puchatek251
22.03.05, 13:18
To znowu ja.Wczesniej opisywalam juz swoja sytuacje "ROZWOD CZY NIE".
Wyobrazcie sobie ze przyczyna tych wszystkich klopotow okazala sie moja
szwagierka.Moj maz jest od niej uzalezniony(traktuje ja jak matke).
Ma 33 lata i prowadzony jest przez nia za raczke.
Sama nie ma meza ani dzieci, jest 40letnia dewotka i zyje z rozwiedzionym
facetem.Najwazniejsza jest dla niej kariera i w tym samym kierunku prowadzi
mojego meza.Na dodatek zachowuje sie tak jakby sama chciala zajac sie naszym
synkiem.Chore.A moj maz zamiast ratowac malzenstwo slucha sie swojej glupiej
siostry.Nic do niego nie dociera.Ciekawe co zrobia kiedy nasze malzenstwo
zostanie rozwiazane, ja kopnie w tylek jej facet i zostana sami.Ona od samego
poczatku mnie nie tolerowala.Zachowywala sie jak bym jej zabrala kochanka....
Jesli moj maz nie przyjzy na oczy to to wszystko sie rozpadnie.Na dodatek
moja wlaka o rodzine to jak walczyc z wiatrakami.Odwazylam sie zlozyc pozew o
alimenty.Ale sie wkurzyla, ze okradam jej biednego braciszka.Czy one
wszystkie sa takie porabane?Jak wlaczyc z takim upiorem?