walka o dziecko-musimy sie wspierać

17.12.03, 08:41
twoja walka o dizecko... dni oczekiwania , dni załamania i nadziei... jakie
badania przeszłąś napisz musimy sie wsierać jak długo wlaczysz o dziecko? jak
sobie radzisz z depresją zmów pojawiła sie @ czy trzymasz sie jednego
lekarza? piszcie bo umieram nie mam już sił czy jest nadzieja?
    • lidek0 Re: walka o dziecko-musimy sie wspierać 17.12.03, 11:28
      5 lat czekania na Maćka, wiele z tego zmarnowanych z winy lekarzy. Po drodze
      poronienie, ciąża pozamaciczna, wycięcie jajowodu, macica dwurożna, biopsja
      endometrium, laparoskopia, histeroskopia, HSG, profile hormonalne, choroby
      odzwierzęce, badanie nasienia, rozregulowane hormony, cykle bezowulacyjne,
      niepękajace pęcherzyki. W końcu wspaniała lekarka i Maciuś, nasz wielki skarb.
    • Gość: Nanny Ogg Re: walka o dziecko-musimy sie wspierać IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 17.12.03, 19:49
      Ja już nawet nie mam siły pisać... Wczoraj znowu widziałam sie z lekarzem i
      znów nie wiem co dalej... Mam takie chwile, że całkiem brak mi sił, ale z
      reguły na wiosnę jest lepiej... I lepiej jak widzę, na tym forum, że nie jestem
      sama...
      Pozdrawiam!
      • zibi62 Re: walka o dziecko-musimy sie wspierać 18.12.03, 19:39
        każda ma chwile zwątpienia i załamania. Jednak głęboko wierze, z ekiedyś sie
        uda, ze to tylko kwestia czasu. staram się zając czymś innym, nie myśleć.ktoś
        wcześniej napisał ,,Że najciemniej jest przed wschodem słońca" i bardzo mi sie
        to podoba.Trzymaj się! w 2004 zlikwidować niż demograficzny, więc do roboty!
    • Gość: gg Re: walka o dziecko-musimy sie wspierać IP: *.lodz.dialog.net.pl 18.12.03, 20:37
      Walczę juz prawie dwa lata i chyba brakuje mi sił. Właśnie zrobiłam test. Nie
      mogłam wytrzymać dłużej i jest... negatywny. Jest 29 dzień cyklu, czuję się
      fatalnie i już straciłam zupełnie nadzieję. Siedzę i płaczę, topię smutki w
      kieliszku rozgrzewającego wina. Mam nadzieję, że to nie alkoholizmsmile))) Chyba
      nie pocieszyłam nikogo, przepraszam.
      • magdabrat Re: walka o dziecko-musimy sie wspierać 19.12.03, 05:43
        Ja jestem tu nowa, ale staramy się o dziecko od ok 1,5 roku i nic.Za każdym
        razem kiedy pojawia się @ jestem zła,smutna; mąż tak samo jak widzi,że znowu
        się pojawiła chociaż nikt jej tu nie chce.Od nowego roku mamy zamiar rozpocząć
        badania, obawiam się tego co może powiedzieć nam lekarz.Ale jednocześnie
        czytając wątki na forum o cudach jakie się zdarzają, chce iść do lekarza, bo
        wierze,że pomoże i nam.A co do wspierania się nawzajem to to napewno pomaga,
        kiedy widzimy,że nie jesteśmy same.
        • Gość: brygida Re: walka o dziecko-musimy sie wspierać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.03, 20:00
          Nasze starania zaczeły sie 6 mies. temu a po drodze wydazyło sie tyle że nie
          potrafir tego sie pozbyć: ciaża, poronienie( jak poroniłam dowiedziałam sie ze
          byłam w ciazy), cysty, torbiele, badania, dwa tygodnie w szpitalu,
          laparoskopia, zawalona sesja egzaminacyjna, stres, utrata pracy...
          A teraz czekamy jeszcze dwa cykle brania tabl. anty i do dzieła.. Tak bardzo
          boje sie, cały czas mysle, jak to bedzie i czy wogóle bedzie. Cholera jakie to
          życie porąbane. Ale cóż tu chodzi o cud najwiekszy .... Dlatego nie ma wyjscia
          trzeba być silnym i nie załamywać sie i WALCZYĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: magdall Re: walka o dziecko-musimy sie wspierać IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.12.03, 21:04
      5 lat starań. właściwie przeszliśmy przez wszystkie etapy: naturalne próby,
      zaniepokojenie brakiem efektów, leczenie hormonalne i in vitro. Jutro drugi
      transfer icsi. w poprzedim tylko dwa embriony więc @ była podwójną klęską.
      Teraz są cztery więc jest co mrozić. To dodaje nadziei. Gdyby nie ona, już
      dawno bym się wycofała. Nie jestem silna, nie jestem stworzona do walki. ale
      zmagam się z trudnościami ponieważ po prostu bardzo chcę urodzić dzieckosmile I
      wierze, że w końcu mi się uda. wam także tego zycze dziewczynkismiletrzymajcie
      jutro za mnie kciuki!
      • Gość: vikas Re: walka o dziecko-musimy sie wspierać IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.12.03, 19:13
        Starania trwają blisko 3 lata.
        Najpierw ciąża pozamaciczna,laparoskopia,
        badania(jeszcze nie wszystkie),inseminacja.
        Płacz,żal,rozpacz!Teraz na szczęście jestem
        spokojna.Nie martwię się to nie ma sensu,
        a w niczym nie pomaga.Będzie co ma być
        przecież w 100% nie ode mnie to zależy.
        Prawdopodobnie czeka mnie in vitro,ale na razie
        nie wiem czy się zdecyduję.Pozdrawiam
    • Gość: maksia Re: walka o dziecko-musimy sie wspierać IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 20.12.03, 19:26
      To już całe 8 lat i nic. A teraz wszystko mi jedno. Chyba już nawet nie chcę
      zostać matką. Nie mam siły walczyc z tym wszystkim, i po raz kolejny
      samodzielnie dźwigać się z depresji. Chyba juz całą energię wydałam na bieganie
      po lekarzach. Tak miało być i już. Cieszę się, ze mam męża, jestem zdrowa, mam
      gdzie mieszkać i za co żyć. Cieszę się, że nie musiałam przeżywać tragedii
      utraconych ciąży, chociaż nie jedną @ traktowałam właśnie jako utracone dziecko.
      Cieszę się życiem, bo najlepsze lata młodości zmarnowałam i nie mam zamiaru
      spędzać nastepnych w kolejce do gabinetu.
      Ale jeśli macie w bliskich oparcie i jeszcze dużo sił, to walczcie, bo jest o
      co.
      Pozdrawiam.
      • ola3331 Re: walka o dziecko-musimy sie wspierać 20.12.03, 21:40
        Mamy już jednego skarba, teraz walczymy o drugiego. Ciąża pozamaciczna, in
        vitro nieudane, teraz kolejne poronienie - po tej trzeciej próbie wpadłam w
        taką depesję, zrezygnowałam z pracy, świat się walił, a ja myślałam: nie mogę
        mieć braciszka dla mojego skarba to niech się wszystko wali.

        Teraz już ochłonęłam - trzeba żyć dla tego mojego skarba - zaczynam wszystko od
        początku, tak jakby tych bolesnych epizodów w ogóle nie było, muszę zacząć
        szukać pracy !!! i to szybko.
        A o dzidziusia starać się będę ile tylko sił i pieniędzy wystarczy, będę
        próbować do skutku - z taką myślą zamierzam rozpocząć przyszły rok, nowy rok
        pełen nowych nadziei....

        Ola
    • Gość: Bianca Re: walka o dziecko-musimy sie wspierać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.03, 22:38
      Jak mawiają,,Gdy nawet niebo zmęczy sie błękitem, ty nie gaś nigdy światła
      nadzieji, bo za każdą chmurką świeci słońce" I z całego serca wierzę
      dziewczyny, że dla każdej z nas to słoneczko w końcu zaświeci.Ja jestem
      dopiero na początku drogi, nie wiem co mnie jeszcze w tej walce czeka, staram
      się być bardzo silna i gdy dopada mnie dołek wiem że muszę się podnieść i
      walczyć dalej i dziękuję Bogu że mam tak wspaniałego męża, bez którego nie
      dała bym rady.Z nowym nadchodzącym rokiem życzę wam i sobie żeby tej siły do
      walki nam nie zabrakło, a słoneczko napewno zaświeci!!!!Pozdrawiam i ścickamsmile)
Pełna wersja