separacja

29.10.04, 13:48
Chciałam Was zapytać jakie jest Wasze zdanie nt. separacji? I chodzi tu
niekoniecznie o separację prawną ale po prostu o rozstanie się na jakiś czas
małżonków, po to... i teraz właśnie - po co?
Ja zupełnie nie wierzę w separację. Uważam, że jeżeli jest problem w
małżeństwie to należy go rozwiązywać wspólnie a nie będąc osobno. W moim
związku jakiś czas temu działy się przykre rzeczy. Później nastąpił okres
prawie sielankowej miłości (bynajmniej ja tak to widziałam) a ostatnie kilka
miesiecy to katastrofa. Mąż się do mnie nie odzywa prawie wcale, ignoruje
mnie, zbywa, gdy chcę podjąć rozmowę, jest niemiły. Ja staram się zachować
spokój ale czasami wybucham. On nie widzi dla nas wspólnej przyszłości.
Twierdzi, że jego zachowanie ostatnio (w okresie tej sielankowej miłości) nie
było szczere, że przeczył sam sobie. Dzisiaj udało mi się go zmusić do
rozmowy i on chce wyprowadzić się na jakiś czas. Twierdzi, że nie pasujemy do
siebie, mamy zupełnie inne poglądy i inne rzeczy lubimy (np. ja filmy
romantyczne,on sensacyjne - co uważam za argument bez sensu bo nawet jeżeli
ludzie mają różne zaintersowania, potrafią tworzyć wspaniały związek. Do tego
dodaje argument mojej niepłodności (leczyłam się w okresie świetności naszego
związku, w ciągu oststnich kilku miesięcy zaprzestałam). Boi się tego, że jak
zajdę w ciążę to on mi nie będzie potrzebny i boi sie tego co się stanie jak
nie zajdę. Twierdzi, że nie wie czy mnie jeszcze kocha. Ja zaczynam
powątpiewać w naszą miłość też. Już sama nie wiem, czy to co nas trzyma razem
to jest przywiązanie (jesteśmy razem 10 lat). Wierzę jeszcze, że może być
dobrze w naszym związku (tak jak kilka miesięcy temu) ale wiem, że nie
osiągniemy tego bez zaangażowania obydwu stron. A on nic nie robi by
polepszyć sytuację, nie stara się nawet, jest opryskliwy i niemiły. Aż dziw
bierze, że tak się zmienił. Na 100% nie chodzi tu o inną kobietę. Teraz
twierdzi, że najlepszym rozwiązaniem będzie separacja a dla mnie to już jest
krok do rozwodu. Czy któraś z Was, która przechodziła okres separacji wyszła
z tego zwycięsko? Czy połączyliście się ze swoimi partnerami czy też
konsekwencją był rozwód?
    • czekolada72 Re: separacja 29.10.04, 17:12
      Jezeli masz ovhote, to napisze Ci na priv?
      • mazi27 Na dwoje babka wrozyla.... 29.10.04, 18:22
        Witaj, ostatnie pol roku staralam sie jak moglam.
        Moj M mowi to samo co Twoj. I sam wniosl sprawe o rozwod. Czekam na termin 1
        rozprawy. Poczytaj moj watek na mlodych mezatkach.
        Byla wredna tesciowa. Byly jego propozycje rozstania przy klotniach wczesniej.
        I zawsze mowil to co Twoj maz (ze sie roznimy, ze dziecko, itd). W koncu zaczal
        sie rozgladac za inna, a ja myslalam ze dal nam prawdziwa szanse bo naprawde
        bylo swietnie.
        Zycze ci jak najlepiej i waszemu zwiazkowi, ale prawde mowiac mysle ze on
        wystapi o rozwod za jakis czas. Zalezy jakim jest typem faceta. Moj zawsze
        trzymal sie raz podjetej decyzji.
        Ale kto wie, moze jak pobedzie sam to zateskni, zobaczy co traci i wszystko sie
        ulozy? Powodzenia
    • alabama28 Re: separacja 31.10.04, 22:17
      Mazi, przykro mi, że w Twoim przypadku skończyło się sprawą rozwodową. Obawiam
      się coraz częściej, ze mnie to też czeka :-(
      Czekolada, proszę o korespondencję na e-mail: alabama28@gazeta.pl
    • aniak04 Re: separacja 18.12.04, 12:37
      obecnie jestem w separacji sądowej z mężem - więc to tak jakbym się z nim
      rozwiodła, tyle że bez rozwodu nie mogę drugi raz wyjść za mąż. Na razie jest
      to dla mnie wygodne bo nie szukam partnera na siłe, ale także powoli przestaję
      już wierzyć że można powrócić do tego co było. Mój mąż jest alkoholikem i mimo
      podjętego leczenia, nie przyniosło ono skutku ponieważ on stwierdził że sam
      sobie poradzi - co mu nie wyszło bo nadal pije. Wcześniej stosowałam tzw.
      okresy separacyjne, wyprowadzałam się z dziećmi na jakiś czas - ok. 3-4
      miesięcy po czym wracałam, przez miesiąc było dobrze i znów to samo. Tak więc
      wydaje mi się że w moim przypadku nie ma już sensu dalej tego ciągnąć tym
      bardziej że są dzieci, i trzeba zacząć żyć na nowo, znaleźć cel w życiu i do
      niego dążyć. Przecież nie on jeden na świecie.
      W moim związku to ja twierdziłam że do siebie nie pasujemy, że więcej nas
      dzieli niż łączy - on jest ode mnie starszy 10 lat. Jednak próbowałam iść na
      kompromisy, niestety się nie udało, on żądał za wiele.
      Jeśli zależy Ci na tym związku, to walcz, daj mu czas na ochłonięcie i
      zrozumienie tego co dla niego jest najważniejsze. Jeśli zrozumie to wróci,
      jeśli nie to znaczy że coś się między wami skończyło, ale to nie powód to
      rozpaczy - masz przed sobą nowe, być może ciekawsze życie.
      Cokolwiek się stanie, uwierz we własne siły i możliwości - jesteś młoda i całe
      życie przed Tobą, powodzenia, aniak
      • milcha1 Re: separacja 10.01.05, 14:06
        Alabam, jeśli mąż zachowuje się tak jak opisałaś to ja jednak stawiałabym na
        to, że jest ta trzecia.
        Być może jest to dopiero fascynacja poznaną niedawno kobietą, dlatego irytuje
        go twoja obecność.
        Nie można być tak naiwną i wierzyć, że w grę na 100% nie wchodzi inna.
        Przeanalizuj jego postępowanie, spróbuj sprawdzić czy nie spotyka się z kimś.
        Jeśli w porę zareagujesz uda ci się zapobiec katastrofie.
        Nie wierz w wyprowadzkę i chwilowe odpoczywanie od siebie. Zazwyczaj jest to
        początek końca.
        • dora641 Re: separacja 13.01.05, 16:28
          Racja Milcha1! Na pewno jest ta trzecia. Facet sam z siebie nie odważyłby się
          odejść na niepewne życie w samotności. Mój jeszcze-mąż też gadał bzdury, że się
          zmieniłam, że on nie czuje już miłości, że on nie nadaje się do małżeństwa, że
          powinien się wyprowadzić. Zwalał winę na mnie.I gadał tak dopóty dopóki nie
          przycisnęłam go i nie przyznał się, że ma kochankę. Po prostu. Po cholerę
          dorabiać ideologię? Chyba tylko po to, żeby facecik mógł usprawiedliwić swoją
          podłą zdradę. Pzdr.
          • marta.sama Re: separacja 02.02.05, 23:58
            Dokładnie, przerobiłam to pół roku przed "końcem" . Potem było uzdrawianie,
            zamiana mieszkania na większe, oglądanie razem z dziećmi lepszych "siedzib dla
            rodziny", ... KURWA ŻESZ JEGO MAĆ, przepraszam za słownictwo, to facet, czy
            pozbawiony jaj (umysłowo wykastrowany) dupek? LUUUUDZIE, gdzie jest prawda.
    • searover Re: separacja 13.01.05, 23:56
      Ja mialem ulatwione testowanie, poniewaz charakter mojej pracy sprawial, ze
      musielismy sie rozstawac co kilka miesiecy. Kiedy zaczelo sie psuc miedzy nami,
      ow ``odpoczynek od siebie`` pomagal tylko pozornie, bo po kazdym kolejnym
      powrocie okres ´´sielanki´´ byl krotszy. Kiedy skrocil sie tak, ze juz go
      prawie nie bylo, rozeszlismy sie. Przykro, ale sklaniam sie ku opinii
      pozostalych: rokowania nie sa pomyslne.
    • bmyn Re: niestety to prawda ..................... 14.01.05, 00:11
      obawiam się,że jest dokładnie tak jak powiedziały moje poprzedniczki. I może Ci
      sie zdawać,że to niemożliwe, że to nie On etc. ale tak jest ...po prostu ma
      kogoś. Wierz mi,ze faceci naprawdę powielają te same schematy jeśli chodzi o
      zdradę i niestety ......lecą te same teksty w stosunku do zdradzanych żon.
      Myślę,że ta separacja może Wam wyjść na dobre .....dziwisz się? przeciętny
      romans trwa 8-9 miesięcy , góra rok a potem ...opadają różowe okulary i okazuje
      się nagle,że ta "nieatrakcyjna i porzucona" żona jest właśnie tą, na którą
      czekał całe życie. Ale póki On sam nie przejdzie przez ten romans nie pomogą
      żadne rozmowy ...jak sobie cos ubzdurają to koniec. Zostaje czas a on pokaże
      Ci,że : jesteś silną kobietą i uznasz pewnego dnia,że w zupełności dasz sobie
      radę bez Niego...a wtedy On Cie na "nowo" odkryje i być może bedziecie juz
      zawsze razem.

      Pozdrawiam i odwagi, zaakceptuj Jego odejście ale nie załamuj się, zajmij się
      czyms i nie mysl o tym w ogóle (naprawdę można):)
    • zonka7 Re: separacja 19.01.05, 09:21
      Obecnie mam bardzo podobną sytuację. Jest mi tak ciężko... mamy dwoje malutkich
      dzieci, dom, mąż bardzo dobrą pracę przez co ja nie musże zarabiać i cały czas
      poświecić wychowaniu maluchów. Pozornie sielanka ale on nie czuje się
      szczęśliwy i podobnie jak Twój nie wie czy mnie kocha, czy odbuduje miłość.
      Jestem załamana.
      Napisz proszę jak u Ciebie potoczyły się sprawy.
    • jesiennapani Re: separacja 19.01.05, 12:44
      Jest Ci bardzo przykro i cierpisz. Wspólczuję
      Moje zdanie jest takie: do milości nikogo zmusić nie można.
      Separacja, rozstanie to bardzo trudne doswiadczenie,
      Ponoć los jednak nie zsyla na nas ciężarow, ktorych udźwignąc nie możemy.
      Glowa do góry, pomyśl o sobie, jest tyle rzeczy i spraw, ktore chcialabys
      zobaczyć i poznać
    • alabama28 Re: separacja 21.01.05, 21:52
      Dziękuję Wam za wszystkie wypowiedzi. Jestem wystarczająco silna by zacząć nowe
      życie a z drugiej strony próbuję go jeszcze powstrzymać. Był już zdecydowany na
      wyprowadzkę ale pod wpływem moich słów (że będzie to koniec bo ja nie wierzę w
      budowanie związku na odległość), zaczął się wahać i nie wyprowadził. Zaczął też
      ze mną rozmawiać i powrócił szacunek dla mojej rodziny. On jest typem człowieka
      skrytego, nie mówiącego o swoich uczuciach - dlatego muszę go bardzo ciągnąć za
      język by dowiedziec się co myśli i jak widzi przyszłość. W zasadzie nie
      powiedział mi jeszcze nic konkretnego a ja mu ciągle daję czas na podjęcie
      decyzji. Na pewno nie będę tolerować takiego zawieszenia przez dłuższy okres.
      Muszę wiedzieć że albo w prawo albo w lewo. Teraz i ja muszę sobie wszystko
      przemyśleć, bo skoro wyobrażam sobie życie bez niego to może to co mnie do tej
      pory przy nim trzymało to nie była miłość ale przywiazanie? Może jednak
      rozstanie jest słuszne i on to widzi a ja dopiero zaczynam dostrzegać? Z
      drugiej strony - czym na prawdę jest miłość?
      • milcha1 Re: separacja 24.01.05, 18:14
        Może wspólna terapia?
        Jak się na to zapatrujesz?
        • alabama28 Re: separacja 26.01.05, 19:10
          Myślałam o tym. Na razie próbuję sama mu w domu urządzać terapię (i sobie też :-
          ). Ostatnio za radą którejś z Was (nie była to rada dla mnie) zastanawiałam się
          nad tym jak wyobrażam sobie siebie szczęśliwą i co w nim lubię a co nie i co
          chciałabym zmienić (oczywiście w granicach rozsądku, bo nie wszystko mozna
          zmienić). Jemu zaserwowałam te same pytania ale nie za bardzo chciał rozmawiać
          choć zauważyłam, że rozmyślał nad nimi. Na pewno do tematu wrócę.
    • india70 Re: separacja 31.01.05, 23:33
      sytuacja wygląda nieciekawie w 100% jest inna kobieta.Znam dziesiątki
      podobnych sytuacji i podobnych tłumaczeń wszystko potem kończy sie tak
      samo.powiem gorzej: kiedyś to słyszałam od swojego meża teraz mój przyjaciel
      powtarza to swojej żonie od której chce odejść ,ale nie chce jej zranić.
Pełna wersja