Czy to ja jestem pier...

09.05.05, 00:26
dolnięty, czy żeczywiście coś jest nie tak.
Znalazłem się w sytuacji bez wyjścia. Jestem ze swoją żoną od 8 lat, mamy
wspaniałego syna, już nie wiem czy ją kocham ale chce z nią być. Niestety nie
portafie sobie poradzić z pewnym problemem. Pare lat temu przez jej ojca
straciliśmy bardzo dużo pieniędzy. Zaproponował nam interes życia, a my-ja mu
uwieżyłem. Do pewnego momentu dawaliśmy sobie rade z inwestycjami, ale w
pewnym momencie naszych pieniędzy zabrakło a on w dalsztm ciągu utrzymywał,
że to interes życia. Zaczeliśmy pożyczać, aż w pewnym momencie wszystko
padło, a my zastaliśmy z długami-OGROMNYMI DŁUGAMI! 6 lat temu 20000 usd.
Były to długi prywatne, obciążone b. dużymi odsetkami. A teść odcioł się od
wszystkiego a na dodatek się na mnie obraził. Na nasze- moje szczęście moja
babcia zostawiła mi coś co mogłem sprzedać, i tak zrobiłem. Z ledwością
starczyło, ale z wcześniej dobże zarabiającego faceta, zabezpieczonego przez
rodzine zostałem golasem bez perspektyw. Bez perspektyw, bo inwestycje
pochłoneły wszystko łącznie z firmą którą założyliśmy i prowadziliśmy z żoną.
Zawdzięczam swojemu tećiowi podcięcie skrzydeł, 5 lat życia w ubustwie,
unikania wieżycieli, dwie depresje, rozpiepszone małżeństwo ...
Nie potrafie sobie poradzić z tą sprawą. Byłem u psychologa, ale to ponad
moje siły. Sam nie potrafie się z tym uporać a moja żona mi w tym nie pomaga.
Nie pomogła mi wygżebać się z problemów finansowych w które wpadłem przez jej
ojca, a jak ja się awanturuje o to wszystko, to mówi mi, że stało się i
powiniennem zapomnieć. Dlaczego ja mam sobie sam z tym zadzić, dlaczego mam
znowu ponosić sam konsekwencje dlaczego ona mi nie pomaga! Powiedzcie mi czy
mam prawo oczekiwać od niej pomocy? Czuje się wykożystany, mam poczucie
zmarnowanego życia, szansy na wygodne, godziwe życie którą stwożyła mi moja
rodzina. Moi koledzy z którymi na początku lat 90 robiłem interesy mają domy,
samochody, Wyjeżdzają z dziećmi na narty, do Włoch, Egiptu, Aja z syne do
Augustowa albo na działke mojego ojca.Straciłem 12 lat życia, i swoją
szanse. Powiedzcie, co by było gdybym pochodził z innej- ubogiej rodziny? Co
mam zrobić? Czy to ja jestem pier... , czy .........................
    • mameja2 Re: Czy to ja jestem pier... 21.05.05, 07:37
      Jeśli sprawa tak wygląda, to rzeczywiście masz rację: żona powinna stanąć po
      Twojej stronie, postawić wszystko na ostrzu noża przed ojcem. Ja bym tak
      zrobiła. W mojej rodzinie to nie jest możliwe, bo się trzymamy razem, wszyscy
      po trochu ponieśliby koszty tego wszystkiego. Tylko czy to NAPRAWDĘ tak
      wygląda, jak piszesz? Ciekawe, jakie zarzuty do Ciebie miałaby żona lub teść?
      Czy w ogóle by były? Nie wyobrażam sobie zostawienia spraw majątkowych na
      głowie męża i jeszcze nie wspierania go, choćby psychicznego. To jedynie może
      uratować związek. Czy ona wie, co się naprawdę z Tobą dzieje? Czy ona chce być
      z Tobą? Może też zostawiłaby te długi Tobie i się odcięła? A może jest inna
      przyczyna, o której nie piszesz? Wiadomo: kij ma dwa końce. To Twoja wersja
      wydarzeń. Jaki był powód obrazy teścia? Pewnie Twoja żona wie. Nie poddawaj
      się, ciekawe ile Ci jeszcze zostało , czy już wszystko spłaciliście? Może już
      bliżej niż dalej? Jeszcze się odkujesz! Zobaczysz! Życzę Wam tego (Choć sama
      jestem biedna bo mam tylko swoją pensję na siebie i syna). Ps.Trochę błędów
      ortograficznych robisz :)
    • didi39 Re: Czy to ja jestem pier... 17.06.05, 10:53
      słuchaj ja doskonale cie rozumiem i wiesz co zostwa ja i zacznij nowe zycie
      przynajmnij jeden kłopot bedziesz mial z głowy kochaj swoje dziecko zawsze i
      poswiecaj mu beardzo duzo uwagi a ona niech szuka nastepnego frajera .....a ty
      nie rozgrzebuj niczego................ja tez bylam frajerka odcinam sie od
      wykorzystwaczy i upierdalaczy i ide dalej przez zycie szkoda czasu zbyt duzo
      go juz zmarnowałam a mam 3 dzieci
Pełna wersja