bycszczesliwa
04.11.05, 08:59
kilka dni temu miałam 1 rozprawę pojednawczą, na której oznajmiłam wszem i
wobec że nie kocham meża jest mi obojętny i nie chce sie z nim jednać....
dodam, że żyjemy od 2.5 roku w separacji w miedzy czasie obydwoje mieliśmy
innych partnerów, próbowalismy 2 razy się pogodzić - obydwa razy skończyło
sie fiaskiem, nie mamy dzieci - wiec chyba czas na zakończenie tego rozdziału
życia... niestety moj mąż oznajmił ze mnie kocha i nie zgodzi sie na rozówd :
( kurcze ale co tu ciągnąc jak facet jest mi obojętny ja nie mowie ze jest
zły ale ja go juz nie kocham wiem to jak nic na świecie - nie jest to
decyzja podjęta pod wpływem chwili - kosztuje mnie to naprawde wiele
emocji... ale na siłę z nim być nie potrafie :( nie wiem co teraz?? nie ma
terminu kolejnej rozprawy, nie wiem co poczać - on ma 14 dni na uzasadnienie
dlaczego nie... a co potem?? jaki kolejny krok powinnam uczynić by jak
najszybciej zakończyć tę dziecinade??? dodam, ze pani sedzina utwierdzala go
w tym ze "oczywiscie moze sie pan nie zgodzic na rozwód" ech...