men1972
17.12.05, 16:50
Jakiś czas temu na jednym z portali internetowy zamieściłem swój anons,że tak
powiem matrymonialny.
Dostałem kilkadziesiąt odpowiedzi od kobiet.Wśród nich był spory, bo
sięgający 80% odsetek odpowiedzi od kobiet będących rozwódkami.
Ja sam mam 33 lata, jestem kawalerem, bez dzieci i bez jakichkolwiek
zobowiązań natury finansowo-prawnej.Mam ustabilizowaną sytuację materialną,
własne samodzielne M , prowadzę działalność gospodarczą.
A dlaczego otym napisałem? Bo odnoszę wrażenie,że kobiety są pełne roszczeń,
a tym bardziej roszczeń nie uzasadnionych co do mojej osoby......
Otóż, mi nie przeszkadza fakt,że kobieta jest rozwiedziona.Ale jest mi
przykro gdy jedna zdrugą zarzuca mi egoizm, i że nie jestem dobrym
człowiekiem, bo niechcę radośnie dokładać się do kosztów utrzymania JEJ
dzieci....
Czy można nazwać człwowieka, złym człowiekiem tylko dlatego,że niechce
finansować nie swoich dzieci ??????? Bo przezeż na łożenie na dzieci
zobowiązani są rodzice tych że, a więc matka i BIOLOGICZNY ojciec, a nie któś
zupełnie obcy!
Rozszczeńiowość was kobiet przeraża mnie!!! Bo do cholerki, po to pracuję,aby
uzyskiwane profity z mojej pracy przeznaczać NA SIEBIE, a nie na cudze
dzieci!!
Nigdy nikomu nie zrobiłem kżywdy, nigdy nie byłem karany, ale BOLI mnie, gdy
jakaś zarzuca mi, cytuję: niejesteś dobrym człowiekiem- koniec cytatu.
A w podtekście tego zarzutu tli się zarzut - bo niechcesz radośnie pomagać
finansowo mi w utrzymaniu moich dzieci.......
Ale do jasnej ciasnej - czy to są moja dzieci ??????
Jakie jest wasze zdanie, proszę o szczere i nie emocjonalne wypowiedzi.
Dziekuję!