Kocham żonę, dzieci....

20.06.05, 22:33
Kocham żonę, dzieci. Ona postanowiła odejść - nie chce już żyć w ubóstwie. Ja
jestem na rencie, próbuję dorobić, żona nie pracuje od trzech lat. Postanowiła
rozwieść się albo odseparowac. Uciekła z dziecmi do rodziców, nie pozwala mi
ich widywać. Raz jeden rozmawiałem z nimi: płaczą, proszą o pomoc, nie chcą
tam być. Co mam robić? Zona mowi, że się wypaliła, że nie wie czy mnie kocha.
Ja ją kocham mimo tego wszystkiego i chcę by wrociła, byśmy byli razem.
Rozmawiam z kim się da, by pomowili z nią, ze ja kocham (mnie już nie
slucha:ble, ble -slyszę), umawiam nas do poradnii malzenskich.
Boze, dlaczego ja!?


Jak odzyskac jej milość???!!!



    • angii Re: Kocham żonę, dzieci.... 21.06.05, 13:38
      Plathess, moj drogi, myślę że to Ty.... historia troszkę zmieniona. Tak czy owak
      podczytuję Twój wątek na innym forum i współczuję. Żal każdego rozwalającego
      się związku, miłości, rodziny itd. Forumowicze są bardzo zyczliwi dla Ciebie,
      nie jest Ci teraz głupio z powodu wcześniejszych szowinistycznych i wręcz
      obraźliwych postów wobec kobiet? Przecież każde z nas przechodziło swoją
      większą lub mniejszą tragedię. Ja nie zapomnę Ci tekstu, w którym nie kryłeś
      zadowolenia, ze facet może "porobić finansowo" kobietę. Ty cieszyłeś się po
      prostu z cudzego nieszczęscia. Mimo wszystko,ja nie życzę Ci źle. To piękne że
      tak bardzo kochasz swoje dzieci, że jest między wami głęboka więź. Mam
      nadzieję, że dojdziecie jakoś z żoną do porozumienia i zażegnacie kryzys.
      Najbardziej szkoda dzieci....
    • wwwkura Re: Kocham żonę, dzieci.... 19.09.05, 09:30
      Przealalizuj swoje dotychczasowe postępowanie wobec żony , dlaczego odeszła ?
      nie chcę Cię osądzać ale widocznie nie byłeś kryształowy , byłeś pewny
      siebie ,że nie odejdzie ,przecież nie ma pracy ,więc nic się nie stanie . A czy
      pomyślałeś czasem co czuje żona , czy sprawiłeś jej choćby najmniejszą
      niespodziankę ? miałeś przekonanie ja zarabiam ona siedzi w domu to czego
      jeszcze chce . Czy tak było ? Mój drogi ,teraz wiesz , że dopiero jak się
      straci ,to czuje się brak . Życzę Ci aby wasz związek jakoś się poukładał ,
      spróbuj życzliwie z żoną porozmawiać ,nie na zasadzie tu są moje dzieci ,tylko
      spokojnie poza domem w innym miejscu i nie staraj się tego robić nachodząc ją w
      miejscu w którym teraz przebywa , to was tylko oddali ,bo jednocześnie
      zakłócasz spokój jej rodziny . Daj sobie chwilę przeczekania , przez jakiś czas
      nie pojawiaj się tam gdzie teraz mieszka żona , daj jej też czas na własne
      przemyślenia . Po ciszy bez Ciebie Twoja żona napewno zgodzi się na spotkanie z
      Tobą , bo sama będzie ciekawa co jest powodem tego ,że tak długo Ciebie nie
      widziała .Pozdrawiam
      • tabooo Re: Kocham żonę, dzieci.... 19.09.05, 19:07
        no to pieknie ten babsztyl sie zachowuje. A mialo byc na dobre i na zle???
        Widocznie dla niektorych tylko jest na dobre, myslalam ze tylko Panowie tak robia.
        Odraza mnie bierze.
        I tak ja nic dobrego nie czeka bo z przychowkiem zadnego sobie juz frajera nie
        znajdzie najwyzej na szybki seks za darmo i bez zobowiazan.
        Olej taka zakale.
Pełna wersja