życie po rozwodzie

03.03.05, 13:38
Chcę dodać otuchy tym, którzy są na początku drogi. Jestem rozwódką od 8 lat,
mam dwoje dzieci, byly mąż jest za granicą, przez 5 lat nie kontaktowal sie z
dziećmi, przez 10 lat nie placil alimentow (podalam go przed rozwodem). Nie
chcę opowiadać calej historii, bo to gorsze od brazylijskiego filmu. Krotko:
chodzilam z nim 8 lat, potem dziecko i ślub, a on już mial wtedy inną. Przez
kilka lat, odkąd sie dowiedzialam walczylam o niego, zresztą on zaprzeczal i
nie pozawalal odejśc. Dla mnie zawalil sie świat. zawsze kochalam tylko jego.
potem zostawil mnie w ciąży z drugim dzieckiem i uciekl z kochanka za
granicę. A ja zostalam w ciąży z zalamaniem nerwowym. Ale poznalam kogoś, kto
mnie pokochal wlasnie wtedy, wlaśnie taką. Byl mlodszy o 9 lat. Przy nim
poczulam sie naprawdę szczęśliwa. Dzis mój syn mówi do niego tato. Po tylu
latach bywa roznie, mamy klopoty jak inni, ale ciągle sie kochamy. A z bylym
spotkalam sie po 10 latach, zaczął placic alimenty, traktuje mnie z
szacunkiem, a ja nie nie czuję nienawiści. Czas to wspaniale lekarstwo.
Musicie wierzyć, że zaczyna sie inne , lepsze życie. I dobra rada, ktora
dostalam od przyjaciólki i sprawdzilam : Nie występuj o rozwod, jesli nie
jestes calkiem pewna. To tak trudne przeżycie, że musisz być zdecydowana.
Pozdrawiam wszystkich i życzę siły.
Pełna wersja