Dlaczego się rozwodzicie

30.09.05, 12:30
Wiem , jeden bił, drugi pił, jeszcze inny zdradzał. Pytam bo mam dość swojej
niemocy. Kochamy męża on mówi, że mnie też kocha, ale nie ma juz w tym
związku szacunku. Czy to juz koniec, czy możemy odzyskac co tracimy, czy jest
tu ktos kto próbował TO uratować. Wmawiamy w siebie dziwne rzeczy, nie ma
rekoczynów,zdrad, tylko słowa ostre do fizycznego bólu. Czy to juz ten moment
kiedy sie odchodzi??
    • user123456 Re: Dlaczego się rozwodzicie 19.10.05, 20:01
      tez niewiem dlaczego moja kobieta chce sie ze mna rozejsc .nie bilem nie
      chleje , pieniadze na dom daje regularnie , nie zadam exscesow w lozku .Mam
      stala prace od poczatku malzenstwa tj od jakis 12-13 lat . do wszyskich
      domownikow odnosze sie nalezycie . I w dalszym ciagu nie rozumiem DLACZEGO ????
      • mega35 Re: Dlaczego się rozwodzicie 24.10.05, 12:23
        do user123456 A może ma kogoś a ty o tym nie wiesz
      • myszka190 Re: Dlaczego się rozwodzicie 17.05.06, 20:08
        Do user123456, to że nie pijesz masz prace nie biłeś jej i nie wyzywałeś to
        znaczy że nie można wziąść z Tobą rozwód, przecież milość i małżeństwo nie
        bierze sie z kims bo ma stałą prace , nie pije nie bije i nie żąda ekcesów w
        łóżku. Popatrz twarzą w twarz z problemem jaki masz i staraj sie go rozwiazać
        skoro dalej nie wiesz" DLACZEGO", może jakaś terapia pomoże Ci wyjasnić
        dlaczego. Wydaje i sie że starasz sie wytłumaczyć tutaj jaki Ty dobry a ona
        bierze z takim porządnym facetem rozwód , poprostu jej spytaj o uczciwa
        odpowiedź może sie dowiesz, albo sam popatrz jakim jestes mężem.

        Ja wiem czemu złożyłam pozew o rozwód i mam swoje konkretne powody pewnie
        wiesz czemu spotkalismy sie juz nie tylko na tym forum. Nie jestem idealną żoną
        nie mam samych zalet mam tez duzo wad , nie jestem Bogiem ale mam poprostu pare
        konkretnych powodów dla których sie rozwodze. Moj mąż żadnego mojego argumentu
        nie rozumie i tez pewnie sie dziwi czemu chce sie z nim rozwięć chociaż może
        już cos do niego dociera tego to ja tez nie wiem on sam wie napewno .

        Moje powody rozwodu to:
        -zabranie godności osobistej i szacunku dal samej siebie i od męża
        -klamstwo
        -nieodpowiedzialność
        -alkoholizm
        -przemoc psychiczna i fizyczna
        -nie liczenie sie zemną w żadnej sprawie i obciążanie mnie w 100 procentach nie
        udanym małżeństwem
        pewnie jeszcze sie cos by znalazlo ale to nie o to tu chodzi żeby szukać samych
        wad w moim mężu bo zalety też ma jak każdy z nas ale nie o tym tu mowa wątku
      • alter50 Re: Dlaczego się rozwodzicie 23.05.06, 21:35
        a może dlatego,że nie chcesz ekcsesów w łóżku?
    • moni261 Re: Dlaczego się rozwodzicie 24.10.05, 07:57
      Jestem w podobnej sytuacji, no może my zaszlismy trochę dalej - mój mąż próbowal
      mnie udeżyć. Nie wiem co robić - rok po ślubie a tu rozwód. Od tygodnia mieszkam
      u rodziców, bo miałam dość jego nadętej miny, ciagłych kłótni, wtrącających się
      dziadków i teściów. Malutki żabcik tak na niego mówi babcia - rozpieszczony bachor,
      którego nalezy ciągle głaskać, bo jak się zacznie coś wymagać to można oberwać
      nie tylko słowem. Mało tego nie zalezy mu na zonie tylko na mamusi i babuni, to
      że dla nich nic nie znaczę wcale go nie obchodzi - przesadzam, to jego słowa:(
      Co robić??
      • user123456 Re: Dlaczego się rozwodzicie 26.10.05, 23:26
        zawsze mialem mamunie , babunie i tesciowa gdzies ..... . Od kiedy pamietam
        mowilem "bedziemy jesc to na co zarobilismy , wspolnie " .wiem ze sie
        wacha ,szuka ,ale nieuchronnie prowadzi to do rozwodu - nie wyobrazam sobie
        zeby nie bylo sexsu w malzenstwie !!!
        faktycznie moze miec kogos ale nie jestem w stanie tego skontrolowac :( -
        twierdzi ze nie ma nikogo
        i w dalszym ciagu nierozumiem
        • kraxa do azonki1 02.11.05, 15:04
          Pewnie mnie pamiętasz, z forum marynarskiego. No cóż, przykro czytać, że u
          Ciebie tak źle sie dzieje. I wbrew temu co próbowano imputować na tamtym forum,
          nie sadze, zeby to była Twoja wina, wina kobiety. Twój mąz wykonuje bardzo
          specyficzny zawód, przebywa w specyficznym srodowisku. wiecej czasu spedza bez
          Ciebie niz z Toba. To nie jest korzystna opcja dla malżenstwa.
          Takie "rozdwojenie jaźni". Ale powiem Ci jedno- jeśli widzisz jakąkolwiek
          szanse na ratowanie tego zwiazku, walcz!!! To moim zdaniem powinno oznaczac
          decyzje meza o rezygnacji z plywania, calkowite przewartosciowanie zycia.
          Pwoeim Ci, ze ja raczej juz bym sie ze swoim nie dogadała. Ale po 5 latach od
          rozwodu w koncu dotarło do mnie, ze była to najwieksza kleska mojego zycia jak
          dotad. I mimo, ze nie mam dzieci nie jest łatwo. Wiec jesli tylko mozesz,
          spróbuj !!! Jesli chcesz mozesz do mnie napisać, pozdrawiam Cie
        • olga85 Re: Dlaczego się rozwodzicie 24.05.06, 07:27

          A może wyjedzcie gdzieś razem, na tydzien. nie przejmujecie się niczym, nie
          rozmawiajcie o kłopotach w domu i pracy, tylko badzcie ze sobą. Tak jak zaraz po
          ślubie. Cieszcie się sobą.
          _______________________oOo________________________
          W oczekiwaniu na Majeczkę lub Oleczka 15.VII.2006
      • nela42 Re: Dlaczego się rozwodzicie 20.05.06, 17:59
        Kobieto uciekaj póki czas, wybrałaś typowego mamisynka wychowanego przez
        kobiety, w nogi niech znajdzie sobie inna ofiarę.
    • kasiamasia Re: Dlaczego się rozwodzicie 04.11.05, 03:47
      Zostawil nas (mnie i naszego 2 letniego syna)
      dla pewnej "jedzy" i wrocil na kolanach
      blagajac o przebaczenie (i przewracajac juz wtedy
      prawie 5 latkowi w glowie)2 i pol roku pozniej
      Obiecal nam obojgu "zlote gory" i jak to bedzie do konca zycia
      pracowal na to zebysmy mu wybaczyli.......
      Zaufalam mu, uwierzylam i po 5 latach
      "nakrylam" go z kolejna "wielka miloscia jego zycia"...
      Rozwiodlam sie bo nie moglam juz dluzej zyc z jego klamstwami
      (plus nie chcialam kolejnego powrotu). Szkoda mi tylko
      ostanich 8 lat. Nauczylismy sie z moim synem zyc bez jego ojca
      a teraz powrot do normalnego zycia jest dluzszy i trudniejszy
      niz kiedy stalo sie to po raz pierwszy.
    • rajzer Re: Dlaczego się rozwodzicie 04.11.05, 18:18
      dlaczego my się odrazu rozwodzimy???przecież są jeszcze separacje-niczym nie
      różniące się praktycznie-poza jednym.Nie możemy zalegalizować nowego związku i
      tyle!!!! ja zaczynam od separacji,mimo iż nie chcę już być z kimś kto mnie
      zdradził!!Ale czemu mam na maxsa ułatwiać wszystko odrazu?? Nie mam
      zamiaru.Niech jeszcze trochę pocierpi po tym co zrobił!!!!
      • pumaxl Re: Dlaczego się rozwodzicie 07.11.05, 12:42
        Ja rozwodzę się , bo tego chciał mój mąż w kilka miesięcy po ślubie ,za miesiąc
        mam kolejną sprawę po pojednawczej i jedyne czego już chcę ,to rozwodu .Nie ma
        miłości ,szacunku jedynie jest dziecko które nas łączy .
      • user123456 Re: Dlaczego się rozwodzicie 11.11.05, 09:31
        rajzer jak widze nie myslisz o przyszlosci , ex malzonek czy malzonka to tez
        czlowiek wiec dokonujac szybkiego i "bezkrwawego" rozwodu (bez komplikacji )
        inwestujesz w przyszlosc .Wiem ze teraz powiesz ze NIGDY nie przyszla bym do
        niego po cokolwiek , ale zycie bywa bardziej zakrecone niz ci sie wydaje , wiec
        nie warto zamykac sobie tej furtki .Warto zostawic po sobie pozytywne
        odczucia , on i tak albo zaluje albo liczyl sie z taka mozliwoscia .
        • focia Re: Dlaczego się rozwodzicie 16.01.06, 14:56
          Dlaczego? Bo nie raczył ze mna sypiać. Bo oszukiwal mnie w kwestiach blachuch i
          tych ważnych. Bo kiedy miał problem, szedł z nim do mamusi albo szukał
          zrozumienia na czatach internetowych, a nie rozmawial ze mną. Bo nie jestem
          stworzona do klepania po pleckach i mówienia, że wszyscy się na niego uwzięli,
          tylko szukam rozwiązania problemu. Bo straciłam wiarę w siebie i własną
          wartość. Bo zaczął myśleć o rozwodzie, kiedy odrzuciłam pomoc finansową swoich
          rodziców. Bo, będac bezrobotnym, robił awantury że za mało zarabiam. Bo prosząc
          o seks dowiadywałam się że jestem dziwką i nimfomanką (nie sypia ze mną od 3
          lat). Bo przestałam byc szczęśliwa. Bo codziennie płakałam w poduszkę. Dużo
          jeszcze by było takich "bo"...
          • japlus2 Re: Dlaczego się rozwodzicie 03.02.06, 14:12
            Dziś pierwszy raz weszłam na to forum, właśnie z zamiarem zadania tego pytania i
            ... Po prostu jestem w szoku!
            Focia opisałaś mój związek w 100 %. Mogę się podpisać dokładnie pod wszystkim!
            No i jeszcze trochę dołożyć (nawet to z rodzicami!).
            Z tą tylko różnicą, że ja dopiero dojżewam do tej decyzji. Mam już serdecznie
            dość i jestem na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego.

            Nie wiem, czy macie dzieci, ja mam jedno, drugie jest w drodze. Wiem, że będzie
            mi bardzo ciężko samej, ale gorzej chyba nie będzie. Pracę mam, pomocnych
            rodziców również. Ostateczną decyzję postanowiłam podjąć po porodzie, tzn.
            jeszcze w tym miesiącu.
    • edersee Re: Dlaczego się rozwodzicie 10.03.06, 21:35
      Ja bardzo czesto mysle o rozwodzie, ale jeszcze nie mam na tyle sil i odwagi by
      podjac kroki.
      Moja sytuacja wyglada tak: dwa lata po slubie. Zdradzilam. Maz sie dowiedzial
      po kilku miesiacach ode mnie. Wybaczyl. Wrocilam do meza. Ale do dzisiaj nie
      umiem przestac myslec o tym trzecim. Zastanawiam sie powaznie, czy nie wrocic
      do niego (kocham go). Nadal (jeszcze...) mam wybor.
      Moje malzenstwo jest 'udane' - nie bylo przemocy fizycznej, psychicznej,
      alkoholizmu i innych nalogow.Jedynie uczucia do meza z mej strony
      brak.Przyzwyczajenie, slub,strach przed tym, ze los sie zemsci , jesli
      zostawie meza ... Moje malzenstwo ogolnie rzecz biorac jest udane.Wiec dlaczego
      zdradzilam (powazna zdrada psychiczna) ? Planowalam zycie z innym mezczyzna ?
      Nie mamy dzieci i czesto zastanawiam sie, czy nie lepiej teraz sie rozejsc z
      mezem. Tutaj kazda decyzja jest bolesna.
      N.
      • ania.dab Re: Dlaczego się rozwodzicie 12.03.06, 14:46
        natrudniejsza decyzja w moim dwudziestoparoletnim życiu. Łatwiej mi było
        odejść. Jakaś magiczna moc papierka, dającego poczucie przynależności. Sama nie
        wiem, nie mam złości, trudno mi wyliczyć wszystkie "bo", bo o większości już
        nawet nie pamiętam. Wina i tak plasuje się gdzieś po środku. Chociaż nic nie
        wytłumaczy jego agresji. Wiem, że nie go kocham i nie muszę się jeszcze
        decydować na związek z rozsądku. Wiem, że mam w sobie dużo lęku przed życiem,
        samotnością, przekorną sprawiedliwością losu. I czasem pojawia się pytanie,
        chociaż ostatnio coraz rzadziej, że może to on był miłością mojego życia...
    • dzenifer Re: Dlaczego się rozwodzicie 17.05.06, 17:31
      Jeszcze sie nie rozwodze, ale poprosilam juz mojego meza o rozwod. nie wiem od
      czego zaczac i jak wszytskim pokierowac.
      Dlaczego? on jest ze wsi, ja jestem z miasta. mieszkamy w malej wiosce. od
      poczatku nie chcialam tu mieszkac, ale on mnie bardzo prosil, wiec zgodzilam
      sie zamieszkac tu "na probe". "ja ci sie nie spodoba, to przeprowadzimy sie".
      ok, uwierzylam mu. zostawilam dobra, dajaca mi satysfakcje prace, rodzine,
      znajomych i przeprowadzilam sie. to "na probe" trwa juz 4 lata. jest mi tu
      starsznie zle, dusze sie. nie moge znalezc pracy, nie mam znajomych. nie znosze
      tych wscibskich bab i facetow, ktorych jedyna rozrywka jest plotkowanie. od 100
      lat nie bylam na zadnym koncercie, w teatrze.
      prosilam, plakalam, grozilam, abysmy przeprowadzili sie do miasta, gdzie oboje
      moglibysmy pracowac i zyc na lepszym poziomie. gdzie ja moglabym realizowac
      zwoje ambicje. okazuje sie, ze to nie sa moje ambicje, mieszkanie w miescie i
      praca to moj "kaprys", "chwilowa zachcianka"... mam siedziec w domu, prac i
      gotowac... nie wytrzymam tego dluzej, dlatego odchodze.
      najgorsze to to, ze w codziennym pozyciu on nie jest takim egoista. pomaga
      duzo w domu. gotuje, zaprasza mnie na kolacje romantyczne, kupuje kwiaty...
      tylko w tym jednym punkcie sie nie zgadzamy. on za nic w swiecie nie chce
      mieszkac w miescie, a ja sie tutaj dusze. na razie "mam sie zastanowic", ale ja
      juz podjelam decyzje. nie mamy dzieci, mam nadzieje, ze nie bedzie zbyt bolesny
      ten moj rozwod. pozdrawiam
      • magnuna Re: Dlaczego się rozwodzicie 17.05.06, 20:05
        Dzenifer , rozumiem Cie doskonale bo bylam w podobnej sytuacji (przez cale
        malzenstwo nie potrafilam sie odnalezc na Gornym Slasku). To nie byl powod
        rozwodu, ale jeden z czynnikow, ktory prowadzil do klotni. Wiem, ze jesli nie
        potrafisz zaakceptowac miejsca gdzie mieszkasz teraz, bedzisz zawsze
        nieszczesliwa i nie powinnas zmuszac sie do tego aby tam zyc, ale jesli obojgu
        Wam zalezy na sobie to wypracujcie kompromis.Troche ustap Ty, troche on. Czy
        nie mozecie mieszkac gdzies blizej maista, na obrzezach - jest prawie jak na
        wsi a jednka blisko do miasta. Jesli TWoj maz jest w porzadku (a tak piszesz)
        to nawet zycie w miescie samotnie nie da Ci poczucia szczescia. Zadane miasto,
        zadne rozrywki i ambicje nie sa warte utraty milosci.
        • tamsin Re: Dlaczego się rozwodzicie 18.05.06, 04:10
          rozwiodlam sie przeciw "zdrowemu rozsadkowi", a okazalo sie ze ex byl
          psychicznie chory a nie ja. Obecnie z tego co sie orientuje, siedzi pare
          miesiecy w szpitalu psychiatrycznym, poprawi mu sie to go wypuszcza, a za pare
          tygodni/miesiecy wraca tam znowu.
        • dzenifer Re: Dlaczego się rozwodzicie 19.05.06, 17:20
          wlasnie w tym jest problem - on nie godzi sie na zaden kompromis. zadna
          przeprowadzka nie wchodzi w gre. proponowalam mu sniednie miasteczko lub
          obrzeza duzego miasta -nie, bo nie i koniec. to ja mam sie do niego dostosowac.
          bardzo mnie to drazni i jest mi przykro, ze nie liczy sie z moim zdaniem.
          przeciez to chodzi o nasze wpolne zycie. nie chce/ nie potrafie byc zona,
          ktora moze samodzielnie wybrac co bedzie dzis na obiad lub kolor zaslon w
          pokoju... to nie dla mnie. uwazam, iz w waznych sprawach (miejsce zamieszkania,
          dzieci) powinni decydowaj oboje,nie tylko jeden malzonek. nie rozumiem, ale
          staram sie zrozumiec,ze ktos mieszkajacy cale zycie w malej wsi moze nie lubic
          miasta. nie przeszkadza mi, ze on jest ze wsi, przeszkadza mi, ze on chce tu
          mieszkac, w momencie, gdy tu nie ma zadnych, zadnych perspektyw.
          acha! jego najczestsza odpowiedz: niewazne gdzie mieszkamy, przymnie zawsze i
          wszedzie powinnas byc szczesliwa. nie rozumie, ze ja nie umiem sie tu odnalezc.
          probowalam 4 lata. mam gnic tu kolejne 4 aby zrozumial, ze jest mi tu zle? jest
          mi smutno, ale juz podjelam decyzje.
    • koczkodanica Re: Dlaczego się rozwodzicie 20.05.06, 04:07
      - bo cholernie głośno chrapał
      - bo nie sprzątał po sobie
      - bo palił papierosy nie przejmując się mną czy dzieckeim
      - bo chciał żębym gotowała, prała, sprzątała, prasowała,zmywała, wychowywała
      dziecko, robiłą zakupy,
      - bo ma tak ciężką pracę że nie może w w/w czynnościach uczestniczyć
      - bo złopał mnóstwo piwska, stwierdzając że to go odpręża, a ja te butelki
      potem musiałam zbierać po całym domu
      - bo według niego za długo robiłam zakupy w hipermarkecie
      - bo wieczorem po wykonaniu w/w czynności sprzątająco-organizacyjnych nie
      chciałam wkładać pończoch, butów na szpilkach i kręcić dupką
      - bo miała dosyć tekstu : 'bo inne kobiety to... a ty .....'chyba nie muszę
      dodawać że zawsze wypadałam na niekorzyść w tych porównaniach, nie wiem skąd on
      brał te inne kobiety?
      - bo od dnia ślubu nigdy nie przyniósł mi kwiatów tak bez okazji
      - bo ...
      - bo...
      - :)))))))))

      • frankhestain powod 20.05.06, 07:28
        > - bo cholernie głośno chrapał

        no nareszcie konkretny i wazny powod
      • beba30 Re: Dlaczego się rozwodzicie 20.05.06, 09:09
        ...bo cholernie głośno chrapał...czasem to wystarczy albo moze nie tak, czasem
        to właśnie jast kropką nad "i"
        jeszcze się nie rozwodze, jeszcze ciągle się wacham, ciagle zastanawiam się czy
        to naprawde koniec i czy będę umiała jeszcze trwac w tym związku.
        Było dobrze, ale gdzieś się zagubiliśmy, oddaliliśmy się od siebie tak bardzo,
        że nie wiem czy osoba z którą mieszkam (mieszkałam) jest ciagle moim mężem czy
        już tylko współlokatorem, któremu sprzątam, gotuję, piorę, a wieczorem oglądam
        jego plecy i słucham chrapania, bo o seksie już dawno nie ma mowy, gdyż od
        jakichś trzech lat jest tak zmęczony, ze nie ma na to siły...co dalej ?
        przestaje powoli wierzyc, że coś się zmieni. Jak narazie nie mieszkamy razem, a
        wszystkie rozmowy kończą się jego stwierdzeniem, że żyje przeszłością ...
        • nela42 Re: Dlaczego się rozwodzicie 20.05.06, 18:02
          Moim zdaniem on żyje jak mu wygodnie a seksualnie zaspokaja sie poza
          domem.jestes idealna osobą, która robi to co on potrzebuje do życia.
      • galareta2 Re: Dlaczego się rozwodzicie 23.05.06, 13:18
        ano, koczkodanico ... ja sie nie rozwodze ale oprócz piwska wszystkie argumenty
        mam takie same ... czy to już czas bym sie rozwiodła?
        • koczkodanica Re: Dlaczego się rozwodzicie 13.06.06, 23:14
          ważne jest jeszcze lista plusów, może przewazy minusy? pozdrawiam
    • beataka1 Re: Dlaczego się rozwodzicie 20.05.06, 17:38
      Do decyzji dojrzewałam latami, a pomimo to nie była łatwa.Wcześniej próbowałam
      akceptować rzeczy nie do przyjęcia,bo dzieci,rodzina i strach przed
      samotnością.Po drodze zgubiłam uśmiech, za to zyskałam kilka
      kilogramów.Przestałam siebie lubić.
      Teraz wiem,że warto walczyć o siebie.Jestem już 2 lata po rozwodzie(18lat
      małż.).Zyskałam spokój, samodzielność, zadowolenie, wiarę w swoje możliwości i
      świetny wygląd.
      Jestem szczęśliwa! Czego i Tobie życzę- niezależnie od decyzji którą
      podejmiesz.Walcz o siebie! Życie jest takie krótkie!
    • nela42 Re: Dlaczego się rozwodzicie 20.05.06, 17:56
      Moim zdaniem ranienie się słowami nie jest końcem małżeństwa tylko brakiem
      porozumienia ,kłótnia jest dobra, oznacza,że wam zależy na sobie dużo gorsza
      jest obojetność, tego juz nic nie uleczy to jest koniec.
    • ela74 Re: Dlaczego się rozwodzicie 20.05.06, 19:18
      dlaczego? bo zatraciłam szacunek do samej siebie jako człowieka i kobiety,
      straciłąm wiarę we własne siły, poniżenie, kłamstwo i lęk. Była nadzieja, że
      coś się zmieni, mysl o dziecku by miało pełną rodzinę. Ale zgasła bezpowrotnie,
      gdy w to co uwierzyłam znowu okazało się kłamstwem, które boli nie do
      zniesienia.I myślę że ten ból i brak zaufania będzie towarzyszył mi bardzo
      długo, może do końca, ale mam dla kogo żyć, córeczka mój mały promyczek i
      przetrwam i znów będę sobą, silnym wartościowym człowiekiem.
      • polaraksa2 Re: Dlaczego się rozwodzicie 21.05.06, 00:17
        ja tez jeszcze nie po rozwodzie.. prawde mowiac, moja obecna sytuacja jest
        dosyc dziwna. wlasnie miesiac temu wrocilam (po 6 miesiacach nie mieszkania
        razem i po ROKU bez prawdziwego malzenstwa - seksu, itp). Probujemy od nowa, z
        lepszym lub gorszym skutkiem, a ja nadal sie waham. Dlaczego? Jest o wiele
        lepiej niz bylo. Wczesniej same klotnie, np. o to, ze nie sprzatam co 2-gi dzien
        (juz powoli znowu zaczynaja sie te delikatne komentarze..), ze gniote mu
        koszule w szafie, ze nie domywam plyty ceramicznej,ze chodze na aerobik
        (powinnam poswiecac mu wiecej czasu i jego koszulom), o za malo seksu (on
        moglby ciagle, a prawde mowiac nie pociaga mnie juz tak jak kiedys, nie mowiac
        o tym, ze nie ma zadnego doswiadczenia w tych sprawach, byly wiec wymowki, ze
        boli glowa, etc, wiem, wiem, glupie, ale to tez fakt, ze nie latwo isc do lozka
        z kims, kto Cie zamecza psychicznie i do kogo masz wewnetrznie pretensje).
        Dawal mi tez do zrozumienia, ze jestem glupsza od niego, byl agresywny, NIGDY
        nie moze skonczyc klocic sie pierwszy i tak mnie zawsze potrafil zranic.. nie
        wiem, dusilam sie i musialam sie wyprowadzic. Myslalam, ze to naprawde koniec -
        mam dobra prace, dwadziescia kilka lat, dzieci nie mamy, bedzie ok. Ale nie
        bylo. Do powrotu sklonilo mnie pare rzeczy - moja rodzina (mama!! walka o to,
        zebym sie zastanowila), moja swiadomosc, ze on jednak gwarantuje mi spokoj (a
        nawet wiecej) materialny, moja samotnosc przez wiekszosc czasu, moj strach
        przed byciem z innym facetem, ktory moglby okazac sie jeszcze gorszy,
        niezaradny, klamliwy etc(moj maz mnie kocha, tak przynajmniej zapewnia bez
        przerwy i nigdy mnie nie zdradzil - ?), no i moje przekonania religijne (za
        tydzien mam zostac matka chrzestna!! czy widzial ktos w tej roli rozwodke??).
        Dlaczego sie zastanawiam ciagle? Bo gdzies w glebi serca nie jestem szczesliwa,
        mimo ze mam wszystko, obawiam sie tez, ze nie mamy juz do siebie zaufania i ze
        ciezko je bedzie odbudowac (on pisze i dzwoni do jakis dziewczyn, no i te
        panienki na internecie...). No i jeszcze tesknota za kims, kto sie pojawil w
        miedzyczasie, jest daleko, ale nie moge przestac myslec o tej alternatywie. Juz
        sama nie wiem. Probuje byc racjonalna, ale im bardziej sie staram, tym bardziej
        cos we mnie krzyczy nie!!
        • koczkodanica Re: Dlaczego się rozwodzicie 13.06.06, 23:17
          droga polarakso2 - wahasz się mając dwadzieścia klilka lat? mając tyle
          możliwości przed sobą? nie rozumiem....
      • kociokwika Re: Dlaczego się rozwodzicie 20.06.06, 22:01
        czymaj się, jakbym siebie słyszała.
        Kola
    • 123d2 Re: Dlaczego się rozwodzicie 21.05.06, 00:46
      bo tak naprawdę on nigdy mnie nie kochał;siedział całymi dniami u swojej
      mamuśki;często -bardzo- wyśmiewał się ze mnie- zawsze było coś ,,śmiesznego''w
      moim wyglądzie,ubiorze,zachowaniu....a najważniejszy argument to MOJA
      !!!!!!!!zagrożona ciąża -a jego słowa słyszę do dziś i bolą tak samo.A moja
      ukochona ciąża ma już prawie cztery latka i jest cała zdrowa i śliczna.Żałuję
      tylko żę nie rozwiodłam się kiedy nasze pierwsze dziecko miało kilka lat.
    • nenella Re: Dlaczego się rozwodzicie 23.05.06, 12:07
      Dla mnie to był właśnie powód rozstania - "słowa ostre aż do bólu". To była
      wielka, piękna, cudowna miłość, tak mi się zdawało... Ale mój mąż miewał ataki
      furii i nieustannie robił awantury z dziwnych powodów, albo w ogóle bez powodu.
      Całe lata nie mogłam uwierzyć, że to nieuleczalne, próbowalam wszystkiego,
      próśb, gróźb, terapi... Ba, na początku w ogóle myślałam, że to moja wina, że
      ja faktycznie robię coś złego, że mam te wady, o które on mnie oskarża, że
      będzie lepiej kiedy to ja się zmienię. Lecz po kilku latach nie mogłam już
      dłuzej łudzić się w ten sposób, kiedy zorientowałam się, że w stosunkach z
      innymi ludźmi on postępuje tak samo, jednego dnia wynosi kogoś pod niebiosa,
      drugiego jest z nim na noże o byle co. Tysiące razy byliśmy o włos od
      rozstania, ale zawsze dawałam się namówić na powrót, bo tak naprawdę serce mi
      pękało na myśl, że mogę go stracić. W końcu jednak zabił moją miłość, zniszczył
      ją bezpowrotnie. Są słowa, których nie można przebaczyć, są upokorzenia nie do
      przełknięcia, są rany, których nic nigdy nie zagoi. Poza tym nie mogłam
      tolerować dłużej wpływu jaki ta sytuacja wywierała na dziecko. Długo się
      wahałam, to była może najtrudniejsza decyzja mojego życia. Rok albo dwa po
      rozstaniu jeszcze zdarzało mi się za nim tęsknić. Tęskniłam, ale nie żałowałam,
      o nie! Poczułam tak niesamowitą ulgę i radość, kiedy uwolniłam się wreszcie od
      nieustannej trwogi przed jego agresją, że za nic nie oddałabym tej cudownej
      wolności. A po rozwodzie on zaczął zachowywać się w taki sposób, że tylko
      utwierdził mnie w przekonaniu o słuszności mojej decyzji. Dziś nawet nie wiem,
      czy rzeczywiście kiedykolwiek mnie kochał i dopiero teraz widzę jak wiele zła
      mi wyrządził i jak bardzo byłam głupia, że nie uciekłam wcześniej. Chociaż z
      drugiej strony jestem pewna, że takiej miłości jak do niego nie przeżyję już
      nigdy. Moje serce jest spalone na popiół.
      • koni42 Re: Dlaczego się rozwodzicie 23.05.06, 12:22
        Mój Boże...znasz więc i moją historię!Agresja słowna, ataki furii i moje
        ogromne poczucie winy aż do...momentu, kiedy przestałam go kochać. Nadal
        niestety (jeszcze do 01.06 mieszkamy razem) umie mnie zastraszyć i
        spacyfikować, ale już nie mam poczucia winy, tylko odliczam dni do
        przeprowadzki. Dziś myślę, że to po prostu jest chory człowiek.
        • dzikoozka Re: Dlaczego się rozwodzicie 23.05.06, 13:04
          Ciekawe, czy są jakieś statystyki na ten temat?
          To bardzo częste sytuacje, tacy faceci furiaci, sciekający się o
          wszystko...zupełnie jak moj mąż...
          Czy to się leczy????
          • koni42 Re: Dlaczego się rozwodzicie 23.05.06, 14:04
            No właśnie gadam o tym z moim kolegą z pracy - nie kochankiem :)) To jest
            kwestia wyżywania się za swoje niepowodzenia życiowe. Znajdują sobie ofiarę,
            najlepiej pod bokiem. Żona się nie poskarży i przede wszystkim są przekonani,
            że nigdy nie odważy się zrobić nic, żeby to przerwać. Dotyczy to oczywiście
            kobiet uległych i spokojnych, introwertyczek. U mnie jest taki efekt, że po
            tych kilku latach zgadzania się na wszystko wreszcie powiedziałam "dość". I
            wiecie co? Wszyscy byli zszokowani. "Taka dobrana para" - dobrana, bo jeden z
            nich był dominatorem ,a drugiej osoby nie było. A tak dla polepszenia humoru,
            to moja teściowa zawyrokowała, że pewnie kogoś mam i ten ktoś miesza mi w
            głowie. Tak jakbym nie umiała sama myśleć i działać. Szkoda tylko, że tak późno
            coś zrobiłam. A tak dla mojej teściowej: kochana mamusiu, po twoim syneczku nie
            mam ochoty na rzadne związki przez najbliższych dziesięć lat!
            • nenella Re: Dlaczego się rozwodzicie 23.05.06, 19:26
              Ach, a ja myślałam, że ten mój to był jakiś rzadki okaz przyrodniczy. Dzięki,
              dziewczyny, dobrze wiedzieć, że nie ja jedna miałam takie "szczęście".
    • 123d2 Re: Dlaczego się rozwodzicie 23.05.06, 20:48
      u mnie była podobna sytuacja; wszyscy zdziwieni- takie dobra para;tak dobrze
      żyli;takiego dobrego chłopa wygoniła itp! A najśmieszniejsze jest to ,ze wszyscy
      bliscy- rodzina, sąsiedzi odwrócili się ode mnie a z ex są w super
      kontaktach.tym bardziej że ja jestem z dziećmi a mój ex z kobietą i jej trójką
      dzieci-a ponoć mnie nigdy nie zdradzał.Myślę że takie chore społeczeństwo może
      troszkę zatruć- ja jestem pod bacznym okiem sąsiadów- kto i kiedy mnie owiedza,
      co ja robię itd. a ja poprostu chcę zacząć żyć normalnie jak człowiek,wychowywać
      dzieci i cieszyć się kiedy jest słońce i kidy pada deszcz.
    • aktsieta Re: Dlaczego się rozwodzicie 23.05.06, 22:54
      małżeństwo jest z reguły jak wrzód na ..... i trzeba go przeciąć.Później już tylko proces gojenia następuje.
    • kociokwika Re: Dlaczego się rozwodzicie 20.06.06, 21:58
      a mój:
      ma mnie w dupie, nie ma dla mnie czasu,
      ma czas dla kumpli, na mecze, piwo, spanie,

      a mówi, ze wszsytko jest ok i że pół godziny dziennnie jak jest w domu z dzie
      ćmi to wystarczająco dużo (to ten czas rano przed przedszkolem, kiedy wykonuje
      poranne oblucje).

      to boli...
      i co rozwieźć się?
      kola
      • koni42 Re: Dlaczego się rozwodzicie 21.06.06, 12:11
        Sedno tkwi w szczegółach. To, co opisałaś robi 98% mężczyzn. Pytanie tylko, jak
        to wpływa na Ciebie i rodzinę. Jak bardzo Cię to boli, przeszkadza, czy coś da
        się jeszcze w tej sprawie zrobić? Powiem o sobie: mój mąż wywodzi się z domu
        kobiet, więc pozornie miałam wygraną w ręku...Ale wszystko było odwrotnie, bo
        on był tam królem, wyręczanym we szystkim, więc po krótkim czasie "partnerstwa"
        musiałam się wszystkim zająć. Był moim 1 poważnym mężczyzną, więc sądziłam, że
        tak trzeba. Poza tym kochałam go. Kiedy uczucie ustaje wszystkow widać "jak na
        dłoni", niczego już nie da się ukryć. Ja rozwodzę się przede wszystkim z powodu
        jego mentalności i uczuć do mnie, ale oczywiście pamiętam jaki z niego był
        tatuś przez 1 rok życia naszej córeczki, jak mogłam na niego liczyć ;( Nikt nie
        da Ci odpowiedzi na pytanie, czy powinnaś się rozwieść. Tylko Ty sama będziesz
        musiała na nie odpowiedzieć, ale jeżeli to tylko brak pomocy, a reszta jest
        ok., to może warto walczyć? I jeszcez coś z mojego życia: do odejścia
        dojrzewałam rok (Maj 2005-2006). Czy to długo? Dla mnie to trwało całą
        wieczność! Pozdrawiam.
        • agash4 Re: Dlaczego się rozwodzicie do dzenifer 21.06.06, 18:20
          Wydaje mi sie bardzo w porzadku, ze stawiasz tak sprawe, tzn. chcesz sie
          rozwiezc aby wrocic do swojego srodowiska, ale.. Uwazam, ze mozesz na razie "na
          probe" wyprowadzic sie do miasta i zobaczyc, co sie stanie, jak sie zachowa
          Twoj maz. Ty takze przekonasz sie, czy jest jeszcze do czego wracac. W ten
          sposob dajesz sobie i jemu czas i mozliwosc poszukania siebie i poznania, co
          jest dla kazdego z was wazne. Powodzenia ... masz piekny nick.
          • agash4 Re: Dlaczego się rozwodzicie do dzenifer 21.06.06, 18:37
            Madre rzeczy piszecie tutaj dziewczyny (koni), to dobrze, trzeba sie wspierac.
            A jesli chodzi o ludzi i spoleczenstwo, to jest ciezko. Samotny facet jest
            wszedzie mile widziany, samotna kobieta jest zagrozeniem i czesto my kobiety
            odtracamy samotna kobiete. Szczerze mowiac, kazda zdrowa psychicznie kobieta
            tym bardziej z dzieckiem lub dziecmi bardzo potrzebuje wsparcia, szacunku itd.
            Wiem ze kobieta musi przejsc pieklo, zanim zdecyduje o rozstaniu, znam to z
            autopsji. Mnie sie udalo. Zycze wam szczescia i wygrania swojego zycia!
            • koni42 Re: Dlaczego się rozwodzicie do dzenifer 22.06.06, 14:05
              Dzięki. Staram się po prostu podchodzić do życia nie egoistycznie.
              Rzeczywiście. Kobieta przeżywa piekło i myśli: co mogę jeszcze zrobić dla
              rodziny, dla dzieci i (na końcu) dla siebie. W końcu odchodzi. Z mężczyznami
              jest odwrotnie. Najpierw szukają alternatywy dla związku na zewnątrz,
              porównują, angażują się w romanse i zwykle...wracają do żony. Są po prostu
              komformistami i niestety tchórzami (nie wszyscy oczywiście). Znam
              wykształconego psychologa, który wykorzystuje swoje umiejętności nie do
              ratowania związku, tylko do manipulacji partnerką. Chciałabym, żeby wszystkim
              nam się ułożyło. Naprawdę.
              Z innej beczki: zadałam ostatnio pytanie na forum dla mężczyzn, jak postrzegane
              są kobiety (atrakcyjne wizualnie i psychicznie) z dzieckiem, jak mężczyźni
              reagują na ew. związek z taką kobietą. I wiecie co? To był dla mnie szok, ale
              nikt nie chce się w coś takiego pakować. O rany! A może to tylko średnia wieku?
              Byłam przerażona i zdruzgotana ich wygodnictwem i chęcią bycia pierwszymi, bez
              brania pod uwagę uczuć do kobiety.
              • agash4 Re: Dlaczego się rozwodzicie 22.06.06, 17:25
                Ja uwazam, ze zachowania w doroslym zyciu zaleza od 1) wychowania a jesli to
                zawiodlo,2)to jaka nauczke dostal mezczyzna od zycia i na ile jest bystry, zeby
                sie czegos nauczyc (czyt. czasami widziec wiecej niz wlasne przyjemnosci). Jak
                zobaczylam co sie dzieje w moim zyciu to postanowilam zmienic to wszystko.
                Wszyscy mezczyzni tak samo jak kobiety wiedza, co powinni. Zapewniam was
                dziewczyny. Oni tylko bawia sie nasza naiwnoscia. Wiem to bo kilka lat
                spedzilam z narcyzem i egoista, teraz od paru lat dziele zycie z madrym,
                inteligentnym czlowiekiem, prawdziwym ojcem i wspanialym mezem. Uwazam, warto
                isc za wlasna intuicja.
                • laudabamini Re: Dlaczego się rozwodzicie 10.10.06, 11:03
                  Ja zastanawiam się nad rozwodem...a raczej dojrzewam do niego. A to z powodu
                  oszustw. Przed ślubem i po nim. Nie powiedział mi że ma dziecko, nie powiedział
                  mi że ma potężne długi.Dowiedziałam się od obcych ludzi już po ślubie.Dziś
                  konsekwencje ponosimy oboje.Złamał mi życie i nie wybaczę mu tego nigdy. Nie
                  wybacZę że zabrał mi możliwość świadomego decydowania o najważniejszych
                  sprawach w moim życiu.
    • eunika Re: Dlaczego się rozwodzicie 24.06.06, 13:48
      bo byl pasozytem i facetem bez jaj a do tego mnie okradal, w pewnym momencie
      stwierdzilam ze skoro i tak musze sama sobie radzic to po co jeszcze ciagnac go
      za soba
    • jakasik Re: Dlaczego się rozwodzicie 24.08.06, 10:14
      Wlaśnie podjełam dec. o rozwodzie. Dlaczego:
      - bo nie chcę dalej być jedynie kucharką, sprzataczką, opiekunką naszego
      dziecka,
      - bo nie chcę sama spać,
      - bo mam dosyć wymówek: jestem zmęczony,
      - bo mam dosyć patrzenia jak on potrafi spać 2 doby pod rząd,
      - bo nie chcę już więcej czekać w nocy czy wróci od mamusi czy znowu tam
      zostanie na noc,
      - bo nie chcę aby moje dziecko patrzyło na to jak się kłócimy,
      - bo mam dosyć sprzątania po nim,
      chcę być szczęścliwa, tylko tyle, a z nim juz nie jestem...
      • e1114 Re: Dlaczego się rozwodzicie 30.08.06, 12:11
        Jejku, jejku...! Ale się nabzdyczyłam. To przypomina sekciarskie mantrowanie. A
        jak już wydobędziemy się z wnętrza histerycznej listy, to może pomyślimy, co my
        też tutaj wygadujemy :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja