Dodaj do ulubionych

Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie

IP: *.akacje.pl / 81.219.11.* 11.07.04, 08:28
a ja tam wolę moją Białołęke - zieleń, przestrzeń, Wisłę...
Obserwuj wątek
    • Gość: wojtek do ignoranta IP: *.chello.pl 11.07.04, 09:45
      ciekawe - przyjezdny ignorancie -, że na wojskowych powązkach nie zauważyłeś
      skromnych brzozowych krzyży, a warci uwagi są twoi komunistyczni idole. No, ale
      to jest właśnie polska widziana okiem dziennikarza gw. Z partyjnym
      pozdrowieniem, wojtek
    • Gość: LZ Żal mi Warszawy IP: *.interkom.pl / *.interkom.net.pl 11.07.04, 09:56
      Najbrzydszego miasta jakie znam, bo to nie jego wina, ani jego (nieżyjących już
      w większości) mieszkańców. Prawdziwa Warszawa jest na Powązkach, bodaj
      powiedział tak kiedyś prof.Waldorff. Szkoda, bo umierali za to miasto Ludzie -
      jak widać po to, aby teraz "warszawiakami" mogły się nazywać różne ludzkie
      śmieci. Przykro jest też słuchać, gdy zakłopotani obcokrajowcy (na przykład moja
      rodzina czy znajomi) coś tam mruczą pochwalnie, podczas gdy ja, pokazujący im to
      miasto jestem zażenowany, bo wiem, że to tak, jakby mnie kazano się zachwycać
      jakimś prowincjonalnym, byle jakim miasteczkiem - a ja chciałbym uszanować
      gospodarzy, których lubię. A mówienie, że "Warszawa będzie piękna" - wskazując
      na plany szklano-betonowych biurowców i centrów handlowych, jest najbardziej
      zdumiewającym poglądem z jakim się spotkałem...
    • Gość: warszawianka Re: Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie IP: *.matrixx / *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.04, 09:59
      artykuł z założoną z góry tezą
      "Dlatego prawdziwym wyzwaniem okazało się ciekawe spędzenie jednego dnia w
      stolicy."
      brawa brawa dla autorów za otwartość w podejściu do tematu
      i potem krytyka - na tarasie widokowym żar lub deszcz i śnieg, potem śmigłowiec
      i Miller, Jaruzelski, Bierut, Breżniew, Broniewski, DTC, PKO i wybuch,
      dlaczego Państwo Autorzy wybierają się na basen do hotelu? innych basenów nie
      ma? z bardziej przystępnymi cenami?
      setka to kultowy pojazd? kultowy?!

      • Gość: warszawianka Re: Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie IP: *.matrixx / *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.04, 10:05
        dinozaur jak wściekła kura i znowu Bierut itd. na Powązkach
        efekt? Warszawa jawi się rzeczywiście jako szare, nadęte, niedostępne, drogie
        miasto z wszechobecnymi śladami PRL, które nie jest warte poznania
        super super
        dotychczas artykuły w dodatku turystyka miały zachęcać do zwiedzania a nie
        zniechęcać
        o innych miastach np. Paryżu też można napisać tak by zniechęcić - wielkie
        blokowiska na przedmieściach, wielodzietnie rodziny imigrantów, handel
        narkotykami, kobiety agresywnie zaczepiane na ulicach, brak perspektyw, po 22
        nie wychodź bo nie wiadomo czy wrócisz do domu
        brawo gazetko, brawo
        • Gość: marian Wszystko przez Hanysów IP: 192.168.1.* / *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.04, 10:32
          Warszawianko!
          Ja, jako przyjezdny (a raczej przejezdny) mam też nieciekawe odczucia związane
          z Warszawą. I tak jak już pisałem w innym poście nie wyobrażam sobie jak tam
          można żyć.
          Drogo, syfiasto, brudno jak mało gdzie w Polsce.
          A to przecież stolica, najbogatsze ponoć miasto...
          Pierwszy raz byłem tam z wycieczką zakładową z pracownikami kopalni (załapałem
          się). Przewodniczka cały czas narzekała na tow. Gierka, sądząc pewnie, że to
          chłop ze Śląska (nie jest ze Śląska), więc "chopy" identyfikują się z
          jego "dokonaniami".
          To przez tow, Gierka n.p. z Wilanowa do Śródmieścia jedzie się 2 godziny (za
          wąską drogę zbudował, bez sensu - to było dawno temu), narzekała też na fatalną
          wodę (a to może też wina Hanysów?). Nie wspominała natomiast o śmieciach,
          których jest tam pełno dookoła, a szkoda, bo przyznałaby, że w Wawie nie ma po
          prostu dobrego gospodarza i być może kultury mieszkańców.
          Co do pierwszego to nie dziwię się- prezydentem zostaje zazwyczaj jakiś czolowy
          polityk, który traktuje swoją funkcję jako kolejny szczebelek do kariery, a nie
          jako misję, ale co do drugiego (bałaganu, śmieci, zaniedbanych elewacji,
          śmierdzących zaułków, to niestety wina mieszkańców (proszę mi tylko nie mówić,
          że rodowici Warszawiacy dbają, że to wina przyjezdnych, jak to często mówią w
          stolicy, tylko wziąść się do roboty).
    • Gość: yskra lista braków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 10:43
      Szkoda, że zwiedzając Warszawę, nie zajrzeliście na Stare Miasto, nie
      powłóczyliście się po wąskich uliczkach, którymi tak zachwycają się
      obcokrajowcy, nie weszliście do katedry, kościoła św. Anny ani żadnego innego.
      Że jakoś nikt nie wpadł na pomysł, żeby zajść do parku w Łazienkach albo do
      ogrodu w Wilanowie.
      GW od lat organizuje konkurs "Moje miejsce magiczne" i co? O tym też ani słowa,
      a przecież są w Warszawie naprawdę sympatyczne miejsca, gdzie można posiedzieć,
      napić się doskonałej kawy czy herbaty i spokojnie pogadać.
    • Gość: człowiek Re: Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 10:59
      Odwiedzanie nieznanych miast przez obcokrajowców zawsze grozi deformacją
      wizerunku miasta.Jednak ta próba wydaje nawet ciekawa,chociaż brak mi większych
      akcentów na perły Stolicy : Łazienki Królewskie czy Wilanów.To ciekawe ale
      jesteśmy postrzegani przez ludzi z Zachodu jako miasto zieleni,chociaż my
      mieszkańcy uważamy ,że ginie zieleń.
      Poza tym,czy rzeczywiście tzw,Biały Dom nadal stanowi taki kąsek ? Wreszcie
      przestańmy patrzeć wstecz jest 15 lat od przemian ustrojówych a człowiek nie
      bez powodu ma oczy z przodu głowy.
    • Gość: gosc na jeden dzien? IP: *.icpnet.pl 11.07.04, 11:56
      Pierwszym zaskoczeniem dla osoby przyjezdzajacej do warszawy jest zachowanie
      taksowkarzy - nigdy nie zdarzylo mi sie, zeby wyplacili bez upomnienia cala
      reszte z otrzymanej kwoty - zawsze zaokraglaja bez pytania o 50-80 groszy.
      Najsmieszniejsze jest ich oburzenie, gdy zwraca sie na to uwage. Ministerstwa
      prawdopodobnie rzeczywiscie ladnie sie zwiedza, ale sprobujcie tam cos zalatwic.
      Najgorzej jest telefonicznie - przelaczaja nawet 20 razy. Interesujaca moze byc
      tez wycieczka do KRS, gdzie system siada kilka razy dziennie, a na korytarzu
      klebia sie tlumy interesantow. Polecam spacer po miescie w piatek wieczor, kiedy
      to na ulice wychodzi przebrana za blaznow mlodziez, by dostac sie do klubu -
      koniecznie pumy, bialy beret, t shirt 'italy' i rozpinana bluza adidasa z lat
      80' - kazdy wyglada tak samo wierzac, ze wyglada oryginalnie - a z drugiej
      strony - lumpenproletariat w dresach i drobne rzezimieszki. To tez stolica
      betonu - wybierajac sie ze znajomymi proponuje zrobic konkurs, kto znajdzie
      dluzszy i brzydszy blok. Wybor zwyciezcy, ze wzgledu na zacieta konkurencje,
      moze przyprawic duzo problemow. Jedynym plusem najbrzydszej europejskiej stolicy
      sa niektorzy jej mieszkancy. Przy okazji - zanim zaczniecie powtarzac, jakie to
      magiczne miejsce, proponuje popracowac np w Rzymie czy Wiedniu przez jakis czas
      - dobrze miec porownanie.
      • Gość: Bartek Re: na jeden dzien? IP: *.hospvd.ch 11.07.04, 13:31
        Drogi Gosciu :) ja pracowalem w wielu duzych miastach i roznych krajach -
        wszedzie jest pelno nastroszonych malolatow w porozpinanych kozuchac, z
        irokezami na glowie i milimetrowymi brodkami - taka oryginalnosc jest globalna
        a czy warszawa jest magiczna? hmmmmm, jest i to bardzo, ale tej magii nie
        poczuje ktos kto sie w wawie nie urodzil, ja jestem rodowitym warszawiakiem, te
        miejsca, w ktorych teraz przyjezdni widza np Atrium Towers Skanska na balyej
        ulicy Marchlewskiego to byly tereny moich zabaw, gralismy tam na trawie w
        pilke, sa jeszcze nasze stare podworka, moja szkola podstawowa obok ktorej
        wybudowali basen, a stoi on dokladnie na terenie naszego boiska... dodac do
        tego mozna np rondo ONZ, ktore jak bylem maly to bylo na tyle daleko od mojej
        ulicy grzybowskiej, ze wyprawa tam byla jak podroz w kosmos, nikt teraz kto tam
        przechodzi nie wie (z przyjezdnych) o najlepszej budce z zapiekankami na rogu
        no i nie moze pamietac baru mlecznego gzie sie chodzilo na koktail truskawkowy
        ze smietana....
        czy jest magiczna??? jest
        pozdrawiam wszystkich kolegow i kolezanki ze szkoly 25, rocznik 1972!!!!!
        cypherll@hotmail.com
        • Gość: gosc Re: na jeden dzien? IP: *.icpnet.pl 11.07.04, 14:53
          Masz, Bartku, racje - Warszawa o ktorej piszesz jest magiczna, tylko ze jej juz
          nie ma. W swoim miescie tez mam miejsca, gdzie gralismy w kapsle, w pilke na
          podworku, gdzie przechodzilismy przez dziure w plocie na przerwach - ale to cos
          bardzo, bardzo subiektywnego. W w-wie nie lubie, ze idac, nie przymierzajac,
          Rzymowskiego, mijam w odstepie kilkunastu metrow nowoczesny biurowiec, bloki jak
          z favelli rio, zapuszczony bazar gdzie ludzie z ziemi handluja, a zaraz za tym
          nowoczesny apartamentowiec. Kapuscinski slusznie zwraca uwage, ze taki kontrast
          jest naturalny dla krajow trzeciego swiata - i chwilami trudno nie postrzegac
          W-wy inaczej. To stolica, a stolica jest nie tylko dla mieszkancow - to centrum
          kraju, centrum inwestycji, gdzie ludzie przyjezdzaja pracowac, przyjezdzaja na
          targi, przyjezdzaja zalatwiac interesy - a przyjezdzajac chca czuc sie jak u
          siebie. Mam wrazenie, ze latwiej sie poczuc jak u siebie w Pradze (tej
          czeskiej), niz w Warszawie. Nie urodzilem sie w Warszawie, nie czuje magii
          Warszawy. Czuje magie w Krakowie, Wroclawiu, Paryzu czy Florencji - w miejscach,
          w ktorych sie rowniez nie urodzilem. Jaka jest roznica miedzy osoba, ktora w
          stolicy sie nie urodzila, a ta, ktora sie urodzila? Wspomnienia. I nic wiecej. I
          magia, o ktorej piszesz, wynika ze wspomnien, a nie z obiektywnego piekna miasta.
          • Gość: Bartek Re: na jeden dzien? IP: *.hospvd.ch 11.07.04, 15:47
            masz z pewnoscia racje, nie potrafie byc obiektywny
            miasta takie jak np Vancouver, NY czy Amsterdam, Paryz oddzialuja na mnie z ta
            wlasnie magiczna sila, mimo ze jest sie tam na dluzej czy jedynie na krotko to
            cos jednak ze scian wychodzi
            a jesli chodzi o Polske to zdecydowanie hipnotyzuje mnie np Krakow, Gdynia
            (szczegolnie Orlowo z malym molem i letnia scena Teatru...) i inne miejsca
            teraz jak wracam do Polski raz w miesiacu, to za kazdym razem dostrzegam co raz
            wiecej 'dziur' w doslownym i przenosnym tego slowa znaczeniu w stolicy, nie
            wspominajac o lotnisku, ktore jest po prostu ponizej jakiego kolwiek poziomu,
            ale nie jest to tylko kwestia budynkow i slonca co nie swieci u nas za czesto i
            ze lato nie jest gorace (Kazik, :)) )
            pani w kiosku warczy na czlowieka, na poczcie ludziska biora 2 metry
            numerkow.... itd itp - to wsyzstko w polaczeniu ze sciagnietymi przez warszawe
            satelitami architektonicznymi, projektami i wrazeniem tymczasowosci i
            tekturowymi pomnikami sukcesu daje calosc srednioakceptowalna....
            ale wszedzie dobrze a w domu najlepiej :))
            pozdrawiam serdecznie

      • Gość: eyan Re: na jeden dzien? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 13:35
        A Panie gosciu byl pan kiedys w Berlinie? Tam to jest dopiero brzydko...
        Miejsca magiczne trzeba sobie umiec znalezc, jak sie bedziesz wloczyl w gettcie
        ulic Marszalkowskiej, Jerozlimskich, Jana Pawla, to z pewnoscia ich nie
        znajdziesz. Ale wystarczy sobie pojsc do Ogrodu Saskiego i robi sie o wiele
        milej.
        Trzeba miec dobre nastawienie, a wtedy nawet PKiN moze sie wydac piekny.
        Pozdrawiam :)
    • Gość: BTY Re: Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie IP: *.gbn.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.04, 13:04
      Dawno w Warszawie nie byłem, ale na zdjęciach panorama wygląda imponujaco,
      zwłaszcza dobrze wygląda takie ujęcie na którym Mariott i ten drugi podobny
      budynek wygladaja jak WTC, a wszystkie wiezowce sa kolo siebie, moja mama
      myslala, ze to fotomontaz. Na pewno szkoda,że stara warszawa nieistnieje, nie
      przepadam za XIX wieczna architektura, ale jednak szkoda, że tylko starówka
      jest odbudowana.
      Tekst w GW jest lichy, mi się W-wa podoba, żadne cudo to nie jest, ale ok.
      Co do Gierka to nie był Ślązakiem, urodził się w Zagłębiu a nie na śląsku,
      granicą między śląskiem i zagłębiem jest rzeka brynica. Śląsk od czasów
      Łokietka nie był w Polsce więc od ok 1320 do 1922 na Brynicy była granica, ale
      większość, która nie ma pojęcia o historii to wrzuca śląsk i zagłebie do
      jednego worka, jedyne co ich usprawiedliwia to to, że obecnie śląsk i zagłębie
      sa w jednym wojewodztwie - Śląskim
    • Gość: lokalny patriota Stolica na chybcika?... TO NIE MA SENSU!!! IP: *.polcom.net 11.07.04, 13:20
      Nie ważne jakie miasto poznajesz, nie mozesz mu poswięcić zaledwie jednego
      dnia, zdając sie na selekcję miejsc z przewodnika. Po jednym dniu mozesz
      jedynie powiedzieć, ze byłes w paru miejscach ważnych lub mniej waznych
      turystycznie i ze widziałes pare budynków. Ale to jest za mało, zeby wydawać
      jednoznaczne opinie. Wtedy jedynie liznąłes to miasto. Niestety, po pierwszym
      liznieciu orientujesz sie zwykle, czy chcesz jeszcze, czy juz ci starczy!:) No
      i takie niestety jest najczesciej wrażenie jakie wynoszą turysci z wycieczek
      objazdowych.

      Zupełnie inaczej jest jesli jesteś w mieście od dłużeszgo czasu. Wtedy
      poznajesz ciekawe miejsca, o których nie ma mowy w przewodnikach. Zapoznajesz
      sie z ludźmi i ze specyfiką miejsca. Po troche dłuższym pobycie Warszawa,
      kórej "w oczach wielu" wiele brakuje, też daje sie lubić. Tutaj jest najwiecej
      szans na rozwijanie sie i na osiagniecie czegoś, niezaleznie od dziedziny,
      ktorą sie zajmujesz. W pewnym sensie to dzieki tylu brakom Warszawy mozliwy
      jest tutaj najszybszy rozwój. Zarówno samego miasta jak i ludzi ktorzy w nim
      mieszkają!
      • Gość: paneuropean Re: Stolica na chybcika?... TO NIE MA SENSU!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.07.04, 13:54
        W tym wlasnie jest sek. Ludzie chca wszystko "byle szybciej", tak po
        amerykansku. Warszawa jest miastem wspanialym ale aby o tym sie przekonac
        trzeba ja poznac. Na szczescie nie jest to miasto ktore po jednym dniu
        zachwyca a potem rozczarowywuje. Jest tu wrecz odwrotnie. To jest tak jak z
        muzyka. Chwytliwy przeboj wpadnie Ci do ucha po jednym sluchaniu ale juz po
        trzecim zacznie Ci sie nudzic. Inteligentny, przemyslany utwor wymaga od
        sluchacza wiecej. Czesto zaczynamy go rozumiec dopiero przy ktoryms tam
        sluchaniu. Lecz kiedy do nas naprawde dotrze, zostanie z nami na dlugo; byc
        moze na zawsze. Ale do tego potrzeba cierpliwosci. Tak tez jest z Warszawa.
        Im wiecej Ty jej dasz siebie, tym wiecej ona da Tobie.
        • roody102 Re: Stolica na chybcika?... TO NIE MA SENSU!!! 11.07.04, 14:51
          Kiedyś już to pisałem - Warszawa to nie jest łatwa dziewczyna, to kobieta po
          przejściach, nieufna, nie oddaje się pierwszemu lepszemu - potrzeba
          cierpliwości i determinacji, żeby ją zdobyć. Nie każdemu się udaje, ale warto,
          bo potrafi dać niezapomniane doświadczenia :)

          ________________________________________
          Roody102

          "Możemy spokojnie przyjąć, że autor nie umiejący myśli swych wyrazić jasno nie
          umie też myśleć jasno, że więc myśli jego nie zasługują na to, by się silić na
          ich odgadywanie."
          Kazimierz Twardowski
    • roody102 Re: Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie 11.07.04, 14:48
      Trochę dziwny ten artykuł, trochę w nim nieścisłości ale przede wszytskim w
      zaplanowanej wycieczce niewiele jest prawdy o Warszawie. Ot, tak przelot po
      mieście, które na szybko rzeczywiście nie może zachwycać. Ale ja zapewniam, że
      umiałbym każdemu turyście zrobić po Warszawie taki spacer, że chciałby tu
      wracać – i umiałbym mu powiedzieć o trudnej historii tego miasta tak, żeby
      zrozumiał dlaczego ono jest jakie jest. I umiał bym mu pokazać miejsca, w
      których to miasto jest naprawdę piękne. Niewiele z tych miejsc wymieniono w tym
      tekście – muszę kiedyś swoją trasę opisać kiedyś.

      Czego mi stanowczo zabrakło, to wizyty na dachu BUWu – jeszcze się nie
      spotkałem z osobą, która by tym miejscem nie była zachwycona.

      Na koniec trochę linków do ciekawych zdjęć miasta (duże obrazki):
      www.samper.pl/obrazki/panorama0.jpg
      www.airliners.net/open.file/234798/L/
      www.autolider.pl/warszawa/Tapety/tapeta5.jpg
      www.autolider.pl/warszawa/Tapety/tapeta6.jpg
      www.fototom.pl/
      • roody102 Re: Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie 11.07.04, 16:11
        Jest w tym tekście drobnych błędów więcej – z autobusu nie można wysiąść w
        dowolnym miejscu, tylko na dwowlnym przystanku, z PKiN ciężko zobaczyć tereny
        getta, bo cały ból polega na tym, że tam przecież dawno nie ma śladu po tym, co
        było w czasie wojny i tak dalej. Ale to drobiazgi. Mnie bardziej mierzi sama
        idea „pędem po Warszawie” podczas gdy same Powązki, to jest kawał historii na
        kilka spacerów.

        Albo właśnie pokazać gościowi warszawskie getto – to jest w ogóle jeden z
        największych problemów tego miasta i jedna z najwymowniejszych prawd o jego
        historii, ale tego na pewno nie da się zobaczyć z tarasu PKiN – chyba że na
        koniec „wycieczki”.

        Ważne jest to, że taki krótki przelot po Warszawie pokaże gościowi tylko małe,
        nieciekawe, chaotyczne miasto z pozornie niedorzecznymi w swej wielkości
        aspiracjami – by powiedzieć mu prawdę o Warszawie, nie można uciekać od jej
        historii.

        Tego, czym była i czym jest dziś warszawska Praga odkrywająca w końcu swoje
        własne uroki, też nie da się zrozumieć w biegu.

        I tak dalej…
    • Gość: Pawelek Redaktor-Prymityw! IP: *.res.east.verizon.net 11.07.04, 18:28
      Autorzy maja o Warszawie zdanie wyrobione i glupawe. Krakow na chybcika?
      Dworzec, rynek i Wawel, obiad w McDonald's...I jeszcze te fascynacje: Bierut,
      Republika, Gierek, hotelowy basen, kultowy autobus!!! Najwyrazniej wiedze o
      swiecie autorzy czerpia tylko z telewizji. Zal mi ich, prymitywow, ze nigdy nie
      dane im bedzie mieszkac na Mokotowie.
      Pozdrowienia z Waszyngtonu dla Warszawy!
    • Gość: pawel Dlaczego Polacy tak nienawidza swoja stolice? IP: 81.193.196.* 11.07.04, 19:15
      Ci ktorzy twierdza ze Warszawa to najbrzydsze miasto na swiecie znaja chyba
      niewiele miast. Bo ja znam cala mase miast, nawet stolic ktore sa duzo brzydsze
      od Warszawy. Minsk, Ryga, Bratyslawa, Bukareszt, Sofia, Berlin, Ateny... To
      tylko pare przykladow. To przykre ze Warszawa jest od lat mieszana z blotem
      wlasnie przez Polakow, ktorzy sie uparli twierdzic ze jest to najbrzydsze
      miasto na swiecie (chociaz z tzw swiata widzieli przewaznie niewiele wiecej niz
      Frankfurt nad Odra i plaze na Krecie)i potrafia godzinami sie rozwodzic na
      temat blokowisk Ursynowa lub szemranej Pragi, z premedytacja wybierajac
      najbrzydsze miejsca w Warszawie i jednoczesnie ignorujac najladniejsze jak
      Stare Miasto, Lazienki, Wilanow... Ten artykul to typowy przyklad tego dosyc
      zalosnego zjawiska. Jego autor postrzega Warszawe przez pryzmat tego co w niej
      najgorsze, podczas gdy kazde inne miasto jest postrzegane przez pryzmat tego co
      w nim najlepsze (czy ktos kiedykolwiek zaczal opis krakowa od Nowej Huty i
      zignorowal Rynek i Sukiennice? Watpie). Takie stosowanie podwojnych standardow
      jest przejawem dosyc zalosnego snobizmu. Ludzie ktorzy wieszaja psy na
      Warszawie uwazaja ze pochwalenie tego miasta byloby niemodne i
      drobnomieszczskie. Nawet nie wiedza jak sa zalosni.
    • Gość: AgentCooper Re: Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie IP: *.orasoft.pl 11.07.04, 20:24
      artykuł w sumie ciekawy, ale rzeczywiscie brakuje w nim wielu miejsc ktore
      powinny sie znalezc, i nie chodzi tylko o turystyczne Stare Miasto (ktore choc
      z piekna Starowką, jest jednak takim troche skansenem), Łazienki, Ogrod Saski
      czy Wilanow...Jest wiele miejsc w Wwie, które pokazują jak pięknym była miastem
      przed wojną i jak pięknym miastem (choc nie barkuje tu blokowisk - ale w ktorym
      polskim miescie ich nie ma, budów socjalizmu - MDM czy innych darów Stalina -
      PKIN) - wystarczy przejsc sie Lwowską, południową częscią Emilii Plater,
      Piękną, posiedzieć na skarpie nad Wisłą, parku Ujazdowskim z połacem. Fajny
      klimat ma willowa Saską Kępa, modernistyczny Zoliborz czy stary Mokotów.
      Osobna sprawa to kwestia centrum którego niestety brak. Wciąz straszy PKIN
      który najchetniej wypierdolił bym w kosmos a na jego miejsce odtworzył dawny
      układ ulic i budynków (oczywiscie na miare XXI wieku) - i nie chodzi o same
      biurowce które wymierają po 18.00, ale miejsca gdzie zarówno warszawiacy jak i
      przyjezdni mogli by spedzać czas - Warszawa potrzebuje takiego centrum - jesli
      ono nie powstanie ludzi bedą przyciągać centra handlowe lokalizowane na
      obrzezach miasta, podczas gdy jego serce bedzie umierać. PRzyklad Pl. 3 Krzyzy
      czy Nowego Swiatu wyłaczanego dla ruchu w weekendy pokazuje ze ludzie chca
      siedziec w knajpach przy piwie czy kawie przy ulicy czy placu, pod warunkiem ze
      nie bedza musieli wdychac spalin z przejezdzajacych Ikarusów.
      Pozdrawiam wszystkich a najbardziej wzorem posta z góry Szkołę 212 (Stegny) i
      LO Dobisza. Cooper (1971)
    • robpaine Re: Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie 11.07.04, 22:19
      Artykuł jest tragiczny w swojej głupocie - ci dzeinnikarze mają jakies urazy -
      chyba pochodzą z jakiejs małej miesciny i nie interesują sie wogóle tym miastem

      "Można ruszyć np. "Szlakiem przepłaconych i nieprzemyślanych inwestycji" : od
      ciasnego niczym dworzec autobusowy Terminalu Lotniczego im. Fryderyka Chopina"

      Jestem ciekawy jak bedą piać z zachwytu jak zobaczą drugi terminal który
      niebawem zacznie sie budować.



      Drugi cytat świadczący o debiliżmie autorów:

      "Dziś metro łączy Ursynów z Dworcem Gdańskim i ma 15 km. "Warto zwiedzić czyste
      i nowoczesne stacje" - uśmialiśmy się, czytając jeden z przewodników. "

      Proszę autorów tego artykułu o wskazanie mi innych linii metra w naszym kraju
      które są nowoczesne. Prosze porównać nasze metro np do Praskiego i porównać
      komfort podróżowania.
      Widziałem dużo polskich miast i naprawdę Warszawa to Nowy Jork przy Krakowie
      Poznaniu, Szczecinie, Łodzi. Wystarczy w każym z tych miast zejść z traktu
      turystycznego i przekonać się jaki panuje tam syf - zero inwestycji sypiącde
      sie kamienice i menele w bramach (trochę przejaskrawiłem ale takie są fakty).
      Pozdrawiam prawdziwych Warszawiaków.
      • Gość: marian Re: Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie IP: 192.168.1.* / *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.04, 19:42
        Moim zdaniem autor chciał znależć w stolicy jakieś miejsca, które by mogły
        zwrócić uwagę Europejczyków lub Polaków, którzy zwiedzili parę dużych miast i
        mają porównanie, a nie tylko emerytowanemu mieszkańcowi Podlasia, co to nigdy w
        żadnym mieście nie był.
        No i mają rację.
        Zwiedzanie metra, które ma 15 km i niczym się nie wyróżnia nie ma sensu.
        Zwiedzanie Starówki też nie za bardzo.
        Piekno jest rzeczą względną, ale gdyby przeprowadzić sondaż wśród Polaków
        znających jako tako nasz kraj, warszawska Starówka na pewno nie zmieściłaby się
        w pierwszej dziesiątce, a jakby tak sondaż objął całą Europę, to nawet w
        1-wszej setce...
        Łazienki to ładny park, ale wiele budynków to tylko kopie budowli włoskich.
        Pałac Kultury? W Moskwie jest takich kilka.
        Szklane biurowce? Jest wiele podobnych, wybudowanych dawno temu. Z tego co wiem
        żaden warszawski "drapacz chmur" (sic!) nie zapisze się w historii architektury
        światowej.
        Krótko mówiąc autor szukał czegoś odmiennego w tym obleśnym mieście i nie ma co
        się oburzać, że pominął te "wspaniałości" o których panie na lekcjach w
        podstawówkach opowiadały w ramach obowiązkowej lekcji: "Stolica naj... miastem
        Polski i świata".
        • Gość: warszawianka Re: Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie IP: *.matrixx / *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.04, 22:34
          żabko moja droga
          wierz mi, że warszawiacy nie zachwycają się ani biurowcami ani metrem ani
          pałacem kultury - co przez ośmieszenia sugerują autorzy
          artykuły w dodatku turystyka zachęcały do zwiedzania danych miast, miejsc
          natomiast autorzy tego artykułu z góry założyli, że Wawa zwiedzania warta nie
          jest
          co nie jest prawdą
          wszystko zależy od trasy
          trzeba wyjść poza pałace kultury, starówki i łazienki
        • Gość: Patton Koles metra sie nie zwiedza, ale nim sie jezdzi... IP: *.union01.nj.comcast.net 14.07.04, 20:28
          poza tym wiekszosc koszmarow warszawskiej architektury zawdzieczamy najpierw
          naszemu europejskiemu bratniemu narodowi niemieckiemu, ktory zamienil to miasto
          w popiol oraz bratniej pomocy ZSRR (palac kultury, niektore stacje metra).
          Pozostale inwestycje warszawskie to dzielo tow. Gierka ze Slaska, prezydenta
          Walesy z Gdanska, prezydenta Kwasniewskiego z Kolobrzegu i szeregu innych
          niewarszawiakow. Niestety Warszawa jest jak wezly chlonne chorego na raka,
          zawsze na nich na stale osiadaja komorki rakowe podczas przerzutu. Czy tow.
          Kwasniewski z Kolobrzegu i Gdanska wyjedze stad? Skadze! Czy np. tow. Miller z
          Lodzi pojdzie won ze stolicy? Czekaj tatka latka! Albo np. bialo-podlaskie
          cudowne dziecko, geniusz i swiety maz, niejaki kleczon Oleksy? O nie bracie, on
          juz zapomnial ulice Bialej-Podlaskiej. Jedyna kultura wykazal sie Walesa i
          Gierek, ze wrocili na swoje.
          Jezeli nie podoba ci sie Warszawa-dzielo slazakow, pomorzan itp. badziewia, to
          sobie idz na sacer do Lazienek, po starowce, Krakowskim Przedmiesciu czy pojedz
          do Wilanowa, tam zobaczysz resztki dawnej chwaly.
    • Gość: Quark Ferrengi Ten artykul pisal chyba gosc z Krakowka! Stolicy.. IP: *.union01.nj.comcast.net 14.07.04, 20:12
      kruchty, grobow i kilkusetletniego grzyba. Ciekawe,ze wszyscy krytykuja
      Warszawe ze swoich zapchlonych miasteczek a jednak wala tu drzwiami i
      oknami.Zreszta nie tylko tu. Faktycznie Warszawa dzieki reszcie Polski staje
      sie wsiurowem. Wsiurow w Warszawie jest tyle ilu imigrantow w NY. I kazdy wsiur
      po miesiacu pobytu jest juz warszawiakiem, chociaz nie ma pojecia o istnieniu
      wielu ulic. Zapytajcie sie na ulicy gdzie jest np. Dolinka Szwajcarska, od razu
      poznacie wsiura w stolicy.
      PRZYWROCIC ROGATKI i wyslac reszte trumien z rozkladajacym sie truchlem
      narodowo-patriotycznym do nekropolii krakowskiej, to powinno byc haslo
      prezydenta Warszawy. Co zrobic jednak, kiedy sam kaczor jest niewaszawiakiem i
      powoli zamienia stolice w Kaczogrod.
      Haslem KMS Krakowa powinno zas byc: ,,Wszystkie trumny do Krakowa!". A Krakow
      zamienic na park atrakcji kryptowo-grobowej, ponuro-koscielnej i papiesko-
      hejnalowej. Dlaczego to ostatnie? Bo najwieksza chluba Krakowka, jego
      przedostatni arcybiskup wykazywal ten sam talent muzyczny jak kompozytor
      najbrzydszej melodii swiata granej ku rozpaczy sluchaczy w polskim radiu o 12 z
      wiezy mariackiej, a konczacej sie pijacka czkawka wykonawcy. Dlatego krakusiki,
      narod tchorzliwy i prymitywnie biurokratyczny wymyslili sobie historyjke o
      jakims tatarze, ktory przeszyl strzala pijaka z wierzy co mial czkawke.
      Pozdrawiam tez Wroclaw i Gdansk, prawdziwie niemieckie miasta. Jezeli ktos jest
      dumny ze swojego Wroclawia czy Gdanska powinien sobie powiesic portret Fuhrera
      w domu. To dzieki niemu dziady zza Buga i ich bachory dumnie nosza dzisiaj dupy
      po Gdansku, Opolu, Szczecinie czy wreszcie Wroclawiu. Macie sie czym chwalic,
      Warszawa jest chociaz nasza, w 100% polska jak Krakow.
          • roody102 Re: Wlasnie, trudno odgadnac twoj belkot! Sprobuj 14.07.04, 20:39
            Ja nie kpię ze StarTreka - jak byś przez chwilę pomyślał, to byś zrozumiał, że
            żeby skojarzyć Twoją ksywkę sam musiałem sporo tego oglądać. I owszem,
            oglądałem i nawet lubię. Natomiast Twój poprzedni post miał w sobie znacznie
            mniej związku z rzeczywistością niż ten sympatyczny serial.

            ________________________________________
            Roody102

            "Możemy spokojnie przyjąć, że autor nie umiejący myśli swych wyrazić jasno nie
            umie też myśleć jasno, że więc myśli jego nie zasługują na to, by się silić na
            ich odgadywanie."
            • Gość: Quark Moj poprzedni post to wyraz buntu przeciw ... IP: *.union01.nj.comcast.net 14.07.04, 21:13
              wiecznemu czepianiu sie mojego miasta, do ktorego mam prawo czuc jakies
              uczucia. W dzisiejszej Polsce nikomu nie wolno miec uczuc patriotycznych, bo to
              jest cholernie niemodne. Nic na to nie poradze, ze kilka pokolen mojej rodziny
              wstecz bylo wylacznie warszawiakami. Kiedy moi koledzy jezdzili na wakacje do
              swoich dziadkow na wies, ja zostawalem w miescie. Moje babcie mieszkaly w
              Warszawie i wyjscie do parku traktowaly jako jedyny kontakt z natura. Moze
              jestem na tym punkcie szurniety, ale wyjatkowo kocham to miasto i z zalem widze
              upadek jego tradycji. Jezeli kpie sobie z innych miast takich jak Krakow, to
              nie dlatego, ze nie doceniam tego wspanialego miejsca w Polsce, ale dlatego, ze
              jego mieszkancy obrali sobie Warszawe za jakis obiekt kpin i rozladowywania ich
              kompleksow.
              A na punkcie Star Treka mam malego zajoba, co roku jezdze na konwencje,
              poznalem nawet (przelotnie) kilku aktorow z serialu. Mam DS9, TNG i 2 pierwsze
              sezony Voyagera na dvd. Moj dom jest przeladowany gadzetami z tego serialu,
              podobnie jak z serialu ,,Northern Exposure" (Przystanek Alaska), ktorego
              pierwsza czesc jest wydana wlasnie na dvd przez Paramount. Ot, taki
              nieszkodliwy zajobek! Pozdrawiam!
              • roody102 Re: Moj poprzedni post to wyraz buntu przeciw ... 14.07.04, 21:41
                Szkoda, że jakoś niewiele wyniosłeś z przesłania Roddenberry’ego.

                Nawet jeśli ktoś kpi z Warszawy, odpłacając mu w ten sam sposób nie poprawiasz
                niczego, może poza własnym samopoczuciem. Masz jakieś kompleksy, że musisz coś
                udowadniać? Buraki są w każdym mieście – krakowskie kpią z Warszawy a
                warszawskie z Krakowa. Za takich jak ty, pożal się Boże, lokalnych patriotów,
                jest mi po prostu wstyd jak jadę do innego miasta. Można chwalić swoje miasto
                bez popadania w chamstwo.

                ________________________________________
                Roody102

                "Możemy spokojnie przyjąć, że autor nie umiejący myśli swych wyrazić jasno nie
                umie też myśleć jasno, że więc myśli jego nie zasługują na to, by się silić na
                ich odgadywanie."
                • Gość: Quark Wlasciwie mam gleboko w dupie twoje opinie i... IP: *.union01.nj.comcast.net 15.07.04, 19:19
                  umoralnianie innych. Chcialem grzecznie, ale wlasnie zobaczylem buraka.
                  Przeslanie Roddenberyego? Juz Szwejk odradzal picia wody bagiennej, bo ma sie
                  po niej delirke. Mam wrazenie koles, ze tam gdzie mieszkasz jest przewaga
                  olowiu nad tlenem w skladzie powietrza i stad ta sraczka umyslowa, ktora
                  raczysz na forum. Byli juz kiedys towarzysze od mowienia co wolno a co nie. Na
                  szczescie zyjemy juz w wolnym, przynajmniej teaoretycznie kraju i takie
                  umoralniajace cioty jak ty sa przezytkiem. Masz dobra ksywe, ktora tlumaczy
                  calkowicie twoj pojebany charakter. Twoje wzorce myslowe pochodza od Czterch
                  Pancernych. Ktos ci zdrowo nasral do glowki w PRL-u i teraz biegasz po
                  internecie pouczajac innych co maja pisac i skad im wolno. Jak przewodniczka po
                  Moskwie co znala dwa zrowty: ,,nie nada" i ,,nie lzja". Wsadz sobie gleboko w
                  swoja czerwona dupe swoje pouczanie i zejdz z mojego tematu, bo szkoda na
                  ciebie pojebie nawet tych kilku uderzen w klawiature. Jak nie masz co robic to
                  idz do mamusi i zapytaj sie dlaczego jak lezales w inkubatorze nie bylo pradu w
                  szpitalu. To ci da odpowiedz na wszystkie twoje zafajdane problemy.
    • Gość: barbara Re: Stolica na chybcika... Dzień w Warszawie IP: *.okayama.ocn.ne.jp 15.07.04, 08:12
      A ja tesknie za Warszawa. Warszawianka nie jestem, ale tuz po maturze
      przyjachalam do Warszawy i spedzilam tu 7 lat. Czulam sie tam bardzo dobrze(
      jakbym znalazla swoje miejsce na Ziemi). Doprawdy, samotne spacery po roznych
      zakatkach i wcala nie jest trudno rozsmakowac sie w tym miescie.
      W porownaniu z innymi stolicami swiata jest moze troche prowincjonalna, ale to
      ma swoj urok. I rozmarzyc sie nietrudno. Szkoda, ze sytuacja finansowa zmusila
      mnie do opuszczenia tego miejsca.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka