Jak poprosic o rozwod?

10.05.05, 18:27
Moje malzenstwo nie jest takie zle, czasami dobre chwile czasami gorsze. Staz
krotki tylko 2 lata, ale znalismy sie sie 10 lat przed slubem. Mysle ze maz
bardzo mnie kocha, mi sie wydawalo ze wielka milosc to bzdury z telenoweli,
dobry czlowiek u boku, zrozumienie, bez wielkich wzlotow. No i teraz problem,
poznalam kogos i uczucia wybuchly jak nigdy dotad. mam dwa wyjscia zdusic
wyszystko w sobie miec calkiem udane zycie zalujac i myslac co by bylo
gdyby..., albo poprosic meza o rozwod i zaczac wszystko od nowa. Problem
polega na tym ze to naprawde nie jest zly facet a wiem ze zalamie sie
strasznie, byloby mi latwiej gdyby on tez mial watpliwosci co do naszego
malzenstwa, ale chyba nie ma zadnych. I jeszcze rodzinka, mysle ze wszyscy
mnie potepia strasznie, bede ta najgorsza. Nie chcialabym mowic mezowi ze
kogos poznalam to by go dodatkowo tylko dreczylo, moze tylko powiedziec ze
jestem nieszczesliwa, ze szukam czegos innego? Jeszcze jedno, mam mozliwosc
wyjechac za jakis czas, po ewentualnym rozwodzie za granice z moja nowa
potencjalna miloscia, zostawic wszystko za soba. Wiec jak kulturalnie przy
minimalnym ranieniu przeprowadzic taka rozmowe? I czy odrazu po takiej
rozmowie powinnam sie wyprowadzic? Chce mu zostawic mieszkanie (moje przed
slubem)reszte podzielic i zaczac od nowa, bo to po prostu nie jest to...
    • am_par Re: Jak poprosic o rozwod? 11.05.05, 00:21
      Miałam częściowo podobną sytuację. W tej chwili jestem przed pierwszą sprawą
      pojednawczą, jeżeli chcesz pogadać to odezwij się na mail gazetowy. Nie chce tu
      pisac bo mój "prawie były" może czytac to forum.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia w podejmowaniu słusznych decyzji :-)
    • grazia31 Re: Jak poprosic o rozwod? 11.05.05, 07:57
      > poznalam kogos i uczucia wybuchly jak nigdy dotad.

      zanim zaczniesz działać, zastanów sie nad tym czy to miłość czy zauroczenie.
      ja też poznałam, uczucia wybuchły, był ślub, potem rzeczywistość, potem
      zastanawiałam się "co ja w nim takiego widziałam?" i "dlaczego niektórych
      rzeczy nie chciałam widzieć?". teraz, po rozwodzie, widzę wszystko inaczej i
      zanim wpadne w sidła pod nazwą "wielka miłość" przemyśle to z 1000 razy i
      przedyskutuję z kim się da.
      poza tym skąd możesz wiedziec jaki jest ten drugi mężczyzna spotykając sie z
      nim na pare chwil? a moze sie okazać że gdy juz zamieszkacie razem to on nie
      bedzie nadawał sie do zycia. co wtedy zrobisz? też powiesz "ze to nie jest to"?
      a nie lepiej zastanowić sie jak rozgrzać atmosfere w domu? przeciez siłą do
      ołtarza cie nie zaciągnął. sama tam poszłaś, wiec jakies uczucie było kiedyś.

      > byloby mi latwiej gdyby on tez mial watpliwosci co do naszego
      > malzenstwa, ale chyba nie ma zadnych. I jeszcze rodzinka, mysle ze wszyscy
      > mnie potepia strasznie, bede ta najgorsza.

      z tego co tu czytam, wnioskuje, ze masz naprawdę dobrego męża. uważaj, zebyś
      dla kontrastu, nie wpadła w sidła złego mężczyzny. bo myśle, że ten który cie
      zauroczył jest przeciwieństwem twojego obecnego. napisz coś wiecej i zastanów
      sie zanim zrobisz ten pierwszy krok.
      poza tym , wydaje mi się, że jeżeli faktycznie jesteś nieszczęśliwa w obecnym
      związku to powinnaś rozwieść sie sama dla siebie. pobyć ze sobą sam na sam
      jakiś czas, zeby poczuć czego naprawdę oczekujesz. wtedy mniej zranisz swojego
      męża (głupio to nazwałam, ale nie wiem jak to ująć), będziesz w porządku z
      własnym sumieniem....
      i jeszcze jedno. nie wyobrażam sobie twojego rozwodu po tym co napisałaś. ja
      bym nie dała rady wejść na ta salę.
      pozdrawiam i zyczę rozwiazania problemu
      • malarka32 Re: Jak poprosic o rozwod? 11.05.05, 10:36
        Fakt mysle,ze warto zaczac od czegos w rodzaju separacji, tak dla mnie samej
        wyprowadzic sie z domu na jakis czas.

        > i jeszcze jedno. nie wyobrażam sobie twojego rozwodu po tym co napisałaś. ja
        > bym nie dała rady wejść na ta salę.

        Tak,wlasnie tego sie boje, ze mnie wszyscy zlinczuja. Ale moze jeszcze bardziej
        sie boje tego ze pozostane w obecnym zwiazku z tego wlasnie powodu, ze trudno
        jest odejsc. Chetnie bym podgrzala sytuacje w domu, ale jak? Jak mam wykrzesac
        z siebie romantyczne uniesienia do faceta po tylu latach znajomosci, kiedy
        wlasnie czuje ze wszystko sie wemnie wypalilo. Duzo latwiej by mi bylo kochac
        meza, planowac dziecko ( ktorego on teraz wlasnie pragnie, wiec jesli uciekac
        nie teraz to kiedy?)praca, wlasne mieszkanie, przyjaciele (znajome pary wiadomo
        tacy przyjaciele jesli sie rozwiode beda raczej baaardzo zajeci).Dlatego
        kuszaca jest emigracja, nowe miejsce , praca ktora kocham,i zaczynanie
        wszystkiego od poczatku.
        Tak naprawde to nie planuje na 100% przyszlosci z tym nowym facetem, wiem ze
        wiele rzeczy moze sie zdarzyc, mozemy sie nie dogadywac itd ale dla mnie jest
        to sygnal jesli sie angazuje w kims innym co ja do cholery robie w moim
        malzenstwie?! Co jesli zapomne o tym facecie, a po kilku latach bedac matka
        znowu poznam kogos? Zawsze mialam taka dobra teorie (przez kilkanascie lat
        trwania mojego zwiazku sie sprawdzala), ze jesli w zwiaku jest wszystko w
        pozadku to nie ma zdrad itp, nie ma szukania nikogo innego, faceci sa gdzies
        tam dookola ale jakos nie robia wrazenia, teraz sie to zmienilo.
        jesli nie teraz to kiedy?
        • efka01 Re: Jak poprosic o rozwod? 11.05.05, 11:44
          Rozumiem Cię, bo jestem w podobnej sytuacji i też nie wiem co zrobić. Znamy sie
          z moim mężem juz 10 lat, choc po slubie jestesmy dopiero niecały rok. Wcześniej
          nigdy nie interesowałam się innymi facetami, ale poznałam jednego i zakochałam
          się... Nasza znajomość jest w dużym stponiu "wirtualna", bo kontaktujemy się za
          pomocą e-maili, gg, ale duzo do siebie dzwonimy. Spotkalismy się dopiero kilka
          razy..Wiem, że to niewiele, ale tak własnie jest. Facet jest cudowny, zakochany
          we mnie po uszy, ja też. Gdyby nie ślub, to już bym u niego była.
          Z moim mężem jest różnie, raz lepiej raz gorzej. Mielismy juz kilka rozmów na
          temat rozstania( w tak krótkim czasie po ślubie!!!!!) Przy każdej sprzeczce
          jest ostatnio poruszany temat rozwodu ("Jak się nie zmienisz to sie
          rozwodzimy!!) Ale ja nie chcę tak naprawdę sie zmieniać, chcę żeby mnie ktoś
          zaakceptował taka jaką jestem z moimi wszystkimi wadami. Wiem, ze to działa też
          w drugą stronę, ale tak jak powedziała malarka32, skoro takie coś mnie
          spotykla, tzn, że w moim związku jest coś nie tak. Mój mąż mówi, ze jak się
          rozstaniemy, to jakos to przetrzyma, znajdzie sobie kogoś lepszego itp.
          Ten "drugi" nie wyobraża sobie życia beze mnie, czuję, że jak nie spróbuję z
          nim, to stracę szansę na prawdziwe szczęście. Cholera ależ to życie jest
          porąbane...
          Rozwodu też się obawiam, bo co inni powiedzą, brakuje mi na to wszystko odwagi,
          siły, jakiegoś wsparcia. Mężowi tez nie chcę nic powiedzieć, że jest ktoś inny,
          bo po co wszystko bardziej komplikować. Już wystarczająco się skomplikowało.
          • kraxa dzizas dziewczyny 11.05.05, 12:50
            wlasnie moja przyjaciólka jest w takiej sytuacji. Po 5 latach malzenstwa, i
            wczesniej 7 na kocia lape zrozumial, ze to nie ten.Nie ma innego, ale klapki
            jej opadly z oczu- zrozumiala, ze rozglada sie, dostrzega innych facetów. Juz
            wczesniej byly watpliwosci, ale oni maja dziecko, wiec wiadomo, czlowiek nie
            moze wziac d.. w troki. jej maz jest dobrym czlowiekiem, ale nadaja na innych
            falach. Ona chce odejsci na razie byc sama, ale tez nie jest jej latwo. Nie
            umiem nawet jej radzic, bo ja rozwodzilam sie ze skurwysynem, damskim bokserem
            i oszustem. Racja byla po mojej stronie. Moglo byc tylko lepiej. w Waszych
            sytuacjach nie wiadomo...Przysle ja na to forum, moze jej sie cos rozjasni
          • malarka32 Re: Jak poprosic o rozwod? 11.05.05, 14:33
            Tez mam potworne wrazenie ze zycie jest porabane, do tego zadaje sobie ciagle
            pytania czy jest cos takiego jak prawdziwa bajka w malzenstwie, spotkanie
            drogiej polowki itp... Czy to tylko zawsze poczatki sa bajkowe ( chociaz moje
            chba z perspektywy takie bajkowe nie byly zawsze mi sie wydawalo ze jest calkim
            dobrze, wieksze uniesienia tylko kiedy probowalismy sie rozstac) a potem to juz
            zawsze jest jako tako, czasem dobrze czasem zle? Nie wiem czy ty tez tak masz,
            ale najbardziej zdolowana sie czuje jak widze tak baardzo zakochana pare, albo
            super zwiazek, wpatrzeni w siebie, za raczki itp. Wszystko we mnie wtedy
            krzyczy, ja tez chce tak! mam takich znajomych, spotkali sie pokochali, po 5mc
            slub, zakochane golabki, ona starsza 5 lat, bez dobrej pracy, katem u jego
            rodziny, ale wpatrzeni w siebie, czuje sie zazdrosna gdy na nich patrze, bo ja
            chce czuc ze kocham, mocno, prawdziwie, i tego uczucia mi brakuje, nie w moim
            mezu ale we mnie. Jak czytam cos o zwiazkach psychotest itp jak ten w gazecie
            na temat pozycji w jakiej spi para, to zdaje sobie sprawe, no wlasie u nas tego
            brakuje i tamtego, wielu drobnych szczgolow, byc moze podswiadomie z mojej winy?
            • efka01 Re: Jak poprosic o rozwod? 11.05.05, 17:18
              Mam podobne odczucia, jezeli chodzi o patrzenie na inne pary..przytulone,
              całujące się.. (mi to chyba z raz się zdarzylo, zeby całować się tak przy
              ludziach, ale to było dawno temu:))
              Wydaje mi się, że to właśnie wynika z tej naszej podświadomosci, bo wiemy że z
              kimś innym może być lepiej, inaczej.
              Jak spotykam się z tym "drugim" to czuję się jak w niebie, jak ktoś naprawdę
              wyjątkowy i wiem, że to są początki i że później może tak już nie być pięknie
              ale w związku z moim mężem nigdy tak się nie czułam, nawet na początku..
              Czuję, że nigdy nie byłam tak zakochana jak teraz, choć jest mi strasznie
              ciężko, bo nie wiem jak zrobić żebyśmy spróbowali być razem. Tzn wiem, bo
              jedynym wyjściem jest rozwód, ale ciągle brakuje mi na to odwagi. Jak już
              zaczniemy rozmowę na ten temat, to zawsze któreś z nas wymięka i próbujemy
              jeszcze raz, ale nie wiem ile jeszcze takich prób będzie..Prędzej czy
              później,to pewnie się skończy, tylko czy wtedy będzie jeszcze ten "drugi"??,
              czy będzie miał siłę żeby na mnie zaczekać?? a jak nie on to może ktoś inny..
              A powiedz mi, czy nie dręczy Cię problem rozwodu od strony Kościoła, bo pewnie
              wiesz z czym to się wiąże??
              Mi to trochę nie daje spokoju, a może nawet najbardziej..pochodzę z dosyć
              wierzącej rodziny i obawiam się, że oni mogliby tego nie zaakceptować. Ale z
              drugiej strony to moje życie i ja będę się z niego rozliczać i ja mam je sama
              przeżyć a nie moja mama, czy tata, czy tam ktoś jeszcze.
              Jestem strasznie rozdarta w tym wszystkim, nie wiem co robić, jaką podjąć
              decyzję.
              • malarka32 Re: Jak poprosic o rozwod? 11.05.05, 18:12
                Tez jestem totalnie rozdarta, czasami z jakis niezrozumialch powodow (masochizm
                chyba) przypomina mi sie moja przysiega malzenska w kosciele i mnie zimny
                dreszcz przechodzi.Moja rodzina specjalnie wierzaca nie jest brat ma tylko slub
                cywilny bo tak chcial. Problem definitywnie po stronie meza, sam wierzacy do
                kossciola wprawdzie nie chodzi z lenistwa ale czasem wpada (do kosciolka jak
                mowi) zeby sie pomodlic, jego mama za to szalona dewotka, bedzie kieepska
                sprawa z nimi, moj obecny (moze przyszly) jest ateista wiec sprawa prosta. Ja
                mysle ze moj maz moze dostac uniewaznienie malzenstwa w kosciele z powodu tego
                za ja nie chce miec teraz dzieci (kariera) w zasadzie to nie chce miec dzieci z
                nim, nie w sytuacji ciaglych watpliwosci co dalej robic. Jesli dojdzie do
                rozwodu a on bedzie chcial uniewaznienia ja moge takie zeznania zlozyc, w koncu
                to prawda.Mysle sobie jeszcze tak: pewnie bedzie mi zazucal ze mu zycie
                zlamalam, podla jestem itd, z drugiej strony on nigdy nie bedzie w pelni
                szczesliwy ze mna kiedy ja mysle ze szczesliwa z nim nie jestem co oczywiscie
                tak czy siak sie czuje, trudno to nazwac pelna harmonia, a kazdy takiej szuka.
                Nawet jesli zostane, podusze w sobie wszystkie marzenia to czy to jest to o
                czym on naprawde mazy? Ja nie bedac szczesliwa jego takim nie uczynie nigdy.
                • efka01 Re: Jak poprosic o rozwod? 11.05.05, 22:43
                  No właśnie, jak dać szczęście, kiedy samam nie jestem do końca szczęśliwa..??
                  Od jakiegoś czasu już o niczym innym nie myślę, tylko o rozwodzie. Ale czasem
                  sie zastanawiam, czy te moje powody nie są zbyt błahe na to żeby się rozwieść.
                  Gdybyśmy byli przed ślubem, to nie byłoby problemu..
                  Mam nadzieję, że uda nam się podjąć właściwe decyzje, może potrzeba trochę
                  czasu.
                  Zanim wyszłam za mąż to bałam się że się zakocham, że jeszcze kogoś poznam, i
                  już wtedy powinnam była się dobrze zastanowić, nie byłam pewna, że to ten
                  facet, z którym chcę przeżyć resztę życia. I dalej nie jestem pewna, a to chyba
                  nienajlepiej rokuje.
                  Może usiąść porozmawiać, ale pewnie znów skończy się na tym, że któreś z nas
                  się rozklei itd. MIałam już takie sytuacje, że mogłam podjąć tę decyzję, ale
                  stchórzyłam. Mam nadzieję, że z czasem nabiorę tyle odwagi, zeby to w końcu
                  powiedzieć i skończyć z tym.
                  A co do dzieci, to też narazie nie chcę mieć, powiedziałam mu to i ma mi to za
                  złe, bo widzę, że on już by chciał. Ale sam sobie przecież nie urodzi:)

    • znowu_kr Re: Jak poprosic o rozwod? 14.05.05, 11:07
      Tak czy tak zalatw to jak najpredzej. Zranic i tak go zranisz ale przejdzie mu,
      moze z czasem doceni ze nie oszukiwalas go, nie zdradzalas tylko szczerze
      postawilas sprawe. Ja duzo bym dal teraz zeby z moja ex rozstac sie w miare
      normalnie, nie wiedziec o zdradzie, zabawach i ktoryms tam juz facecie...
      Szczerosc, szacunek dla drugiej osoby nawet w najgorszym wydaniu ma bardzo duze
      znaczenie. Ludzie sie rozstaja- bywa. Nie doczytalem sie o dzieciach(nie
      czytalem wszystkich postow- sorry) wiec sytuacja raczej klarowna. Tylko
      wszystko dokladnie przemysl bo rozwalic cos jest naprawde latwo naprawic juz
      sie pewnie nie bedzie dalo...
      Jak masz sie dusic w zwiazku to go zakoncz, czy bylo warto dowiesz sie
      stosunkowo szybko...
      Ech, kobiety...
      Pozdrawiam i powodzenia
Pełna wersja