satynka11
19.03.05, 19:00
Kochani - dziękuję za wasze komentarze i wsparcie. Napiszę, co było dalej.
Rozmowa zakończyła się prośbą o rozwód ze strony mojego męża. Nie wie, co z
nim nie tak (niby jestem wspaniałą żoną :>), ale kocha tamtą i jej 2 dzieci.
I nic na to nie może poradzić. Po takiej rozmowie ja zaczynam działać -
faktycznie kupuję mieszkanie, rozwiązuję wszystkie sprawy związane ze
wspólnymi fantami .... :) Aż nagle on żąda dziecka ode mnie (niby nie
wyobraża sobie, że mógłby mieć dziecko z kim innym)... To smutne, ale ja ...
mówię mu, że owszem wybaczam. W międzyczasie z zimna krwią dalej załatwiam
wszystkie sprawy, za kilka dni podpisuję umowę na to mieszkanie. Zaraz
pojawią się komenarze negatywne, broniące go, ale postawcie się w sytuacji
kobiety, która ma zajść w ciążę i to natychmiast, ale od 5 tygodni nikt nie
uprawią z nia seksu :)Już nie płaczę, tylko działam. TAK BARDZO WSPÓŁCZUJĘ
TYM WSZYSTKIM KOBIETKOM, ktor w takiej sytuacji juz mają dzieciaczki albo nie
mają pieniedzy, żeby się wyprowadzic od popaprańca. Chyba założę fundację
pomocy takim osobom :)