musze sie wygadac

19.05.05, 11:24
Pisalam juz w innym watku, ze tkwiac w bylejakim ani dobrym ani zlum
malzenstwie dwa lata po 10 latach znajomosci poznalam kogos i sie zakochalam.
Myle o rozwodzie ale przeraza mnie zrujnowanie zycia mezowi, jego rodzinie
(to bedzie dla nich szok) no i ze stane sie ta najgorsza. Zdrada pojawila sie
z mojej strony, ciekawe ze nie czuje wyzutow sumienia, moze dlatego ze nie o
seks tutaj chodzi tylko o wyjatkowe uczucia, mam wrazenie ze bylo pisane sie
nam spotkac. Stalo sie tak bo wyjechalm na dlugi czas za granice (ponad rok,
z krotka przerwa na wizyte w domu)i tutaj na obczyznie poznalam ta nowa
osobe. Odleglosc dodatkowo wypalila we mnie uczucia w poprzednim zwiazku. No
ale teraz mam problem z moim nowym Kochaniem. Otoz on jest mlodszy ladnych
pare lat, straszny przez to jest idealista z niego nie uznaje kompromisow,
nie jestesmy dlugo razem moze dwa miesiace, ale zainteresowanie soba nawzajem
bylo chyba od samego poczatku jak sie poznalismy czyli kolo roku, dlugo sie
bronilismy, bo to nie etyczne, bo krzywdzimy innych, naiwnie wydawalo mi sie
ze mozna byc przyjaciolmi tylko, ukrywajc cieplejsze uczucia najglebiej jak
sie da, poprostu zeby byc razem, blisko. Moj plan jest taki zeby wrocic do
Polski na jakis czas, rozmowic sie z mezem i po jakims czsie wrocic tutaj,
tylko ze moj nowy pan nigdy nie zaakceptuje blizszego mojego kontaktu z
mezem. On na mnie tam czeka, nie wyobrazam sobie zeby tak od drzwi zaraz ,
sluchaj mezu bylo fajnie ale ja chce rozwodu, i gdzie ja bede mieszkac po
takim tekscie no bo ja sobie nie wyobrazam spania na kanapie i widzenia tej
osoby codziennie, wspolne obiedy a przy kolacji wspolne pisanie wniosku
rozwodowego i dzielenie majatku. Przeciez to jest chore. Tak sobie
pomyslalam, ze moze przeprowadzic ta sprawe etapami, ze sie miedzy nami psuje
( bo nie bylo idealnie juz wczesniej)po jakims czasie zaproponowac separacje
albo rozwod ( dla niego koscielny bedzie istotny), no ale jesli tak zrobie to
nie bede miala do kogo wracac bo dla mojego pana tutaj to bedzie zdrada. No i
co ja mam robic? Troche sie rozgadalam ale nie mam z kim pogadac, tylko jedna
osoba wie ze jestesmy razem to jest jego najlepszy kumpel, i z nim tez nie
moge z oczywistych powodow o tym pogadac.
    • jesiennapani Re: musze sie wygadac 19.05.05, 13:52
      Zastanawiam się nad pewną istotną rzeczą, jeśli uczucia się wypaliły, to po co
      wogóle wracać do męża i jeszcze etapami przygotowywać go do rozstania, nie wiem
      w jaki sposob awantury, ciche dni obrzydzanie życia? okazywanie chłodu
      uczuciowego? czy nie lepiej tę energię skierowac na zabezpieczenie sobie
      dobrego startu tam, gdzie jesteś a mianowicie: praca, mieszkanie, kursy
      dokształcające. Może się zdarzyć, że obecny ukochany nie będzie chciał być Ci
      podporą w dalszym życiu. Może to, że jestes mężatka ma dla niego urok? Traktuje
      Cie jak zakazany owoc. Ukrywacie swoja znajomość, a to ma posmak sekretu
      tajemnicy, co bardzo wiąże. Gdy sekret wyjdzie na jaw może juz nie byc tak
      super. Pomyślalaś o tym?. Piszesz, że będą Cię uznawać za najgorszą, przecież
      miałaś świadomość tego związując sie z obecnym Twym Kochaniem.
Pełna wersja