Gdzie przyjaciele?

22.01.05, 06:32
Taki mały dołek mnie dopadł, ale nie przez mojego byłego, tylko przez poczucie
opuszczenia przez wszystkich. Rodzina męża oczywiście wini mnie za rozpad
związku, bo gdyby synuś był szczęśliwy, to nigdy nie szukałby kochanki. Więc
się przestali ze mną kontaktować. Moi rodzice schorowani więc gram szczęśliwą
samotną matkę przed nimi. Przyjaciele i znajomi po fazie okrzyków pełnych
oburzenia teraz unikają tematu, bo przecież to żadna przyjemność słuchać o
cudzych kłopotach. Gdyby nie to forum...Od siedzenia przy kompie kark już mnie
boli :), ale za to mniej bólu czuję w sercu. Jak jest z Wami? Pzdr
    • joan1000 Re: Gdzie przyjaciele? 22.01.05, 09:03
      tak, taki moment to faktycznie sprawdzian kto jest prawdziwym przyjacielem a
      kto nie... Sama przez to przeszlam i stracilam kilku dobrych znajomych . ale
      ja stalam sie albo zagrozeniem bo samotna albo ja "odeszlam" bo nie mialam
      ochoty sluchac " a nie mowilam"....Moze to i dobrze bo wiesz kto jest kto..
      A co do opowiadania jak ci zle to faktycznie moze to byc meczace. Postaraj sie
      oderwac na chwile od tego tematu. Ja wiem ,ze to trudne i wydaje sie nie
      mozliwe ale minie z czasem...pozdrawiam
      • dora641 Re: Gdzie przyjaciele? 22.01.05, 11:15
        Nie chodzę i nie marudzę Joan1000, jak na taki bajzel w moim życiu to jestem
        super optymistką. Ludzie się tego boją , wiem, ale przyjaciel jest w końcu po
        to, by wytrwał przy boku nawet najgorszej marudy nie? Chodzi mi zrozumienie,
        wsparcie i o parę słów otuchy, chociażby takich, jakie biorę z tego forum, ale
        nie z relnego życia, niestety. Tego mi brak. Ludzie unikają nawet pytania "i jak
        tam?", mało tego, unikają nawet mnie. To boli. A popatrz, tu na forum każda z
        nas marudzi, ale ja jakoś nie uciakam od kompa, może dlatego, że przezywamy to
        samo...Dzięki za odzew Joan, pozdrawiam.
        • joan1000 Re: Gdzie przyjaciele? 22.01.05, 11:52
          doskonale cie rozumiem. ja tez przestalam byc zapraszana, ba niektorzy nawet
          przechodza na druga strone ulicy jak mnie widza... Zagrozenie czy strach ? nie
          wiem i jakos juz mnie to nie interesuje. Kto byl moim prawdziwym przyjacielem
          jest nim nadal, kto nie trudnop, jego strata...
          A to forum jest od marudzenia. pozdrawiam i zycze milej soboty
      • kraxa odchodza Ci co byli bardziej "jego" 25.01.05, 16:50
        Ja tam przebolaBam. Najlepsz, jak myslaBam, przyjaciólka skorzystala z naszeych
        klopotów, zeby mu sie wpakowac do wyra. I ta zdzi..re tez prNajblizsi plakali
        razem ze mna, i teraz wiem kto zacz. z czasem czlowiek ma coraz mniej sil i
        ochoty na kontakty z "plewami". Barachlo sie odsialo a prz\yjaciele pozostali.
        Przyszli nowi, lepsi niz kiedykolwiek- bo kto umie zaakceptowac czlowieka
        zranionego nie wylozy sie na pierwszej przeszkodzie. W twoim zyciu tez ktos
        taki sie zjawi, nie trac ducha...
    • md0512 Stare jak świat... 22.01.05, 12:57
      ...ale prawdziwe: "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie".
      W głowie mi się to nie mieści jak to można kogoś opuścić, kogoś kogo dobrze się
      zna gdy ma poważne problemy i właśnie wtedy potrzebuje wsparcia.
      A poza tym jeżeli synuś szukał kochanki to uważam że jest... śmieciem.
    • kasiar74 Re: Gdzie przyjaciele? 22.01.05, 17:46
      współczuję
      ja o dziwo nie zawiodłam sie na nikim poza tym najblizszym oczywiscie ,
      przynajmniej tyle. Staram sie tez być dziarska i się bawici chyba sie tez
      otworzyłam na ludzi dośc mocno
      jakby cio to gg 1418322
      chetnie cie wysłucham:-)
    • jesiennapani Re: Gdzie przyjaciele? 24.01.05, 09:09
      Poczucie osamotnienia pojawia sie często w sytuacjach rozwodowych.
      Dotychczasowi znajomi i przyjaciele moga rzeczywiscie:
      1. obawiać sie, że powolamy ich do Sadu jako świadkow - tu klania sie niechęć
      do udzielenia pomocy
      2. nie chcieć wysłuchiwac użalan i narzekań itp. - tu klania sie brak
      cierpliwosci i wyrozumialości
      3. moga uważac osobę rozwiedzioną za obywatela gorszej kategorii - i tu klania
      sie brak tolerancji.
      4. obawiac sie zagrożenia, bo np.atrakcyjna jestes dla męża przyjaciolki,
      wydaje sie wielu, że rozwiedziona kobieta lub w trakcie rozwodu to łatwy kąsek
      (czasem tak jest) - tu klania sie problem niedowartościowanie tych osób - to
      naprawdę ich problem

      Szanujmy sie zatem drogie Panie. Jestesmy wiele warte i zasługujemy na szacunek.
      I niepotrzebni nam przyjaciele, ktorych cechuje:
      niechęć do udzielenia pomocy
      brak cierpliwosci i wyrozumialości
      brak tolerancji,
      a to wszystko spowite wlasnym niedowartosciowaniem

      Może zatem warto poszukac wśrod kobiet z forum przyjaciolki.

      pozdrawiam i głowa do góry
      • gosiaas25 Re: Gdzie przyjaciele? 25.01.05, 18:53
        przyjaciele, bliscy prawdziwi, bardzo mi pomogli
        szczegolnie przyjaciolka, ktora doswiadczyla podobnych przezyc
        jednak spora czesc znajomych unika tematu, boi sie pytac o uczucia i stara sie
        przejsc do porzadku dziennego
        moja serdeczna przyjaciolka jest wrecz zla na mnie ze jeszcze (sic!)potrafie
        myslec o tej sytuacji zamiast wymazac wszystko i wyrzucic drania z zycia i
        glowy!
        czasami brak empatii i chcec wyparcia, czyli ludzki egoizm i strach troche mnie
        przerazaja, szczegolnie u bliskich osob, gdyz w takiej sytuacji potrafi
        apodkopac te resztke wiary w ludzi jaka pozostala. Mysle jednak ze w wiekszosci
        wynikaja ze strachu, nieumiejetnosci radzenia sobie z trudna dla kogos
        sytuacja, bolem lzami.
        jednak zdarzaja sie cieple gesty. wyrazy sympatii i "solidarnosci" ze mna a nie
        M. W takich sytuacjach okazuje sie, ze mam jednak wokol dobrych ludzi.
        to podbudowuje
        poz atym, ostatnio przypomnialam sobie cos, o czym wlasciwie dobrze
        wiedzialam.. naprawde mozna liczyc tylko na siebie i tylko na sobie wlasnych
        celach i wartosciach warto budowac swoje zycie
        pozdrawiam
Pełna wersja