Aksamitne rozstanie

09.04.05, 19:27
Witam. Podobno istnieja zle malzenstwa, za to dobre rozwody... Co o tym myslicie? Moi rodzice byli
rozwiedzeni, dwukrotnie rozwiodl sie moj brat, rok temu rozsypalo sie malzenstwo przyjaciol, a
wkrotce odbedzie sie pierwsza sprawa rozwodowa innej mojej przyjaciolki. O ich rozwodach mozna
powiedziec wszystko, ale nie to, ze byly "dobre". Wojna, nienawisc, walka na noze - w tym ostatnim
przypadku, a maja dziecko, zanosi sie na to samo. Czy znacie ludzi, ktorzy rozwiedli sie - a mimo to
sa przyjaciolmi? Albo chociaz lubia sie jeszcze?? Moze ktos moglby poradzic, jak to sie robi?!
    • grazia31 Re: Aksamitne rozstanie 11.04.05, 06:39
      na to nie ma "przepisu". to zależy wyłacznie od kultury ludzi rozwodzących się,
      od okoliczności, od powodów rozwodu, od tego czy oboje sa pewni tego czego chcą
      czyli rozwodu... rozwiodłam sie i mam naprawdę dobre relacje z męzem, ale nie
      mogłabym powiedzieć o nim ze jest moim przyjacielem. na dobrych stosunkach
      zależy mi ze względu na dziecko. rozwód jest dostatecznym obciążeniem dla
      dziecka , więc po co jeszcze walczyć ze sobą przez całe życie na jego oczach.
    • embort Re: Aksamitne rozstanie 14.04.05, 00:09
      Witam,
      Uzupełniałam dziś pamiątkowy album mojej córeczki i rozkleiłam się. W sierpniu
      miną 2 lata od rozwodu...
      Ale to właśnie był "dobry" rozwód. Wszystko poszło błyskawicznie, chociaż
      mieliśmy roczne wtedy dziecko. Wciąż są jakieś emocje i zdarzało mi się robić
      różne głupoty, typu niewpuszczenie go na urodziny córki, awanatury itp. To ja
      wystąpiłam o rozwód ale równocześnie to ja miałam i chyba wciąż mam poczucie
      krzywdy bo to on mnie do tego zmusił swoim zachowaniem. I przez to poczucie
      krzywdy czasami dostawałam takiego ataku nienawiści że aż mi teraz wstyd o tym
      myśleć.
      Od dawna próbuje zostawić to wszystko za sobą i myśleć tylko o tym, że dziecko
      mamy razem i oboje chcemy dla niego jak najlepiej. Często się widujemy,
      przychodzi do nas i jesteśmy razem albo ja korzystam z wolnego i się gdzieś
      wyrwę, bywa że wszyscy wychodzimy gdzieś razem, pomagamy sobie wzajemnie.
      Powoli zaczynamy się lubić. Jestem pewna, że dla dziecka to najlepsze co w
      takiej sytacji można zrobić.
      Ale paradoksalnie nie dla nas ;) Nie potrafię się z nikim związać i kiedy
      najdzie mnie na wynajdywanie powodów tej blokady przychodzi mi do głowy że
      gdybym się zupełnie odcięła byłoby mi łatwiej. W każdym razie to nie jest
      istotne bo sens tego gadania miał być taki, że tak łatwo jest w trakcie i po
      rozwodzie zatracić się w koncentrowaniu na sobie. A w końcu jak się ma dziecko
      to nie powinno tak być.
      Pozdrawiam wszystkich i powodzenia.
Pełna wersja