Dodaj do ulubionych

Jak mam dalej zyc???? nie chce mi sie juz

03.08.04, 21:27
Moj maz chce rozwodu. Przez 5 lat malzenstwa bylo ciezko ale dla mnie to bylo
na dobre i zle. Pol roku temu chcial juz rozwodu i powiedzial ze mnie juz nie
kocha. Wyblagalam szanse, ale pozorna. On juz rozwod zaplanowal i nie chcial
nam dac tej szansy. A ja w moim mniemaniu walczylam jak moglam. I 3 dni temu
mowi ze jest pewien na 100% ze cche rozwodu, nic do mnie nie czuje i nic dla
niego nie znacze. Chce miec kogos nowego. Powtarza to co jakis czas. Co mam
robic? Tkwic w naszym mieszkaniu i blagac Boga o ratunek dla naszego
malzenstwa? Czy odejsc, wrocic w moje rodzinne strony i cierpiec w
samotnosci? Kocham go na zawsze, na dobre i zle. Nie chce mi sie zyc. Nie mam
motywacji do niczego. Nie wiem jak powiedziec o tym moim rodzicom, nie wiedza
jak bylo zle bo im nie mowilam i teraz boje sie ze przeze mnie jeszcze moze
ktores z nich wyladowac w szpitalu. Jestem na tabletkach uspokajajacych i
alkoholu, nie moge nic jesc nie moge spac i pracowac. Co mam robic, skad
wziac sily????? Nie dam rady z tym sama .............
Obserwuj wątek
    • bajka1313 Re: Jak mam dalej zyc???? nie chce mi sie juz 04.08.04, 12:29
      wiesz co... on nie jest wart Twojej miłości. Odeszłam od męża po 13 latach
      małżeństwa. Jest mi ciężko ze względów finansowych, ale mam spokój duszy.
      Zaczęłam dbać o siebie , swojer i dziecka potrzeby. Może do nas też usmiechnie
      się szczęście, ktoś pokocha nas takimi jakie jesteśmy. Walcz o siebie na nim
      świat się nie kończy, bądź radosna, uśmiechnięta, pokaż klasę
      • monika_nl Re: Jak mam dalej zyc???? nie chce mi sie juz 25.08.04, 17:47
        czesc,rozumiem cie kiedy mowisz ze jest ci ciezko, sama kiedys przez to
        przechodzilam , teraz jest juz po trzech rozwodach i juz nie mowie nigdy ngdy
        wiecej , jakos dochodze do siebie czasem pozostaje troche wspomnien czasem
        tylko wscieklosc i chec zemsty.

        pozdrawiam i trzymaj sie w tych ciezkich chwilach

        monika
    • nefretete023 Re: Jak mam dalej zyc???? nie chce mi sie juz 04.12.04, 15:15
      Nie wiem dlaczego,ale jakoś nie poruszyło mnie to napisałaś i przykro mi z tego
      powodu.Moja rada jest taka....skoro Ty uwazasz,ze walczyłaś o to małżeństwo,a
      Twój mąż i tak Cię nie chce to odejdź od niego.Niech ma święty spokój skoro tak
      go chce.A może też ma juz kogoś innego???Jeżeli tak to już nic na to nie
      poradzisz.Widocznie tego kogoś kocha bardziej niz Ciebie.Zasatnów się czy warto
      jeszcze toczyć boje o niego i wylweać łzy.Zdaję sobie sprawę,ze go kochasz,no
      ale skoro on ciebie już nie to wg mnie taki związek jest bez sensu.Daj mu
      odejść i tyle skoro on tego pragnie.

      Trzymaj się
      • mazi27 Nie chce mi sie juz z nim zyc 08.12.04, 12:30
        Juz z nim nie chce byc. Ale to wszytko kosztuje mnie duzo nerwow. Chodze na
        terapie grupowa gdzie spotkalam wspanialych ludzi. Trzeci miesiac biore
        antydepresanty. Psychicznie i fizcyznie czuje sie zle. Po terapii wynosze sie
        stad. Bede walczyc o alimenty bo z powodu rozwodu trace prace w jego firmie a
        zzasilku nie jstem w stanie przezyc i wynajac jakiegos kata. Termin pierwszej
        rozprawy byl wyznaczony na 20 grudnia. Ale poniwaz dostaje atakow paniki i
        wtedy ratuja mnie zastrzyki uspokajace, wiec prawniczka poradzila zeby
        przesunac rozprawe na czas po terapii, moze bede wtedy silniejsza. Spotykam sie
        zprzyjaciolmi. Moje zycie towarzyskie wreszcie ozylo. Przekonalam sie ilu ludzi
        jest mi zyczliwych. Staram sie mimo dolow i zalaman dbac o siebie i codziennie
        starannie sie maluje i ubieram. A z tym czlowiekiem nie chcialabym juz byc bo
        to jak mnie potraktowal jest nie do zapomnienia. Moze kiedys spotkam kogos kto
        mnie pokocha.
        Dzis mam wyjatkowo dobry dzien :-) Pozdrawiam
        • nefretete023 Re: Nie chce mi sie juz z nim zyc 08.12.04, 17:14
          Juz z nim nie chce byc. Ale to wszytko kosztuje mnie duzo nerwow. Chodze na
          terapie grupowa gdzie spotkalam wspanialych ludzi. Trzeci miesiac biore
          antydepresanty. Psychicznie i fizcyznie czuje sie zle. Po terapii wynosze sie
          stad. Bede walczyc o alimenty bo z powodu rozwodu trace prace w jego firmie a
          zzasilku nie jstem w stanie przezyc i wynajac jakiegos kata. Termin pierwszej
          rozprawy byl wyznaczony na 20 grudnia. Ale poniwaz dostaje atakow paniki i
          wtedy ratuja mnie zastrzyki uspokajace, wiec prawniczka poradzila zeby
          przesunac rozprawe na czas po terapii, moze bede wtedy silniejsza. Spotykam sie
          zprzyjaciolmi. Moje zycie towarzyskie wreszcie ozylo. Przekonalam sie ilu ludzi
          jest mi zyczliwych. Staram sie mimo dolow i zalaman dbac o siebie i codziennie
          starannie sie maluje i ubieram. A z tym czlowiekiem nie chcialabym juz byc bo
          to jak mnie potraktowal jest nie do zapomnienia. Moze kiedys spotkam kogos kto
          mnie pokocha.
          Dzis mam wyjatkowo dobry dzien :-) Pozdrawiam


          Witaj mazi27 :))

          A no widać,że już jest jakaś poprawa :)Super.Rozprawy powinnaś odbembnij jak
          najszybciej i mieć to z głowy.Zająć się sobą i swoim życiem.Uciekając pokzujesz
          że jesteś słaba,a musisz być twarda i się nie dać.Pogadaj sama ze soba i
          wytłumacz sobie,że ten człowiek to ktoś obcy kogo trzeba zutylizować.Im
          szybciej tym lepiej.Poszukaj sobie kogoś kto cię będzie dobrze traktował.

          powodzenia


          • mazi27 Re: Nie chce mi sie juz z nim zyc 10.12.04, 15:57
            Z jednej strony zal oddac chlopa ktorego nauczylam jak dbac o siebie innej
            kobiecie. Jak sie poznalismy wygladal ja nieboskie stworzenie. Wlozylam sporo
            wysilku zeby wygladal fajnie, zachowywal kuluralnie i teraz ktos przejmie taki
            fajnie zapakowanego samca. Zal tez dobrych chwil bo bylo ich wiele,czulosci,
            poczucie ze jestem mu potrzebna, udanego seksu, finansowego bezpieczenstwa, no
            ale coz...
            A przesuniecie sprawy ma tez swoja druga strone. Otoz moj M byl pewien ze
            dostanie rozwod w ciagu 2 miesiecy, bo nie mamy dzieci, bo jest rozdzielnosc
            majatkowa. Dla niego najwazniejsze bylo to zeby szybko skonczyc. Bo spieszy sie
            do zycia z kims innym. Bo zawsze bylo tak jak on chcial. A to ze przeciagnie
            sie to o tyle miesiecy to pstryczek w jego zadarty nos. Po raz pierwszy sie
            przeliczy. Moze uswiadomi sobie ze nie jest pepkiem swiata ktory dyktuje
            warunki (a zawsze tak bylo, bo jest jedynkaiem ktory mial zawsze to co chcial).
            Wiem ze to co pisze jest wredne, ale nie bede obludnie udawac ze nie chce mu
            utrzec nosa.
            Na codzien go unikam, nie mowie nic. On wie co ja planuje, jak sie czuje, co
            mysle. Ale zastanowilo go dlaczego codziennie rano robie taki staranny makijaz
            i "sie stroje". Ale odpowiedzil nie dostal. Paskudna jestem, ale juz mi nie
            zalezy.
            Pozdrawiam
            • nefretete023 Re: Nie chce mi sie juz z nim zyc 10.12.04, 19:23
              Z jednej strony zal oddac chlopa ktorego nauczylam jak dbac o siebie innej
              kobiecie. Jak sie poznalismy wygladal ja nieboskie stworzenie. Wlozylam sporo
              wysilku zeby wygladal fajnie, zachowywal kuluralnie i teraz ktos przejmie taki
              fajnie zapakowanego samca. Zal tez dobrych chwil bo bylo ich wiele,czulosci,
              poczucie ze jestem mu potrzebna, udanego seksu, finansowego bezpieczenstwa, no
              ale coz...
              A przesuniecie sprawy ma tez swoja druga strone. Otoz moj M byl pewien ze
              dostanie rozwod w ciagu 2 miesiecy, bo nie mamy dzieci, bo jest rozdzielnosc
              majatkowa. Dla niego najwazniejsze bylo to zeby szybko skonczyc. Bo spieszy sie
              do zycia z kims innym. Bo zawsze bylo tak jak on chcial. A to ze przeciagnie
              sie to o tyle miesiecy to pstryczek w jego zadarty nos. Po raz pierwszy sie
              przeliczy. Moze uswiadomi sobie ze nie jest pepkiem swiata ktory dyktuje
              warunki (a zawsze tak bylo, bo jest jedynkaiem ktory mial zawsze to co chcial).
              Wiem ze to co pisze jest wredne, ale nie bede obludnie udawac ze nie chce mu
              utrzec nosa.
              Na codzien go unikam, nie mowie nic. On wie co ja planuje, jak sie czuje, co
              mysle. Ale zastanowilo go dlaczego codziennie rano robie taki staranny makijaz
              i "sie stroje". Ale odpowiedzil nie dostal. Paskudna jestem, ale juz mi nie
              zalezy.
              Pozdrawiam



              mazi27,nie sądzę abyś była wredna :)Wiem jakie upierdliwe jest czekanie na
              rozwód,więc nie dziwię mu się że chciałby aby to skończyło się w ciągu 2
              miesięcy.Rozwody nie raz ciągną się i nawet do 6 miesięcy....KOSZMAR.to ze on
              jest jaki jest dzięki Tobie to już niestety nic z tym nie zrobisz :(A to że mu
              sie spieszy do bycia z inną kobieta to olej to i daj mu żyć.W związku zawsze są
              piękne i koszmarne chwile,więc nie ma co rozpamiętywać bo po co.
              • laurka-1 Re: Nie chce mi sie juz z nim zyc 17.12.04, 12:04
                przeszłam to samo nagle z dnia na dzień ja cię nie kocham i chce rozwodu : SZOK
                i o co chodzi o 4 latka młodszą panienkę bez dziecka i wolna no cóż walczyłam
                i co dalej i nic odszedł rozwód 2 letnia córcia i ból łzy wstyd rozpacz żal i
                takie tam , nic gorszego nie może w życiu spotkać kobiety jak takie upokorzenie
                mówi się trudno trzeba wstac i żyć dalej, pozbierac siły i zamknąć książkę nie
                kolejny jej rozdział tylko KSIAZKĘ i poprostu na nowo się narodzić tak jak
                zrobiłam ja
                • jagula5 Re: Nie chce mi sie juz z nim zyc 10.01.05, 15:59
                  No, przechodzę dokładnie przez to samo. Dziecko 5 lat a on odchodzi do
                  panienki, którą zna 3 mc. Jego wybór-ja nie będę walczyła bo nie jestem z tych.
                  Jestem wartościową, inteligentną i zadbaną kobietą i nie wątpię w to, ze znajdę
                  kogoś kto będzie mnie wart.
                  Nie daj się, pozdrawiam

                  PS. uczucie upokorzenia,bólu, smutku i rozpaczy pozostaje w każdym...
        • cahoreau Re: Nie chce mi sie juz z nim zyc 11.01.05, 15:59
          Zgadzam sie z Toba. Nie ma sensu za wszelka cene utrzymywac tego zwiazku.
          Jestes jeszcze mloda i napewno poznasz kogos z kim bedziesz szczesliwa. Dobrze,
          ze dbasz o siebie i utrzymujesz kontakty ze znajomymi. Najwazniejsze jest teraz
          znalezienie pracy i jakiegos lokum. Co do rozwodu to staraj sie jak najdluzej
          przeciagac, niech sobie malzonek poczeka na ta upragniona wolnosc.
          Pozdrawiam, Isabelle
    • wierzgalska1 Re: Jak mam dalej zyc???? nie chce mi sie juz 21.12.04, 01:09
      Wiesz, co mnie się wydaje, że takie straszenie rozwodem i mówienie że chce mieć
      kogoś nowego - to oznaka jego niedojrzałości emocjonalnej, nieumiejętności
      rozmawiania ze sobą i podejmowania wspólnych decyzji, co wiąże się czasami z
      dostosowaniem do drugiej strony. To jest trudne. Więc łatwiej powiedzieć
      koniec.
      Proponuję jakąś terapię w poradni małżeńskiej, czy psychologiczną. To
      uświadamia pewne rzeczy, nazywa pewne zjawiska po imieniu. Ale to co z tego
      możecie w wynieść zależy od tego z jaką dojrzałością do tego podejdziecie.
      Też bardzo emeocjonalnie podchodzisz do tego. 5 lat to dużo, ale jak miałby Cię
      w przyszłości podporządkowywać sobie pod groźba pozoru, że się mu znudzisz i
      może cię wyrzucić z domu etc., to miej czujność czy nie zaczynasz być naiwna -
      czy nie dajesz mu się terroryzować. Po prostu bagatelizuj te zastraszania, i
      nie błagaj o szanse, bo to Ty się sama w tym momencie poniżasz. Jak nie macie
      intercyzy, to bezpiecznie możesz mieszkać sobie w waszym mieszkaniu i
      obserwować go "z boku". Nie gotuj mu, tylko sobie. Nie pierz, nie prasuj etc.
      I najważniejsze - nie dawaj po sobie poznać, że odczuwasz te zastraszania
      rozstaniem jako stratę. Nie dawaj po sobie znaków desperacji typu alkohol, leki.
      Może on po prostu chce cie w ten sposób zmanipulować, podporządkować całkowicie
      sobie.
        • mazi27 Wesolych swiat :-) 21.12.04, 17:18
          Wczoraj byla pierwsza rozprawa naktorej sie stawila moja prawniczka ze
          zwolnieniem ze szpitala. Rozprawa zostala przelozona, termin zostanie dokladnie
          ustalony ale najwczesniej na marzec. Moj M jest wsciekly. Utralam mu nosa bo
          mysli ze on stawia warunki i kazdy sie podporzadkuje.
          Ja chodze na terapie, biore leki, czuje sie lepiej, szukam mieszkania do
          wynajecia, przegladam oferty pracy. Nie gotuje ani nie piore. Ale mamy
          rozdzielnosc zawarta 3 lata po slubie wiec jestem w jego mieszkaniu, co bardzo
          mnie meczy. jesli dobrowolnie nie zadeklaruje mi pomocy materialnej bede sie
          starala o alimenty bo ja zostaje z niczym a on ma 10 tys miesiecznie, wiec
          kilkaset zlotych to dla niego zaden wydatek.
          Mam rodzine i przyjaciol, dbam o siebie teraz bardziej niz w czsie malznestwa i
          traktuje M jak powietrze. Nie chce z nim byc, ale zaluje straconych 5 lat.
          Pozdrawiam i wszsytkim zycze spokojnych i wesolych swiat ;-)
    • luiza164 Re: Jak mam dalej zyc???? nie chce mi sie juz 09.01.05, 20:14
      Tez bylam w podobnej sytuacji i dzis po latach moge powiedzię tylko tyle to ze
      jestem bardzo szcześliwa ze rozwiodlam sie . Radzę Ci im wcześnbiej zdecydujesz
      się na radykalne rozwiązanie tego zwiazku tym więcej szacumku zachowasz dla
      wlasnej osoby. Wiedz. ze szkoda Twojej energii na utrzymywanie >trupa, > bo
      ten zwiazek juz nie zyje. Calą energie przeznacz na odbudowanie swojego Zycia
      bez obciązenia ta niedobra zatruwająca Twoj umysl sprawa. Szkoda Twego życia
      ktore masz tylko jedno . No GLowa do gory , machnij na niego reka i idz dalej.
      Powodzemia
    • theresa-anna Re: Jak mam dalej zyc???? nie chce mi sie juz 25.01.05, 19:13
      moja droga bylam w podobnej sytuacj co ty,ale dzieki bogu mam juz wszystko za
      soba jestem 8 lat po rozwodzie .jakos to pzerzylam chociasz bylo mi bardzo
      cieszko.pierwsze co moge tobie poradzic to porzuc alkohol bo to do niczego
      nieprowadzi .nie staraj sie na sile utszymac tego malrzenistwa bo pogmatwasz
      sobie zycie a i tak on postawi na swoim ,wiem to ze swojego dosiwiatczenia
      .badzi pewna ze po uplywie roku inaczej spojrzysz na swiat.napewno musisz
      porozmawiac z rodzicami .ale szczerze -opowiec im wszystko na temat nic
      nieukrywaj.z pewnosicia cie zrozumia .podnies glowe do gury i juz wiecej nie
      howaj jej w piasek .wiec ze twuj maz inaczej spojrzy na ciebie i nie bedzie juz
      taki pewny sam siebie a zycie pokarze co benidzie z nim dalej i jak benidzie zyc
      -.bo ja tak zrobilam i okazalo sie ze mam moja glowe podniesiona a on stacza
      sie coraz bardziej -.,przayjaciulka
    • womanzwenus Re: Jak mam dalej zyc???? nie chce mi sie juz 26.01.05, 11:09
      Mój mąż zrobił to nagle, porzucił nasze dziecko i mnie tak brutalnie, że nie
      mieści się w głowie, niemalże bez dachu nad głową, gdyby nie moi rodzice -
      klęska. Jestem osobą wierzącą i dla niektórych było głupie to, że ja go wciąż
      kochałam i chciałam żeby wrócił. Bardzo pomogli mi znajomi, wiara, modlitwa,
      muzyka. Przyjęłam to jako mój wyrok. Pamiętaj - od losu nie ma ucieczki. I
      musisz to przyjąć. A co będzie dalej. Nie wiesz i nikt Ci nie poradzi. Gdy
      chciał rozwodu, ja chciałam separacji. Jeśli nie masz dziecka z nim, to po
      prostu daj mu odejść, trudno. Wiem, że to brutalne, ale na siłę, zwłaszcza
      teraz NIC NIE ZROBISZ. Trzymam za Ciebie kciuki. Znajdź sobie mądrą
      przyjaciółkę i niech ona Ci pomaga cały czas. Potem się pozbierasz. Pa
    • znowu_kr Re: Jak mam dalej zyc???? nie chce mi sie juz 26.01.05, 16:25
      Jezu jestem facetem i w dokladnie takiej samej sytuacji. Strasznie mi sie
      ciebie szkoda zrobilo jak to przeczytalem. Wiem co przechodzisz i jak to boli.
      Też mimo wszystko walczylem, była całym moim światem. Ale nic tylko... szkoda
      gadac, kleska. Tylko teraz tak jakos sie z tym chyba godze powoli.
      On nie zasluguje na nic dobrego z twojej str. Kopnij go w tylek i nie pokazuj
      ze tak to przezywasz. Niech sobie idzie do innej jak jest taki pewny swojej
      racji. Pomysl ze to dupek. Za co go kochasz- trzeba to dokladnie zrewidowac- za
      wspomnienia?? Mi znajomi pomagaja, rodzina. Jest troche lepiej choc nadal
      ciezko, ale zaczynam myslec o sobie. Nie zamartwiaj sie bo on sie toba nie
      zamartwia. Ma cie gdzies. Czas pokaze czy taki madry byl. Staraj sie nie
      przejmowac tak bardzo i... duzo sily zycze . Wszystko sie ulozy, zobaczysz.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka