przemek1974_03
01.06.05, 16:37
Czesc,
mam nadzieje, ze poradzicie mi cos.
Od 5 lat jestem z ta sama osoba - 2 lata po slubie. Nie mamy dzieci (problem
po mojej stronie) i to ja jestem osoba, ktora bardzo je chce. Niestety, 3
miesiace temu poronienie i wrocily problemy, ktore zaczely sie, gdy
zaczelismy sie starac o dziecko: niedopasowanie seksualne (ja chcialem
czesciej i wszedzie, ona raczej rzadziej i bezpiecznie), ja chcialem rodzuny,
ona nie bardzo, do tego jak sie od niej dowiedzialem (i czulem to od pewnego
czasu) po prostu sie wypalila.
Kilka dni temu przeprowadzalismy, z mojej inicjatywy, rozmowe na ten temat i
zona powiedziala (nie bede sciemniac, ze ja, bo tak nie bylo), ze powinnismy
osobno zamieszkac na pol roku (taka mozliwosc bedzie za 2 miesiace, jak
kupimy nowe mieszkanie).
Mimo, ze ja chcialem o tym rozmawiac, poczulem sie zdruzgotany. Przez okres
ostatnich miesiecy i w czasie ciazy zawsze mowilem jej, ze ja kocham, ze
bedzie OK, ze jestesmy razem.
Dziewczyny, doradzcie mi, co ja mam zrobic, aby ja zatrzymac? Przystac na te
warunki, i starac sie z nia przyjaznic, liczac na to, ze za pol roku do
siebie wrocimy? Czy to nie jest bardziej takie odwlekanie ostatecznej dezycji?
Czy mam sie rzucic jej na kolana, kupic brylanty, pojechac w podroz dookoloa
swiata i postarac sie, ze wszystko bedzie w porzadku?
P.