a co potem z dziećmi?

21.10.05, 20:33
Już kiedyś pisałam . Wyprowadził się bo się odkochał i zakochał - w koleżance
z pracy zresztą. Mamy 9 latka i 6 miesi ecznego niemowlaka. Starsze dziecko
przeżyło szok. Nie chce o ojcu słyszeć ani o nim rozmawiać. Eks dobija się.
bo chce dzieci widywać odrabiać lekcje, etc. A potem po prostu wyjdzie do
ukochanej. Insynuuje, że nastawiam dziecko przciwko niemu , czego nie czynię.
Chcę mu dać czas. Co robić ? Jak postępować z dziećmi? Pewnie i tak dojdzie
do rozwodu. Może psycholog? Doradźcie!
    • jagula5 Re: a co potem z dziećmi? 22.10.05, 23:17
      Jestem w tej samej sytuacji. Tyle, ze mam jedno dziecko-6 lat.
      Myślę, ze psycholog to jedyne słuszne rozwiązanie. Sama tego nie naprawisz, nie
      poukładasz. A dzieci może to kosztować życie, bo takie spieprzone dzieciństwo
      rzutuje na całe dorosłe życie. Takie dzieci nie potrafią radzić sobie z
      emocjami, budować związków, relacji międzyludzkich.
      Zrób to dla swoich dzieci, szczególnie starszego. Terapia u dobrego psychologa
      to konieczność!
    • damisa Re: a co potem z dziećmi? 25.10.05, 00:31
      Też uważam, że terapia u psychologa to bardzo dobry pomysł. Mój syn zdecydował
      się na terapię dopiero po dwudziestce, ale teraz namawia na nią młodsze
      rodzeństwo. Twierdzi, że rozmowy te przywróciły mu wiarę w ludzi.
    • burza4 Re: a co potem z dziećmi? 28.10.05, 11:04
      rura111 napisała:

      > Już kiedyś pisałam . Wyprowadził się bo się odkochał i zakochał - w koleżance
      > z pracy zresztą. Mamy 9 latka i 6 miesi ecznego niemowlaka. Starsze dziecko
      > przeżyło szok. Nie chce o ojcu słyszeć ani o nim rozmawiać. Eks dobija się.
      > bo chce dzieci widywać odrabiać lekcje, etc. A potem po prostu wyjdzie do
      > ukochanej. Insynuuje, że nastawiam dziecko przciwko niemu , czego nie czynię.
      > Chcę mu dać czas. Co robić ? Jak postępować z dziećmi? Pewnie i tak dojdzie
      > do rozwodu. Może psycholog? Doradźcie!

      Psycholog z pewnością nie zaszkodzi. Ale nie do końca rozumiem twój post - w
      końcu ojciec widuje sie z dziecmi czy nie, bo napisałaś dość niejasno?

      Co do dzieci - to fakt że starszy nie chce rozmawiac o ojcu jest bardzo
      niepokojący - dla mnie oznacza to że dziecko potrzebuje potwierdzenia, że nadal
      jest przez ojca kochane. Od was zależy jak poukładacie wasze sprawy, ale dzieci
      to zupełnie inny rozdział. Niezależnie od tego, czy mąż wróci czy nie - nadal
      powinien być ojcem. Tylko w ten sposób zminimalizujesz ten szok dla dziecka.

      Piszę z własnego doświadczenia - córka tez przeżyła nasze rozstanie (miała ok.
      4 lat), ale częste spotkania z ojcem złagodziły szok i nie odczuwała tak bardzo
      negatywnych skutków rozstania. Oboje utwierdzaliśmy ją w przekonaniu, że my
      jako rodzice przestaliśmy kochać siebie, ale nadal oboje kochamy ją - i nic
      tego nie zmieni.
      • isabelle7 Re: a co potem z dziećmi? 29.01.06, 16:18
        tak. Ale decydujaca jets postawa matki: Tato odszedł ode mnie, ale was nadal
        kocha. Bo kochac mozna bedac blisko i zdala, miłosc jets duchem, unosi sie i
        trafia do serca.
        Pare madrych słow

        A jak jest?Matka wylewa zolc i mowi: szlak by trafił, zostawił mnie dzieci to
        sluchaja i nasiakaja negatywnymi uczuciami.

        A ile kobiet bez dzieci zostawiaja panowie. I one tez maja zal, ale
        pryznajmniej nie krzywdza dzieci.
        • woman-in-love Re: a co potem z dziećmi? 01.02.06, 14:39
          najważniejsze, czy ojciec porozmawiał z dzieckiem o przyczynie odejścia z domu.
          jak sie to odbyło. To do niego nalezy obowiązek wytłumaczenia sytuacji. nadal
          Cie kocham - powinno wyjśc z jego ust. U mnie było niestety beznadziejnie. Po
          prostu zabrał rzeczy i zniknął kiedy dzieci były poza domem w ferie. Po
          powrocie niczego im nie wyjaśnił. Dlaczego ja miałabym dbać o jego wizerunek?
          Na ich pytania odpowiedziałam, że należy zapytać tatę o co chodzi. też nie
          chciały sie z nim widywac, a je byłam oskarżona o wrogie nastawianie. Skoro
          nawalił na całej linii, to czyż jeszcze trzeba nastawiac?
          • isabelle7 Re: a co potem z dziećmi? 01.02.06, 21:11
            ktoś kiedyś rzekł skarbem jest nie rodzic, a mądry rodzic. A jaki to rodzic,
            ano taki co dba nie o siebie, a o dziecka dobro.
            gdy dziecko sie pyta co z tatą, a Ty mowisz niehc sam wam poiwie, odszedł niehc
            sie tłumaczy. dziecko już ma jego na nie. A trzeba rzec powie wam tato, ale
            musiecie wiedziec, ze nawet osobno jak jestesmy to kazde z nas was kocha.
            Rozstajemy sie z osoba, nie z dziecmi. Moze wam sie uda i bedziecie z osoba do
            konca.itd.
            Znam dzoewczyne co była poczeta z gwałtu, ale matka znała tego faceta. I co oni
            nie klamali, nie udawali miłosci itd. A corka wszytsko wiedziała. Nie kryli
            nic. Ułozyła sobie zycie i to o wiele szczesliwsze niz matka, ojciec. Młodo bo
            w wieku 23 lat, ale była pogadsza o dosiwadczenie rodzicow.
            • rura111 Re: a co potem z dziećmi? 24.02.06, 21:15
              Minęło trochę czasu. Był psycholog. I co? Dziecko przeżyło traumę. Mojego
              dziecka nie przekonują zapewnienia, Ze tata go kocha ,etc. Twierdzi. ze tata
              odszedł też od niego. Logika dziecka jest prosta. Odszedł, zostawił mnie więc
              mnie nie kocha. Kropka.I jak go przekonać? Przecież to co twierdzi jest takie
              oczywiste. Może trzeba więcej czasu.
      • ulkar Re: a co potem z dziećmi? 06.03.06, 14:22
        Kochane? Jakoś nie mogę sobie wyobrazić kochających dziecko rodziców, którzy
        rozwalają mu dom i dzieciństwo w pogoni za nową "d...ą" ... sorry, ale to
        podobne do "miłości" do dzieci rodzica alkoholika .. najpierw jest wóda a potem
        cała reszta, najpierw własne ekscytacje nowymi doznaniami a potem gdzieś tam
        dzieci ... ech ....
    • la.loba Re: a co potem z dziećmi? 25.02.06, 10:15
      niestety w takich sytuacjach sa skrzywdzone najbardziej dizeci, mysle , ze
      dobrze kombinujesz, idz dzieckiem do pychologa- to naprwde moze pomoc, zreszta
      zastanow sie czy bys ty nie chciala sie sama umowic z psychologiem - ja chodze i
      mowiac szczerze bardzo mi pomaga, dzieki niemu czuje sie silniejsza, utwierdzona
      w swoim zdaniu, nabralam dystansu do tego co sie dzieje w moim zyciu. dla mnie
      te spotkania poprostu pozowlily sie odnalesc. trzymaj sie, na pewno sobie poradzisz
      • rura111 Re: a co potem z dziećmi? 25.02.06, 16:23
        Dzięki za słowa wsparcia. Chyba za mało czasu upłynęło. Dam znać
        • la.loba Re: a co potem z dziećmi? 28.02.06, 21:51
          wiesz co, powiem ci jak to wyglada u mnie, mam o tyle dobra sytuacje, ze
          rozwodzimy sie w czasie gdy moj byly pracuje za granica. przyjezdza raz
          miejwiecej na dwa tygodnie. Wyjechal prawie dwa lata temu. Corka jak go widziala
          , to albo go bila , albo mowila ze go nie kocha i go nie chce.wowczas kazalam
          isc do niej mojemu bylemu i siedziec z nia prawie na sile - obojetnie co by nie
          robila jak by nie krzyczala na niego on ja mial przytulac i mowic ze ja kocha co
          tez chwala bogu robil. czasami wrzeszczala ze go nienawidzi a on ja przytulal i
          mowil ze to nie wazne bo on ja kocha i kochac bedzie. poskutkowalo. wiem ze taki
          krzyk dziecka, to naprwade prosba o to zeby ojciec udowodnil ze go kocha.
          porozmawiaj z bylym, sprobujcie , niech syn wykrzyczy na niego cala zlosc i
          frustracje. oczywiscie ty znasz lepiej bylego i sama wiesz czy jest sprostac
          takiemu zadaniu, bo to nie jest latwe, kiedy np. dziecko wierzga i krzyczy nie
          chce cie, mamo ratuj- ty nie mozesz reagowac- byc kontrolowac ale to syn z ojcem
          musza sie uporac. Dla mnie to bylo bardzo ciezkie, ale bylo warto. bo corka jest
          usmiechnieta i pogodzona z sytuacja WIE ze ojciec ja kocha. i dla mnie to tez
          jest najwazniejsze.pozdrawiam i trzymaj sie
          • rura111 Re: a co potem z dziećmi? 24.03.06, 19:01
            Niestety nic się nie zmienia. Dziecko zacięło się i nie chce nic o ojcu
            słyszeć. Na terapię u psychologa również nie daje się namówić. A eks albo
            milczy przez miesiąc albo twierdzi że mu utrudniam kontakty z dzieckiem. Ręce
            opadają.Najgorsza jest ta bezradność i widok załamanego dziecka. Pozrawiam
            • la.loba Re: a co potem z dziećmi? 24.03.06, 21:30
              Przykro mi, że Ci się tak nie układa, bo to koszmarne jest patrzeć na cierpienie
              własnego dziecka, nie mniej trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że z
              czasem, powoli sytuacjia sie poprawi
              pozdrawiam
Pełna wersja