oliidawid
27.08.13, 09:35
Witam
Bardzo poważnie myślę o rozwodzie, ta myśl pojawiała się już wcześniej ale ciągle dawałam kolejną szansę ze względu na dzieci i na to, że kochałam. Wszystko mi odeszło w tą niedzielę kiedy to dowiedziałam się, że mój mąż nabrał pożyczek w serwisach typu Wonga.com, vivus itp. Kwpadł w błędne koło, obecnie ma około 3000zł do spłacenia w ciągu 2 tygodni a nie ma skąd wziąć. Żyjemy biednie, mąż zarabia najniższą krajową plus do koperty ok 500zł ja jestem na wychowawczym czyli na całe gospodarstwo domowe mieliśmy w granicach 2000. Problemy finansowe stały się przyczyną naszych problemów w związku, od zawsze ja byłam tą stroną odpowiedzialną, która liczyła, kombinowała, załatwiała dopłaty itp. Mąż jak tylko wpadała jakaś ekstra kasa wydawał ją w mgnieniu oka najczęściej nie wiadomo na co a najpewniej na zakłady sportowe, fajki i piwo. Tym razem pożyczka też była na fajki bo mu zabrakło. Do tego zataił przede mną wszystko, a nawet jak dowiedziałam się o części pożyczek i prosiłam żeby powiedział mi całą prawdę to dalej szedł w zaparte, twierdzi, że z obawy że będzie jeszcze gorzej. No i jest jeszcze gorzej bo coś we mnie pękło, pomimo tego, że mamy dwójkę dzieci 3 i 1,5 roku i pomimo tego, że ciągle zastanawiam się czy podjąć próbę ratowania rodziny to w głębi duszy nie widzę żadnych szans na powodzenie. Miłości już dawno nie ma, to, że ktoś mówi że kocha to nie znaczy, że tak jest bo jeśli kocham to dbam i troszczę się o najbliższych a nie o siebie. Dochodzi jeszcze alkohol, ukrywanie przede mną popijania czy też opiekowanie się dzieckiem po wypiciu.
No i po dwóch tygodniach ;)
Hmmm nie spodziewałabym się, że tak szybko znów pojawię się na tym forum wink Wczoraj znów wyszły nowe informacje dotyczące mojego męża, jak przejrzałam jego konto i zobaczyłam ile kredytów brał i z jaką częstotliwością to mi krew w żyłach zmroziło, że ktoś może być tak niefrasobliwy. Do tego zaniepokoiła mnie jedna pozycja przy której widniało typ transakcji:uznanie, ale nie chciałam wysnuwać pochopnych wniosków więc dałam to wyjaśnić mężowi. Okazało się, że wziął już poprzednio jeden kredyt na spłacenie pożyczek w serwisach, obecnie ma około 10000 kredytu na 5 lat w banku, jedną pożyczkę w wysokości 550zł o której zapomniał no i od końca czerwca nabrał pożyczek na ok 10000. On oczywiście twierdzi, że mam się nie przejmować, że on to pospłaca i że niepotrzebnie się denerwuję bo to JEGO pożyczki. Opadły mi ręce, aaa i zasłania się tym, że rzucił palenie, nie zagląda na expect itp i sie stara ratować małżeństwo. Więc oświeciłam go, że podstawą jest zaufanie a moje do niego jest zerowe, niech się stara, może da się to odbudować ale muszę myśleć o tym jak się zabezpieczyć przed jego nieprzemyślanymi decyzjami.
No i teraz tak - separacja, składam wniosek no ale musi być rozdzielność w trzech płaszczyznach: uczucia (z mojej strony nie ma on twierdzi, że kocha), seks (był sporadyczny bardzo praktycznie od momentu narodzin Oliwki czyli od około 2 lat bardzo rzadko - czy to się liczy już jako zerwanie tej więzi?) no i gospodarcza (nijak nie zerwana uncertain, jak to ugryżć w ogóle?? Moje dochody to 1050zł miesięcznie, zazwyczaj rachunki idą z mojego konta, jego wypłata na życie. Jak mam to zorganizować żeby nie przymierać z dziećmi głodem a jednocześnie zerwać tą więź?
Mamy dwójkę małych dzieci, plus mąż chce ratować małżeństwo więc myślałam o tym, żeby w trakcie separacji ustalić warunki wspólnego korzystania z obecnego mieszkania. Dzieci nie ucierpią bo będą miały tatę na codzień, ja nie zostanę kompletnie sama z kwestią opieki nad maluchami no i może jeśli mąż będzie na miejscu to po dłuższym czasie uda mu się odzyskać moje zaufanie i będzie można przerwać separację.
Moje pytania
W ilu egzemplarzach składa się wniosek o separację? Czy od razu do wniosku mam dołączyć prośbę o zwolnienie z opłat sądowych?
Ten plan wychowawczyma być gotowy na rozprawę czy też go dołączamy wcześniej?
Jak się wylicza wysokość alimentów? No i jeśli wspólne mieszkanie to i wspólne opłaty dzielone na pół czy jak?
Masakra, nie ogarniam ;(