a ja sie nie waham tylko boje

22.05.06, 23:17
    • tygrysek704 Re: a ja sie nie waham tylko boje 23.05.06, 00:27
      8 lat po slubie zamiszkalismy sami w wynajmowanym mieszkaniu.miała byc sielanka
      wyszło piekło (pewnie z mojej winy tezz napewno nie byłam swieta).nagle dla meża
      podstawą małżenstwa stał sie sex.ciągle było mu mało.az wpadł w dołek
      psychiczny;nieinteresowało go nic poza sexem.przychodziłam po11 godzinach
      pracy.dzieciak przed telewizorem,w domu w garczkach pusto,nieposprzątane a pan
      mąż na wersalce witał mnie słowami czy przyjde do niego.no niestety zanim
      wróciłam z małym z placu zabaw,zanim doprowadziłam dom do porządku ostatną
      rzeczą o której mysłałam był sex.wieczne kłotnie wieczne obrzucanie sie
      wyzwiskami,koszmar przebywania razem.moje kilkunastominutowe spóznienia z pracy
      np.kolejka na poczcie były odbierane jako puszczanie sie i zdrada.az w koncu
      postawiłam wszystko na jednej karcie postanowiłam ratowac małzenstwo i cały
      tydzien jako przykładna żona ulegałam meżowi wieczorem i rano.niestety po
      tygodniu na pytanie kiedy mi pomoze utrzymac dom i rodzine usłyszałam ze jeszcze
      nie wyszedł z dołka.wiec skonczyłam z upokarzaniem sie i wyrzuciłam go z
      domu.znalazłam tansze mieszkanie przeprowadziłam sie z dzieciakiem znalazłam
      nianie i zaczełam zycie na własny rachunek początki były cieżkie. mąz
      przychodził w nocy i sprawdzał co zdzieckiem czy sie niek****.itp itd chciał
      wrócic nieustąpiłam szantażował mnie nadal ze przez brak sexu on sie
      zabije.nachodził w pracy wyzywał i awanturował a gdy złoże pozew o rozwód to on
      sie załamie .z dołku wyprowadził go brat który załatwił mu prace za granićą i
      pół roku mielismy spokój jednak co dobre nietrwa długo.tatus przypomniał sobie o
      synku.i znów mi sie od półtora roku obrywa ze jestem złą matką że zniszczyłam
      dziecku dziecinstwo .itd.ja od roku spotykam sie z facetem którego exs
      nietoleruje i to jeszcze bardziej wzbudza w nim wsciekłosc ze jednak dajemy
      sobie rade.a on teraz zjeżdza na urlop i bedzie składał papiery do sądu bo też
      chce zaznac w koncu szczescia i ułożyc sobie życie(z kobietą która razem ze mną
      pracuje i kilka lat temu by ła moją przyjaciółką.)i powiem wam szczerze ze sama
      juz sie w tym wszystkim gubie i boje sie ze ten palant ma kase i może w sądzie
      tak jak zresztą obiecuje zrobic wszystko zeby wina spadła na mnie.kochani jutro
      ide do pracy i strach mi lata po gaciach ze moze juz zjechac i znów sie zacznie
      szantaz grożenie i straszenie.znów trzeba dostosowac sie do wizyt pana mężą u
      dzieciaka.niemam sił o tym myslec .prosze dodajcie otuchy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • ola.x1 Re: a ja sie nie waham tylko boje 23.05.06, 14:56
        Nie masz czego się bać, ale musisz być bardzo opanowana,. Po pierwsze
        orzekanie o winie w waszym przypadku nie ma większego znaczenia i tylko wydłuży
        sprawę rozwodową. De facto rozwód z orzekaniem o winie ma sens tylko wtedy
        jeśli twój mąż jest bogaty, ty nie pracujesz i rozwód z nim obniży twój życiowy
        standard. Możesz wtedy domagać się alimentów na dziecko i na siebie. Jak chce
        orzekać o winie to niech sobie orzeka. I tak nic nie wskóra. Przecież nie
        pijesz, zajmujesz się dzieckiem, a fakt, ze masz obecnie partnera nastąpił po
        twojej wyprowadzce, poza tym możesz utrzymywać, że to tylko przyjaciel który ci
        pomaga. z resztą zdrada wcale nie świadczy o winie (o dziwo). Jeśli twój mąż
        cie nachodzi i wyzywa to po prostu wezwij policje, która sporządzi odpowiednią
        notatkę (przyda się w sądzie). Jeśli wydzwania do ciebie z obelgami znajdz
        świadka, któy słyszał tę rozmowę (na przykłąd przyjaciółka rodzina) i
        zaświadczy o tym, że maltretuje cię psychicznie. Znajdz świadków (pewnie może
        to być tylko rodzina, bo przyjaciele raczej nie chcą świadczyć i trudno się
        dziwić) dotyczące waszego wspólnego pożycia. Poza tym pamiętaj, ze masz jeden
        koronny argument, czyli niedobranie seksualne!! A nie jest to jego, ani twoja
        wina. To może być smutne, mówienie o tym, ale sąd to weźmie pod uwagę jako
        bardzo ważny argument, bo w zwiazku z tym, że ty lubisz rzadko, a on jak
        króliczek nijak nie da się waszych potrzeb pogodzić. Tylko musisz być w tym
        spokojna i opanowana. Jeśli chodzi o ustalenie widzeń z dzieckiem, to jeśli uda
        ci sie udowodnić, że w tej chwili na przykład nachodzi cię i robi awantury
        (najlepiej notka policyjna, jedna, albo więcej zależnie od liczby awantur)
        możes wystapić do sądu o ścisłe ustalenie godzin widzeń. Skoro nie da się po
        dobroci i ugodowo, to musisz dzaiłać przynajmniej logicznie.
        • tygrysek704 droga Olu 23.05.06, 22:50
          dziekuje ze napisałas.i zdaje sobie sprawe ze masz rację.że spokojem wiecej
          wskóram niz użeraniem sie z nim.jest tylko jeden malenki a zarazem ponad moje
          nerwy szczegół ze on działa na mnie jak czerwona płachta na byka.ja juz
          niepotrafie z nim rozmawiac spokojnie bo to wygląda tak dzwoni pogada z synem a
          potem chce ze mną i słysze w słuchawce że juz niedługo zapłace za to ze
          zmarnowałam dziecinstwo małemu,jestes złą wredną matką ale ludzie sie o tym
          dowiedzą a sam syn jak podrosnie to zrozumie jak go skrzywdziłam a tą "kanalią"
          mam sie spotykac i k***jak dziecka nie ma w domu bo skrzywie mu psychike jeszcze
          bardziej.(a dla mnie najważniejsze jest dziecko i gdybym widziała ze cos miedzy
          nimi jest lub zaczyna sie dziac nie tak jak powinno zrezygnuje ze swojego
          szczescia na koszt młodego.narazie nic na to niewskazuje wrecz odwrotnie
          swietnie sie dogadują mają swoje tajemnice i współne plany.gdy dużego niema
          dłużej mały jest z nim w stałym kontakcie telf.a gdy dzwoni tatus niezawsze
          odbiera tłumacząc sie że był u wujka albo u kolegi i olewa tatusia.ostatnio
          opowiadał mi ze snił mu sie koszmar że tatko wrócił do polski na stałe.ale nie
          mysl że to moja robota ja dziecka nienastawiam przeciwko ojcu.sam sie przekonał
          jak mu duren naobiecywał róznych rzeczy a potem słowa niedotrzymał.zresztą jak
          na 9-latka to strasznie dorosły a przedewszystkim wrażliwy dzieciak.i tylko
          własnie za młodego bede mu wdzieczna do konca życia bo dziecko jest cudowne i
          poprostu to on jest motorem w moim życiu czesto mną sie opiekuje pociesza
          podnosi na duchu)strasznie sie rozpisałam ale o młodym mogła bym pisac w
          nieskonczonosc to moj najwiekszy skarb.ale wracajac do rozmów z panem mezem to
          tak to wygląda i ja używając nie mniej wyszukanych argumentów jak on bronie sie
          i znów kłotnia i rozłączona rozmowa.mój facet jest padliną kanalią i jeszcze
          paroma innymi rzeczami a jego iskierka jest cudowną kobietą pełną ciepła i
          wyrozumiałosci.uwiez mi że tylko raz w pracy byłam dla niej niemiła i pusciłam
          pare kometarzy a na codzien poprostu o tym niemysle.niewiem może jestem głupia
          ale napewno niezawistna i mimo wszystko zycze im jak najlepiej.droga Olu
          przyznam sie szczerze żę mnie jego kasa nieinteresuje chociaż od roku płaci mi
          300zł.co miesiąc a wtedy kiedy byłam chora i niemiałam na podstawowe zakupy to
          moja mama dawała mi kase i pomagał bo mój maż był nadal w dołku i gówno go
          interesowało czy młody ma chleb(ale nigdy mu go niebrakło)wiec orzekanie o winie
          w naszym przypadku dało by mi tylko zajebistą satysfakcje ale dla spokoju i z
          tego bym zrezygnowała byle tylko miec spokój.a najbardziej mnie wpienia to że
          jak przyjedzie to my musimy dostosowac nasze życie plany nauke odpoczynek i
          zabawe do jego odwiedzin bo jesli mu bede robic kłopoty i utrudniac kontakty z
          dzieckiem to on wyciągniez tego odpowiednie konsekwencje.wiec juz na samą mysl
          że przyjedzie mam gesią skóre i rzednie mi mina a ja niechce mimo wszystko robic
          przed młodym awantur i scen bo choc co juz słyszał w swoim zyciu.i wtedy to
          bardzo przeżywał a teraz znów jest wesoły i radosny i szczesliwy.ale pomysle nad
          tym co napisałas i spróbuje opanowac tą chorą sytuacje a na dodatek wyjsc z tego
          z wysoko uniesioną głową.DZIEKUJE ZA RADY.SERDECZNIE POZDRAWIAM.
          • la.loba Re: droga Olu 24.05.06, 08:47
            tygrysku a zastanawiałaś się może nad psychologiem?. Nie terapia długo
            terminowa, tylko krótko, pomoże ci założyć jakby pancerz ochronny dopoki ty go
            sama nie stworzysz, czyli cię troche uspokoi i wyciszy. Ja również miałam SILNĄ
            alergię na eksia. Dla mnie to był taki dobry "wentyl bepieczeństwa". Wiedziałam
            , że jak bedzie żle , ide na spotkanie i tam moge rozłożyc moje emocje na części
            i poskładać je na nowo, uspokoić się, nabrać dystansu do sytuacji, eksia i jego
            "pogaduszek". Piszę dość chaotycznie, za co przepraszam, ale mam nadzieję , że
            złapałaś sens mojej wypowiedzi
            Pozdrawiam
Pełna wersja