć do tego, żeby sobie powiedzieć "chcę, ale
      jest problem. coś muszę zrobić".
      Takie to moje złote myśli. Czekam aż mój zaskoczy.
      Ale niestety, kiedy go zapytałam - do jakich granic jesteśmy w stanie dojść - to
      powiedział, że leki, badania - tak. Zabiegi - NIE. Także z powodów finansowych.
      Aiko, ja się czuję totalnie skołowana.
      Z jednej strony dół - bo tak ogromnie pragnę, a nie mogę. I nikt mi nie powie,
      że ludzie którzy mają problemy mają "się nie stresować, nie myśleć o tym" - bo
      to okropna bzdura.
      Z drugiej strony stres ogromny przed tymi badaniami, z trzeciej strony
      ciągnięcie go za rękę...
      To bardzo trudne.
      No więc wyję od rana :-\
      Serdeczmnie pozdrawiam i oby jak najszybciej Wam się udało.

      Mika

    • przyszla_mamuska Re: M mówi 'nie' 02.04.09, 12:25
      łoooo boże sad z całym szacunkiem do ciebie ale faceta masz snoba uncertain
      no chyba że taki mocno wierzący katolik...

      na szczęście ja mam męża z innym podejściem.

      chyba że on potrzebuje czasu?? na początku zawsze jest szok... daj mu to
      przemyśleć wink
      pozdrawiam
      a na obiad zamiast kotletów sałatka z pomidorów i sałaty ;p no i takie tam, jak
      sie nie chce ruszać żeby schudnąć big_grin
      • aiko73 Re: M mówi 'nie' 02.04.09, 13:48
        dziewczyny, jesteście kochane! dzięki serdeczne.

        od razu mi się gęba śmieje. zwłaszcza jak czytam o tym pomidorach na obiad. big_grin
        bo mój kochany surowego pomidora do ust nie włoży. big_grin ten typ po prostu tak ma.

        katolikiem nie jest - boże broń ;] - tym bardziej zatwardziałym. myślę, że to
        takie faceckie "wara od moich klejnotów" raczej niż światopoglądowe 'nie'.

        nie sądzę też, żeby on widział nasze ponad roczne próby zajścia jako 'problem'.

        nie wiem, jak będzie. dzisiaj byłam w szoku i nawet nie podjęłam dyskusji, żeby
        go do czegoś przekonywać. a do zrzucenia ma tak spoko ze dwadzieścia kg.

        dzięki jeszcze raz za Wasze słowa.
        • przyszla_mamuska Re: M mówi 'nie' 02.04.09, 14:17
          nikomu nie jest prosto z takimi problemami... to wszystko strasznie boli. My już
          tez przez to przechodziliśmy i wiem że najgorzej jest jak się człowiek dowie i
          nagle taki kop w tyłek że sie odechciewa wszystkiego.

          faceci do tego inaczej reagują, bo jak to przecież facet może mieć problemy z
          płodnością... przecież to najwspanialszy i najbardziej genialny osobnik na tej
          ziemi wink

          Nie denerwuj sie. przejdzie mu. narazie nie rozmawiaj na ten temat z nim. za
          tydzień zapytaj czy o tym myślał. powiedź mu że skoro tak bardzo cię kocha to
          tobie zalezy na tym dziecku.
          a zresztą skoro narazie nie chodzi tu o żadne lekarstwa itp to co on sie tak rzuca??
          przeciez nie on jeden z takimi problemami...
          a co to dziecko z in vitro czy IUI jest gorsze?? to pozdrów go ode mnie i
          powiedz że ja własnie takie planuję bo innego nie mam szans mieć nigdy w życiu sad((
    • ania13-r Re: M mówi 'nie' 02.04.09, 12:37
      Wiesz, mój mąż też nie był zadowolony z przymusu wykonania badań.
      Widziłam jak wielkie to przeżycie dla niego. Ale nigdy nie
      usłyszałam od niego słowa sprzeciwu... powinnam się cieszyć że
      trafiłam na takiego męża-chociaż w tej kwesti nie miałam z nim
      problemu.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia. Twój M prawdopodobnie potrzebuje
      czasu na zrozumienie powagi problemu i musi dojrzeć do całej
      sytuacji (takie jest moje zdanie).

      Będzie dobrzesmile Trzymam kciuki.
      • aiko73 Re: M mówi 'nie' 02.04.09, 13:52
        możliwe, że to faktycznie kwestia czasu.

        na razie chyba nie będę podejmować z nim rozmowy na temat "nie-naturalnych"
        sposobów poczęcia.

        cóż... w kwietniu pozostaje mi liczyć na wybuch wiosny i jego wpływ na ogólne
        pobudzenie organizmu.

        jakby nie było to zalecenie lekarza, żeby narządów używać tak ze dwa, trzy razy
        w tygodniu. smile
    • kornelia66 Re: M mówi 'nie' 02.04.09, 18:35
      Oj znam to doskonale..mój M też był długo niechętny na cokolwieksad Jego stanowisko,to dlaczego panikujesz,mamy już jedno dziecko,więc się uda i drugie.Dopiero po dwóch latach dotarło do niego,że sprawa nie jest taka prosta i w końcu łaskawie zgodził się na badanie nasienia.Później znów szarpanina,żeby poszedł do urologa.Dopiero po 2,5 roku starań w końcu wybrał się do urologa,zrobił drugi raz badanie nasienia.Cały czas myślałam,że to u mnie są jakieś zaburzenia owulacji,złe hormony itp.,a okazało się,że słabe nasienie to nasz główny problemsad(Tyle czasu minęło,a gdyby nie był tak oporny w tym temacie,być może to wszystko nie trwałoby tak długo.Teraz bierze witaminy i hormony,w końcu cokolwiek robi w tym temacie.Chociaż i tak jest niezadowolony,że nie może się napic piwa,bo bierze hormony..ech.. Co dziwne naszą córeczkę uwielbia,chętnie się nią zajmuje,zawsze mówił że chce dwójkę dzieci,wiec zupełnie nie rozumiem jego postawy.
      Dopóki nie zaczęliśmy się starać o drugie dziecko było naprawdę super między nami,potrafiliśmy się dogadać na każdy temat...A tu takie zachowania,to mnie bardziej boli chyba niż brak upragnionej ciąży.Próbowałam wiele razy spokojnie porozmawiać z nim na ten temat,na początku czekałam i nie naciskałam,ale po pewnym czasie czasami już nie wytrzymywałam i w złości zarzucałam mu,że jest egoistą i myśli tylko o sobie,że tak naprawdę nie chce tego dziecka.Ale to tylko powodowało,że zacinał się w sobie i mieliśmy potem tylko ciche dni.Naprawdę nie wiem co zrobić w takiej sytuacji,przecież nie tak prosto jest odejść,czy wiecznie się szarpać albo zrezygnować z marzeń o drugim dziecku.
      Dlatego naprawdę zazdroszczę wszystkim kobietom,których mężowie na całego angażują się i naprawdę rozumiem te które niestety nie maja takiego oparciasad
    • jogna1 Re: M mówi 'nie' 03.04.09, 07:34
      Przeciez to nie on bedzie dostawal te zastrzyki.. niech ruszy tylek
      i zacznie o siebie dbac. proste smile
Pełna wersja