perelkidwie
17.05.06, 12:10
Witam Was serdecznie,
Dokładnie 28 kwietnia dostałam rozwód, i co mnie bardzo zaskoczyło już na
pierwszej sprawie. Adwokat, z których porad korzystałam mówiła mi, że ze
względu na dobro małego dziecka (5 lat) będę musiała nastawić się na dłuższą
przeprawę, a tu taka niespodzianka.
Cała sprawa trwała raptem pół godziny, krócej notabene niż zawarcie ślubu
cywilnego.
Ale jest juz po i jestem szczęśliwa (?).
Chociaż też bardzo się boję przyszłego życia, jak będzie wyglądało, wiem że
minęło raptem kilkanaście dni a ja już zastanawiam się czy całe życie będę
sama, czy spotkam kogoś wartościowego, wiem że mam synka ale jakoś to jest za
mało. Może dlatego że przez 5 lat byłam sama, niby miałam męża, ale wiecznie
sama, samiuteńka. Dlatego trochę mi smutno, mamy wiosnę wszędzie szczęśliwe
zakochane pary czy Wam udało się jakoś ułożyć życie od nowa.
Co gorsze o co mam do siebie ogromne pretensje, przez jakis czas spotykałam
się z mężczyzną, tylko gdzie podział się mój rozsądek, zakochałam sie w
żonatym mężczyźnie z dwójką dzieci, który co prawda się rozwodzi ale do dziś
nie mogę sobie wybaczyć, co ja zrobiłam. Skończylam tę znajomość ale żeby być
aż tak nierozsądną.
Czy Wam też było tak ciężko po rozwodzie? Niby się cieszę, ale jednak nadal
gdzieś w sercu jest jeszcze ta rana, kiedy to minie, kiedy tak naprawdę
odzyskam radość życia, przecież mam dopiero 32 lata i już jestem rozwódką z
małym dzieckiem...
Przepraszam, jakoś nie mogę się pozbierać.
Pozdrawiam
Ania