Dodaj do ulubionych

Wszystko o szkole Bielewicza

25.01.05, 00:15
Chciałbym aby szkoła gdzie chodzę była najlepsza !
Do tego potrzebny jest dialog między uczestnikami (użytkownikami) i wymiana
spostrzeżeń !
Potrzebne jest też barometr, który zadowolenie czy rozdrażnienie!
No i ważne jest żeby po tajemnie lub oficjalnie czytała to „rada
nauczycielska” i miała wnioski.
Co tam lubię to chyba... tę szkołę.
Suche konkrety: Najlepsza lokalizacja w Wawie. Wspaniali nauczyciele.
Nie lubię przepełnionej sali, ale budżet mi mówi że nie chciałbym płacić
więcej za trochę więcej miejsca na sali moja matka mi wystarczy.
Nie lubię „łokciowego”, przepychanego zajmowania miejsca na początku (sam to
też uprawiam), ale irytuje mnie walka o koce czy drabinki ( tego nie robię –
ale ze mnie wyluzowany jogin he he).
Obserwuj wątek
    • mirella3 Re: Wszystko o szkole Bielewicza 31.01.05, 15:14
      To o czym piszesz jest żenujące...Po pierwsze prowadzący szkołę jogi nie
      powinien wpuszczac tyle osób na salę. Coś słabo dba o swoich uczniów. Chyba
      bardziej o nabijanie kiesy, co? Serce go pewnie boli jak myśli o wprowadzeniu
      limitów, he, he. Z drugiej strony te przepychanki...no cóż widocznie ściąga tu
      cały pseudojogiczny plebs, bo joga u Bielewicza jest "medialna"...
      Uprzejmie informuję, że za te same pieniądze można ćwiczyć do woli na przykład u
      Leszka Kawy albo u Grzegorza Nieściera. A że nauczyciele przyciągaja pewne
      specyficzne typy, u Leszka nie ma mowy o chamstwie.
      • kubek Re: Wszystko o szkole Bielewicza 31.01.05, 19:45
        To o czym piszesz jest żenujące...- ciekawe ??? :( Co przesto rozumiesz !

        Po pierwsze prowadzący szkołę jogi nie powinien wpuszczac tyle osób na salę.-
        ...na stadionach też jest wielu kibiców,24 zawodników i jeden sędzia –czy
        wszyscy są źli ?

        cały pseudojogiczny plebs -...to ja napewna ja !! Czy to dobrze czy źle że
        odbieram rzeczy takimi jakie są ?

        chamstwie...-Kogo nazywasz chamem ?

        ps. Przejdź się do Kaszpirowskiego:( może da Ci odrobinę dobrego spojrzenia na
        świat :)
          • aania9 Re:O przepełnionej sali. 19.02.05, 14:45
            Zgadzam sie z Mirella-chodziłam tam na jogę-po etapie początkowym jeszcze przez
            jakiś czas,ale na dłuższą metę nie dało się wytrzymać tego tłoku.Zwłaszcza, że
            chodziłam wieczorami-pewnie wtedy było więcej ludzi.
            Prowadzący nie mieli szans,żeby zobaczyć np. jak sobie radzą początkujący, nie
            mówiąc juz o tym, że zamiast zająć się asanami człowiek patrzy, czy nie depcze
            po kims obok.
            A tak przy okazji-może ktoś może polecić inne, sprawdzone zajęcia?(najlepiej w
            pobliżu centrum)
                • gaudencja Re:O przepełnionej sali. 20.02.05, 19:46
                  j_ar napisał:

                  > jak dla mnie to roznica pomiedzy Grzskiem a Adamem byla jak Mozart do
                  Salierieg
                  > o
                  >
                  > ale, rzecz gustu ;)

                  Nie wiem, kto był Salierim, a kto Mozartem (z postu wnioskuję, ze Mozartem był
                  Grzesiek ;)), ale cwiczyłam z nimi obydwoma za ich asystentury u Sławka B. (a
                  nawet wcześniej...) i musze przyznać, ze zajęcia z Adamem wydawały się
                  rzeczywiście początkowo bardziej atrakcyjne, bo byly efektowne, niemniej potem
                  okazywało się, ze znacznie lepsze efekty mają zajecia Grześka. Od Grześka nigdy
                  nie wyszłam rozedrgana i rozchwiana psychicznie, a u Adama to się zdarzało...

                  Tak samo na początku lekceważyłam Konrada i uznawałam jedynie Sławka B. (to
                  było jeszcze za jego najlepszych czasów), a potem bardzo, bardzo doceniłam
                  Konrada i skończylo się tym, ze na obozy jeździłam właściwie wyłącznie do
                  niego.
            • 1jaga Re:O przepełnionej sali. 20.02.07, 14:09
              Znasz Piotra który prowadziła zajęcia u Adama?
              Założył własną szkołe na Śniadeckich "Joga Mudra".
              Dla mnei Piotr był najlepszym tam instruktorem.
              Nie byłam na Śniadeckich, ale chyba warto sprawdzić.
      • rebeka33 Re: Wszystko o szkole Bielewicza 05.12.06, 11:27
        Joga u Bielewicza jest po prostu dobra. Ćwiczyłam w różnych miejscach, gdzie
        jest mniej osób, w szkołach reklamowanych jak supermarkety (bubicz) i wybrałam
        tą. Dobra joga przyciąga po prostu ludzi.
        nauczyciele tu są kompetentni, kazdy uczy troche inaczej, ma swój unikalny
        styl, co pozwala poczuć jogę od róznych stron. Coś czego nie ma gdzie indziej
        to energia grupy. Spróbujcie poćwiczyć na zajeciach gdzie jest 6 osób i na
        zajeciach gdzie jest 30 osób. przy wiekszej ilosci łatwiej wejśc w jogę a nie w
        zaspokajanie swojego ego, które musi być wypieszczone przez nauczyciela ,
        zauważone i ugłaskane. Dobrzy nauczyciele, a tacy uczą u bielewicza sa w stanie
        obserwować i korygować błędy nawet przy wiekszej ilosci.
        Oczywiście jest to moje zdanie.
        • parvati3 Re: Wszystko o szkole Bielewicza 05.12.06, 14:24
          "Joga u Bielewicza jest po prostu dobra"... Taaa! Dobra jak hamburger w
          pobliskim McDonaldzie. Tez przyciąga ludzi to smakowite jedzonko.

          Ilościowy przerób mięsa, ot co! Krytykujesz Bubicza, że jest "przedsiębiorcą" a
          Bielewicz to niby kto? Duchowy przewodnik uczący dla idei i za miskę strawy???

          A ta "energia grupy" to pewnie to coś co się unosi w powietrzu z niedomytych
          stóp, które ćwiczący wsadzają sobie wzajemnie w oczy. "Energicznie" trzeba się
          też dobijać do pomocy.

          Spodobało mi się to, co piszesz o dopieszczonym ego... Jednak u Bielewicza tez
          ego jest wygłaskiwane ale nieco inaczej - przez popularne nazwiska osób, które
          "ćwiczą z Adasiem". A nuż zejdzie trochę tego nimbu celebrytów, co? ;-)

          Strasznie się dałaś zindoktrynować...
        • catalunya72 Re: Wszystko o szkole Bielewicza 05.12.06, 18:05
          Szkoła Bielewicza jest na pewno zupełnie inna niż Bubicza, ale porównywanie AHJ
          do supermarketu to gruba przesada. Niestety to właśnie do szkoły Bielewicza na
          zajęcia I stopnia (skądinąd bardzo dobre!) może wejść każdy prosto z ulicy,
          nienękany przez panią z recepcji żadnymi dodatkowymi pytaniami, za to zachęcany
          dodatkowo do kupna kalendarza na 2007. Wiem, że to kwestia odpowiedzialności
          ćwiczących, ale nie ma nic złego w trzymaniu pewnych standardów. Energię grupy
          czułam niestety tylko w zatłoczonej do granic przyzwoitości szatni ;)
        • garg.krzysztof Re: Wszystko o szkole Bielewicza 06.12.06, 20:46
          Wydaje mi się, szanowna rebeko33, że w Twojej wypowiedzi pobrzmiewa wątek
          jakiejś osobistej niechęci do Bubicza! Z zadziwiającą złośliwością wypowiadasz
          się o Nim tutaj i w grupie "Joga na Wałowej"! To mi daje do myślenia, czy
          wypowiadasz się szczerze i obiektywnie...Chyba jesteś absolwentką jakiegoś kursu
          mistrzowskiego jogi Iyengara, skoro tak autorytatywnie oceniasz wartość
          nauczycieli. W takim razie, co porabiasz jako uczeń w zwykłych szkołach jogi...?
          Pozdrawiam.
    • konasana Re: Wszystko o szkole Bielewicza 19.02.05, 19:31
      Prawda, że jest tłok, ale - jak ktoś juz pisał - nauczyciele są bardzo
      kompetentni. Poza tym mają najbardziej rozbudowaną ofertę. Chętni poszłabym np.
      do Grzegorza Nieściera, ale on ani razu w tygodniu nie ma zajęć na 13.30 czy
      14.00, a tylko takie godziny mi pasują.
      Jedynie Bielewicz i Bubicz mają zajęcia o tej porze, i na tych zajęciach jest
      super - 10, 15 osób, nauczyciel chodzi i poprawia, widzi wszystkich. Niestety
      chodzę też w niedzielę i to jest tragedia... Na szczęscie ja jestem w miarę
      zaawansowana, ale początkującym zeczywiście może być trochę trudno właściwie
      ćwiczyć.
      • patelszczak Re: Wszystko o szkole Bielewicza 21.02.05, 17:25
        Niestety nie mam porównania, ale cenię szkołę Bielewicza za to, że są bardzo
        dobrzy nauczyciele, duża liczba zajęć w tygodniu i świetna lokalizacja. Jednak
        faktem jest, że nie powinno sie dopuszczać do takiej ilosci osób na sali!
        Czasem fizycznie nie ma gdzie ćwiczyć. Miałam osobiście taką sytuację, że moje
        nogi lądowały na głowie innego cwiczącego, bo sala była przepełniona po brzegi.
        To był po prostu koszmar. Nie mówiąc już o damskiej przebieralni. Jest ścisk
        trudny do opisania. Notorycznie ktoś kogos popycha, łokieć ląduje na twarzy
        koleżanki i to nie dlatego, ze to są jakies wredne baby, tylko trudno jest sie
        normalnie ubrac. Zdecydowanie powinno się to zmienić! Zwłaszcza, ze nie płaci
        się mało.
        • zella_ziege Re: Wszystko o szkole Bielewicza 22.02.05, 23:01
          Dołączam się do uwag na temat tłoku.
          Co więcej, powoduje on sytuacje, które stoją w sprzeczności z najbardziej
          ogólnymi zasadami jogi. Wczoraj byłam świadkiem, jak brakowało drabinek do psa z
          głową w dół na linie, i jedna dziewczyna poprosiła dwie inne o przesunięcie się.
          Popatrzyły na nią chwilę, odwróciły się i nie wpuściły jej. Takie sytuacje
          utrudniają wyciszenie się, uspokojenie itp. itd. Po prostu efekt "nadmiaru
          szczurów w klatce".
          • mirella3 Re: Wszystko o szkole Bielewicza 25.02.05, 23:14
            Czytam i włos mi się jeży!!! Ja od lat chodze do Bubicza. Mam oczywiście parę
            uwag co do tej szkoły...tłok i tam bywa niezgorszy (pomimo cen!) ale z takimi
            zachowaniami to się nie spotykam. Pamiętam sytuację kiedy ludzie "pożyczali"
            sobie cudze maty i on bardzo ostro zareagował. Zrobił mały spicz przed
            zajęciami. Co by o nim nie mówić- o pewne standardy dba. Dla mac'joginów to jest
            nie do zniesienia i uciekają do Adama. Kontrowersyjny Bubicz roszczeniwoych i
            chamskich uczestników różnymi metodami usuwa...
            Ale, ale...ostatnio obiło mi się o uszy, że Bartek od Bubicza otwiera swoją
            szkołę. Podobno ma super salę. Nie wiem ile w tym prawdy, bo jakiś rok temu też
            miałam taki "przeciek" i okazał się nieprawdziwy. Czy ktoś coś słyszał? Chętnie
            zostawię akademię, bo Bubicz i tak już zajęć nie prowadzi. Bartek był tak samo
            wymagający.
            • gaudencja Re: Wszystko o szkole Bielewicza 26.02.05, 20:14
              mirella3 napisała:

              Co by o nim nie mówić- o pewne standardy dba. Dla mac'joginów to jes
              > t
              > nie do zniesienia i uciekają do Adama. Kontrowersyjny Bubicz roszczeniwoych i
              > chamskich uczestników różnymi metodami usuwa...

              Cokolwiek by o nim powiedzieć, to fakt, że wyjatkowo tępił mcJogę. Ludzie,
              którzy przychodzili do niego na zajęcia, żeby podelektować się swoim ego i
              poudawać, że ćwiczą, byli przez niego traktowani fatalnie i szybko wymiękali
              (albo się przystosowywali). Dlatego go (m.in.) cenię, choć oczywiście ci, co
              wymiękli, zdanie mieli o nim bardzo złe i robili mu co najmniej połowę
              kiepskiej opinii w mieście. Natomiast w czasach, kiedy nie było jeszcze żadnej
              innej szkoły jogi w Warszawie, tłok był u niego na zajęciach dokładnie taki,
              jak (jak czytam) u Adama. Tylko że wtedy do jogi podchodziło się nie tak jak do
              zwykłych ćwiczeń, gdzie się płaci i się musi mieć stosowne do tego warunki,
              tylko było się wdzięcznym nauczycielowi za to, że prowadzi w ogóle zajęcia, bo
              inaczej nie byłoby jak się jogi nauczyć... Wszak dopiero co wychodziło sie z
              epoki ćwiczenia jogi w grupach pasjonatów po domach różnych znajomych... I z
              tym podejściem jakoś dało się z humorem potraktować czyjąś nogę prawie na
              swojej głowie... Ale wtedy w ogóle były inne czasy, np. opłata na zajecia
              służyła Sławkowi głównie po to, zeby odsiać osoby naprawdę zmotywowane do
              ćwiczenia od niezmotywowanych, no i żeby opłacić salę - a utrzymywał się z tych
              pieniędzy niejako przy okazji...
                    • romy_sznajder McJoga 06.03.05, 20:23
                      szybko i byle jak;
                      joga w weekend - cos takiego;
                      pozorna, powierzchowna, przypadkowa: "nie dasz rady, zmień pozycję na wygodną"
                      niesystematyczna, nieuważna;
                      ignorująca oddech w asanach;
                      za to efektowna wizualnie [powerjoga, kontuzyjna - ale to moje zdanie]
                      i obowiązkowo w trendy odzieży:)
                      • 60sekund Re: McJoga 07.03.05, 00:10
                        Zapisalem sie na zajecia do www.jogaklub.pl
                        Bylem juz na asztandze, chce tez posmakowac kundalini jogi.

                        Moje wrazenie sa bardzo pozytywne.

                        Temat niniejszego watku "Wszystko o szkole Bielewicza" - wiec kilka slow o tym.
                        Teraz mam porownanie. Pierwsza i zasadnicza roznica to liczba osob cwiczacych.

                        Na sesji, na ktorej bylem cwiczylo nas 6 osob [ze mna] - a wiec luksus do
                        jakiego nie przywyklem. Mnostwo miejsca i prowadzaca podchodzila do kazdego,
                        poprawiala i dociskala [co bardzo pomagalo].

                        Teraz bardzo wyraznie widze co znaczy tlok. Jakos zazwyczaj mi nie przeszkadzal,
                        ale zdarzaly sie sesje u Bielewicza, ze tak.

                        Chyba wszystko zalezy od tego jak bardzo powaznie traktujemy joge. Co ona dla
                        nas znaczy. Dla mnie jest fajna, ale wciaz nie jest dla mnie jakas naprawde wazna.

                        Gdybym naprawde chcial bardzo mocno wejsc w joge wiedzialbym co zrobic.
                        Zapisalbym sie [nie szczedzac kasy] na 5 sesji w tygodniu w www.astanga.pl na
                        poziom Mysore i cwiczyl jeszcze w domu codziennie ze 2h albo i wiecej. A pozniej
                        oczywiscie wyjazd do Indii.

                        Wydaje mi sie, ze im dluzej sie cwiczy, tym wazniejsza staje sie praktyka
                        wlasna, domowa. Zatem w sumie ktos moglby chodzic do Bielewicza 3 razy w
                        tygodniu na II stopien [nie ma tam tloku] i intensywnie cwiczyc codziennie w domu.

                        Pozdr.

                        Jezyk

    • jogjog Faktów kilka istotnych 12.03.05, 15:04
      duża ilość osób ćwiczących (na sesjach ogólnych) nie musi stanowić problememu
      (joga ma ponoć roztapiać ego , a nie je wzmacniać) pod warunkiem, że prowadzący
      potrafi wykorzystać różnego rodzaju pomoce- drabinki, krzesła etc. jest to
      dużym wyzwaniem dla nauczyciela- tak umiejętnie podzielić przykładowe 40 osób
      na podgrupy żeby każdy mógł wykonać ćwiczenie i zmieniac się . w przeciwnym
      razie sesje wyglądają nużąco podobnie: skakanie w obrębie własnej maty z psa do
      stojaków- i się robi taki aerobik-joga. ale to nie tylko ilość osób stanowi
      barierę- ruch jest po stronie nauczycieli.

      ilość osób na grupie początkującej- to jest dużo bardziej istotne-rozwiązaniem
      są nauczyciele pomagający, którzy krążą po sali i kortgują ćwiczących i ten
      rodzaj wsparcia rozwiązuje problem. nauczyciele asystujący są obecni na
      niektórych zajęciach na żurawiej.

      poza tym trzeba pamiętać że jeśli większa ilość osób wykonuje jakąkolwiek
      czynność razem- energia określonej jakości ( w tym wypadku jogicznej)w danym
      miejscu rośnie, na czym korzystają wszyscy ćwiczący. jest to potężna stymulacja
      i niewątpliwie sala na żurawiej ma bardzo wyraźne pole mocy.
      tak że wszystko ma swe plusy i minusy.

      jog
      • zella_ziege Re: Faktów kilka istotnych 12.03.05, 18:26
        >duża ilość osób ćwiczących (na sesjach ogólnych) nie musi stanowić problememu
        > (joga ma ponoć roztapiać ego , a nie je wzmacniać)

        >poza tym trzeba pamiętać że jeśli większa ilość osób wykonuje jakąkolwiek
        > czynność razem- energia określonej jakości ( w tym wypadku jogicznej)w danym
        > miejscu rośnie, na czym korzystają wszyscy ćwiczący

        To prawda :) I tym powinna się różnić joga od innych zajęć, gdzie płacisz=wymagasz.
        Problem pojawia się wtedy dopiero, gdy ludzie zaczynają zachowywać się
        "niejogicznie", czego przykłady były tu podawane. Kwestia do dyskusji, na ile
        jest to obiektywnie winą ciasnoty ("szczury w klatce"), na ile zaś winą osób
        ćwiczących.
    • borekq wygraj wakacje z jogą 24.06.05, 14:19
      przepraszam drobna reklama, ale chyba warto

      Zapraszamy do udziału w pierwszym ogólnopolskim konkursie wiedzy jogicznej w
      portalu www.joga-joga.pl/. Nagrodami w konkursie są wakacyjne wyjazdy
      z jogą ufundowane przez renomowane szkoły jogi w Polsce. W konkursie może
      wziąć udział każdy- wyniki pod koniec lipca, szczegółowe informacje w portalu.


      BorekQ

      www.joga-joga.pl
      pierwszy portal o jodze
    • borekq nowe wakacje - nowy konkurs 12.06.06, 20:49
      przeprasza za reklamę, ale w tamtym roku wszystkim uczestnikom się podobało,
      więc chyba warto:

      Zapraszamy do udziału w drugim ogólnopolskim konkursie wiedzy jogicznej w
      portalu www.joga-joga.pl/. Nagrodami w konkursie są fantastycne wakacyjne
      wyjazdy
      z jogą ufundowane przez renomowane szkoły jogi w Polsce. W konkursie może
      wziąć udział każdy- szczegółowe informacje w portalu.


      BorekQ

      www.joga-joga.pl
      pierwszy portal o jodze
        • frantiki Re: Wszystko o szkole Bielewicza 06.11.06, 17:03
          hej,

          jezeli chodzi o minusy w szkole Bielewicza to na pewno:
          1)duzo ludzi, szczegolnie wieczorami i w weekendy
          2)na Ursynowie (w drugim oddziale szkoly) zbyt malo zajec,powtarzajacy sie
          nauczyciel, poziom czystosci tez odbiega od normy, a oplaty sa identyczne jak w
          Centrum, A.B. nie szczegolnie interesuje sie problemami tamtego oddzialu

          na +
          1)na Zurawiej bardzo czysto i przytulnie
          2)duzo zajec z roznymi nauczycielami

          Nauczyciele - cwiczylam u kilku, nie u wszystkich, wiec opowiem tylko o tych,
          ktorych znam...

          1) Pawel, Przemek i Marek - bardzo ciekawe zajecia, intensywne i sa po nich
          dobre efekty, tlumacza, koordynuja, poprawiaja i ucza
          2) Teresa - mila i sympatyczna, ale nie odpowiada mi typ zajec, ktore prowadzi

          pozdrawiam,
          A.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka