Czytam i myślę, że więcej wiadomo o rozwiedzionych

30.04.04, 10:10
kobietach niż o porzuconych facetach. Kobiety chętnie dzialą się z innymi
swoją wersją wydarzeń i znajdują współczucie u innych kobiet - taka
solidarność jajników.
Moim zdaniem, za rozwód winne są w pewnym stopniu obydwie strony, ponieważ
ten zły i nielojalny facet zdradza lub pije nie bez przyczyny.
Poznałem parę rozwódek, każda z nich za wszystko wini świat mężczyzn i stawia
znak równości pomiędzy wszystkimi mężczyznami. U mnie takie podejście nie
znajdzie zrozumienia.

Ch
    • rzesistek Bardzo sie zmartwilam... 02.05.04, 02:06
      chauvinist napisał:

      " U mnie takie podejście nie znajdzie zrozumienia."

      Cholernie mnie tym zmartwiles :))).
    • rozwoodka Re: Czytam i myślę, że więcej wiadomo o rozwiedzi 17.05.04, 20:32
      wybacz ale nie stawiam znaku = pomiedzy kazdym mezczyzna ktorego spotkam.
      jezeli tak myslisz czytajac wypowiedzi kobiet, ktore dziela sie opiniamii o ich
      bylych mezach to ....hmmm..moze to nie przypadek ze sie pozegnalysmy z tymi
      partnerami???
      • ada296 Re: Czytam i myślę, że więcej wiadomo o rozwiedzi 19.05.04, 21:13
        ale trochę racji jest w tym, że za rozpad związku ponoszą odpowiedzialność
        obydwie strony

        z ręką na sercu mogę stwierdzić, że nie byłam idealną żoną :-)

        ale łatwiej mi nie lubić exa niż robić sobie wyrzuty, że mogłam gotować
        dwudaniowe obiady to może nie byłabym teraz rozwódką :-)
    • woman-in-love Re: Czytam i myślę, że więcej wiadomo o rozwiedzi 12.08.04, 06:40
      szowinista napisał (cyt.) " solidarność jajników."


      Jak śmiesz tu włazić i pisać impertynencje? Wynocha!
      • kraxa tak, w moim przypadku to ja sama musialam mu 03.03.05, 17:05
        chyba te reke rozbujac. a picie "nie bez przyczyny"- nie badz smieszny. Pija z
        tysiaca róznych powodów, ale niezawinionych przez partnerke
        • magda010 Re: tak, w moim przypadku to ja sama musialam mu 28.04.05, 11:17
          Ja np nie bede nigdy mowila, ze moj maz jest wszystkiemu winien. U nas po prostu
          wychodza tak ogromne roznice w mysleniu, charakterach, wizjach zycia, marzeniach
          i pogladach, ze wlasciwie wspolne zycie poki co wydaje sie byc niemozliwe, albo
          ze bedzie to udreka. Wiadomo, ze kompromisy sa konieczne, ale nie mozna
          rezygnowac z calego siebie, wiecznie walczyc o wazne dla ciebie sprawy,
          poswiecac na to cala energie zyciowa i wszystkie nerwy. Ja nie mowie, ze gdzies
          jest wina meza, niestety, bo moze byloby mi latwiej. Dlatego tez tak trudno
          zdecydowc mi sie na rozejscie sie. Sama nie wiem co zrobic, bo na pewno nie bede
          ze zloscia i nienawiscia myslala o moim mezu.
    • burza4 Re: Czytam i myślę, że więcej wiadomo o rozwiedzi 28.04.05, 12:15
      chauvinist napisał:

      > Moim zdaniem, za rozwód winne są w pewnym stopniu obydwie strony, ponieważ
      > ten zły i nielojalny facet zdradza lub pije nie bez przyczyny.

      bije tez pewnie dlatego, że ma jakieś uzasadnienie? sprowokowała go zdzira?

      owszem - jest coś w kwestii tego, że obie strony jakoś tam są odpowiedzialne za
      związek, ale nie zawsze bywa też tak prosto, że np. facet zdradza bo żona jest
      taka a nie inna (np. oziębła). Czasem jest taka, a nie inna np. dlatego, że
      facet jest egoistą i trudno wzbudzić w sobie ciepłe uczucia kiedy facet na co
      dzień odnosi się wrednie. Łatwiej zdradzić, niż dać coś z siebie na co dzień.
      Że nie wspomnę o tym, że niektórzy zdradzają nie z powodu sytuacji domowej, ale
      wyłącznie dla chęci przeżycia przygody, a żonom nie mają nic do zarzucenia.

      Jakoś nie stawiam znaku rowności między facetami. Mój obecny mąż różni się od
      pierwszego jak dzień od nocy. I nie uważam też że eks jest bezwzględnie winny -
      my po prostu chcieliśmy od życia czegoś innego. Gdybym była typem kobiety,
      której szczęście daje sam fakt posiadania pary spodni obok, która nie oczekuje
      od faceta odpowiedzialności, która godzi się na to, żeby wszystko spoczywało na
      jej barkach - pewnie nadal bylibyśmy razem. Ja zaś miałam niestety pewne
      wymagania... nie mam żadnych wątpliwości, że rozwód był najlepszą decyzją, jaką
      w życiu podjęłam.
    • myszka190 Re: Czytam i myślę, że więcej wiadomo o rozwiedzi 06.02.06, 20:22
      piszesz , że oni piją zawsze z jakiegoś powodu to znaczy , że tłumaczysz ich
      picie , a jeżeli jesy wytłumaczone to co to znaczy że może być i nie należy sie
      rozwodzić, nie niestety tak nie jest każda kobieta zanim złoży pozew o rozwód
      daje 1000 razy szanse swojemu męzowi z piciem , wyzwiskami i biciem , pruboje
      ratować małżeństwo w poradniach specjalistycznych
      ZROZUM ROZWÓD TO OSTSTECZNOŚĆ KTÓREJ MY KOBIETY WCALE NIE CHCEMY TYLKO RATUJEMY
      RESZTKI ŻYCIA KTÓRE NAM ZOSTAŁY PRZED FACETEM DLA KTÓREGO NIESTETY WAŹNIJSZY
      JEST ALKOHOL
Pełna wersja