decyzje o rowzodzie "dla innego"

13.03.10, 22:26
jestem tutaj nowa.Moja historia to pewnie zadna nowosc. 8 lat temu
byłam smiertelnie zakochana,a on zonaty.Nie miałam ochoty byc
kochanka,ani rozwalac rodziny na chama wiec uciekłam gdzie piepsz
rosnie tysiace kilometrow dalej.Poznałam kogos, po roku wyszłam za
maz, urodziłam dziecko. Z mezem nigdy nie było fajerwerkow,ale jest
taki przewidywalny.Czuje sie przy nim dosyc bezpiecznie, tylko jest
wielkim egoista.Niestety.Udalo mi sie to jakos opanowac,ale raz na
jakis czas odzywa sie w nim jego wlasne ego i wtedy jest bardzo zle.
W ciagu 7 lat naszego zwiazku ,kilka razy myslalam o rozwodzie,kilka
razy sie wyporwadzalam.
Ostatnio nawet bylo dobrze, do pewnego dnia kiedy postanowil zepsuc
wazna uroczystac rodzinna "bo mial zly dzien" jak sie pozniej
tlumaczyl... wtedy ,chodz bylo mi ciezko,z podniesiona glowa
doporwadzilam uroczystosc do konca udajac ze nic sie nie stalo- dla
dziecka.
Ale cos we mnie wtedy peklo.
Kilka miesiecy temu wrocilam do swojego rodzinnego miasta.I juz po
kilku dniach stanal w drzwiach mezczyzna,ktorego kochałam ponad
wszystko kilka late temu.Lub inaczej-ktorego kochałam po cicho przez
te wszystkie lata. Przez wszystkie mielismy kontakt,ale unikalam
spotkan.
TEraz przestalam sie bronic, zeczelismy sie spoytkac.Obecnie prawie
codziennie.Jest po rozwodzie od 4 lat...
a ja kazdego dnia sie zastanawiam na soba i swoim zyciem.Nigdy nie
myslalam ze moze mnie cos takiego spotkac:(
Kolezankq mowia o dobrze dziecka. "najlepiej spotykac sie " na
boku".Ja sobie czegos takiego nie wyobrazam, wychowywac dziecko w
kłamstwie?Oklamywac meza i chyba sama siebie. Zreszta to nie chodzi
o seks.Ale o spedzanie ze soba wakacji, jedzenie razem sniadan,i
wspolne zycie... .
Moj maz nie domysla sie niczego, wlasciwie malo sie mna
interesuje.Mowi ,ze mnie kocha,jednak potrafi zadzwonic raz na kilka
dni (od miesiaca jestem 1000km od niego).

Chetnie poznałabym kogos kto byl w podobnej sytuacji i rozwiodl
sie...
dzieki.
    • roztargnion Re: decyzje o rowzodzie "dla innego" 14.03.10, 16:47
      ja tak mialam - bylam w malzenstwie z egoista, ktory oprocz wlasnego
      wygodnego zycia nie widzial nic. Te przyjecie ktore opisalas, te zle
      humory ktore musialam znosic, wszystko to przezylam. Moim
      obowiazkiem byla rola troche zony, troche matki, troche sprzataczki,
      troche kucharki. Zylismy tak obok siebie przez ponad 7 lat, tez sie
      kilka razy wyprowadzilam, miesiacami ze soba nie rozmawialismy. On
      mogl zniknac na tydzien lub dwa " z kupmplami" a ja nie mialam prawa
      spytac co sie stalo. Jemu sie nawet nigdy nie chcialo na spacer
      wyjsc z dzieckiem, chyba ze jak wyszlam i ja pchajac wozek.
      Z prespektywy czasu czasami mnie zlosc brala, ze zmarnowalam z nim
      tyle lat. Poznalam "innego" i postanowilam zakonczyc moje
      beznadziejne malzenstwo. Nie bylo latwo, moj byly maz zadbal aby
      rozwod przemienil sie w pieklo. Jestem obecnie w szczesliwym drugim
      zwiazku juz dobrych pare, nie zaluje swojego kroku chociaz bylo
      bardzo ciezko zamknac jeden rozdzial mojego zycia a rozpoczac drugi.


    • yamyam Re: decyzje o rowzodzie "dla innego" 09.04.10, 16:48
      szukasz potwierdzenia swojej decyzji, ktora juz i tak podjelas -
      zostawisz meza i pojdziesz do kochanka :) bo tak naprawde to jest
      najprostsze wyjscie, nie trzeba sie wysilac, zeby cos ratowac,
      poprawiac...piszesz pewnie szczerze i szczere jest twoje odczucie,
      ze jestes krzywdzona i niedoceniana w malzenstwie- to jest tak
      oczywiste jak to, ze jutro tez bedzie pogoda :)ale zapewniam cie, ze
      twoj maz mysli dokladnie tak samo :) kobiety sa z wenus, a mezczyzni
      z marsa i tego nie da sie zmienic, kobieta powie mezczyznie co
      ja "meczy" - facet zamknie sie w sobie, a sztuka jest wlasnie
      pogadac tak "od serca" o swoich obawach i oczekiwaniach, wypracowac
      jakis kompromis...i jakby co ...nie szukaj na necie
      usprawiedliwienia dla swojego postepowania, bo skoro to robisz to
      mam wrazenie, ze podswiadomie czujesz ze robisz zle :) pozdrawiam
      • nelcia26 Re: decyzje o rowzodzie "dla innego" 16.04.10, 21:30
        minał miesiac od mojego wpisu...
        Nie nie szukam absolutnie potwierdzania swojej decyzji.Podjełam ja
        sama, teraz juz z cała pewnoscia. Chociaz jestem przerazona co
        dalej,bo w swieta wielkanocne poznałam meza ze strony jakiej jeszcze
        nie znałam. Po zrobieniu awantury przy sniadaniua niedzielny,w
        ktorej nie brałam udziału i poprostu nie odzywałam sie,
        szwierdził,ze wyjezdza.Wrocił po 20 minutach i chciał wziasc starsze
        dziecko, 4 letnie. W zyciu sie nim nie zajmował.W zyciu nie był z
        nia sam nawet przez dwa dni. I chcac zrobic mi na złosc, postawił
        dziecko miedzy mna a soba i pytał, "chcesz zostac z mama czy jechac
        z tatusiem".Jak popatrzyła na mnie wystraszonymi oczyma pytajac "
        mamusiu co sie dzieje?" podjełam decyzje i to zabiło we mnie reszte
        jakich kolwiek uczuc dla niego.
        Niestety nie jest to takie proste, bo moj maz jest
        obcokrajowcem,ktory 10 lat temz zrzekł sie polskiego obywatelstwa...
        jestem przerazona, ze bedzie chciał zabarac mi dzieci zeby zrobic mi
        na złosc:(
        • yamyam Re: decyzje o rowzodzie "dla innego" 19.04.10, 23:34
          maz muzulmanin?
Pełna wersja