dajcie mi siły

04.11.05, 21:16
Od jakiegos czasu czytam wasze posty i próbuje przygotować się na czekający
mnie rozwód.Moja historia, na poczatku bardzo pięknie, miłość, zaufanie,
wiara i cała reszta która dzis nie ma juz żadnego znaczenia. Małżeństwem
jesteśmy 11 miesięcy i chyba od dnia zawarcia wszystko się popsuło.Mam
półroczną córeczkę, jedyny promyczek w teraźniejszym życiu.W ciągu minionych
miesięcy było wszystko alkohol,pobicie, policja,kłamstwa, zdrada, nie sypiamy
ze sobą od dnia zawarcia ślubu, najpierw obawa męża o dziecko, całkowicie
nieuzasadniona, później już szczerze stwierdzenie - odrzuciło mnie od ciebie.
Jeden nie ciągnący się koszmar, coraz więcej złości i żalu we mnie samej,
poczucie że staję się ordynarna, chamska.Nie panuję nad sobą, nie śpie bez
leków nasennych albo alkoholu, poprostu całkowity upadek, beznadzieja i
strach.Jedyne co mi daje to zabezpieczenie finansowe. Boję się co dalej, z
czego mam utrzymac córeczkę, nawet jak wróce do pracy - 800 zł na rękę to
wszystko. Kiedy mówie o rozwodzie, on nie przyjmuje tego do wiadomości,
poprostu milczy.Ciągłe wyzwiska i ten nie do opanowania strach kiedy jest
pijany, jeden koszmar a przy tym wszystkim wspomniemnia tak niedalekie, pełne
wiary i miłości. Co robić, jestem u kresu wytrzymałości, gdyby nie malutka
nie zależałoby mi na życiu.
    • e.karina Re: dajcie mi siły 06.11.05, 11:28
      Dziewczyno musisz sie trzymac i miec wystarczajaco duzo sily zeby sobie
      poradzic. Wszystko sie ulozy, nawet po najdluzszej nocy przychodzi dzien. Nie
      mozesz tych negatywnych uczuc obracac przeciwko sobie. Musisz sama sobie
      powiedziec prawde ze Twoj maz nie zasluguje na Ciebie i na Twoja milosc. Moze
      nie znalas go dobrze. Sama sobie musisz odpowiedziec na pytanie czy jest sens
      dalej ciagnac ten zwiazek. Dasz sobie rade na pewno, czy mozesz liczyc na pomoc
      rodzicow, w jakiej wysokosci alimenty moglabys otrzymac, Musisz walczyc o
      siebie i wlasna godnosc, on w Tobie ta godnnosc i iszacunek do samej siebie
      zabija, zobacz co sie dzieje z Twoim poczuciem wlasnej wartosci. Musisz ratowac
      siebie. Szczesliwa mama szczesliwe dziecko. Co przezywa corcka jak to wszystko
      widzi?

      Tyle jest kobiet ktore musialy odejsc od meza z malym dzieckiem i daly sobie
      rade, dasz rade i Ty, nie zaprzepaszczaj wlasnego zycia. Nie zafuj´nduj sobie
      ani jednego dnia dluzej niz to konieczne w tym koszmarze w ktorym trwasz.

      Pozdrawiam Cie i zycze duzo sily, Nie daj sie mu!!!!
    • pumaxl Re: dajcie mi siły 07.11.05, 08:24
      Dziewczyno , zostaw drania a zobaczysz ,że sobie poradzisz ,nie skazuj siebie i
      dziecka na takie życie .Przecież tak wiecznie nie będzie ,co da Ci tylko
      zabezpieczenie finansowe ? kiedy Twoje życie ulega destrukcji ,nie miej obaw
      wszystko się ułoży .Ty masz prace ,dostaniesz alimenty na dziecko a może i na
      siebie ,rodzina napewno też Ci pomoże ,ułożysz sobie kiedyś życie z kimś ,z kim
      będziesz szczęśliwa . Pozdrawiam
      • woman-in-love Re: dajcie mi siły 07.11.05, 20:00
        Poradzisz sobie, a z tym facetem wykończyłabys sie bardzo szybko - i co wtedy z
        dzieckiem? Wszystko będzie dobrze, jeszcze karta sie odwróci i ktoś Cie będzie
        kochał ;-)))
Pełna wersja