satynka11
17.01.05, 16:23
Mój mąż pojechał 4 miesiące temu na szkolenie (lekarz psychiatra). Tam kogoś
poznał. Odkryłam to po jego kłamstwach. Ciagle ma pacjentów umówionych na
21.00, którzy zapomnieli mu zapłacić (wniosek, że nie z pacjentami się
spotyka).
Nie ma go tam, gdzie twierdzi, że właśnie jest.
Nie wolno mi telefonowac do niego - nie życzy sobie.
Codziennie o 23.00 ktoś wysyła mu smsa i on odpowiada i tak cała seria.
Nie kocha się ze mną.
Wydaje pieniądze na ciuchy, robi sobie maseczki upiększające.
Drobne codziene problemy wywołuja u niego furię, jakiej wcześniej nie znałam.
Narzeka, że musi spędzac ze mną weekendy ("kolejny pieprzony weekend z
tobą!!!"), że go trzymam na smyczy (zadzwoniłam, bo nie wrócił do 3 nad ranem
do domu).
Dodam, że mam 29 lat, jestem wykształcona, rozwijam się i uczę nowych rzeczy.
Bardzo o siebie dbam, mam swoją bardzo dobrze prosperującą firmę. Dzięki
firmie mam dużo wolnego czasu i dbam o męża -wszstkie rzeczy ma
wyprasowane,poskłdane; przygotowuję mu kąpiele i wspaniałe posiłki przy
świecach. Staram się być miła, ale codziennie wymiotuję ze strachu. Nie wiem,
gdzie popełniłam błąd, stresuje mnie to koszmarnie, nie jem, nie śpię...
Dzisiaj dowiedziałam się, że ona to osoba starsza (starsza pani), rozwódka.
Też psychiatra.
Kochani, poradźcie co robić. Nie mamy jeszcze dzieci, więc może powinnam
pocichutku odejść?