Dzieci a nowy partner.........

14.12.05, 12:40
Napiszcie jeżeli zopoznałyscie nowych partnerów a macie dzieci w wieku 16 i
22 lat. Jak one podchodzą do tego jak reaguja, jak sobie poradziłyście czy
mozna sobie poradzic itp.
Niechce opisywac jak jest umnie bo jest okropnie - chce wysłuchać waszych
histori i moze wyciągnac jakieś rady, wnioski itp.
Nadmieniam ze jestem po rozwodzie od paru lat i sie zakochalam z wzajemnością.
Pozdrawiam
    • burza4 Re: Dzieci a nowy partner......... 14.12.05, 13:37
      moja była ciut młodsza, ale zgrzyty tez były. Bardzo lubiła mojego przyszłego -
      póki nie doszło do zamieszkania razem, na dochodne był super, potem "zabierasz
      mi mamę" i takie tam. Było, minęło, musiała się dostosować, może bylo to o tyle
      łatwiejsze, że moje życie nigdy nie kręciło się wokół dziecka? i młoda
      wiedziała, że a) nie dam sobie wejść na głowę, b) nie jest pępkiem świata i jej
      kaprysy nie będą stanowić dla mnie wyznacznika decyzji życiowych, c) że ma się
      dostosować itd.

      Częściowo reakcja jest zrozumiała, bo jest to jakas rewolucja w zyciu, pytanie
      tylko - czemu reakcja dzieci jest tak ostra? moze problem nie lezy w samym
      facecie, ale w tym, że dotąd byłaś podporzadkowana dzieciom i nie podoba im się
      po prostu zmiana układu sił? można - i trzeba sobie poradzić, bo taka sytuacja
      może świadczyć o tym, że coś w waszym układzie źle funkcjonowało do tej pory a
      teraz jedynie znalazł sie powód, który to wyciągnął z ukrycia. Jeśliby dzieci
      nie były egoistami i miały wpojone że ty tez masz prawo do swojego życia, że
      twoje potrzeby sa równie ważne - nie prezentowałyby takich jazd, tym bardziej,
      że nie mówimy o maluchach... zakładam naturalnie, że nie mają konkretnych
      zastrzeżeń w stosunku do faceta, tylko egoistycznie chcą cię mieć dla siebie?

      co konkretnie mają przeciwko twojemu związkowi? chodzi o tego faceta czy w
      ogóle o to, że śmiesz chcieć coś z życia dla siebie? tak czy inaczej - trzymaj
      się i nie dawaj się, inaczej staniesz się zgorzkniałą tesciową:) która zyje
      zyciem swoich dzieci
Pełna wersja