co sklonilo by was do pozostania

09.11.05, 00:29
co sklonilo by was do pozostania w zwiazku ???
dokladnie o to sie pytam w wypadku kiedy nie mamy do czynienia z przemoca ,
alkoholizmem , trwonieniem majatku wspolnego poprostu przyzwoity facet
pozadna babeczka .
    • pchelka Re: co sklonilo by was do pozostania 09.11.05, 10:09
      Ha,
      gdyby tak było "przyzwoity facet i porządna babeczka" to nie było by powodów do
      rozwodu.
      Zostałabym na bank.
      • jagula5 Re: co sklonilo by was do pozostania 09.11.05, 17:15
        Nie do końca tak jak piszesz.
        Problem rozstań jest jednak mniej oczywisty. Nie ma tu czarne-białe (nie pije,
        nie bije nie zdradza nie oznacza, ze jest superpartnerem).

        Rozstania to normalna kolej rzeczy w dzisiejszych czasach. Ludzie (szczególnie
        młodzi) z biegiem czasu się zmieniają. Wraz z nimi zmieniają sie ich
        oczekiwania od życia, priorytety, marzenia. Większość z nas nie potrafi budować
        trwałych związków i chyba faceci mają z tym większy problem.

        Mnie osobiście do pozostania w opisanym przypadku mogły by skłonić tylko
        dzieci. Sama wychowywałam się bez ojca i wiem co to oznacza. Od półtora roku
        wychowuję też samotnie syna i wiem jakie to ciężkie, wiem ile czasu,
        cierpliwości, miłości trzeba dać takiemu dziecku, któremu zabrakło jednego
        rodzica (w moim przypadku zabrakło całkowicie)
        • user123456 Re: co sklonilo by was do pozostania 11.11.05, 09:18
          do konca tak jak pisze !!!! wiecej i na temat prosze . Nie jest metoda
          zasiewanie defetystycznych mysli !!! Raczej granice sa jasno zarysowane bo
          wykluczam od poczatku ,zdrade , przemoc , uzaleznienia .zadam to samo pytanie
          jeszce raz : Czy to ze nieumiemy przekazac partnerowi , okazac partnerowi czego
          od niego oczekujemy i wydaje sie (a moze tak i jest ) ze nie ma wiezi
          emocjonalnej jest wystarczajacym powodem do rozwodu ????
          • jagula5 Re: co sklonilo by was do pozostania 13.11.05, 18:58
            słuchaj misiu.
            Po pierwsze nie rzucaj mi tu masą wykrzykników, bo krzyczeć możesz sobie na
            kogoś innego (jeśli tym tonem rozmawiasz z żoną to nie dziwię się jej decyzji o
            odejściu).
            Po drugie moja odpowiedź odnosiła się do postu pchełki, a nie Twojej.

            Ale skoro już tak niegrzecznie naskakujesz na mnie to Ci odpowiem: TAK. Moim
            zdaniem jest dokładnie tak jak napisałam. Jeżeli między ludźmi wygasła wieź,
            nie rozumieją się na wzajem, mają inne podejscie do życia, zupelnie inne wizje
            zycia, ktorych nie sposob pogodzic to nie musi być patologii w takim
            małżeństwie, zeby się rozstawać.
            A Twoją kompetencją nie jest z cała pewnością podważanie moich prywatnych
            opinii, więc daruj.. naprawdę....
            • user123456 Re: co sklonilo by was do pozostania 13.11.05, 23:37
              widac jak jestes nastawiona . jak rowno to tylko w jedna strone . SZKODA ze
              nie widzisz swoich wykrzyknikow
    • myszka190 Re: co sklonilo by was do pozostania 05.02.06, 20:30
      Gdyby mój mąż nie nadużywał alkoholu, nie wyzywał mnie i gdyby na mnie nie
      podnosił ręki, zostałabym w tym związku ze względu na ślub kościelny i ze
      względu na to że go kocham mimo tego wszystkiego co mi robi ( nawet dzisiaj
      musiał zadzonić co robie a jak mu powiedziałam , że jestem w pracy to on sie
      pyta po co pracuje jak już nie jesteśmy razem, według niego jak nie jestesmy
      razem to powinnam leżec i płakać i tak jest ale jak nie pujde do pracy to kto
      mnie będzie karmił , ta praca to chyba resztki odruchów samoobronnych jakie mi
      zostały .
    • burza4 Re: co sklonilo by was do pozostania 06.02.06, 11:24
      Przyzwoity facet i porządna babeczka najwidoczniej mają jakieś problemy - nie
      musi to być od razu wielki kaliber typu zdrada czy alkoholizm. Codzienne
      duperele również mogą wpływać na jakość związku. Tym bardziej, że większość
      takich kryzysów bierze się stąd, że jedna strona nie chce widzieć problemu.
      najpierw trzeba USŁYSZEĆ co mówi druga strona, jakie ma zastrzeżenia i co jej
      lezy na wątrobie - i nie negować tego a dopuścić do swojej świadomości fakt, że
      na te same sprawy może mieć zupełnie inne spojrzenie.

      Nie znam ludzi, którzy rozwodzą się ot tak, bo taki pomysł wpadł im do głowy,
      raczej jest to efekt braku nadziei na zmianę. Większość ludzi jednak dluższy
      czas próbuje coś naprawiać, toczy rozmowy - tylko jeśli druga strona nie slucha
      i nic do niej nie dociera, to w końcu przychodzi moment, że człowiek zdaje
      sobie sprawę, że te próby prowadzą donikąd.

      Trudno odpowiedzieć na pytanie co sklonilo by do pozostania w zwiazku - to
      zalezy nie tylko od powodów ale i momentu trwania kryzysu i stopnia
      zaangażowania. U mnie decyzja została podjęta w momencie, kiedy zdałam sobie
      sprawę że nawet jeśliby eks się nagle radykalnie zmienił - ja i tak nie chcę
      mieć z nim nic wspólnego.
      • japlus2 Re: co sklonilo by was do pozostania 06.02.06, 12:34
        No właśnie, u mnie jest ten problem, że ja mówię (o tym co mnie boli i
        dlaczego), a ona nie słucha (twierdzi, że to pierdoły i wymyślam), a jak pytam
        (o jego uczucia, problemy, zdanie itp.), to nie odpowiada (albo mówi nie wiem).
        I jak tu cokolwiek ratować? Najpierw trzeba zacząć rozmawiać.

        Mnie skłoniłaby szczera rozmowa na temat naszego małżeństwa, stosunku do dzieci,
        pragnień, wzajemnych oczekiwań, seksu ... (długo by jeszcze wymieniać). No i
        odrobina zrozumienia mojego odrębnego (czasem skrajnie różnego) zdania bez
        niepotrzebnych awantur o to, że robię mu na złość.
        • myszka190 Re: co sklonilo by was do pozostania 06.02.06, 20:30
          no właśnie w niektórych przypadkach WYSTARCZY OTWORZYĆ USZY I POSŁUCHAĆ CO
          DRUGA POŁÓWKA MÓWI , dostałam dzisiaj smsa od męża czy widze jakąś szanse na
          uratowanie tego małżeństwa , powiedziałam , że tak odpowiedziałam na pytanie
          ale jak spytałam co on teraz proponuje to już odpowiedzi nie uzyskałam CZYLI
          WOGULE MOJEGO PYTANIA NIE USŁYSZAŁ!!!!!!!
Pełna wersja