Witajcie :)

01.06.04, 13:09
Nareszcie znalazłam forum dla siebie :)))
Właśnie złożyłam pozew rozwodowy i trochę się z tym wszystkim szarpię więc
chętnie pogadam z osobami o podobnym doświadczeniu :)
Zdecydowałam się na rozwód, bo w małżeństwie chyba bym się udusiła. Wolę być
sama niż w toksycznym związku.
Właśnie mam taka nadzieję, że zycie zaczyna sie po rozwodzie :)))
Oprócz tego mam synka (za miesiąc konczy rok)i napewno wszystko się jakoś
ułoży :))))
    • krolewna.sniezka Re: Witajcie :) 01.06.04, 19:43
      zagladnelam tutaj przez przypadek, i tez sie chce przywitac. jako ze przeszlam
      sama rozwod (krotkie ale niesamowicie nieudane malzenstwo), podzielam opinie
      mojej przedmowczyni, w malzenstwie MOZNA sie udusic, lepiej byc sama (lub sama
      z dzieckiem), niz z kims kto obrzydza zycie. Pozdrawiam wszystkie rozwodki na
      nowej drodze do lepszej przyszlosci!
    • rozwoodka Re: Witajcie :) 01.06.04, 22:21
      witaj ayelet! sprawy rozwodowe bywaja bardzo trudne, oparcie w rodzinie,
      przyjaciolce, czy osobach ktore przeszly przez podobna sytuacje bardzo pomaga.
      • elle-est-la Re: Witajcie :) 29.06.04, 22:06
        Ja mam pojutrze pierwsza rozprawe - pojednawcza. Boje sie.... Zgodzilam sie na
        rozwod bez orzekania o winie bo nie mialam ochoty prac domowych brudow w
        sadzie. Ale i tak podobno przyjemnie nie bedzie. W dodatku szanse na rozwod po
        pierwszej rozprawie ZEROWE a i na drugiej niepewne (dwojka malych dzieci). Nie
        wiem na co sie przygotowac, jakie pytania, jak to sie odbywa, ile
        trwa....Podzielcie sie swoimi doswiadczeniami...Bede bardzo wdzieczna.

        • rozwoodka Re: Witajcie :) 02.07.04, 02:33
          trzymaj sie! niestety to tylko poczatek. mam nadzieje ze cos z tej rozprawy
          wyniknie, jezeli nie pojednanie to madra decyzja o rozstaniu. kazda rozprawa
          jest ciezka, jezeli jestes zdecydowana na rozwod bedzie to dla ciebie jedynie
          pierwszy stopien w tym kierunku. zycze ci powodzenia i sily ducha, usmiechu dla
          dizeci bo tego potrzebujesz. :-))
          • elle-est-la Re: Witajcie :) 04.07.04, 20:33
            Juz po. To znaczy po pierwszej rozprawie. 15 minut i po sprawie. Nastepna
            rozprawa za kilka miesiecy. Bylo krotko i, jesli w ogole mozna tak mowic w
            takiej sytuacji, dosc sympatycznie. Usmiechnieta pani sedzia nie przekraczala
            granic intymnosci w zadawaniu pytan. Mysle, ze spowodowana to bylo faktem, iz
            oboje grzecznie acz stanowczo dalismy jasno do zrozumienia , ze chcemy rozwodu.
            Ale spokojnego i bez analizowania powodow.
            A ja zaczynam nowe zycie bo sie wyprowadzam......I znow sie boje...I
            zastanawiam sie tylko ile czasu potrzeba zeby to wszystko przestalo tak
            cholernie bolec...
    • czarny_kwiat Re: Witajcie :) 22.08.04, 12:47
      hej, odezwij się, ja też własnie chcę złożyć pozew ale nie wiem jak do tego się
      zabrać. Całkowicie się pogubiłam. Poza tym też boję się. Pozdrowienia.
      • anita33 Re: Witajcie :) 21.09.04, 11:07
        Jest tu ktoś? Właśnie złożyłam pozew rozwodowy. Bardzo się boję, tego co ma
        nastąpić. Czy ktoś może coś powiedzieć bliżej jak o się odbywa? Czy to prawda,
        że pomimo tego, że nie ma orzekania o winie, to jeśli jest dziecko musi być
        świadek? POÓŻCIE
        • woman-in-love Re: Witajcie :) 21.09.04, 11:48
          Witaj! Na pierwszej sprawie nie potrzeba swiadka, na drugiej powinien być
          swiadek "na rozkład" ;-) Zalezy, czy wzięłas adwokata? Wtedy troche tak, jakby
          Ciebie nie było. wszystko mówi pełnomocnik. Nie taki diabeł straszny.
          Powodzenia!
          • anita33 Re: Witajcie :) 21.09.04, 12:02
            Czyli jednak świadek musi być? Nie rozumiem dlaczego, skoro obydwoje chcemy
            rozwodu, mamy wszystko ustalone. Po co mieszać w te sprawy innych.:-(
    • atena.n Re: Witajcie :) 22.09.04, 12:00
      Witaj!
      Jestem w identycznej sytuacji! Przede mną pierwsza rozprawa. Strasznie sie
      boję, mimo iż dokładnie wiem jak to wygląda. Marzę, żeby ten koszmar sie
      skończył jak najszybciej.
      Powodzenia i pisz, jak wszystko sie układa!
    • monami5 Mam pytanie 11.10.04, 06:27
      A czy ktoras z Was miala sytuacje ze byla w Polsce po pobycie zagranicznym, a malzonek nadal jest za
      granica? czy on musi stawiac sie na kazda rozprawe? czy sa w zw. byciem jego poza krajem jakies
      problemy? jak jest to traktowane, takze jesli idzie o strone finansowa i przyznanie ew. alimentow? Bede
      wdzieczna za podpowiedzi i odpowiedzi. Pozdrawiam!
Pełna wersja