tygrysek704 Re: a ja sie nie waham tylko boje 23.05.06, 00:27 8 lat po slubie zamiszkalismy sami w wynajmowanym mieszkaniu.miała byc sielanka wyszło piekło (pewnie z mojej winy tezz napewno nie byłam swieta).nagle dla meża podstawą małżenstwa stał sie sex.ciągle było mu mało.az wpadł w dołek psychiczny;nieinteresowało go nic poza sexem.przychodziłam po11 godzinach pracy.dzieciak przed telewizorem,w domu w garczkach pusto,nieposprzątane a pan mąż na wersalce witał mnie słowami czy przyjde do niego.no niestety zanim wróciłam z małym z placu zabaw,zanim doprowadziłam dom do porządku ostatną rzeczą o której mysłałam był sex.wieczne kłotnie wieczne obrzucanie sie wyzwiskami,koszmar przebywania razem.moje kilkunastominutowe spóznienia z pracy np.kolejka na poczcie były odbierane jako puszczanie sie i zdrada.az w koncu postawiłam wszystko na jednej karcie postanowiłam ratowac małzenstwo i cały tydzien jako przykładna żona ulegałam meżowi wieczorem i rano.niestety po tygodniu na pytanie kiedy mi pomoze utrzymac dom i rodzine usłyszałam ze jeszcze nie wyszedł z dołka.wiec skonczyłam z upokarzaniem sie i wyrzuciłam go z domu.znalazłam tansze mieszkanie przeprowadziłam sie z dzieciakiem znalazłam nianie i zaczełam zycie na własny rachunek początki były cieżkie. mąz przychodził w nocy i sprawdzał co zdzieckiem czy sie niek****.itp itd chciał wrócic nieustąpiłam szantażował mnie nadal ze przez brak sexu on sie zabije.nachodził w pracy wyzywał i awanturował a gdy złoże pozew o rozwód to on sie załamie .z dołku wyprowadził go brat który załatwił mu prace za granićą i pół roku mielismy spokój jednak co dobre nietrwa długo.tatus przypomniał sobie o synku.i znów mi sie od półtora roku obrywa ze jestem złą matką że zniszczyłam dziecku dziecinstwo .itd.ja od roku spotykam sie z facetem którego exs nietoleruje i to jeszcze bardziej wzbudza w nim wsciekłosc ze jednak dajemy sobie rade.a on teraz zjeżdza na urlop i bedzie składał papiery do sądu bo też chce zaznac w koncu szczescia i ułożyc sobie życie(z kobietą która razem ze mną pracuje i kilka lat temu by ła moją przyjaciółką.)i powiem wam szczerze ze sama juz sie w tym wszystkim gubie i boje sie ze ten palant ma kase i może w sądzie tak jak zresztą obiecuje zrobic wszystko zeby wina spadła na mnie.kochani jutro ide do pracy i strach mi lata po gaciach ze moze juz zjechac i znów sie zacznie szantaz grożenie i straszenie.znów trzeba dostosowac sie do wizyt pana mężą u dzieciaka.niemam sił o tym myslec .prosze dodajcie otuchy!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link
ola.x1 Re: a ja sie nie waham tylko boje 23.05.06, 14:56 Nie masz czego się bać, ale musisz być bardzo opanowana,. Po pierwsze orzekanie o winie w waszym przypadku nie ma większego znaczenia i tylko wydłuży sprawę rozwodową. De facto rozwód z orzekaniem o winie ma sens tylko wtedy jeśli twój mąż jest bogaty, ty nie pracujesz i rozwód z nim obniży twój życiowy standard. Możesz wtedy domagać się alimentów na dziecko i na siebie. Jak chce orzekać o winie to niech sobie orzeka. I tak nic nie wskóra. Przecież nie pijesz, zajmujesz się dzieckiem, a fakt, ze masz obecnie partnera nastąpił po twojej wyprowadzce, poza tym możesz utrzymywać, że to tylko przyjaciel który ci pomaga. z resztą zdrada wcale nie świadczy o winie (o dziwo). Jeśli twój mąż cie nachodzi i wyzywa to po prostu wezwij policje, która sporządzi odpowiednią notatkę (przyda się w sądzie). Jeśli wydzwania do ciebie z obelgami znajdz świadka, któy słyszał tę rozmowę (na przykłąd przyjaciółka rodzina) i zaświadczy o tym, że maltretuje cię psychicznie. Znajdz świadków (pewnie może to być tylko rodzina, bo przyjaciele raczej nie chcą świadczyć i trudno się dziwić) dotyczące waszego wspólnego pożycia. Poza tym pamiętaj, ze masz jeden koronny argument, czyli niedobranie seksualne!! A nie jest to jego, ani twoja wina. To może być smutne, mówienie o tym, ale sąd to weźmie pod uwagę jako bardzo ważny argument, bo w zwiazku z tym, że ty lubisz rzadko, a on jak króliczek nijak nie da się waszych potrzeb pogodzić. Tylko musisz być w tym spokojna i opanowana. Jeśli chodzi o ustalenie widzeń z dzieckiem, to jeśli uda ci sie udowodnić, że w tej chwili na przykład nachodzi cię i robi awantury (najlepiej notka policyjna, jedna, albo więcej zależnie od liczby awantur) możes wystapić do sądu o ścisłe ustalenie godzin widzeń. Skoro nie da się po dobroci i ugodowo, to musisz dzaiłać przynajmniej logicznie. Odpowiedz Link
tygrysek704 droga Olu 23.05.06, 22:50 dziekuje ze napisałas.i zdaje sobie sprawe ze masz rację.że spokojem wiecej wskóram niz użeraniem sie z nim.jest tylko jeden malenki a zarazem ponad moje nerwy szczegół ze on działa na mnie jak czerwona płachta na byka.ja juz niepotrafie z nim rozmawiac spokojnie bo to wygląda tak dzwoni pogada z synem a potem chce ze mną i słysze w słuchawce że juz niedługo zapłace za to ze zmarnowałam dziecinstwo małemu,jestes złą wredną matką ale ludzie sie o tym dowiedzą a sam syn jak podrosnie to zrozumie jak go skrzywdziłam a tą "kanalią" mam sie spotykac i k***jak dziecka nie ma w domu bo skrzywie mu psychike jeszcze bardziej.(a dla mnie najważniejsze jest dziecko i gdybym widziała ze cos miedzy nimi jest lub zaczyna sie dziac nie tak jak powinno zrezygnuje ze swojego szczescia na koszt młodego.narazie nic na to niewskazuje wrecz odwrotnie swietnie sie dogadują mają swoje tajemnice i współne plany.gdy dużego niema dłużej mały jest z nim w stałym kontakcie telf.a gdy dzwoni tatus niezawsze odbiera tłumacząc sie że był u wujka albo u kolegi i olewa tatusia.ostatnio opowiadał mi ze snił mu sie koszmar że tatko wrócił do polski na stałe.ale nie mysl że to moja robota ja dziecka nienastawiam przeciwko ojcu.sam sie przekonał jak mu duren naobiecywał róznych rzeczy a potem słowa niedotrzymał.zresztą jak na 9-latka to strasznie dorosły a przedewszystkim wrażliwy dzieciak.i tylko własnie za młodego bede mu wdzieczna do konca życia bo dziecko jest cudowne i poprostu to on jest motorem w moim życiu czesto mną sie opiekuje pociesza podnosi na duchu)strasznie sie rozpisałam ale o młodym mogła bym pisac w nieskonczonosc to moj najwiekszy skarb.ale wracajac do rozmów z panem mezem to tak to wygląda i ja używając nie mniej wyszukanych argumentów jak on bronie sie i znów kłotnia i rozłączona rozmowa.mój facet jest padliną kanalią i jeszcze paroma innymi rzeczami a jego iskierka jest cudowną kobietą pełną ciepła i wyrozumiałosci.uwiez mi że tylko raz w pracy byłam dla niej niemiła i pusciłam pare kometarzy a na codzien poprostu o tym niemysle.niewiem może jestem głupia ale napewno niezawistna i mimo wszystko zycze im jak najlepiej.droga Olu przyznam sie szczerze żę mnie jego kasa nieinteresuje chociaż od roku płaci mi 300zł.co miesiąc a wtedy kiedy byłam chora i niemiałam na podstawowe zakupy to moja mama dawała mi kase i pomagał bo mój maż był nadal w dołku i gówno go interesowało czy młody ma chleb(ale nigdy mu go niebrakło)wiec orzekanie o winie w naszym przypadku dało by mi tylko zajebistą satysfakcje ale dla spokoju i z tego bym zrezygnowała byle tylko miec spokój.a najbardziej mnie wpienia to że jak przyjedzie to my musimy dostosowac nasze życie plany nauke odpoczynek i zabawe do jego odwiedzin bo jesli mu bede robic kłopoty i utrudniac kontakty z dzieckiem to on wyciągniez tego odpowiednie konsekwencje.wiec juz na samą mysl że przyjedzie mam gesią skóre i rzednie mi mina a ja niechce mimo wszystko robic przed młodym awantur i scen bo choc co juz słyszał w swoim zyciu.i wtedy to bardzo przeżywał a teraz znów jest wesoły i radosny i szczesliwy.ale pomysle nad tym co napisałas i spróbuje opanowac tą chorą sytuacje a na dodatek wyjsc z tego z wysoko uniesioną głową.DZIEKUJE ZA RADY.SERDECZNIE POZDRAWIAM. Odpowiedz Link
la.loba Re: droga Olu 24.05.06, 08:47 tygrysku a zastanawiałaś się może nad psychologiem?. Nie terapia długo terminowa, tylko krótko, pomoże ci założyć jakby pancerz ochronny dopoki ty go sama nie stworzysz, czyli cię troche uspokoi i wyciszy. Ja również miałam SILNĄ alergię na eksia. Dla mnie to był taki dobry "wentyl bepieczeństwa". Wiedziałam , że jak bedzie żle , ide na spotkanie i tam moge rozłożyc moje emocje na części i poskładać je na nowo, uspokoić się, nabrać dystansu do sytuacji, eksia i jego "pogaduszek". Piszę dość chaotycznie, za co przepraszam, ale mam nadzieję , że złapałaś sens mojej wypowiedzi Pozdrawiam Odpowiedz Link