DZIECKO - Opieka naprzemienna

12.05.06, 13:51
Witajcie! W końcu udało mi się dotrzeć do tego forum. Rozchodzę się z mężem.
Tzn. jestem dopiero na początku tego wszystkiego. Od czerwca będę wynajmować
mieszkanie (nasze już sprzedane), nie wiem kiedy i kto złoży pozew o rozwód ,
bo rozstajemy się w spokojnej atmosferze. Nie chcę powiedzieć, że przyjaznej,
ale bardzo konkretnej i we wszystkich spprawch udało nam się znaleźc
kompromis. We szystkich oprócz...dziecka. Tzn. Doszliśmy do takiego
porozumienia: Jeden pełny tydzień u mnie, drugi u niego. Jesteśmy z tego
samego miasta, babcie są przychylne itd. Nasze dziecko ma 5 lat, jeszcze o
niczym nie wie, ale sądzę, że uda naam się porozmawiać w równie dobrej
atmosferze. Mój mąż nie chce wogóle słyszeć o tym, żeby mała była cały czas
ze mną, a on miałby ją tylko widywać. Ja z kolei ni chcę wkraczać na wojenną
ścieżkę. Dodam tylko, że Juleczka od małego jest w rozhjazdach np.
dwutygodniowe wakacje z dziadkami, nocowanie po kilka dni u dziadków itp.
Bardzo ją kocham i już mi ciężko z tą myślą, ale z drugirj strony mąż jest w
porządku do dziecka i też ją bardzo kocha. Rozwód będzie bez orzekania o
winie. Jak sądzicie, czy powinnam się zgadzać na taki układ? Przeczytałam też
wiele na stronach dla ojców i oni narzekają, że praktycznie w Polsce nie ma
opieki naprzemiennej. A może powinnam wystąpić o przyznanie mi opieki, a
potem ustalić, taki a nie inny podział czasu spędzanego z dzieckiem. Jeszcze
jedno pytanie: Kiedy powinnam wystąpić o opiekę? Teraz już, czy dopierow w
pozwie rozwodowym, a może później?
P.S. Mąż powiedział mi, że jeżeli mała będzie chciała być ze mną (tzn. jeżeli
nie zaprze się w drzwiach jego domu) to on się na to zgodzi i dopiero wtedy
będzie mi płacił alimenty - teraz uważa, że skoro opiekować mamy się Julią po
równo, to też nie musi nic płacić, bo taką samą ilość czasu spędza ze mną, co
z nim. Co o tym sądzicie?
    • burza4 Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 12.05.06, 14:15
      nie słyszałam w Polsce o orzeczeniu opieki naprzemiennej, wydaje mi się, że sąd
      skłoni się ku stanowisku że dziecko powinno mieć jedno stałe miejsce
      zamieszkania, zapewne przy tobie. A jak to bedziecie realizować między sobą, to
      inna sprawa. Szczerze mówiąc - trudno mi to sobie wyobrazić w praktyce, chyba
      że mieszkacie parę kroków od siebie - co z przedszkolem, przenoszeniem ubrań,
      ulubionych zabawek? psychologicznie taki układ nie jest chyba najszczęsliwszy
      dla dziecka - kiedy jest tak przerzucane jak puchar przechodni z rak do rąk. Na
      twoim miejscu - poradziłabym się psychologa dziecięcego, powinniście iść razem
      żeby ustalić co jest najlepsze dla dziecka. Co innego kiedy dziecko widuje się
      z ojcem choćby codziennie, a co innego jak jest przenoszone z miejsca na
      miejsce - i w rezultacie wszędzie jest gościem.

      Nie ma takiej mozliwości, żeby alimenty nie zostały zasądzone. Tego prawa nie
      można się zrzec - bo to pieniądze dziecka a nie rodziców. Druga sprawa -
      idiotyzmem jest mówienie, że alimentów nie będzie, bo skoro tydzień tu a
      tydzień tam, to koszty bedą po równo. A kto zapłaci za dentystę, kto kupi
      kurtkę, buty, rowerek, zapłaci za kolonie - będzie to opłacane w czasie twojego
      czy ojca tygodnia? a jesli tatuś poczeka z wydatkami aż dziecko będzie u ciebie
      i się na nie wypnie? nie ma takiej możliwości, żebyście się w tej kwestii
      ZAWSZE dogadywali bez problemów.
      • koni42 Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 12.05.06, 14:28
        Ja jako matka też czuję, że n ie jest to dobre, ale on się nie zgadza. Upiera
        się. Jak to teraz rozwiazać, zanim nie będzie orzeczony rozwód? Czy jest tak
        możliwość, że ojciec (dziecko i ja jesteśmy meldowani w mieszkaniu jego babci,
        on też) zamknął mi drzwi przed nosem i nie chciał dać dziecka. Jestem trochę
        spanikowana.
        • burza4 Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 12.05.06, 16:21
          zgadza się czy nie - i tak sąd zdecyduje.
          Nie gadaj z nim sama, bo go nie przekonasz - dla niego jesteś stronnicza więc
          niewiarygodna. Zaproponuj psychologa - niech sam wybierze osobę.
          • koni42 Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 12.05.06, 16:31
            Dokładnie to samo napisałam mu w mailu (niestety w jego przypadku lepiej, jak
            sie najpierw zaznjomi z tematem, bo jest cholerykiem i ma klapki na oczach). I
            tak sądzę, że się nie zgodzi. Ja to wiem, po tych pięciu latach wychowywania
            dziecka, że dla niego tylko on sam się liczy i jego dobro, jakkolwiek by to
            inczaej tłumaczył. Dodam, że okres przed ciążą i dwa lata po nim był dla mnie
            koszmarem.. Praktycznie sama się zajmowałam dzieckiem - jemu zawsze coś
            przeszkadzało. A to ,że płacze, a to że za głośno ćmoka pierś itd. Potem się
            zmienił naprawdę (w stosunku do dziecka). Powiedziałam mu, że chcę mu to
            wybaczyć - wtedy tak powiedziałam, alel jeżeli będę zmuszona powiem o jego
            akcjach w stosunku do dziecka przed sądem. Problem polega na tym, że oprócz raz
            pojechania do mojej mamy, kiedy mała miała 1,5 roku i wyżalenia się jej nie mam
            świadków - wiesz wszystko"pozostaje w rodzinie" :/Pozatym, największym jego
            problemem, którego się skutecznie wypiera jest jego despotyzm i to, że
            zdominował mnie całkowicie. nawet teraz mimo, że miałam odwagę na te wszystkie
            kroki ogarnia mnie paniczny stracg przed przeciwstawieniem się mu. Wiem, że to
            chore, ale jestem spokojną osobą i do tego bardzo wrażliwą - łatwą do
            manipulacji. Nie odpisał na maila i nie zadzwonił, co oznacza piekło, jak
            przyjadę z pracy do domu. Dobrze, że chociaż Julia jest z dziadkami na
            wczasach.
            • burza4 Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 14.05.06, 19:00
              Koni, a jesteś pewna, że despotą jest tylko w stosunku do ciebie, a córki to
              nie będzie dotyczyć?

              rzecz nie w tym, żeby przed sądem udowadniać jego poprzedni stosunek do córki,
              bo to nie ma żadnego znaczenia. Nie musisz udowadniać, że nie zawsze był dobrym
              ojcem. Wręcz przeciwnie - powiedz że jest mocno związany z córką i dla jej
              dobra zgadzasz sie na nieograniczone kontakty. Ty masz powiedzieć co sprawiło,
              że przestałaś go kochać - np. to że byłaś zdana na siebie. I żadni świadkowie
              do tego nie są potrzebni. Chcesz odejść i tyle. DZiecko i tak zostanie przy
              tobie, bo - jak czytam rożne fora tematyczne od paru lat - nie spotkałam się z
              orzeczeniem opieki naprzemiennej w Polsce. Dziecko - w normalnych rodzinach - w
              99% większości wypadków zostaje przy matce, a to co wygaduje twój mąż - to jego
              pobożne życzenia. Skoro nie jesteś narkomanką, pijaczką itp. - to on jest na z
              góry straconej pozycji i choćby na uszach stanął - nic nie wskóra. Obawiam się,
              że to rozwiązanie jest podyktowane nie tyle uczuciami do córki, co dodatkowo da
              mu poczucie władzy. W sądzie dostałabyś opiekę nad dzieckiem i alimenty, i nie
              musiałabyś się prosić. W proponowanym przez niego układzie - założę się, że
              wszystki wydatki na dziecko - spadną na ciebie, a on będzie czysty jak łza, bo
              w jego tygodniu córka nie będzie potrzebować dentysty.

              Idź do psychologa - najpierw zeby poradzić sobie ze sobą, wzmocnić siły, przy
              okazji - spytaj co sądzie o takim rozwiązaniu. Nic mu o tym nie mów, jak oleje
              twoją propozycję - jego strata. Potem do adwokata - niech ci powie jak to
              wszystko przebiega, co ci się należy bez łaski, jakie masz prawa.

              jakby co - pisz na priv:), wejdż i poczytaj forum "samodzielna mama" - i uszy
              do góry.
              • koni42 Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 16.05.06, 12:35
                Burza, dziękuję Ci za wszystkie ciepłe słowa i rady. Powiedziałam mu czego może
                się po mnie spodziewać i chyba to wszystko sobie układa w głowie, ale do końca
                mu nie ufam. Jutro mam spotkanie u poleconej mecenas, więc dowiem się
                konkretnie na czym stoję i co mogę osiągnąć. Wiem, że opiekę nad dzieckiem
                dostanę ja, a nie on, ale przecież rozwód to długa droga, przynajmniej
                kilkumiesięczna, a co do tego czasu? Boję się, że któregoś dnia przyprowadzi
                małą z przedszkola i nie będzie chciał mi jej oddać!Nie jestem osobą (z natury)
                konfliktową i mściwą, ale jeżeli będzie trzeba , to wywlokę różne sprawy typu:
                on się leczy w poradni psychiatrycznej - zaburzeń snu, przyjmuje leki na
                podniesienie jakiegoś hormonu - przez to jest mniej wybuchowy niż kiedyś. Wiem,
                że był tam wczoraj i napewno spytał się lekarki o tą nieszczęsną opiekę nad
                Juleczką. Jestem przekonana, że ona mu powiedziała, co jest dla dziecka dobre,
                bo się uspokoił i o dziwo zaczyna wychodzić z domu wieczorem i już mu nie
                zależy na np. kładzeniu dziecka spać, czy wogóle wieczornej zabawie z nią.
                Ratuje mnie praca i ludzie, mój Boże tak dużo pozytywnych dusz wokół mnie!
                Zawsze mi się wydawało, że niczego specjalnego nie można po obcych, czy pseudo
                obcych ludziach się spodziewać, a tu taka niespodzianka! Naprawdę każdy oferuje
                swoją bezinteresowną pomoc. Kolejny dzień. Prześlizguję się po nich i marzę już
                o spokoju. Wiesz, marzę o takich prozaicznych rzeczach, jak np. powrót z pracy,
                zabawa z dzieckim, położenie jej do łóżeczka i obejrzenie jakiegoś głupkowatego
                filmu w telewizji. Pozdrawiam i miłego dnia!
                • ja_ga Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 20.05.06, 02:13
                  Witaj, wydaje mi się, że najważniejsze to starać się kierować własną intuicją.
                  Tylko Ty znasz Waszą sytuację od środka i znasz dobrze każdego z osobna. Z
                  psychologami jest też różnie. Doświadczyłam tego na własnej skórze, kiedy
                  miałam podobny dylemat. Wydawało mi się, że dziecko nie może żyć rozerwane
                  między jednym a drugim rodzicem, a z drugiej strony chciałam zrobić wszystko co
                  tylko możliwe, żeby mu zminimalizować ból po rozstaniu rodziców. Też
                  postanowiłam poradzić sie specjalistów. I co? Jedni mówili, że dziecko powinno
                  mieć jedno stałe miejsce, a inni, że powinnam być zachwycona, że ojciec
                  wykazuje w ogóle jakiekolwiek zainteresowanie i godzić się na wszystko... Nie
                  pomogli mi wcale. Natomiast ojciec dziecka zachowywał się jak bezwzględny gracz
                  o wygraną a nie ojciec... Szkoda gadać... W każdym razie przez kilka lat
                  ciągnęliśmy taki model. Jeżeli jesteście w stanie oboje kierując się dobrem
                  dziecka zgodnie zajmować się wychowaniem, to w porządku. Jeżeli nie będziecie w
                  stanie się dogadać, a z tatusiami różnie bywa, to może Cię czekać ciężka praca
                  nad tym, aby dziecko nie było znerwicowane i dobrze wychowane. Ty masz o tyle
                  dobrą sytuację, że dziecko nie chodzi jeszcze do szkoły. Nawet jak teraz tatuś
                  będzie się zajmował Julcią, to wkrótce może się przekonać, że to nie takie
                  proste i sam zrezygnuje, albo pozna kobietę, która nie będzie tolerować takiego
                  układu. A może rzeczywiście kocha bardzo córkę i będzie się starał... Czas
                  pokaże. Życzę Ci powodzenia, wytrwałości i wiary. Na pewno to co zdecydujesz
                  będzie najlepsze dla Twojej córki. Nie rób nic pochopnie, daj sobie (i jemu)
                  czas na przemyślenie każdego wariantu. Musicie się oswoić z nową sytuacją, a
                  skoro Julcia jest typem "podróżniczki" to łatwiej będzie jej przez to przejść.
                  Jeszcze raz życzę powodzenia. A za jakiś czas osiągniesz ten stan, o którym
                  marzysz - zapewniam Cię, a wiem co mówię ;)
    • koczkodanica Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 20.05.06, 03:53
      droga koni, nie jestem psychologiem ale takie przerzucanie dziecka nie skonczy
      się dobrze, podpowiada to czysty rozsądek, pomyśl - czy ty chciałabyś byc
      przrzucana z miejsca na miejsce, pakować się co tydzień i rozpakowywać, to
      głupota!!! A poza tym, kiedys nie w smak była mu opieka nad małą, a teraz co -
      podoba mu się? dziecko musi mieć swoje stałe bezpieczne miejsce.
      uważaj bo twój mąz chyba próbuje narzucić ci jakiś układ żeby mieć nad tobą
      kontrolę, nie zgadzaj się tak potulnie !!! nie pozwól żeby tak tobą rządził,
      narzucał ci już teraz rozwiązania, powiedz mu - no tak, ale pozwólmy żeby o
      wszystkim zadecydował sąd, do tej pory ja ustalam zasady - pokaż mu jasno że ty
      przejmujesz kontrolę. I NIE REZYGNUJ Z ALIMENTÓW - TO SZCZYT BEZCZELNOŚCI Z
      JEGO STRONY!!!! MOŻESZ O NIE WYSTĄPIĆ JUŻ TERAZ, OSOBNO - PONIEWAZ NIE
      MIESZKACIE JUŻ RAZEM, TO WYSTRCZAJĄCY POWÓD. I RADZE - WYSTĄP O ROZWÓD Z
      ORZEKANIEM O WINIE - TO MA SWOJE PLUSY, WIERZ MI. MOŻESZ OCZYWIŚCCIE W SĄDZIE Z
      TEGO ŁASKAWIE ZREZYGNOWAĆ GDY BĘDZIE NAMAWIAŁ CIĘ DO TEGO SĘDZIA - ALE NIE DAJ
      SIĘ TAK ZAPĘDZIĆ W KOZI RÓG. WYSTĄP JAK NAJWCZEŚNIEJ O ROZWÓD I W POZWIE OKREŚL
      ŻĄDANIA ALIMENTACYJNE NA CZAS ROZPRAWY - ŻEBYŚ NIE MUSIAŁA SIĘ PROSIĆ O
      PIENIĄDZE PRZED PROCESEM. TRZYM SIĘ - I WYBIERAJ TE ROZWIĄZANIA KTÓRE SĄ
      KORZYSTNE DLA CIEBIE - A NIE JAK SIE JULKA ZAPRZE W DRZWIACH - TO ON SIĘ NA COŚ
      MOŻE ZGODZIĆ, NIE MOŻNA TAKIEJ DECYZJI UZALEZNIAĆ OD DZIECIAKA - LUDZIE!!!
      • keari Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 20.05.06, 14:33
        Ależ jedziecie po tym ojcu... A może to normalny, kochający człowiek i naprawdę
        chce dzieckiem się opiekować? Widzicie w mężczyznach rozstających się z żonami
        tylko i wyłącznie potwory i wyrzutki, kaleki moralne? Nie rozumiem takiego
        nastawienia. Zwłaszcza, że mam naoczny przykład w rodzinie - mój brat chce się
        opiekowac córeczką, a dziedkowie wprost uwielbiają małą i pomagają mu we
        wszystkim. To bratowa wyprowadziła się do swoich rodziców z deklaracją na
        ustach, iż "ona nigdy ślubu nie chciała". Nie zawsze MATKA to Matka-Polka,
        kochający ideał, mający sprawiedliwość po swojej stronie, choć może prawo idzie
        jej na rękę. Mnie szkoda dzieciaczków głównie, popapranych mają rodziców i
        popaprane życie; i jeszcze jedna rzecz - nigdy nie ma tak, żeby tylko jedna
        strona małżeństwa była winna rozkładu. Rzeczy nie są tylko czarna albo tylko
        białe.
        Na koniec - czy już wiecie na pewno, nie znając człowieka, że nie będzie łożył
        na dziecko, o którego opiekę tak walczy? Wyznanie jednej strony to jeszcze nie
        CAŁA prawda i TYLKO prawda...
        • anijoli Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 21.05.06, 11:47
          Ja pisze z kraju gdzie przyznawanie opieki naprzemiennej jest w roznych formach
          zasadzane i z moich obserwacji wynika, ze nie jest to wcale najlepsze
          rozwiazanie. Rowniez niedawno mialam okazje ogladac reportaz krecony m.in. w
          Kanadzie, ktora byla jednym z krajow ktory wprowadzil najwczesniej opieke
          naprzemienna, tak wiec w reportazu tym wystapily juz dorosle dzieci rodzicow
          ktorzy wybrali opieke naprzemienna. Niektore z tych osob niestety juz zdazyly
          sie rozwiesc w swoim doroslym zyciu i zadna z tych osob nie chciala "skazywac"
          dzieci (jak same to okreslily) na opieke naprzemienna.
          osobiscie mysle, ze dziecku potrzebny jest jeden dom i nieograniczony kontakt z
          rodzicami.
          moje dziecko widuje niemalze codziennie swojego ojca, ale opieka zostala
          przyznana mnie i dziecko zameldowane jest u mnie. z powodu mojej dosc dobrej
          sytuacji finansowej nie zostaly zasadzone alimenty. Przy wiekszych i
          wazniejszych wydatkach, typu czesne na szkole, pomoce szkolne, podreczniki
          dzielimy sie kosztami pol na pol, za lekarza placi prawie zawsze ojciec, choc
          dziecko jest na moim ubezpieczeniu. Pozniej staram sie o zwrot ale nie za
          wszystko ten zwrot dostane. Ojciec jednak uwaza ze zdrowie dziecka jest
          najwazniejsze. Dosyc dobrze sie dogadujemy ale wydaje mi sie ze jest to wynik
          licznych kompromisow. Jestesmy dosc plastyczni wzgledem siebie i dopasowujemy
          sie do potrzeb naszego dziecka, nie zapominajac oczywiscie,ze my tez mamy swoje
          zycie.
          Chcialam wlasciwie napisac, ze nie przychylam sie do opieki naprzemiennej,
          sprobuj poczytac troche materialow na ten temat po angielsku w internecie. To
          ze dziecko dobrze znosilo wycieczki do babc i dziadkow nic nie znaczy, bo to
          byly tylko ekscytujace wycieczki i dziecko wiedzialo ze zawsze wroci do domu.
    • magga Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 21.05.06, 12:08
      Nie bij sie bo to nie warto. Twoje dziecko ma tez swoje prawa a jego pierwsze
      prawo to miec oboje rodzicow, byc kochanym przez nich i ich rodziny.
      Aby miec dobry kontakt z ojcem musi dzielic dzien powszedni.
      W Szwecji opieka naprzemienna jest normalna forma opieki i nikt sie juz nad tym
      wogole nie zastanawia. To zdaje egzamin!!! Ojcowie zajmuja sie dziecmi swietnie.
      Maja kontakt jaki nigdy by nie mieli spotykaja sie tylko od swieta.
      Daj temu szanse a jesli z jakics powodow nie bedzie funkcjonowac to wtedy
      mozecie dyskutowac nad innym rozwiazaniem.
      • koni42 Julia będzie ze mną! 22.05.06, 11:59
        No tak, to było do przewidzenia. Julia ciągnie do mnie, powiedziała, że chce
        być cały czas z mamusią itp. Mój mąż po konsultacji ze swoim psychologiem w
        końcu się zgodził, że mała będzie u mnie mieszkać, a on będzie się kontakował,
        odwiedzał itp. Al wiecie co, ten "Pan bojownik" nagle gdzieś zniknął i wyłożył
        się jak dawniej na kanpie z pilotem! Już się z małą nie bawi, nie kąpie, jak
        jeszcze nagłym zrywem tydzień temu. Śmiechu warte. Ja wiedziałam, że to tylko
        poza. Pozą było nasze małżeństwo i ta cała jego walka o niby "dobro dziecka".
        Dziękuję za wszystkie rady i komentarze.
        P.S. On jedzie teraz na tydzień z Julią na wakacje i wiecie co? Bierze ze sobą
        swoją matkę, bo się pewnie boi sam jechać. Tak między nami, to się cieszę, bo
        pzrynajmniej będę spokojna. Miłego dnia dla wszystkich!
        • delika1 Re: Julia będzie ze mną! 21.07.06, 15:14
          Koni, twój mąż to kopia mojego;)Jak sobie radzisz teraz?jak sprawy?Ja przezywam
          na przemian-piekło spowodowane przez agresora, awantury, wrzaski, sceny albo
          poczucie winy spowodowane Biedaczkiem zostawionym, samotnym..ech, okazuje
          się ,że wrażliwość to nie zawsze atut-gdyby nie ona nie cierpiałabym tak:(
          • grzanka23 Re: Julia będzie ze mną! 21.08.06, 16:32
            No i kopia mojego.Tyle ze nie zdaje on sobie sprawy,ze nie potrafi sie
            odp.zajac malym dzieckiem.Na spotkaniach potrafi jedynie wmawiac malej,ze mama
            jest taka i owaka.Przy corce robi mi rozne podteksty seksualne.
            • bei Re: Julia będzie ze mną! 23.08.06, 15:34
              och....współczuję Ci..

              synek mojego partnera jest połowe tygodnia u nas- połowę u mamy (teoretycznie)-
              bo zazwyczaj sam wybiera- i dlatego, ze ja mam więcej czasu- przebywa u nas
              więcej niz u Niej (no i tu jest wiekszy dom, posesja, więcej ludzi:)- więc mu
              raźniej...musze powiedzieć,ze rodzice chlopca wspaniale się dogadali- wybrali
              dobro dziecka:)
              Teoretycznie- gdy dziecko jest "dzielone" alimentacja możenie
              istniec..trzymając się dalej teorii najczesciej kobiecie po rozwodzie spada
              stopa zyciowa, a dziecko- powinno mieć takie same warunki zycia- jak i przed
              rozwodem rodziców...

              moj partner płaci alimenty, plus czesne w szkole plus "ekstrasy"...nie mamy
              lepszej sytuacji finansowej - biorac pod uwagę koszty utrzymania i dochod na
              osobę- ale nie mozna wszystkiego stawiac tylko na sferę finansową- ważniejszy
              jest spokoj..:):)
              • chalsia Re: Julia będzie ze mną! 23.08.06, 16:16
                to ja sie dziwię Bea Twojemu A, że płaci alimenty. Skoro dobrze się dogaduje z
                eksią, to uważam, że to też powinni załatwić. Extrasy i inne mogą być, ale
                stała kwota alimentów naprawdę się w Waszej sytuacji nie należy.
                Chalsia
                • majkel01 Re: Julia będzie ze mną! 23.08.06, 17:05
                  No wlasnie. Podczas rozwodu sad musi ustanowic miejsce pobytu przy jednym z
                  rodzicow a od drugiego zasadzic alimenty. Jest to kwestia ktora Sad musi
                  rozstrzygnac. W przypadku gdy np rodzic przy ktorym ma byc dziecko nie chce
                  alimentow (czasami sie zdarzaja takie przypadki, ale bardzo bardzo rzadko)
                  zasadza sie jakas minimalna kwote. Jednakze miejsce ustalenia dziecka przy
                  ktoryms z rodzicow musi byc (chcoiazby do spraw zwiazanych z ewidencja ludnosci)
                  i alimenty zasadzone byc musza. Jesli strony jednak dogadaja sie w tych
                  kwestiach to przeciez sad sie do tego wtracal nie bedzie, no chyba ze sad
                  rodzinny w wypadku ciezkich naruszen obowiazkow rodzicielskich ale to zupelnie
                  inna bajka.
                  • foerster ojej 24.08.06, 14:12
                    jak tak czytam to sie we mnie gotuje. Moj byly maz tez zgrywa sie na wielkiego
                    ojca, teraz po rozwodzie. Wczesniej tez nie wiedzial jak dziecko wyglada. Bylam
                    przez 3 lata uzalezniona od niego finansowo, bo zdecydowalam sie na 3 letni
                    urlop wychowawczy. Rzucal mi na stol 10 zl, za ktore mialam zrobic zakupy na
                    obiad i kazal przynosic reszte. I nie w tym rzecz, ze nie bylo pieniedzy, bo
                    kasa byla. Ale on juz taki byl. Poki zarabialam i to wiecej od niego, to byl
                    potulny jak baranek, a potem chcial pokazac, ze to on jest bohaterem i takie
                    tam. Teraz dostal 300 zl alimentow i sie z nich smieje, ze to takie nic i nie
                    zamierza placic. Na dziecko nie daje nic przez caly rok. W ogole go to nie
                    interesuje. Jak jest u niego na wakacjach czy na swieta, to praktycznie ja
                    pokrywam koszty podrozy i pobytu. W koncu kazalam mu zaplacic polowe, to
                    oddawal mi przez pol roku. Ale roszczenia ma i to jakie. No i sie dziwi, ze
                    dziecko nie chce u niego byc. Bo slucha glosno muzyki, albo oglada telewizor,
                    albo wywiezie do jakiegos figloparku i ma klopot z glowy, tzn. spedza czas z
                    dzieckiem. Ehh, szkoda gadac. To juz przeszlosc, ale dziecko nas ciagle jednak
                    laczy i to jest najgorsze w tym wszystkim. Nigdy sie go nie pozbede. Nigdy.
                    Podrawiam wszystkich i sorry za te uzewnetrznienia, ale musialam.
                    F.
                    • majkel01 Re: ojej 24.08.06, 20:54
                      jak nie bedzie placil wystarczy sprawe oddac do komornika.
                      Za jakis czas mozesz rowniez wnioskowac o podwyzszenie alimentow (dziecko rosnie
                      itd)
      • nangaparbat3 Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 25.08.06, 22:30
        To nie chodzi o to, ze ojciec nie moze dobrze sie opiekować dzieckiem, ale o
        to, ze kazdy czlowiek musi mieć swoje miejsce na swiecie, swoj pokój czy chocby
        kat do spania, swoje rzeczy. Gdzieś musi byc u siebie.
        Niedawno ex zaproponowal naszej corce (wtedy 14) , zeby mieszkała na zmianę u
        niego i u mnie - slyszeć o tym nie chciała, mimo wielkiej miłosci do ojca.
        Dziwnie sie poczułam, pisząc "u mnie" - raczej u nas, bo nasz dom jest
        wspólny, jej i mój.
        • koni42 Re: DZIECKO - Opieka naprzemienna 28.08.06, 16:30
          Kochane dziewczyny...od tego całego cyrku minęły już 3 miesiące i wszystko się
          poukładało. Julia i ja mieszkamy razem. Ona wie, że jej dom jest z mamą, a tata
          odwiedza ją, ona odwiedza tatę i rozmawia z nim przez telefon. Mój (niestety
          jeszcze) mąż tak żarliwy na początku, co do opieki nad dzieckiem zasmakował w
          wolności i kiedy mała ma u niego zanocować (średnio raz na dwa tygodni), to
          zawsze w środku tygodnia - żeby przypadkiem nie stracić imprezowej soboty, a
          potem jeszcze niedzielne spanie...Kiedy jest u niego jedzą w kółko pizzę i
          oglądają tv. Nigdy nie wkładał wysiłku w wychowanie małej. Sądzilam, że po tych
          wszystkich kłótniach z początku rozstania pokaże na co go stać i stanie się
          pzrykładnym ojcem, ale i tak jest ok. Płaci regularnie i mała ma spokój. Ja
          zresztą też. O to mi chodziło. Pozdrawiam.
          P.S. Mam koleżankę, która młodo urodziła, potem się rozwiodła. Mąż podstępnie z
          pomocą zastraszenia wymógł na niej zrzeczenie się przwa opieki do dzieci.
          Efekt: mieszkają w innych miastach. Matka jest raz do roku. Kochane nie dajcie
          się. Warto być twardą, żeby w końcu być miękką.
Pełna wersja