ela1235
22.05.06, 11:59
Cześć
mam 52 lata i 28 lat małżeństwa z facetem , który nigdy nie dojrzał do roli
męża i ojca.
Decyzję o rozwodzie podjęłam 10 lat temu , ale ze względu na dzieci nie
realizowałam jej.
Dziś dzieci są dorosłe jedno wyfrunęło z domu a ja nadal tkwię w chorym
układzie małżeńskim , gdzie od wielu lat nie ma seksu, wzajemnego szacunku,
zrozumienia ani wspólnych dochodów. Pracuję tylko ja . Ja utrzymuję
dom, "męża" lenia oraz 18 letnią córkę.
Każda rozmowa z mężem na temat rozwodu kończy się ironicznym śmiechem oraz
tekstem ,że w sądzie powie , że mnie kocha i nigdy nie da mi rozwodu.
Nie wiem , czy w ogóle jest sens przechodzić przez ten cały korowód
rozwodowy , bo przecież w moim wieku już jest za póżno na zaczynanie
wszystkiego od początku.
Ela