Po 2 latach procesu w końcu....

11.05.06, 22:28
JESTEM ROZWIEDZIONA!!!
Tak jak chciałam, tak jak przez ten cholerny czas o to walczyłam. Pomimo
braku adwokata (nie miałam na to środków, a mój były miał "najlepszą" papugę
w mieście!) wygrałam. Popłakałam się jak dziecko jak stamtąd wyszłam... nie
potrafię nawet opisać tego co wtedy czułam... Takie fizyczne odczucie
wyjątkowej lekkości na sercu, w środku. Tak jakby mi ktoś zdjął wór z
kamieniaim z pleców!
Niby nic się nie zmieniło, bo od dwóch lat mieszkam sama.... ale jednak...
    • mariolka34 Re: Po 2 latach procesu w końcu.... 12.05.06, 08:43
      Gratuluję z całego serca i cieszę sie razem z Tobą! Kolejny dupek został
      ustawiony na właśwym miejscu w szeregu;) jagula5, jak ja Ci ZAZDROSZCZĘ!
      Moja "orka" jeszcze nawet się nie zaczęła... Pozdrawiam gorąco i życzę
      szczęścia.
      • jagula5 Re: Po 2 latach procesu w końcu.... 12.05.06, 18:23
        Przygotuj się psychicznie na bardzo cięzkie chwile w związku z rozwodem,
        szczególnie na początku. Potem można przywyknąć i stres przychodzi dopiero
        przed samymi sprawami.
        Ludzie sami sobie takie problemy robią dokonując złych wyborów w życiu. Ja
        żałuję, ze nie umiałam wcześniej przewidzieć tego co mnie spotkało i ża
        naiwności bardzo brutalnie oduczyła mnie rzeczywistość i samo życie.

        Dużo spokoju i cierpliwości Tobie życzę. To Ci teraz będzie potrzebne :)
    • myszka190 Re: Po 2 latach procesu w końcu.... 15.05.06, 11:59
      GRATULACJEEEEE aż łeska kręci mi sie woku na Twoje szczęście , ja złozyłam
      pozwe 6 kwietnia i czekam na pierwsza rozprawe, tez nie mam kasy na adwokata a
      mąż jest raczej bogaty, zobaczymy ja bedzie ale dzieki Tobie mam nadzieje że
      oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa!!!!!!! Powodzenia na wolności
Pełna wersja