Sami niewinni i pokrzywdzeni???

27.04.05, 16:01
Czy jest tu choć jedna osoba która sama sie przyzna do spowodowania rozwodu
lub sytuacji prowadzącej do tego?

M.
    • kraxa ci którzy powoduja rozwody 28.04.05, 16:02
      lub prowokuja prowadzace do nich sytuacje czesto nie zadaja sobie trudu
      analizowania zwiazku. Ida dalej jak czolgi i nie w glowie im zagladanie na
      forum rozwódki ( nie rozwodnicy)- forum dla kobiet.
    • burza4 Re: Sami niewinni i pokrzywdzeni??? 28.04.05, 16:48
      Pytanie co najmniej dziwne, rzadko kiedy jest jeden prosty powód rozwodu,
      zazwyczaj jest tez drugie dno, którego się nie chce widzieć, bo wymagałoby to
      pewnej samokrytyki. Nie jestem ani niewinna, ani pokrzywdzona. Nie dobraliśmy
      się i tyle. Mój eks np. czuł się bardzo pokrzywdzony moim odejściem, on to
      widział w kategoriach "księżniczce się nie podoba...". No - faktycznie nie
      podobało mi się kilka rzeczy - na przykład to, że wszystko było na mojej
      głowie, nie tylko dziecko i dom, ale i zarabianie na rodzinę i załatwianie
      wszystkich spraw, o skłonnościach eksa do kieliszka w ogóle nie wspominając. Co
      gorsza zamiast siedzieć cicho jak babie przystało, i Bogu dziekować, że takie
      cudo mnie zechciało - śmiałam sobie odejść. Nie ma sprawiedliwości na tym
      świecie...
      • plathess Re: Sami niewinni i pokrzywdzeni??? 28.04.05, 21:19
        burza4 napisała:

        > Pytanie co najmniej dziwne, rzadko kiedy jest jeden prosty powód rozwodu,
        > zazwyczaj jest tez drugie dno, którego się nie chce widzieć, bo wymagałoby to
        > pewnej samokrytyki. Nie jestem ani niewinna, ani pokrzywdzona. Nie dobraliśmy
        > się i tyle. Mój eks np. czuł się bardzo pokrzywdzony moim odejściem, on to
        > widział w kategoriach "księżniczce się nie podoba...". No - faktycznie nie
        > podobało mi się kilka rzeczy - na przykład to, że wszystko było na mojej
        > głowie, nie tylko dziecko i dom, ale i zarabianie na rodzinę i załatwianie
        > wszystkich spraw, o skłonnościach eksa do kieliszka w ogóle nie wspominając.
        Co
        >
        > gorsza zamiast siedzieć cicho jak babie przystało, i Bogu dziekować, że takie
        > cudo mnie zechciało - śmiałam sobie odejść. Nie ma sprawiedliwości na tym
        > świecie...





        Oj, nie ma. Jak przyjedzie babie pracować na dom, to już koniec. Tego nie
        zniesie. To na nią mają pracować.
        Na szcześćie nie wszyscy to robią.
    • landrynka8 Re: Sami niewinni i pokrzywdzeni??? 07.05.05, 10:32
      Zawsze winne są obie strony.
Pełna wersja