agaro28
30.05.09, 09:03
Pojawila sie nadzieja dla mnie, ze jeszcze nie wszystko stracone

Jak wiecie, trzecia inseminacja nie udala sie okupiona totalnym
zalamaniem. Moj M wyblagal bym sprobowala ostatni raz i zapisalam
sie do mojego gina, ale tez za porada kolezanki zapisalam sie do
Jerzakowej, tak poprostu zobaczyc co ona o tym wszystkim powie. I
wiecie co? Okazalo sie, ze mam zespol policystycznych jajnikow (PCO)
i zeby nie wiem co nie jestem w stanie zajsc w ciaze!!! Musze
schudnac i dostalam kuracje 3-miesieczna lekow by jajniki wrocily
do "stanu uzywalnosci" i najwazniejsze, ze jest nadziejea, ze jak to
wszystko sie unormuje to mam szanse zajsc w ciaze naturalnie,
bez "wspomagania"!
Do tamtego mojego gina juz nie pojechalam, choc mialam wielka ochote
pojechac do tego cholernego warszawskiego Novum i zrobic awanture!!
specjalistyczna klinika leczenia nieplodnosci, podobno najlepsza w
Polsce (na pewno najdrozsza) i oni robia zabieg za zabiegiem nie
sprawdzajac, czy pacjentka nie ma jakis zaburzen hormonalnych??
Przeciez ja sie na tym nie znam, ja jestem zrozpaczona pacjentka
liczaca, ze mi pomoga doczekac sie mojego szczescia!! A oni ciagna
kase robiaz zabieg za zabiegiem nawet nie probujac sprawdzic, czy
moze jest jakas inna przyczyna, przeciez kiedys zachodzilam w ciaze,
czyli bezplodna nie jestem??? Naciagneli nas na tyle kasy, zabiegi,
przeloty itp. a najgorsze, ze kosztowalo nas to tyle niepotrzebnych
stresow, nerwow, nieprzespanych i przeplakanych nocy...!! a teraz
mialam decydowac sie na in vitro, wydalabym 10 tys zl zyla nadzieja
i wraz nic z tego by nie bylo!!
zlosc sie we mnie gotuje, ze oni nas tak wykorzystuja!
podobno co nas nie zabije to nas wzmocni, kolejne zyciowe
doswiadczenie mam za soba. Mam nadzieje, ze juz teraz bedzie lepiej,
zal mi tylko tego czasu, ktory zmarnowalam "czekajac na cud" , ktory
nie mial szans sie pojawic.
Sciskam Was mocno i dziekuje za wsparcie i cieple slowa otuchy!
mama Aniolkow 02.2003 (*) i 05.2004 (*)