magda010
28.04.05, 11:05
Wlasnie jestem na rozdrozu, jest miedzy nami bardzo zle, jeszcze walczymy, ale
powoli tracimy sily i stajemy sie bezradni. Jak mam sie przygotowac, gdyby
stalo sie najgorsze? Jestem dopiero 10 m-cy po slubie, dzieci nie mamy, mam 26
lat, jestem raczej spokojna dziewczyna, ktorej marzyl sie rodzinny dom,
dzieci, normalne mile zycie, teraz wszystko leglo w gruzach. Boje sie
rozejscia, boje sie, ze bedzie mi samej jeszcze gorzej, ze sobie nie poradze
psychicznie, ze juz nie uloze sobie zycia, sama mam watpliwosci, czy go kocham
czy nie, moze z perspektywy czasu zapomne o tym co zle i bede zalowala? Tak,
najbardziej boje sie samotnosci, tego, ze z nikim sie nie zwiaze, bo kto
chcialby sie wiazac z kims kto ma za soba nieudane malzenstwo?? sama mialabym
wielkie opory. Czuje sie slaba i miekka, czuje, ze ten problem jest ponad moje
sily, nie wiem jak to przezyje. Nigdy nie myslalam, ze ja bede musiala sie z
nim zetknac. Jak Wy sobie poradzilyscie z rozejsciem???