Dodaj do ulubionych

On ma o wiele starszą - pomocy kochani!

17.01.05, 16:23
Mój mąż pojechał 4 miesiące temu na szkolenie (lekarz psychiatra). Tam kogoś
poznał. Odkryłam to po jego kłamstwach. Ciagle ma pacjentów umówionych na
21.00, którzy zapomnieli mu zapłacić (wniosek, że nie z pacjentami się
spotyka).
Nie ma go tam, gdzie twierdzi, że właśnie jest.
Nie wolno mi telefonowac do niego - nie życzy sobie.
Codziennie o 23.00 ktoś wysyła mu smsa i on odpowiada i tak cała seria.
Nie kocha się ze mną.
Wydaje pieniądze na ciuchy, robi sobie maseczki upiększające.
Drobne codziene problemy wywołuja u niego furię, jakiej wcześniej nie znałam.
Narzeka, że musi spędzac ze mną weekendy ("kolejny pieprzony weekend z
tobą!!!"), że go trzymam na smyczy (zadzwoniłam, bo nie wrócił do 3 nad ranem
do domu).
Dodam, że mam 29 lat, jestem wykształcona, rozwijam się i uczę nowych rzeczy.
Bardzo o siebie dbam, mam swoją bardzo dobrze prosperującą firmę. Dzięki
firmie mam dużo wolnego czasu i dbam o męża -wszstkie rzeczy ma
wyprasowane,poskłdane; przygotowuję mu kąpiele i wspaniałe posiłki przy
świecach. Staram się być miła, ale codziennie wymiotuję ze strachu. Nie wiem,
gdzie popełniłam błąd, stresuje mnie to koszmarnie, nie jem, nie śpię...
Dzisiaj dowiedziałam się, że ona to osoba starsza (starsza pani), rozwódka.
Też psychiatra.
Kochani, poradźcie co robić. Nie mamy jeszcze dzieci, więc może powinnam
pocichutku odejść?
Obserwuj wątek
    • kallas Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 17.01.05, 20:03
      Z treści twojego postu wynika , że jesteś osobą inteligentną. To czemu robisz u
      takiego palanta za służącą. Słyszałaś o czymś takim jak partnerstwo!!!Jestem
      mężatką 15 lat i mój kochany po słodkim okresie miodowym też zaczął się
      zmieniać w jakiegoś idiotę, któremu wszystko nie pasowało. Najlepiej było wtedy
      jak wracał z pracy dostawał obiadek, deserek i szybciutko biegł do swoich
      modeli, no i w przelocie witał się z naszym synkiem.Wytrzymałam tak 2
      dłłłłługie lata i nie wytrzymałam , w końcu nie wychodzi się za mąż być po kimś
      sprzątać. Było hucznie latały jego rzeczy, wystawiłam walizkę za drzwi i adios
      amigo.Wyprowadził się do mamusi , gdzie wytrzymał tydzień. Wrócił, nie robiłam
      mu scen tylko zaczęliśmy rozmawiać , powolutku zaczęło się układać i tak jest
      do teraz. I mam wrażenie, że gdybym wtedy nie wyrzuciła go byłabym dziś na
      Twiom miejscu. Pamiętaj każda z nas ma swoją godność i życie we własnych
      rękach . Nikt nie da ci cudownej recepty na życie , musisz o nią sama walczyć.
      pozdrawiam
    • jesiennapani Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 18.01.05, 15:03
      ("kolejny pieprzony weekend z
      > tobą!!!"),
      tą wypowiedź mozna zrównowazyć:
      pierze i prasuje swoje rzeczy sam
      przygotowuje sam sobie posilki,
      przygotowuje sam sobie kapiel,
      to zajmie mu tyle czasu, ze nie bedzie juz tak ochoczo biegl
      do innej, dla ktorej chce tak atrakcyjnie wygladać
      Ten czas poświęc dla siebie: na masaże, fryzjera, kosmetyczke, może plywalnia
      sauna, aerobik, czytanie książek, wyjscie do teatru, kina - wykorzystaj ten
      czas dla Siebie - jestes tego warta
      • satynka11 Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 18.01.05, 17:47
        Dziękuję za radę - właśnie wprowadziłam to w życie spotykając się z
        pytaniem: "O! robot domowy się zepsuł?". Mi nie jest do śmiechu.
        Wszyscy uważają go za ideał - koleżanki zazdroszczą mi go - potrafi być
        ujmujący, opowiada o swoich dzielnych poczynaniach....
        Postanowiłam odejść. Wkurza mnie, że jeździ moim samochodem do kochanki, ktora
        mówi mu, że nasze (moje i jego) życie erotyczne dobrze nie wróży. Ja w tym
        czasie odpicowana patrzę na zegarek i czekam. Doszłam do wniosku, że tyle
        rzeczy udało mi się dokonać samej, że nie jest mi do niczego potrzebny. Mam 29
        lat, nie mam dzieci - może jeszcze ktoś mnie zechce. To forum dodało mi otuchy -
        panie z dziećmi są szczęśliwe, radosne.
        Nie wiem tylko, jak to się robi. Coś mu już teraz powiedzieć?
        A jak będzie się wściekał, że nie obsługuję go, to co wtedy? Jak to wytrzymam
        nerwowo.
        Czuje się źle, że jakaś obca kobieta wie o moim życiu erotycznym... Nawet jeśli
        jest starsza ode mnie i jest psychiatrą - i tak nie mogę się z tym pogodzić...
        Tym bardziej, że przez 10 lat nasze życie erotyczne było udane.
        Nie mam już żadnego asa w rękawie.
        • jesiennapani Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 19.01.05, 11:35
          Dziękuję za radę - właśnie wprowadziłam to w życie spotykając się z
          > pytaniem: "O! robot domowy się zepsuł?". Mi nie jest do śmiechu.
          to przykre i rownowazyć mozna to powiedzeniem "O! wibrator się zepsuł?". (jesli
          za mocne przepraszam)
          troche sprzeczności w tym liscie: "Postanowiłam odejść" i zaraz potem "A jak
          będzie się wściekał, że nie obsługuję go, to co wtedy? Jak to wytrzymam
          > nerwowo."
          Proponuję wyjazd na kilka dni i zastanowienie sie czego oczekujesz po związku z
          mężczyzna:
          1. bezpieczenstwa fizycznego (broni cie przed napascia ze strony innych
          2. bezpieczenstwa socjalnego (zapewnia Ci dach nad glowa itp)
          3. bezpieczenstwa emocjonalnego ( jest wierny, mozna na nim polegac, stara sie
          dowartosciowac Cie, mowi komplementy, jest życzliwy)
          Myslę, ze w Twoim przypadku to ostatnie. "Czuje się źle, że jakaś obca kobieta
          wie o moim życiu erotycznym... Nawet jeśli
          >
          > jest starsza ode mnie i jest psychiatrą - i tak nie mogę się z tym
          pogodzić...
          > Tym bardziej, że przez 10 lat nasze życie erotyczne było udane.
          > Nie mam już żadnego asa w rękawie."
          i jestes b. zawiedziona

          Tych klika dni bez widywania go, da odpowiedź czy odejśc.
          Jesli odejdziesz, a On bedzie Cie szukał i poprosi o powrót, to wtedy na Twoich
          warunkach (które to juz nalezy ustalić).
          Jesli nie bedzie szukal, to ustalenie warunkow przyda się w przyszlosci przy
          poznaniu innych mężczyzn. Oczywiscie dopiero po rozwodzie (jesli bezpieczeństwo
          emocjonalne ma dla Ciebie znaczenie).
          Decyzje o odejsciu najlepiej oznajmić na neutralnym gruncie np w kawiarni,
          gdzie ewentualni świadkowie wymuszaja kulturalne zachowanie.
        • lune Satynka11 :) 27.01.05, 11:00
          niech ci nie bedzie przykro ! badz wkurzona :))po tekscie 'robot domowy sie
          zepsul ?' !!!!
          pomysl o sobie, zastanow sie nad soba - bo piszesz jak ktos uzalezniony /to
          wyczekiwanie, lek ze on sie bedzie wsciekal ze 'go nie obslugujesz'/ ... az
          jest mi przykro gdy to czytam ; prosze, nie krzywdz sie takim zwiazkiem ;
          on zachowuje sie tak i traktuje Cie w taki sposob - bo pozwalasz na to :(
          przemysl - dlaczego do tej pory akceptowalas jego zachowania ...

          nie zachecam Cie do rozwodu - ale do powiedzenia sobie / i jemu/ : STOP, dosyc
          tego ! musisz sie z tym zmierzyc ; trzymam kciuki :) ... a gdy uznasz ze nie ma
          sensu ciagnac tego dalej, gdy okaze sie ze zwiazek 'na twoich' warunkach jest i
          dla niego nie do zaakceptowania, nie wahaj sie - i zdecyduj na rozwod ; szkoda
          zycia na to by tkwic w dolujacym zwiazku ; jestes 'mlodym drzewkiem' ktore moze
          zapuscic korzenie w kwitnacym ogrodzie :))))) nie skazuj sie na powolne
          usychanie ...


          pozdrawiam serdecznie, lune

        • nahwile Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 10.02.05, 04:38
          Przeczytałem wszystkie posty Twojego Wątku i jestem przerażony radami
          forumowiczek.
          Drogie Panie, wasze rady to nie pomoc tylko spychanie jej w przepaść. Nie
          radzicie jej, nie wskazujecie mechanizmów które zadziałały, nie analizujecie
          sytuacji, tylko mówicie co ma zrobić i o dziwo nie po to żeby podjęła próbę
          odbudowania małżeństwa, tylko wysyłacie ją no wojnę, namawiacie ją do burzenia
          a nie do odbudowywania. Oko za oko ….
          Rozumiem, że przemawia przez was złość na cały męski ród, ale to nie znaczy że
          one ma skończyć jak Wy. Ona nie zadała pytania jak mu się odgryźć, czy i jak
          odejść, Tylko poprosiła o pomoc. Myślę, że problemem u nich jest to, że on jest
          zdominowany i traktowany przez nią jak dziecko, nie ma w niej partnera, tylko
          opiekunkę. Myślę, że nie mają wspólnych tematów, ona nie żyje jego pracą,
          której on jest oddany, a on nie ma pojęcia o jej firmie. Trzeba najpierw
          znaleźć problemy a potem je próbować rozwiązywać. Dopiero jak to nie wyjdzie
          rozstać się. Zakładacie……………………… i już. To nie takie proste. Wy ją
          tylko „nakręcacie”! Jeśli kiedyś będzie żełować swojej decyzji to pośrednio
          będzie to Waszą winą. W końcu dlaczegoś się pobrali.

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=25904
    • znowu_kr Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 25.01.05, 17:20
      No zesz cholera jasna!! W d...e mu sie poprzewracalo!! Zakoncz to albo chociaz
      udawaj. Nie wierz w zadne tlumaczenie. Nie pokazuj ze ci zalezy. To trudne ale
      nie da sie inaczej albo sie opamieta albo nie ale, to jedyne rozsadne wyjscie.
      I to w zasadzie najlepsze wyjscie dla ciebie. Ja z moja probowalem rozmawiac,
      dzialac... nic nie dalo. Pokaz ze cie nie obchodzi. Jak sie opamieta to dobrze
      a jak nie to bedziesz przynajmniej wiedziala od razu. Zaoszczedzisz nerwow, łez
      i tego stanu jaki teraz panuje w twojej glowie. Rozmowy beda prowadzily do
      kolejnych klamst usprawiedliwien i ... aa szlag mnie trafia jak czytam takie
      rzeczy. Latwo cos zepsuc, naprawic jest o wiele ciezej- o ile wogole sie da
    • india70 Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 31.01.05, 23:22
      wszystko to przeżyłam.I wiem jedno ,że faceci to normalne samce.Jeśli potrafisz
      mu wybaczyć to zawalcz /postaraj się o jakiegoś atrakcyjnego adoratora ,albo
      przynajmniej o pozory ,ze taki jest. W 80% to na nich działa i zaczynają
      walczyć o swoją ,,własnośc,, /
    • kangurzyca66 Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 05.02.05, 19:15
      Ale koszmar. I ten facet jest psychiatrą? On ma rozumieć ludzkie stany
      psychiczne i pomagać ludziom wracać do równowagi/zdrowia psychicznego?
      Nieporozumienie. Jego wypowiedzi to psychiczne znęcanie się nad Tobą i on jest
      tego z pewnością świadomy jako psychiatra. Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja
      mieszkaniowa. Napisałaś, że odchodzisz, ale w dalszej części wypowiedzi jakby
      temu zaprzeczasz. Gdybyś miała gdzie to uważam, że warto się wynieść. On ma nad
      Tobą przewagę psychiczną. Ja nie wierzę, żeby kobieta w takiej sytuacji, jeśli
      pozwoliła na taki układ siły, była w stanie to zmienić. Na chwilę się
      zbuntujesz, ale z czasem powróci do starych relacji. Pytasz czy powinnaś po
      cichutku odejść. Odejść tak, ale czy po cichutku? Masz dobrą sytuację jako
      osoba posiadająca wykształcenie, pracę i bez dzieci. Ja odeszłam jak córka
      miała 4 miesiące i to była decyzja życiowa, którą oceniam jako bardzo trafną!!!
      Dziś ma już 16 lat. I nie mogę na nic narzekać. A nie muszę być praczką,
      sprzątaczką itp. dla jakiegoś gada.
        • kangurzyca66 Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 10.02.05, 12:35
          Myślisz, że to, co napisałeś jest kulturalne i mądre? Twoim zdaniem wiedza
          psychiatry ma się ograniczyć do neurofizjologii i biochemii? Ma w pacjencie
          widzieć źle funkcjonujący mechanizm chemiczny? Nie ma widzieć człowieka, z całą
          złożonością jego psychiki? Chirurg ma widzieć trzustkę do wycięcia, a nie
          człowieka? Na sali w szpitalu leżą ludzie, pacjenci, czy noga do amputacji,
          przeszczep nerki, przypadek schizofrenii paranoidalnej? Jesteś zwolennikiem
          odhumanizowanej służby zdrowia? Chciałbyś być w szpitalu potraktowany jako
          ciało, wadliwie funkcjonujący mechanizm czy jako człowiek? Myślisz, że leczenie
          przez psychiatrę np. człowieka w depresji opierać się powinno wyłącznie na
          znajomości odpowiednich farmaceutyków? Psychiatra nie musi rozumieć złożoności
          sytuacji i związanych z nią stanów psychicznych pacjenta?
            • kangurzyca66 Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 10.02.05, 16:22
              Nadal uważasz, że psychiatra nie musi wiedzieć i rozumieć co pacjent przeżywa w
              czasie choroby i jakie mogą być jej przyczyny? Myślisz, że psychiatra może nie
              wiedzieć, że istnieje coś takiego jak przemoc psychiczna, czy słowna? Myślisz,
              że ten rodzaj przemocy nie może być przyczyną zakłóceń w psychice człowieka?
              Wiele dyscyplin naukowych, nie tylko w medycynie nakłada się na siebie.
              Psychiatra nie może mieć klapek na oczach i widzieć tylko chemiczne przemiany w
              organizmie. Chciałbyś być pacjentem takiego psychiatry? Proponuję zajrzeć na
              jakieś strony internetowe dotyczące psychiatrii.
    • nahwile Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 10.02.05, 03:14
      Czesc satynka.
      Przeczytałem twój post z ogromną uwagą, podziwem dla Twojego rozsądku,
      opanowania i z zazdrością, że są takie kobiety jak Ty. Jak zauważyłaś jestem
      acetem, wiąc postaram się wyjaśnić Twoją sytuację z punktu widzenia faceta-
      doświadczonego faceta. Mam nadzieję, że Ci to pomoże.
      Jest jedno jedyne pytanie, na które musisz sobie odpowiedzieć:
      KOCHASZ swojego męża?
      Jeśli odp. brzmi "tak", to walcz o niego, NIE Z NIM! W Takiej sytuacji jaką
      opisałaś masz bardzo duże szanse, że On się nawróci, nacieszy się i zmądrzeje
      (pod warunkiem, że się nie zakochał). Masz nad nią przewagę. Jesteś młodsza,
      macie już jakiś kapitał, jesteś mu znana, wypróbowana… (to ma znaczenie w
      zależności od charakteru twojego męża i jego potrzeb, oczekiwań od małżeństwa).
      Podejmując taką decyzje, musisz wiedzieć czy potrafisz mu wybaczyć. Jeśli tak
      to walcz, jeśli nie to odpuść. Twoja złość zatruje wam „nowy” związek.
      Pytasz o błąd? Z tego co napisałaś byłaś dla niego za dobra.
      Nie lubię pisać na komp., więc na razie tyle. To bardzo złożony problem i nie
      da się go opisać w jednym poście. Mógłbym pisać o tym problemie w
      nieskończoność. To wszystko Przerabiałem.
      • kangurzyca66 Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 10.02.05, 13:33
        Popularny męski punkt widzenia:
        1. Mężczyzna powinien być kochany przez kobietę bezwarunkowo.
        2. Mężczyzna może obrażać kobietę (ubliżając jej), kiedy ich spojrzenie na
        jakiś problem różni się, nie zaś silić się na merytoryczną dyskusję.
        3. Wszyscy wiedzą, że mężczyźni potrzebują w pewnym wieku skoku w bok. Po co
        więc walczyć o to by tak nie było.
        4. Kobieta powinna akceptować to, że mężczyzna w pewnym momencie może być w
        fazie zapotrzebowania na młodszą/starszą partnerkę, rezygnując bądź nie
        rezygnując z jednoczesnego bycia z poprzednią.
        5. Mężczyzna ma prawo się wyszaleć i dojść do wniosku, że teraz potrzebuje
        stabilizacji przy poprzedniej partnerce.
        6. Kobieta powinna znać psychikę mężczyzny i wiedzieć, że może on zechce wrócić
        7. Kobieta powinna czekać na swojego mężczyznę tak długo, aż on nie zdecyduje,
        że wraca, albo że chce rozwodu/definitywnego rozstania.
        8. Jeśli kobieta nie dość długo będzie czekała, to okaże się, że to ona nie
        dała szansy związkowi.
        9. Czekanie powinno w pewnych okresach być bierne by pratner miał możliwość
        bezkolizyjnego rozwijania nowej relacji, a w określonych momentach czynne - by
        mężczyzna mógł poczuć jaki jest wspaniały, że ona o niego tak walczy.
        10. Upokarzanie kobiety nie przez obelgi, obraźliwe porównania do nowej
        partnerki jest normalnym elementem rozmowy.
        11. Kobieta musi wybaczyć mężczyźnie zdradę, bo przecież to była, jej wina,
        taka jest natura mężczyzny, on jest wspaniałomyślny i wraca, ona bez niego nic
        nie znaczy, przysięgała wierność.
        12. Wierność w związku polega na tym, że kobieta ma być wierna mężczyźnie, a
        mężczyzna sobie, swoim potrzebom i zachciankom.
        • czarna41 Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 15.03.05, 09:56
          Jesteś osoba inteligentna nie mam zamiaru tobie nic radzic nie mam tez zmiaru
          krytykowac twojego meza. Ty sama wiesz jak układa sie wasz związek co jest w
          nim dobrego co złego co naprawić idzie a czego nie.Moneta ma dwie strony i tak
          jest w naszych związkach jeden udawadni ze on na racje a drugi twierdzi ze to
          nieprawda bo ona ma racje. Jestem kobieta po przejściach ale wybaczcie nie bede
          osądzac tego faceta ani tej kobiety. To sa bardzo trudne sprawy i bardzo
          delikatne. Latwo coś zniszczyc ale odbudowac jest trudna.To nieprawda ze
          mezczyzna ma wieksze prawa jesteście w blędzie my tez jako kobiety mamy.
          Malżeństwo to nie przepychanka kto ma jakie prawa to przyjażń,
          partnerstwo,kochankowie itp
      • grazia31 Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 17.03.05, 10:34
        > KOCHASZ swojego męża?
        > Jeśli odp. brzmi "tak", to walcz o niego, NIE Z NIM! W Takiej sytuacji jaką
        > opisałaś masz bardzo duże szanse, że On się nawróci, nacieszy się i zmądrzeje
        > (pod warunkiem, że się nie zakochał). Masz nad nią przewagę. Jesteś młodsza,
        > macie już jakiś kapitał, jesteś mu znana, wypróbowana…

        no dobrze. a jaka jest gwarancja , ze przy pierwszym niepowodzeniu on znów nie
        znajdzie sobie kolejnej pocieszycielki? i wtedy znów trzeba będzei mu
        przebaczyć gdy nagle zrozumie swój błąd?

        > Pytasz o błąd? Z tego co napisałaś byłaś dla niego za dobra.
        > Nie lubię pisać na komp., więc na razie tyle. To bardzo złożony problem i nie
        > da się go opisać w jednym poście. Mógłbym pisać o tym problemie w
        > nieskończoność. To wszystko Przerabiałem.

        czy mógłbyś to sprecyzować. co znaczy być za dobrą dla faceta? czego wy w końcu
        nie lubicie u nas? nadskakiwania, dbania o was... w czym te kochanki sa lepsze
        od żon? zawsze zadbane, w swietnym humorku, wyszukane kolacyjki, nie marudza że
        kran cieknie... w końcu jak taki wpada na kilka godzin zeby zjeść, wkąpać sie w
        pachnących olejkach, wyszukanych pozycji popróbować itp rzeczy na które żona
        moze akurat czasu w danej chwili nie ma bo okna myje, podłogi pastuje albo z
        dziećmi tabliczkę mnozenia przerabia. a przecież ta kochanka tez ma szefa który
        ciosa jej kołki na głowie i humor psuje, też potrzebuje czasem faceta żeby zlew
        przepchać i czasem miewa migreny, co może zaburzyć równowagę podczas
        sekswygibasów. czy nie jest to tak przypadkiem że każda kochanka jest dobra
        dopóki żona nie zostanie? wytłumacz mi to z punktu widzenia faceta. nie ma tu
        żadnej złośliwości w mojej odpowiedzi, więc nie doszukuj sie jej na siłe. to
        jest poprostu ZWYKŁA BABSKA CIEKAWOŚĆ.
    • cath22 Re: On ma o wiele starszą - pomocy kochani! 18.03.05, 19:50
      Wyrzuc go za drzwi, nie walcz z nim ani o niego, szkoda czasu i zdrowia,
      niech spakuje walizeczki i wypada taryfa do pani doktor.
      Nie wierze w powroty i ratowania na takim etapie, byloby to mozliwe gdyby twoj
      maz ciebie chociaz szanowal, ale z czego piszesz, pan psychiatra traktuje cie
      jak pomoc domowa.
      Jestes mloda i zaradna, ulozysz sobie zycie i znajdziesz faceta ktory cie
      doceni.
      Banialuki jakie wypisuje Nahwile sa dobre do poduszki - walczyc o niego?
      Jak sie ocknie, to niech on walczy o ciebie, a jak mu tak bedzie super z pania
      doktor - to problem jest rozwiazany.
      PS - nie odchodz po cichutku...zainwestowalas w niego kawal twojego zycia,
      zrob mu awanture, i wtedy wywal na zbity dziob....
          • muszka3 usunac obrazliwe posty 20.03.05, 07:42
            Dlaczego facet ktory wyzywa kobiety od "cip" nie jest jeszcze usuniety z tego
            forum ?
            Kto mu dal prawo wyzywania ludzi ?
            Moim zdaniem blad kobiet polega ze nasze mamusie pokazaly nam swoim przykladem
            ze jak sie wyjdzie za maz to trzeba zostac sluzaca. Tak kobiety wyrazaja swoja
            milosc do mezczyzn a oni tego nie rozumieja, nie musza - po prostu dla nich
            wyrazanie milosci polega na czyms innym.
            Czesto kobietom sie wydaje ze jak wysprzataja, wypiora, ugotuja obiadek i
            deserek - to maz bedzie zadowolony i bedzie kochal. Niestety nie jest to prawda.
            Mezczyzni wbrew pozorom nie lubia sluzacych. Popewnym czasie zaczyna ich to
            nudzic. Nie bronie mezczyzn, ale kobiety powinny zastanowic sie jak okazywac
            swoja milosc. Na pewno nie przez bycie gospodynia czy "matka".

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka