cc12
04.10.05, 18:13
Jestem juz po pierwszej sprawie pojednawczej. Oczywiscie on robil straszne
problemy, ze sie nie zgadza na porozumienie i chce rozwodu z mojej winy, na
co ja sie absolutnie nie zgadzam. Poza tym sad w Warszawie podobno sie
przenosi i sedzia straszyl, ze jesli nie bedzie porozumienia to sprawa moze
sie ciagnac w nieskonczonosc. Czy to jest mozliwe? Strasznie sie tym
zalamalam. Nie mamy dzieci, wiec myslalam ze na drugiej sprawie juz
dostaniemy rozwod. Co o tym myslicie? Czy nie ma jakis uregulowan prawnych co
do dlugosci sprawy? Na pierwsza rozprawe czekalam 7 m-cy.