co robic?

05.10.04, 02:48
Maz wystapil o rozwod, pozew wyslany do sadu. On pokryje wszystkie koszty
sadowe. Nie chce orzekania o winie.
Ja nie chce rozwodu, kocham go. Ale nie moge nic zrobic. On zada rozwodu na
swoich warunkach. Ja strace dach nad glowa i prace, bo pracuje w jego firmie.
Mysle ze musze walczyc ale jak?

Wiem ze on ma jakas kobiete, wiem kto to, znalazlam jej zdjecia. On sie
wypiera i generalnie nie moge udowodnic niczego, bo moze miec zdjecia kogo
chce. Poza tym pozew rozwodowy (roboczy) napisala jego matka (ktora od
poczatku starala sie rozbic to malzenstwo) a ja znalazlam to w kawalkach,
skleilam i nie wiem czy moge traktowac w sadzie jako argument przeciw mezowi
i jego niedojrzalosci. Pomijam ze ten pozew to oszczerstwa i klamstwa, ktore
moge udowodniac przez swiadkow. Nie wiem jak sie bronic. Wiem ze moge sie
starac o alimenty bo naprawde zostane bez niczego ale on nie cche o tym
slyszec, uwaza ze jestem pazerna na jego pieniadza, a mamy rozdzielnosc odkad
ma udzialy w spolce rodzicow. On ma wysokie dochody z kilku zrodel. Wiem jak
jest z praca i boje sie ze zanim ja zdobede minie sporo czasu.
Czy taki pozew ktory napisala jego matka moze jakos swiadczyc przeciw niemu?
Czy mozna jakos przyspieszyc procedure, bo wykanczam sie psychicznie czekajac
na to co mmie czeka? Czy nerwica (zaswiadczona przez lekarza) moze byc jakims
argumentem w sadzie (np przeciwko mnie?)
    • rriittaa Re: co robic? 05.10.04, 23:56
      Nie pozwól na rozwód bez orzekania o winie, jeśli nie jesteś winna.
      Najlepiej poradź się adwokata. Moja mama usilnie nie chce iśc do neurologa, bo
      boi się że potem ojciec zrobi z niej głupią. Moim zdaaniem to może tylko
      świadczyć o tym do czego ją doprowadził swoimi wybrykami...
    • szukaj_mnie Re: co robic? 06.10.04, 11:32
      Witam, co prawda prawnikiem nie jestem, ale rozwód i sprawy z tym związane juz
      przerabiałam, więc powiem, co wiem.
      1. Przy rozwodzie bez orzeczenia o winie, nie można się domagać od byłego
      współmałżonka alimentów... niestety...
      2. Jako pierwsza wyznaczona zostaje rozprawa pojednawcza (po zgromadzeniu przez
      sąd niezbędnych dokumentów, czyli pozwu, aktu malżeństwa i aktów urodzenia
      dzieci, jesli takowe są, no i oczywiście wyznaczonej opłaty). Czasem czeka się
      na ten pierwszy termin nawet kilka miesięcy. To jest taka rozprawa, podczas
      której małżonkowie mają się porozumieć. Jesli do tego nie dojdzie sąd wyznacza
      termin pierwszej rozprawy rozwodowej - czyli kolejnych kilka miesięcy później
      (chyba, że jest to małe miasto i sąd ma mniej spraw).
      3. Jesli masz dowody Jego zdrady albo świadków, to przygotuj sobie wszystko na
      pierwsza rozprawę (zdjęcia, listy, nazwiska świadków) - kopie oczywiście
      zostawiając dla siebie w bezpiecznym miejscu.
      4. Jesli jesteś zameldowana w mieszkaniu, w którym mieszkasz, to prawdopodobnie
      wyrzucając Cię, musiałby zapewnić Ci lokal, ale tego nie jestem na 100 % pewna,
      nie wiem czy w nowej ustawie jest taka gwarancja. Trzeby to sprawdzić.
      5. Zwalaniając Cię z pracy, jeśli jesteś etatowcem, to musi mieć powód albo dac
      Ci okres wypowiedzenia. I jakąś odprawę. Walcz z nim o to. Nie pozwól "puścić
      się z torbami".
      6. na razie poczekaj jednak aż dostaniesz z sądu pozew. Przeczytaj na spokojnie
      i wtedy dopiero zacznij działać. Nie rób nic pochopnie. Nie strasz go i nie
      groź mu, bo wykorzysta to przeciwko Tobie.
      7. Procedury sadowej nie przyspieszysz.
      Bądź dzielna. Zawsze warto walczyć o swoje, tylko rozsądnie.
      Pozdrawiam serdecznie i w każdej chwili służę radą i wsparciem oczywiście.
      • burza4 Re: co robic? 18.10.04, 14:13
        szukaj_mnie napisała:

        > 1. Przy rozwodzie bez orzeczenia o winie, nie można się domagać od byłego
        > współmałżonka alimentów... niestety...

        Ależ można i bez orzekania o winie!!! tyle, że są ramy czasowe - roszczenie
        wygasa po 5 latach, no i drugi czynnik - eks małzonek musi się znajdować w
        niedostatku (pojęcie względne).

        > 4. Jesli jesteś zameldowana w mieszkaniu, w którym mieszkasz, to
        prawdopodobnie> wyrzucając Cię, musiałby zapewnić Ci lokal, ale tego nie jestem
        na 100 % pewna,

        Jeśli mieszkanie stanowi jego majątek odrębny, to nie musi zapewniać lokalu
        zastępczego.

        Myślę, że warto negocjować, bo zdaje się nikłe są widoki na wspólna przyszłość,
        a że jest prawdopodobieństwo kogoś na boku, należy ten fakt wykorzystać. Jeśli
        istotnie kogoś ma, będzie mu zależało na szybkim sfinalizowaniu sprawy. A skoro
        tak - to niech się nagnie do twoich warunków...

    • angii Re: co robic? 06.10.04, 13:57
      Kochana Mazi.
      Rozumiem że kochasz męża i nie chcesz rozwodu, pomyśl jednak co byłoby gdyby
      dał Ci jeszcze jedną szansę? Będziesz żyła w ciągłym strachu i niepewności,że
      znowu za jakiś czas będzie Cię straszył rozwodem... To bardzo ciężkie, ale
      musisz się jakoś pogodzić z faktami.
      Poza tym nie poruszałabym z Nim jakichkolwiek kwestii dotyczących rozwodu,
      posiadanych dowodów itd. Ignoruj go, bądź obojętna. Jeśli masz już obmyśloną
      strategię działania, to zachowaj to dla siebie. Po co odkrywasz przed nim
      karty?? Potrzymaj go w niepewności.On Cie prowokuje i wyciąga potem od rózne
      informacje od Ciebie. Niepotrzebnie też powiedziałaś mu że masz dowody
      zdrady,że wynajęłaś prywatnego detektywa - będzie się teraz pilnował jeszcze
      bardziej.
      Jeśli chodzi o rozwód z orzekaniem winy, to pamiętaj że trzeba mieć bardzo
      silne argumenty,dowody,świadków.Poza tym musisz mieć dobrego adwokata
      i ...niestety pieniądze (takie sprawy ciągną się bardzo długo).Masz w ogóle
      takie możliwości finansowe, zamierzasz wynająć adwokata czy bronić się sama??
      Bardzo dobrze, że bierzesz zwolnienia lekarskie. Nie sądze aby depresja lub
      nerwica świadczyły na Twoją niekorzyść w sądzie. Przecież cała sytuacja Cię do
      tego doprowadziła...
      Dbaj o Siebie dziewczyno.Jesteś bardzo wrażliwą osóbką, a Twój mąż i jego
      rodzina są bezwzględni. Miej to na uwadze. Obyś walki z nimi nie przypłaciła
      własnym zdrowiem. Nie mówię,że postepujesz źle że chcesz walczyć.Ale nie masz
      tak naprawdę poważnych argumentów.Daj mu ten cholerny rozwód i uciekaj od tego
      bagna jak najszybciej - zanim zostaniesz wrakiem człowieka.

      Pozdrawiam Cie bardzo gorąco :-)))
      Pamietaj że masz tutaj olbrzymie grono życzliwych Ci osób.
      • woman-in-love Re: co robic? 06.10.04, 15:56
        Myśle, ze czas pracuje na twoja niekorzyśc, tzn. im dłużej to wszystko trwa, tym
        gorzej dla Ciebie. Odpusciłabym winę i alimenty i jak najszybciej wiała. A po
        wszystkim odetchniesz i bedziesz mogla pomysleć: "no, teraz przynajmniej mąz się
        ze mna nie rozwiedzie"! Prace znajdziesz wczesniej czy pózniej, nie zakładaj
        klęski. To, ze matka pisała pozew, choć swiadczy o infantylizmie, chyba nie moze
        być argumentem przeciw niemu. Często pozwy piszą osoby trzecie, np. adwokaci.
        Pozdrawiam w-i-l
        • mazi27 Re: co robic? 15.10.04, 16:02
          Mam mnostwo watpliwosci ale napisze kilka, moze ktoras z Was byla w podobnej
          sytuacji.
          1. Czy sa jakies szanse na orzeczenie o jego winie jesli jestem pewna ze ma
          kobiete ALE wiem ze swiadek ktory ich widzial nie bedzie zeznawal (boi sie
          utraty pracy w firmie mojego meza), na zdjeciach ktore mam jest ona i jej pokoj
          i sa widoczne jego rzeczy (np. jego slipki wisza u niej w pokoju na krzesle),
          wykasowal mi jej numer tel. z mojej komorki (ale jak to udowodnie?), wyjezdza
          gdzies na weekendy (z nia, ale tez nie mam jak tego udowodnic), dzwoni do niej
          z pracy i swojej komorki (czy sad moze sprawdzic bilingi?)
          2. znalazlam kopie pozwu i sa tam doslownie bzdury. Fakt to sa klamstewka latwe
          do udowodnienia (wystarczy ze zezna kilku swiadkow) ale generalnie maz wnosi o
          rozwod z bardzo blahych powodow (np. ze ja spedzalam urlopy z rodzicami a
          faktycznie przez 5 lat malzenstwa spedzilam z nimi za jego zgoda jeden urlop;
          albo to ze nie nosilam obraczki (nosilam obraczke albo pierscionek zareczynowy
          albo w ogole zadnej bizuterii, i noszenie obraczki nie gwarantuje wiernosci, a
          nienoszenie w przypadku moich rodzicow nie wplynelo w zaden sposob na 30 lat
          ich wspolnego zgodnego zycia). Dla mnie to argumenty zbyt slabe zeby pisac ze
          rozklad pozycia jest trwaly. Mam nadzieje ze sad orzeknie separacje. Jak Wy
          uwazacie?
          3. Czy jesli przez meza trace prace (w jego firmie) i dach nad glowa
          (mieszkanie jest na niego a mamy rozdzielnosc majatkowa) to moge domagac sie
          alimentow z powodu niedostatku? Czy to moze byc uznane za niedostatek? Jedyne
          co posiadam to 13letni samochod wart grosze.
Pełna wersja