calineczka2
06.01.05, 00:50
Stoje przed rozwodem. Zdecydowalam sie, on jeszcze o tym nie wie (to znaczy
wie, ze sie nam nie uklada i ze mysle o odejsciu, ale ludzi sie, ze sie moze
jeszcze uda). Jestem od niego bardzo zalezna finansowo, jako, ze studiuje i
tylko troche zarabiam, a on, duzo starszy pracuje od dawna. On ma mieszkanie,
wiele przedmiotow w nim sie znajdujacych i mebli dostalismy w prezencie od
naszych rodzin.
Planuje sie wyprowadzic. Boje sie, ze jesli mu o tym powiem, nie pozwoli mi
nic ze soba zabrac, a przeciez rzeczy sa wspolne. A potrzebuje garnki,
talerze, moje ciuchy, reczniki itp. Niektore sama kupowalam. No i pieniadze.
Przeciez to, co odlozylismy przez te 2 lata, jest wspolne.
Teraz nie wiem, czy po prostu pod jego nieobecnosc wyniesc sie i wziasc co
uwazam do mnie nalezy? Czy dyskutowac i prosic? Czy wyjac z konta czesc
oszczednosci? Macie jakies doswiadczenia?