banky
08.08.05, 22:19
Witam!
Może mi wytłumaczycie czego może chcieć moja jeszcze małzonka?
Otóż pokrótce sytuacja przedstawia się następująco:
Nie mieszkamy i nie zyjemy ze sobą już ponad 4 lata.
Do tej pory utrzymywałem tą fikcję ze względu na dobro dzieci (15 i 13 lat).
Ostatnio żona zaczęlą mnie zagadywać, że jak nie mieszkam z nimi to może
wniósł bym o rozwód, no to wniosłem.
Była rozprawa pojednacza. Zona przyznała, że nie zyjemy ze sobą od 4 lat. W
odpowiedzi na mój pozew (bez orzekania winy0 napisała, że mnie kocha i nie
chce rozwodu.
Prawdopodobnie zrobiła to bo dowiedziałaq się że chce sobie zycie na nowo
ułożyć i spotykam się z kimś.
Dodam, że jeśli chodzi o dzieci to oprócz tego, że je żadko widuję gdyz
mieszkam i pracuję na drugim końcu Polski nie może mi nic zarzucić. Płacę na
dzieci co miesiąc i to niemało, dzonię do nich codziennie, kupuję im co chą.
JAk myslcie czy to jakaś chora zensta na mnie czy moge się jakoś bronić?