Dodaj do ulubionych

nie umiem sama podjac decyzji

14.03.05, 21:54
Otoz, po slubie jestem prawie 2 lata (mam 25 lat). Z moim mezem roznie nam
sie ukladalo, byly ostre awantury i drobne sprzeczki, jak to w zyciu... Chyba
w wiekszosci to moja wina, bo mam charakter dominanta i w ogole trudna we
wspolzyciu jestem ale on tez aniol nie jest i nie pozostaje mi dluzny. To, ze
wyzywamy sie od ku.. chu.. i innych to jakby (wstyd napisac) norma. Dzis
znowu awantura i on powiedzial, ze mnie udezy, ze zlamie mi noc. Odawznie mu
sie stawialam, choc nerwy nie wytrzymaly i ryczlam potem (teraz tez rycze).
Boli mnie to bardziej niz nazwanie mnie ku.., dziw.. czy innymi epitetami. W
domu rodzinnym ojciec bil matke i tego zawsze w zyciu najbardziiej sie balam.
W koncu nie udezyl mnie, bo w sumie to nie wiem dlaczego, moze dlatego, ze
byla przy tym moja babcia, ktora w zime mieszka z nami, gdyz w swoim domu nie
ma ogrzewania. Zagrozilam rozwodem, nie pierwszy raz z reszta (kiedys
interweniowaly miedzy nami nasze matki). Dlatego tez nie zrobilo to na nim
zadnego wrazenia. Ogolnie czuje sie strasznie, nienawidze go. Czuje, ze nie
ulozy sie nam nie ma szans. Z drugiej styrony boje sie rozwodu, calej tej
afery rodzinnej, podzialow majatku (mamy wspolne mieszkanie). Chetnie
wyszlabym teraz z domu i do czasu rozwodu nie widziala sie z draniem ale nie
mam dokad pojsc. Nie wiem dziewczyny, co robic... Wiem, ze zadna z Was nie
podejmie decyzji za mnie ale licze na Wasza rade.
Obserwuj wątek
    • puchatek251 Re: nie umiem sama podjac decyzji 15.03.05, 13:23
      Czesc....
      Jesli moge Cie pocieszyc jestem w takiej samej sytuacji a moze nawet i
      gorszej.Jestem rok po slubie i do tego mam z mezem 10 miesiecznego synka.
      Tez mialy miejsce awanture a wrecz draki.Kiedys gdy maz nazwal mnie perfidna
      suka uderzylam go w twarz.Skonczylo sie tym ze nastepnego dnia przy jeszcze
      gorszej awanturze maz uderzyl mnie i nie tylko.W zyciu nie wiedzialam ze go
      bedzie na to stac.Powykrecal mi rece ciagal za wlosy probujac wyrzucic z
      domu.Najgortsze w tym wszystkim jest to ze widzial to moj synek.Jest malutki
      ale wyczuwa ze jest cos nie tak.Pogodzilismy sie po dwoch tygodniach od mojej
      wyprowadzki.Awantury nie zniknely.Ostatnia skonczyla sie tym ze z obawy
      wynioslam sie do brata.Maz zabral mi klucze(wynajmujemy mieszkanie) i
      powiedzial ze nie mam juz czego szukac.Nie mam pracy, zajmuje sie dzieckiem,
      nie mam wlasnego domu(krzatamy sie gdzie nas przyjma) i tyle.Tez nie mam
      latwego chatarkeru wiem o tym.Ale jestem matka jego dziecka.Grozi mi rowodem,
      ze mnie zniszczy i odbierze dziecko.
      Tylko ze dalej nie wniosl sprawy o rozwod.Nie wiem na co czeka.Bardzo cierpie z
      tego powodu ze mimo moich checi ratowania tego domu (dla mnie i dla malego) on
      swiadomie zeby robic mi na zlosc nie chce niczego ratowac.Moi tesciowie tez nie
      zrobili nic zeby nam pomoc.Wrecz odwrotnie."Biedny synus tarfil na taka
      malpe"Mam 25 lat on 33

      Jesli uwazasz ze jest tego wart postaraj sie z nim porozmawiac.Moze nie
      potraficie zrozumiec tego co kazde z Was chce sobie przekazac.Ja zalatwilam
      terapie malzenska (wiem ze bardzo to pomaga we wzajemnych relacjach)ale moj maz
      nie chce isc.Uwaza ze jest bez winy i ze jezeli chce niech sama sie tam udam.
      W pojedynke nie ma szans.Moze Twoj maz sie zgodzi.Rozwod mozna zawsze wziasc
      tylko musisz z czystym sumieniem wierzyc ze zrobilas wszystko zeby uratowac
      Wasz ziwazek.

      Pozdrawiam puchatek251
      • baxteria Re: nie umiem sama podjac decyzji 15.03.05, 13:30
        puchatku, bardzo dziekuje Ci za Twoj post. Coz, na szczescie my dzieci jeszcze
        nie mamy i one nie musza widziec tych scen. Przezywalam cos takiego w
        dziecinstwie i teraz swiadomie nie podejmuje decyzji o dziecku, majac nadzieje,
        ze sie dotrzemy. Wniosku rozwodowego jeszcze nie wypisalam, czekam na jego ruch
        ale to wszystko boli mnie strasznie...
        • plathess Re: nie umiem sama podjac decyzji 15.03.05, 13:41
          napisze krótko; rozwiedź się póki nie masz dzieci. potem będzie jeszcze
          trudniej, tobie z dzieckiem, jemu też. a jesli jest tak między wami teraz, potem
          nie będzie lepiej. tylko nie rob dziecka na zgodę-o gorszy błąd naprawdę trudniej!
          • baxteria Re: nie umiem sama podjac decyzji 15.03.05, 23:34
            no coz, problem jakby odsunal sie w czasie, ukryl w szafie, probuje zostac
            zapomniany. Maz przeprosil, ja wybaczylam (tak mu powiedzialam) ale nadal jest
            bardzo przykro. Obiecalam sobie starac sie panowac nad soba i duzo rozmawiac.
            Jak bedzie, zycie pokaze.

            plathess wlasnie dlatego nie mam dzieci i poki nie bedziemy ludzmi potrafiacymi
            ze soba rozmawiac, nie zamierzam miec.
      • babelki Re: nie umiem sama podjac decyzji 16.03.05, 12:57
        kobieto u ciekaj gdzie pieprz rosnie
        nie odwracaj sie za siebie
        na poczatku bedzie bardzo bardzo ciezko czasami bedziesz miala uczucie ze nie
        dasz rady ale pamietaj to nie prawda nie prawda
        teraz wrecz krzycze na ciebie
        nigdy nie wracaj to sie nie zmieni
        ja tak myslalam i bylam w zwiazku 13 lat i wreszcze pol roku temu sie odwazyla,

        masz narazie jesdno dziecko i nie czekaj
        ja mam dwoje jestduzo ciezej
        pamietaj
        Jestes jeszcze bardzo mloda dasz rade i masz prawo do szczescia
        UwieRZ
        Paznalam super faceta 12 lat starszego
        nigdy NIGDY nie bylam tak traktowana jak teraz
        nigdy mnie nikt tak nie sznowal jak on
        dla niego jestem ksieznicza itp. pomaga mi we wszystki nie wierzylam ze tacy
        istnieja a a jednak
        nigdy maz mnie nie szanowal bylam łajdaczka , ku...., itp rozne epitety
        zawsze fo podobno zdradzalam
        wszystko mi zarzucal
        a teraz szanuja mnie obcy ludzie widza we mnie super kobiete az sama nie moge
        uwierzyc
        moj maz teraz robi z siebie tego poszkodowanego ze wszytko moja wina itp.
        i ty tez na to uwazaj to tez jest niebezpieczne
        zaufasz jemy , bedziesz sluchala innych np. rodziny ze on sie zmienil itp.
        PAMIETAJ TO NIE PRAWDA ON SIE NIE ZMIENI tylko chce zebys to ty byla WINNA
        UCIEKAJ
        GG
        • muszka3 Re: nie umiem sama podjac decyzji 21.03.05, 01:42
          Dziewczyny,
          Mezowie ktorzy uzywaja przemocy fizycznej lub psychicznej - nigdy sie nie
          zmienia. Wy jestescie ofiarami a myslenie ofiary to - "to pewnie moja wina" albo
          "to ja go zdenerwowalam". To nieprawda. NIKT NIE MA PRAWA ZNECAC SIE nad swoja
          zona/mezem.
          Najmniejsza awantura z wyzwiskami lub biciem - wrozy wam nastepne lata zycia -
          wieczne znecanie sie nad wami. Zrobcie co tylko w waszej mocy zeby uciec.
          Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak odbieraja to male dzieci. To zmienia ich
          osobowosc. Odejdzcie, bo beda klopoty.
    • barbie26 Re: nie umiem sama podjac decyzji 21.03.05, 22:03
      Jak przeczytałam to co napisałyście to sie popłakałam. Dlaczego faceci sa tacy
      obrzydliwi? w autorce postu dostrzegłam siebie, ja tez słyszę takie wyzwiska w
      siedem miesiecy po ślubie, ze włosy dęba na głowie stają. W innej kobieci, która
      odwazyła sie zostawić męża zdaje sie po 13 latach widzę siebie za troszke ponad
      12 lat.Tak strasznie boje sie zostac sama. I to jakas paranoja ,żal mi go
      zostawiać, bo wiem,że on rozwodu nie chce, choć się do tego nieprzyznaje. I zal
      mi go bo w swoim domu też był traktowany jak popychadło. i teraz przeniósł to na
      mnie. To błędne koło, którego on niepotrafi przerwać. Slub z wielką pompą i taka
      porażka. Terapia? Jakos niezabardzo w nia wierzę. Tyle razy krzyczałam, prosiłam
      błagałam i nic się nie zmienia kumpel jest ważniejszy ode mnie a słów z różnymi
      epitetami nie potrafie już zliczyc. siedem pmiesięcy walczę o to by sie
      zmienił,i nagle jakas pani psycholog miałaby nam pomóc? Paranoja jakaś, jak juz
      sami nie potrafimy sobie pomóc to juz nic nam nie pomoże. Jesli już teraz nie ma
      szacunku to co będzie za lat 10, 20... Powiedzcie mi jeszcze proszę skąd mam
      wziąć pozew o rozwód, czy to do USC trzeba iść?
      • jagienka82 Re: nie umiem sama podjac decyzji 22.03.05, 08:56
        Pozew o rozwód musisz napisać, dobrze ci radzę, niech to zrobi adwokat. Jeżeli
        nie macie wspólnego majątku lub dogadacie się w sprawie jego podziału, to
        pójdzie w miarę szybko. Ale wynajmij adwokata! Ale może faktycznie idzcie
        najpierw do psychologa. To nieważe,że nie wierzysz, że ktoś może wam pomóc, nie
        masz nic do stracenia, najwyżej okaże się, że miałaś rację. A przynajmniej
        będziesz pewna swojej decyzji o rozwodzie.
        • kraxa mój maz tez mnie wysylal do psychologa 24.03.05, 15:29
          Koscielnego- i wiem co bym tam uslyszala: jestescie swiezo po slubie, uderzyl,
          ale zaluje, itepe. teraz pewnie nie mialabym juz swoich zebów i w myslach
          nazywala siebie ku..wa, chociaz on mnie tak niegdy nie nazwal. Dlaczego? Bo nie
          dalam mu sznsy. uderzyl- jeszcze tego samego dnia sie sapkowalam i wrócilam do
          rodziców. Nie wyobrazam sobie, zeby mnie dotykal po tym jak uderzyl. A teraz to
          mu wlsciwie jestem wdzieczna, ze mnie od siebie uwolnil. I zastrzegam, ze to
          nie zadna patologia- pan inzynier, straszne muchy w nosie.
          • kaya11 Re: mój maz tez mnie wysylal do psychologa 02.04.05, 02:20
            Dziewczyny,
            Patologiczne zachowanie nie ma nic wspolnego z wyksztalceniem czy statusem
            spolecznym. Patologia to chora psychika i emocje.
            Kraxa, jestes wspaniala ze umialas podjac szybka i jedynie sluszna decyzje. Tak
            nalezy walczyc ze zlymi ludzmi. Nie dac im szansy po raz drugi.
            Matki mowia swoim synom ze jak znajda sobie zone to bedzie dla nich wszystko
            robila(gotowala, prala itp.), ojcowie czesto zle traktuja swoich synow, po
            slubie tesciowie wtracaja sie do spraw mlodych, kultura polska w dalszym ciagu
            uwaza kobiete za obywatela gorszej kategorii. Wszystkie te czynniki, skladaja
            sie na to ze mezowie zle traktuja zony. Rowniez musza wyladowac swoje frustracje
            i niskie poczucie wlasnej wartosci - no a na kim? oczywiscie na zonie. Wiec
            doluja swoje zony lub bija po to zeby poczuc sie lepiej.
            Nie mozna na to pozwolic. Nie mozna zyc w upodleniu i braku szacunku do samej
            siebie. Nikt nie zasluguje na ponizanie.
            Tak jak mowi kraxa, nie wyobrazam sobie intymnosci z moim mezem jezeli wczesniej
            mnie uderzyl lub zwyzywal. Czulabym sie jak kobieta z ulicy...
            • baxteria Re: mój maz tez mnie wysylal do psychologa 17.05.05, 10:53
              No i stało sie. Po kolejnej awanturze postanowilam wystapic o rozwod. Dzis
              wysylam dokumenty. Dowiedzialam sie, ze na sprawe moge czekac nawet 4 miesiace.
              Nie wiem co teraz zrobic. Mamy wspolne mieszkanie wiec mieszkam w jednym
              pokoju, on w drugim. Nie wytrzymam tyle czasu mijac sie z nim i patrzec na
              niego. Boje sie ze bedzie mnie namawiam, meczyl i nie wiem co mu tam jeszcze do
              glowy przyjdzie. Boje sie ze jak sie wyprowadze to mnie wymelduje albo nie
              bedzie placil na mieszkanie i mnie rowniez pociagna do splaty dlugow.
              Dziewczyny co robic?
              Do rodzicow nie moge wrocic bo mieszkaja w kawalerce z siostra. Pokoju nie
              wynajmne, bo mam duzego psa. Co robic?
              • kraxa Wytrwac, wiem, ze to nielatwe 17.05.05, 14:03
                Ale to jedyny sposób. Obawiam sie, ze to nie racjonalne przeszkody, ale "naBog"
                jakim jest dla Ciebie wieczna z nim gra powoduje, ze juz sie lamiesz. Nikt za
                ciebie tego nie przejdzie, ale kiedy Ci sie to juz uda to poczucie wolnosci
                jest nie do zastapienia niczym.
                • magda010 Re: Wytrwac, wiem, ze to nielatwe 18.05.05, 15:23
                  Wynajmuj sobie osobny pokoj, ale juz! To najgorsza rzecz na swiecie mieszkac
                  razem gdy sie rozwodzicie, nie wyobrazam sobie. Zabieraj psa, poszukaj taniej
                  kawalerki gdzie pozwola ci mieszkac z psem i tyle, nie wszedzie nie mozna miec
                  psa, to nie jest problem.
                  • baxteria Re: Wytrwac, wiem, ze to nielatwe 18.05.05, 16:19
                    Tego bym chciala najabardziej ale z drugiej strony, na to mieszkanie kupe kasy
                    dali moi rodzice, dlaczego ja mam sie pograzac w dodatkowe koszty a on sobie
                    bedzie siedzial w moim mieskzaniu. On nie chce sprzedac. Boze, czy to oznacza,
                    ze sad moze nakazac mi zajac jeden pokoj a jemu drugi?
                    Poza tym niby powiedzial, ze chce rozwodu, a z drugiej strony ciagle naciska na
                    mnie na zgode, ma nadzieje, ze do 1-szej rozprawy przejdzie mi.
                    Jestem klebkiem nerwow, czuje sie jak w jakims filmie. Zagubiona i bezradna...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka