strach

14.01.05, 20:57
Witam,
Mam ten sam problem, od kilku lat(od dwóch lat się do tego przygotuje)
próbuję podjąć decyzję- i boję się.Jestem niezależna finansowo. Ale
jednak...ciągle brak tej odwagi.
Dla dziecka udawać? To nie bardzo się udaje.
Szkoda faceta, szkoda mnie.Nie pasujemy...to dlaczego się boję.Przeszłość -
pierwsze lata małżeństwa była bardzo trudna - nie potrafimy sobie jej
wybaczyć.
Niedawno miałam romans( -i pomimo totalnej klęski (z mojego pkt. widzenia)
przekonałam sie ze potrafie kochać i akceptować i mieć to poczucie że o to
chodzi...
    • babo1 Re: strach 14.01.05, 23:14
      Jestem w podobnej sytuacji, boje sie,ale ja boje sie, ze on zrobi krzywde mnie,
      dzieciom,kiedy zdecyduje sie odejsc, a kocham innego czlowieka od dawna, wiem,
      ze z nim tylko moge byc szczesliwa.Z mezem nic mnie procz dzieci nie laczy.
      Wlasciwie nie chce mi sie zyc. Jesli nie ma szans na milosc w rodzinie, lepiej
      sie rozstac, ale jak sie odwazyc???Wybor albo zyc bez powietrza albo nie zyc
      jest nielatwy
    • dora641 Re: strach 15.01.05, 06:13
      Tak myslę, że jesli jestescie fajnymi babakami to kolejnośc działań powinna być
      następująca: najpierw odchodzę od męża skoro go nie kocham, a dopiero potem
      rozglądam się za innym facetem. Wy jakoś odwrotnie i wybaczcie to nie jest do
      końca uczciwe. Nie znam waszej sytuacji: może Wasi mężowie piją , biją,
      zdradzają Was. A może są uczciwi i kochają Was i dzieci. Ale zdrada - fizyczna
      czy platoniczna - zawsze jest nieuczciwa. Bądźcie uczciwe wobec siebie i wobec
      swoich mężów. Mojego męża zabrała mi kobieta, która czuła się źle w swoim
      małżeństwie i znalazła na to lekarstwo w postaci mojego faceta. Nie miała prawa
      tego robić. Życzę Wam rozsądku i właśnie odwagi, by zacząć swe życie od nowa
      jako samodzielne i niezależne kobiety. Czas na nową Miłość przyjdzie później.Pzdr
      • kasiar74 Re: strach 15.01.05, 09:27
        twój mąż odszedł by tak czy siak do tej czy do innej. Po co onwiniac za to
        kobiete?
      • babo1 Re: strach 15.01.05, 10:03
        Nie pije, rzadko szturchnie, ale straszliwie nie szanuje, czasem poniza,
        najchetniej przywalilby, zebym znala swoje miejsce. Stad tez moj wstret przed
        jakimkolwiek dotykiem. Dzieci czesto placza przez niego, ale kochaja go i boje
        sie,boje,boje. To chyba jest klasyczne marnowanie zycia
      • waniliowacafe Re: strach 15.01.05, 18:15
        droga doro...
        żebyś wiedziała ile kosztował-kosztuje mnie ten romans...ile bólu, ile myśli-
        przy tym równolegle działo sie tyle spraw w moim małżeństwie. Romans dał mi
        siłę, radość i niestety rozczarowanie że ta pasująca połówka ma inne zdanie na
        ten temat.
        Wiem co czujesz ale kochance rzadko kiedy jest bardzo do śmiechu.W zasadzie
        jako kobieta czułam to samo - tez byłam zdradzana - tyle że założenia musiałam
        się na to zgodzić. Ale to zaledwie czubek problemów.
        Z jednym masz rację czas zesłał mi tego faceta za wcześnie - teraz mam taki
        chaos...kiedy właśnie przydałby sie spokój emocjonalny. Tyle osób można
        skrzywdzić.
        Mój mąż...wiesz ja niepotrzepnie patrze na niego "podwójnie".
        I to jest błąd.Tzn.pomimo "ran" widzę w nim fajnego człowieka - a że rzadko
        jest fajny dla mnie to już inna historia.
Pełna wersja