Nowa wita!

09.01.05, 11:05
Hej! Zdaje się, że niedługo dołączę do grona rozwódek, więc pragnę dołączyć
również do waszej "grupy wsparcia" :). Moja historia podobna jak wasze:
kilkanaście lat małżeństwa, jego zdrada, jego szukanie samego siebie (?!),
jego decyzja o wyprowadzeniu się z domu, moja dobra wola, danie mu kolejnej
szansy, moje tłumaczenia, prośby, rozpacz itd itp. Teraz to juz koniec. Teraz
już nawet nie lecą mi łzy, choć mam ochotę jeszcze czasem płakać. Ale bardzo
podobają mi się słowa Nefretete023 "ten człowiek to ktoś obcy, kogo trzeba
zutylizować jak najszybciej"! I jeszcze słowa Women-in-love: "Najgorsza kara
(dla byłego )- to być szczęśliwą!". No, i tego się będę trzymać! A jak mnie
złapie dół, to liczę na wasze wsparcie. Tak jak wy macie moje!Pozdr.
    • marta.sama Re: Nowa wita! 12.01.05, 22:48
      Nic dodać nic ująć: 15 lat poszło w pi..., troje dzieci, mieszkanie na kredyt,
      pojutrze pierwsza sprawa o alimenty i separację.
      Przeszłość jest historią, przyszłość tajemnicą, dziś jest darem.
      • dora641 Re: Trzymam kciuki! 13.01.05, 15:50
        Jutro Twój trudny dzień, ale przetrwasz go, będę myśleć o Tobie i wspierać Cię
        wirtualnie :)! My baby jesteśmy nie do zdarcia, chociaż czasem dajemy się nieźle
        pokaleczyć...Masz dzieci i one dadzą Ci siłę, żeby przydeptać swego byłego,
        chociażby uśmiechem i wysoko podniesioną głową. Bo NAJLEPSZĄ KARĄ DLA NIEGO JEST
        BYĆ SZCZĘŚLIWĄ! Trzymaj się!
        • gosiaas25 Re: Trzymam kciuki! 14.01.05, 15:23
          dora641 opisałaś moją historię!!
          6lat sielanki,szczescia zdrada, wybaczenie, zapewenie o milosci i teraz jego
          odejscie - bo jednak sie zakochal, a ja, moje uczucia, rodzina, to co nas
          łączyło, miłość już nie sa dla niego ważne. To wszystko można wyrzucić, jak
          zurzyte i stare kapcie. Teraz najważniejsza jest blondynka...to bardzo swieza
          rana, do tej pory nie moge sie pozbierać, ale mam wokół siebie zyczliwych
          ludzi, rodzine
          w najciezszych momentach powtarzam sobie, że moje łzy maja mnie oczyścic i pomóc
          wiem, ze on nie placze, ma inne zajecia...
          kochałam cudownego człowieka, nadal jeszce go kocham, rozstałam sie z kłamcą,
          zdrajcą, kims mi obcym, kims, kogo uczuć i zachowań nie potrafie rozgryzc ,
          zrozumiec,
          bardzo to bolące...i nie wiem jak przez to przejsc:(
          • dora641 Re: Trzymam kciuki! 15.01.05, 15:54
            Jak przez to przejść? Zaglądaj tu jak najczęściej, bo wtedy zrozumiesz, że
            szczęśliwe małżeństwa i uczciwi i mądrzy faceci to WIELKA rzadkość! Ja myślałam
            odwrotnie: że wszyscy dookoła są szczęśliwymi małżonkami i tylko ja jestem
            nieudacznikiem ( nieudacznicą? )życiowym. Gdy mój mąż wreszcie odkrył swoje
            drugie złe "ja" i zdradził mnie, zaczęłam rozmawiać z innymi kobietami, a one
            zachęcone moim nieszczęściem mówiły, że choć są nadal żonami to są
            nieszczęśliwe! Ten bije, ten pije, ten ma trzecią kochankę, ten ciągle siedzi z
            nosem w TV, ten łazi z kuplami, ten się wyżywa w necie...Włos staje dęba! Więc
            zawsze jak Ci źle, pisz tutaj, czytaj historie innych kobiet, także tych, które
            są kochankami i rozwalają cudze małżeństwa ( zawsze to miło poczytać, że
            kochanki są też nieszczęśliwe - taka mała zbiorowa zemsta :) ). Znów powtórzę
            dwa mądre zdania Nefretete i Woman-in-love: "ten człowiek to ktoś obcy, którego
            trzeba jak najszybciej zutylizować" i "największa kara dla niego to być
            szczęśliwą". Mnie to bardzo pomaga. Pisz, pamiętaj, że nie jesteś sama! Trzymaj się!
            • gosiaas25 Re: Trzymam kciuki! 21.01.05, 11:52
              dzieki za ciepłe słowa
              moj M. był dla mnie tym jedynym, wymarzonym, wspaniałym. Było nam razem bardzo
              dobrze. Nigdy nie sadzilam ze rozstanie moze tak wygladac. Nagle, po wszystkich
              wspanialych latach, po wybaczeniu zdrady, po tym jak bylismy znowu razem i "juz
              na zawsze tylko ja" po prostu dowiedzialam sie ze sie zakochal, i to juz
              wtedy... gdzie jest uczciwosc i lojalnosc facetow w stosunku do kobiet?? gdzie
              jest szzcerosc, dlaczego tak łatwo przychodzi łamanie serca, osukiwanie i
              zapewnianie o miłości? gdy kocha sie kogos innego?
              zastanawiam sie, czy po okresie "wielkiej miłości" M. zdobedzie sie chociaz na
              refleksje nad tym, co zrobil, jak to zrobil i wszystkim co z twgo wynika.
              Taka refleksja musiałaby mu zburzyc obraz wlasnej osoby oraz swego cudownego
              nowego zwiazku.
              To naprawde ironia losu, ze wszystkie konsekwencje meskich zdrad, klamst,
              porzucen i obrzydliwosci ponosi kobieta i rodzina...
          • tessg Re: Trzymam kciuki! 16.01.05, 00:37
            gosiaas25 napisała:

            > dora641 opisałaś moją historię!!
            > 6lat sielanki,szczescia zdrada, wybaczenie, zapewenie o milosci i teraz jego
            > odejscie - bo jednak sie zakochal, a ja, moje uczucia, rodzina, to co nas
            > łączyło, miłość już nie sa dla niego ważne. To wszystko można wyrzucić, jak
            > zurzyte i stare kapcie. Teraz najważniejsza jest blondynka...to bardzo swieza
            > rana, do tej pory nie moge sie pozbierać, ale mam wokół siebie zyczliwych
            > ludzi, rodzine
            > w najciezszych momentach powtarzam sobie, że moje łzy maja mnie oczyścic i
            pomó
            > c
            > wiem, ze on nie placze, ma inne zajecia...
            > kochałam cudownego człowieka, nadal jeszce go kocham, rozstałam sie z kłamcą,
            > zdrajcą, kims mi obcym, kims, kogo uczuć i zachowań nie potrafie rozgryzc ,
            > zrozumiec,
            > bardzo to bolące...i nie wiem jak przez to przejsc:(
            Przestań płakać -nie warto .Ja wyłam prawie 3 lata a jestem 5 po rozwodziei
            jeszcze syn niepałnosprawny , kasy zero i spłata eks /moja zgoda/ żeby nie
            był w moim mieszkaniu.Ja wyłam a on sie cieszył.Poszedł do dziwy w wieku
            córki.Oboje mnie gnębili ile sie dało .Teraz mija 5 lat .Ja jestem szczęśliwa
            i to bardzo a on do syna przyjeżdza 55 lat suchy dziadek , blady ,choruje .Ja
            poczęstuje go kolacja i herbatka.Widzi moje szczęście i zadowolenie a on łzy
            na wierzchu.One nie robia na mnie juz wrażenia.Co chciał to ma.Sarenka go nie
            zameldowała kasę wzięła /za spłatę /a on biedny upokorzony. Po tych moich
            cierpieniach nastawiłam swój umysł na szczęście .Jak wstawałam co rano i w
            dzień mówiłam sobie że chcę mieć kiedys przyjaciela który będzie
            uczciwy,szczery,lojalny, wierny,spokojny,szczęśliwy ze mna.Dla jaj weszłam w
            czerwcu na SYMATIĘ i zainteresował sie mna mężczyzna którego zostawiła żona 9
            lat temu w podobny sposób jak mnie.Mieszka z synem a córka ma swoja
            rodzinę.Dzieli nas 70 km.Zyczę kazdej kobiecie aby choć przez 1 miesiąc miała
            takiego dobrego człowieka .To nie fascynacja to prawda.U dzieci swoich i
            moich ma wielki szacunek.Wiem ,że kiedys będziesz bardzo szczęsliwa.Bo los
            jest oddany .Nie warto płakać /to trudne/.Szkoda zdrowia.A rozwód tylko z winy
            mężą żaden inny wtedy możesz żądać w S adzie co zechcesz nawet alimenty na
            siebie.Ty stawiasz warunki w innym przypadku zero korzyści a życie jest długie
            i ten drugi mężczyzna doceni CIĘ jeszcze lepiej.Głowa do góry ,makijaż ,
            zmiana stylu , fryzjer i uśmiech /choć poduszka mokra od łez. Pozdrawiam.
        • marta.sama Re: Trzymam kciuki! 15.01.05, 19:30
          Dzięki za wsparcie, przeżyłam, ale to niestety (można się było tego spodziewać)
          była sprawa pojednawcza i żadnych konkretnych ustaleń. Następny termin na 1
          marca. Byłam spokojna, wzięłam to "na zimno". Na korytarzu cześć, cześć, potem
          zero pożegnania. Za to jak dotarłam do domu, a on skonsultował swoje wrażenia i
          kopię mojego wniosku ze swoją "nową właścicielką" odebrałam telefon pełen
          agresji, pogróżek, wyzwisk. Pewnie poczuł się zawiedziony, że nie została od
          razu orzeczona separacja i rozdzielność majątkowa, bo bardzo mu się spieszy
          żeby zaciągnąć nowy kredyt na nowe gniazdko, a do tego chyba potrzebna moja
          zgoda. No cóż znowu trochę pożyję, trochę się podenerwuję przed końcem
          miesiąca, czy zrobi przelew i w jakiej wysokości, które wyimaginowane
          należności sobie potrąci. Albo czy znów nie wyrządzi krzywdy dziecku, jak
          ostatnio opowiadając naszej 10-letniej córce, która odejście ukochanego tatusia
          przypłaciła koniecznością wizyt u psychologa - jaki będzie miał taras a jaki
          ogródek, że był (byli) na budowie i oglądali... Kurcze, to chyba jasne dla
          każdego normalnego człowieka, że dziecko myśli "a gdzie tu miejsce dla mnie w
          twoim nowym życiu, znudziłam ci się, cieszysz się bo będziesz wychowywał inne
          cudze dziecko, pewnie jest lepsze ode mnie, ja jestem do niczego". Ludzie, jak
          można być tak bezwzględnym, albo ograniczonym, nie wiem...
          Dziś mam doła, może jutro będzie lepiej...
          • dora641 Re: Trzymam kciuki! 16.01.05, 19:12
            Tak, super "tatusiowie" nudzą się starym domem, żoną , dzieckiem, zdradzają ,
            odchodzą, a potem nagle grają wspaniałych tatusiów. Chcą się często spotykać z
            dzieckiem, bo tęsknią (?!!!), zabierają na obiadki, wycieczki i chwalą się swoim
            nowym życiem, nową rodziną , nowym dzieckiem. Szlag mnie trafia! Mam ochotę
            otworzyć mojemu dziecku oczy i powiedzieć prawdę o troskliwym tatusiu, ale wiem
            , że nie mogę. Mówię: tatuś Cię kocha i zawsze będzie Twoim tatusiem, ale w
            środku aż mi się gotuje! Masz rację, że to bezwzględność i kompletne
            ograniczenie. Pozdrawiam
Pełna wersja